Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Młynówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Młynówka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 stycznia 2011

Zaginione młyny i wiatraki


Kontynuując z poprzedniego postu wspomnieniową nutę o zanikających śladach przeszłości dziś opowiem o wiatrakach i młynach wodnych, które były częścią maszewskiego krajobrazu przez ponad siedem stuleci, a dzisiaj odeszły w zapomnienie. Są jeszcze jednak takie miejsca, gdzie młyn wodny miele mąkę, z której na miejscu wypiekany jest chleb o recepturze jak przed wiekami, bez konserwantów, spulchniaczy i innych współczesnych tricków technologicznych.


Młyn wodny jest najstarszym wynalezionym przez człowieka urządzeniem mechanicznym, które nie było napędzane siłą mięśni ludzi lub zwierząt. Wykorzystany po raz pierwszy w Mezopotamii około pięć wieków p.n.e. głównie do nawadniania pól, był następnie stosowany w Persji, Chinach, Egipcie, Turcji, aż dotarł do Grecji i starożytnego Rzymu. Niewykluczone, że napęd wiatrowy został wykorzystany do mielenia mąki po raz pierwszy już w VII wieku przez Arabów. Uczony i podróżnik arabski Al-Masudi (896-956) w swoich zapiskach wspomniał, że kalif Umar (579-644) zlecił niewolnikowi perskiemu wykonanie młyna napędzanego wiatrem, który jednak tego nie wykonał i zabił kalifa. Kronikarz ten opisał trasy handlowe między Morzem Czarnym a Bałtykiem i wspomniał o Wolinie.

Wynalazek ten, mimo wysokiego poziomu techniki w Cesarstwie Rzymskim (unowocześniony przez Rzymian przez zastosowanie w nim przekładni - koła zębatego), nie zdobył tam jednak takiej popularności, jak począwszy od IX wieku w średniowiecznej Europie. Ilustracja obok pochodzi z dzieła "Novo Teatro di Machine et Edificii" Vittorio Zonca z 1607 roku (źródło: BibliOdyssey). Do napędu żaren i młynów Rzymianie preferowali bowiem pracę niewolników. Kamień żarnowy, taki na przykład jaki jeszcze się ostał przed byłym młynem nad Jeziorem Warszewskim mógł w ciągu godziny pracy koła wodnego zmielić około 150 kg zboża, do czego w Rzymie w tym samym czasie pracy potrzebowanoby pracy 40 niewolników.

Pierwsze młyny wodne na ziemiach polskich pojawiły się w XII wieku, wraz ze sprowadzeniem z Francji, Nadrenii, Saksonii, Turyngii i Danii zakonu Cystersów (m. in. Jędrzejów 1153, Łekno 1153.  Lubiąż 1163, Kołbacz 1173, Oliwa 1186, Sulejów ok. 1190 i wiele dalszych). Najstarsze ślady młyna z XIII wieku odkryto we wsi Otalążka koło Grójca Mazowieckiego, na byłych terenach zakonu cysterskiego w Sulejowie. Interesującym jest fakt, że najstarszy zabytek pisany, zawierający pierwsze znane zdanie w języku polskim, wiąże się z wyrobem mąki. Przytoczone jest ono w spisanej po łacinie Księdze Henrykowskiej z 1270 roku i odtworzone fonetycznie brzmi: "Daj, ać ja pobruszę (pomielę), a ty poczywaj". Są to słowa chłopa do swojej żony, mielącej ziarno w ręcznych żarnach. Oto kopia tego fragmentu z Wikipedii.


Najstarszym młynem w Maszewie był ten posadowiony na rzeczce Młynówce, u jej ujścia do Stepnicy, u podnóża Góry Zamkowej. Stanowił własność rodu Massowów do 26.12.1334 roku, kiedy to Ludolf von Massow sprzedał go wraz z grodem (lub zamkiem) na tej górze i okolicznymi ziemiami (w tym wieś Radzanek) biskupowi pomorskiemu Fryderykowi von Eckstedt (1330-1343). Akt podpisany w Kołobrzegu, zaczynający się od słów "Ad perpetuam rei memoriam. Nos Ludolphus dictus de Massowe ...", wymienia ten młyn słowami :"... et molendinum situm ante antiquum castrum Massowe ...".

Był to zapewne niewielki budynek, drewniany lub już szachulcowy, być może podobny do współczesnego mu młyna wodnego, zilustrowanego w tzw. Psałterzu Luttrella, który powstał w Anglii około lat 1320-1330. Proszę zwrócić uwagę, że w rzeczce powyżej młyna zastawione są wykonane z witek wiklinowych i prętów leszczynowych pułapki na ryby (w tym przypadku na węgorze), tak zwane samołówki (wiersze, wierszki). Pułapki takie znane były conajmniej od średniowiecza w całej północnej Europie - od Anglii po Pomorze.


Wracając do młyna wodnego Massowów, został on zbudowany zapewne w latach 1230-1240, kiedy Maszewo było grodem już o cechach miejskich, z umocnieniami obronnymi i lokalną parafią. Te powstawały wówczas w pierwszym rzędzie w grodach o cechach miejskich, a jak wiadomo, pierwszym znanym plebanem w Maszewie był Bertram, wymieniony w dokumencie z 23 stycznia 1233 roku (o czym wspominam w artykule "Maszewo Anno Domini 1091").

W tym też okresie zbudowana została grobla spiętrzająca wody powyżej młyna. Usypana z ziemi zdjętej ze zbocza, którym dziś biegnie ul. K. Swierczewskiego, utworzyła ona jeden duży zbiornik wodny, który dziś stanowią dwa oddzielne stawy: Szkolny i Szatkowskiego (proszę porównać dwa komentarze na końcu artykułu "O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa"). Nasyp oddzielający te stawy powstał dopiero na początku XX wieku, którym poprowadzono tory łączące żwirownię na Urwitem ze stacją kolejową. Staw retencyjny zapewniał ciągły i równomierny dopływ wody do pracy koła młyńskiego, a także służył zapewne do hodowli ryb. Młyn wodny pod Górą Zamkową, zwany Bergmühle - czyli młyn przy wzgórzu, przetrwał od średniowiecza po czasy nowożytne. Jednym z jego właścicieli był Caspar Hasenjaeger, który zmarł w Maszewie w 1698 roku. Być może nie wyglądał on tak malowniczo jak ten z obrazu François Bouchera z połowy XVIII wieku, ale posadowiony był w podobnej scenerii.


Przez wieki przechodził przez wielu właścicieli i użytkowników, a także był sukcesywnie modernizowany; oferował przemiał zbóż na mąki i kasze oraz wyciskanie oleju roślinnego. Dotrwał do około początku XX wieku, kiedy to małe młyny wodne zaczęły tracić rację bytu z powodu konkurencji większych, stosujących coraz szerzej wydajniejsze maszyny parowe. Lokalizacja młyna oznaczona jest na poniższym zdjęciu (źródło: Apple Maps, z moją adaptacją) literą A.


Z uwagi na wspólnego dzieżawcę, nazwę Bergmühle miał przed rokiem 1784 także wiatrak stojący na  przyległym od południa wzgórzu, oznaczony literą B. Był to wiatrak typu koźlak, najbardziej rozpowszechniony na Pomorzu, w Saksonii i w Polsce. Postawiony prawdopodobnie w XIV wieku, dotrwał do połowy XIX wieku. Jego wygląd mógł przypominać ten z poniższej fotografii (źródło: Wikipedia), zachowany do dziś, wiatrak w Szczecinie-Mierzynie.


Kolejny maszewski młyn, który powstał w okresie miedzy połową XIV a połową XVI wieku i jest jedynym, który ostał się do czasów współczesnych to Warsowermühle, czyli Młyn Warszewski (lub być może Warszowski), oznaczony literą C. Wątpliwość co do czasu powstania wynika z nieustalenia dotąd, czy założyciel młyna, nieznany z wcześniejszych źródeł pisanych dotyczących Maszewa, pochodził z okolic Sławna, co wskazywałoby na wcześniejszy okres budowy, czy też z okolic Greifswaldu, skąd źródła wskazywałyby na wiek XVI.

Spolszczenie tej nazwy wydaje się być uzasadnione, bowiem przesłanki wynikające z dotychczas poznanych źródeł wskazują iż założycielami młyna była albo pomorska rodzina Warsów lub Warszów, pochodząca ze wschodniej części Pomorza, albo też wielecka (czyli takze słowiańska) rodzina, pochodząca z Greifswaldu (pierwotna nazwa Gryfia) o nazwisku Warschow (pisanym także Waschow, Warskow, Waskow). Wieleci, najbardziej na zachód zamieszkała grupa plemion słowiańskich (do której należeli także Obodryci) byli tam dużo wcześniej niż Pomorzanie na ziemi maszewskiej, bo od 936 roku poddani kolonizacji niemieckiej, to jest od kiedy Otton I Wielki (912-973) mianował Hermanna Billunga (zm. 973) szefem wojskowym (princeps militiae) podbitych terenów Związku Wieleckiego.

Wielu kolonizatorów zasiedlających Pomorze było z pochodzenia Wieletami, Obodrytami i innymi plemionami połabskimi, a nie tylko Germanami, o czym historycy na ogół nie wspominają. Przesuwali się oni na wschód w poszukiwaniu korzystniejszych warunków gospodarowania na nowych ziemiach, ale zapewne także aby być bliżej kultury swoich słowiańskich przodków. Ród Massowów jest także tego przykładem, kiedy opuścił Maszewo u początków niemieckiej kolonizacji i osiedlił się we wschodniej części Pomorza.


Wracajmy do Warszewskiego Młyna. Jedna z hipotez jest taka, że przybyłe w połowie XVI wieku z Greifswaldu dwie rodziny osiedliły się na naszych ziemiach: rodzina Streitzów w  niedalekiej Osinie (niem. Schönhagen), rodzina Warschowów w Maszewie. Ta pierwsza wymieniana jest w źródłach historycznych także jako Streytzen, Stretze, Streze, a nazwisko to wywodzi sie od słowiańskich słów "strzec, strażnik". Dokument, wystawiony w 1564 roku w Goleniowie, potwierdza nabycie ziemi przez młynarza Michel Streÿtzen z Osiny. Jego jeden z przodków, Jacob Streze widnieje w dokumencie z 1446 roku jako student zapisany na Uniwersytecie w Greifswaldzie, a w innym z 1460 roku (Jacob Stretze) jako syndyk w pewnej transakcji handlowej z ramienia księcia Warcisława X (1435-1478). Od początku powstania tego uniwersytetu aż po XX wiek studiowali na nim Pomorzanie, przyjeżdżający ze wszystkich zakątków Księstwa, a później regionu (w tym także z Maszewa) - aż po jego wschodnie krańce. Studiował na nim m.in. pisarz kaszubski Aleksander Majkowski (fotografia z portalu NaszeKaszuby.pl):


Gherardus Warsow (także jako Warschow i Warskow), wymienioniony jest jako proboszcz Gingst,  na wyspie Rugii w latach 1404-1413. Peter Warskow (także Warschow) został w 1459 roku radnym miasta Greifswaldu, a w 1463 jego burmistrzem. W swoim testamencie z 1463 roku założył fundację charytatywną, która działa do dzisiaj. Nazwisko, które może kojarzyć się najpierw z Warszawą, jest w istocie bliższe ... Krakowowi, bowiem w 1278 roku, zanim pojawiła się nazwa Warszawy, kasztelanem Krakowa był komes Warso. Warsz jest przekształconym imieniem pochodzącym od Warcisława, popularnego imienia książąt z dynastii Gryfitów

Póki co, nie znamy źródeł historycznych, aby móc sprecyzować kiedy i kto z przedstawicieli rodu Warschowów dotarł na Pomorze do Maszewa. Nie można wykluczyć (i jest to druga hipoteza), że był to ktoś z innego, jeszcze starszego rodu z podobnym nazwiskiem, który posiadał wieś Alt Warschow, czyli dzisiejsze Warszkowo koło Sławna. W roku 1330 Jasco Swenzone, czyli Jaśko Swięcony, sprzedaje tą wieś zwaną wtedy Warskow, miastu Sławno. Interesującym  jest fakt, że Jaśko Swięcony (lub Swięca, jak go pisze prof. E. Rymar w publikacji "Maszewo i okolice na przestrzeni wieków")  był rok wcześniej wspólnie z Konradem (II) von Massowem w Malborku oraz w 1340 roku w Kołobrzegu, gdzie w obydwu przypadkach Konrad świadkował przy transakcjach Jaśki.  Ich bliska znajomość, a także wspólne interesy uprawdopodobniałyby, iż za ich pośrednictwem mógł być dokonany zakup ziemi pod młyn. Z drugiej strony, z uwagi na wyraźny trend w tamtych wiekach do emigracji z zachodu na wschód, raczej niż odwrotnie, również jest prawdopodobne, że młyn nad Jez. Warszewskim zbudowali przybysze spod Greifswaldu.  Rzecz do wyjaśnienia przez zawodowych historyków. 

W XVI wieku nie było w Maszewie jeszcze żadnych innych budowli z cegły poza kościołem, częściowo kaplicą, dwiema basztami (prochową, obecnie zwaną Francuską, i nieistniejacą od około 1820 roku basztą wiezienną przy Bramie Stargardzkiej, oraz byłymi dwiema podwójnymi bramami, usuniętymi około 1830 roku. Młyn ten mógł więc wyglądać podobnie, jak na poniższej ilustracji (źródło: Wikipedia).


Rodzina Streitzów z Osiny w ciągu następnych wieków rozwijała interesy, zakładając lub kupując młyny w innych miejscowościach Pomorza i stała się jednym z najbardziej znamienitych rodów młynarskich na Pomorzu. Daniel Streitz przejął młyn w Kluczewie (Klützow), ale w 1609 roku sprzedał go i wyprowadził się do Polski. Streitzowie pomorscy nabywali kolejne młyny: w Suchaniu (Zachan), Resku (Regenwalde), Dzwonowie (Schönebeck), Odargowie (Wudarge), Jenikowie (Hohen Schönau), Chociwlu (Freienwalde). Około 1750 roku Martin Daniel Streitz stał się właścicielem Warszewskiego Młyna w Maszewie. Streitzowie byli w jego posiadaniu przez około pół wieku. Na początku XIX wieku (stan na 1817 rok) młyn ten należał do domeny państwowej przy Amtsstrasse (dzisiaj ul. Głowackiego) 5, gdzie zatrudniano 9 osób.

Od początku XIX wieku istniał w pobliżu Jeziora Warszewskiego jeszcze jeden młyn - ostatnia nazwa Müller's Mühle (wcześniejsi właściciele: Zahl, Priebe, Bauschke), wiatrak typu koźlak, przy rozstaju dawnych dróg na Nowogard i na Jarosławki, oznaczony literą D. Wiatrak ten przetrwał tylko do początków XX wieku.

Trzy kolejne młyny położone były przy wyjeździe z miasta w kierunku Stargardu. Pierwszy z nich, najbliższy miasta, to zbudowany był na rzecce Stepnicy młyn wodny. Położony był w pobliżu kaplicy św. Jerzego, zwany Zingelmühle (Zindelmühle), czyli Młyn na Podwalu. Powstał prawdopodobnie na przełomie XIII/XIV wieku, to jest po wybudowaniu murów miejskich i stworzeniu przed Bramą Stargardzką podwala, przedmieścia zwanego Urwite. Można uznać, że położony tuż za murami obronnymi, młyn ten był najstarszym młynem w Maszewie. "Cingulum" znaczy po łacinie pierścień, obwód, obręcz i w średniowieczu określano tym słowem tereny przedmieścia, znajdujące się pod wałami murów obronnych, czyli na podwalu. Stawiane tam były zwykle zabudowania gospodarcze, jak stodoły, magazyny, warsztaty, w tym także młyny. 

Średniowieczne przedbramie od strony Bramy Stargardzkiej przerzucone było ponad tą rzeczką. Spiętrzona od północnej strony przedbramia tworzyła ona szerokie rozlewisko, spełniające zarówno funkcje obronne, jak i zbiornik wodny wyrównujący dopływ wody do młyna po południowej stronie przedbramia. Ostatnimi, znanymi właścicielami był Hoffmann i Schulz. Szczeciński dziennik urzędowy z 1828 roku (Amtsblatt der Regierung in Stettin) ogłosił, że w dniach od 14 września do 14 października tamtego roku, przejazd przez most przy Bramie Stargardzkiej będzie zamknięty, z powodu jego przebudowy, zapewne w związku z usuniętym średniowiecznym przedbramiem. Informuje się podróżnych, żę objazd w kierunku Stargardu będzie ulicą Darżską (dzisiaj ul. Świerczewskiego) do Darża i dalej do Parlina.

Drugim z kolei, po tej stronie miasta zwanej Urwitem,  przedstawiony na poniższej ilustracji z 1838 roku. Był to wiatrak kozłowy, posadowiony na wzgórzu, oznaczony literą F. Obydwa te młyny na Urwitem nosiły na początku XIX wieku tą samą nazwę Zindelmühle, bowiem należały do miejskiej domeny z ulicy Amtstrasse (Urzędowej) 5.




Porównując z wysokością kogucika na kaplicy św. Jerzego wzgórze wiatraczne wyraźnie odznaczało się w krajobrazie, czego nie można powiedzieć o dzisiejszym miejscu po tym wiatraku. Zostało ono zniwelowane po rozebraniu wiatraka na początku XX wieku i przeznaczone pod zabudowę.  Młyn wodny także prawdopodobnie wówczas przestał istnieć. 

Trzecim jest, zilustrowany na rycinie z 1844 roku, zamieszczonej w artykule "Dawne drogi zatarł czas", młyn wodny, tutaj oznaczony literą G (ostatni właściciele, kolejno: Koch, Marcks, Strosin). 

Według stanu na rok 1789, zgodnie z danymi przestawionymi na poniższym fragmencie mapy Dawida Gilly'ego "Karte des Königlichen Preußischen Herzogthums Vor- und Hinter-Pommern", były wówczas czynne w Maszewie następujące młyny wodne i wiatrowe: dwa młyny na Młynówce (u ujścia z Jeziora Warszewskiego i jej ujścia do rzeczki Stepnicy),  młyn wodny na Stepnicy w pobliżu szpitala św. Jerzego, wiatrak w pobliżu Góry Zamkowej oraz widoczny na powyższej rycinie wiatrak na przedmieściu Urwite.


Trzeba tutaj wspomnieć jeszcze o wiatraku kozłowym, położonym przy nieistniejącej dzisiaj odnodze drogi, wiodącej z Maszewa (od strony Bramy Nowogardzkiej) do Darża, który był częścią tamtejszego majątku, należącego do domeny w Maszewie. Na powyższej mapie satelitarnej oznaczony jest literą H.

Ostatnim z dotychczas dziewięciu znanych młynów wodnych i wiatrowych w pobliżu Maszewa był wiatrak typu holenderskiego, posadowiony na wzgórzu obok dzisiejszego stadionu, zwany Zepper's Mühle (od nazwiska ostatniego właściciela). Oznaczony jest na powyższej mapce literą  I. Wiatrak ten stał na terenie obecnego Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Powstał on prawdopodobnie w połowie XIX wieku, którego założycielem był Louis Schewe. 

Pierwotna droga, która do niego prowadziła (zwana Weg zu Zepper's Mühle, oznaczona na planie czarną strzałką), miała swój początek z prawej strony szkoły nauczycielskiej (Präparandenanstalt), obecnie  Technikum Żywienia i Gospodarstwa Domowego, przy ul. Goleniowskiej (obecnie Jedności Narodowej) i wiodła na ukos w miejscu obecnej szkoły podstawowej i dalej do obecnego zakładu komunalnego. Po 1925 roku, kiedy wybudowano gmach szkoły podstawowej nowa droga do młyna Zeppers, zaczynała się od obecnego skrzyżowania ul. Szkolnej z ul. Jedności Narodowej. Do około 1925 roku młyn napędzany był potężnymi skrzydłami wiatraka. Później zdemontowano skrzydła, a energię wiatru zastąpiono wbudowanym motorem elektrycznym. Młyn ten funkcjonował jeszcze przez kilka lat, a jego bryła zniknęła z miejskiego krajobrazu na początku lat 1930-tych. Droga do młyna zachowała swoją historyczną nazwę do 1945 roku. Prowadziła ona obok miejsca po wiatraku dalej prosto do Radzanka (jako najkrótszy trakt pieszy do tej wsi), poprzez nieistniejący już dziś betonowy mostek na Młynówce. Przebieg drogi do młyna Zepper's  przedstawiony jest na poniższym planie miasta. 


"Holendry" w porównaniu z "koźlakami" były wiatrakami znacznie silniejszymi w konstrukcji i bardziej wydajnymi. Maszewski "Holender" okazał się jednak inwestycją spóźnioną, w  świetle rodzącego się właśnie w Europie nowego, rewolucyjnego źródła energii, jakim stawał się prąd elektryczny. Wiatrak ten próbował jeszcze przetrwać bez skrzydeł, a z zasilaniem elektrycznym, ale oddana do użytku w Maszewie w 1910 roku elektrownia nieuchronnie eliminowała z krajobrazu mniej wydajne wiatraki. Wiatrak ten uwidoczniony na poniższej widokówce z 1906 roku.


Jedynym w okolicy (poza obrębem fotografii na początku artykułu, z naniesionymi młynami, ale widocznym na wspomnianej mapie z 1789 roku), który przetrwał do czasów II wojny światowej był wiatrak w pobliżu Darża, przy drodze z Maszewa do Rożnowa.

Inspiracją do napisania artykułu była książka "Drei Müllerfamilien und ihre Mühlen" autorstwa Christiane Streitz, wydana w 2010 roku.

Post scriptum:


Budzące poczucie przemijania, odchodzenia w przeszłość starych młynów ładnie oddał najwybitniejszy szczeciński kompozytor Carl Loewe (1796-1869) w balladzie "Die verfallene Mühle" na głos męski z towarzyszeniem fortepianu. Oto jak interpretuje ten utwór Hermann Prey (1929-1998).


czwartek, 18 listopada 2010

Dawne drogi zatarł czas


Powróćmy na historyczne maszewskie drogi, na których przez wieki działo się wiele. W dzisiejszej dobie internetu i telefonów komórkowych trudno sobie wyobrazić, że przez całe tysiąclecia rodzących się i ginących cywilizacji szlaki handlowe i lokalne gościńce były głównym medium komunikacyjnym  (była nim także naturalna sieć większych rzek), zarówno w obrębie jednej kultury, jak i między odległymi kulturami. To dzięki nim pomorski bursztyn docierał do rzymskich i muzułmańskich pałaców, a kultura pomorska wzbogacana była osiągnięciami cywilizacyjnymi innych rejonów.

Ciekawym zabytkiem sztuki jest pochodząca ze starożytnego Rzymu (1-2 wiek n.e.) przedstawiająca dzika bursztynowa figurynka (11 g, 35 mm, zakupiona na aukcji TimeLine w Londynie w 2011). Trzy rzymskie legiony (z różnych lat i miejsc w pierwszych dwóch wiekach naszej ery), broniące granic cesarstwa na styku z Germanami, na północ od Dunaju i na wschód od Renu, posiadały w swoim emblemacie dzika, symbolizującego odwagę i zawziętość w walce. Niewykluczone, że poniższy zabytek wykonany został z bursztynu bałtyckiego.


Najstarszym dokumentem potwierdzającym istnienie szlaku handlowego, który wiódł przez Ziemię Maszewską jest mapa greckiego geografa Ptolemeusza z około 150 roku n.e. z naniesioną nazwą Bunitium. Do niedawna interpretowane było to miejsce jako Wolin. Jednakże ostatnio wśród badaczy pojawiła się nowa hipoteza, że pod tą nazwą kryje się obecne Lubieszewo koło Gryfic, gdzie odkryto sześć tak zwanych "grobów książęcych", pochodzących z dwóch pierwszych wieków naszej ery. Najdogodniejsza topograficznie droga z Wolina, a także z Lubieszewa i każdego miejsca na wybrzeżu Bałtyku pomiędzy Wolinem i Kołobrzegiem na południe Europy, według wszelkiego prawdopodobieństwa wiodłaby przez okolice dzisiejszego Maszewa.

Inne osady handlowe na Pomorzu, znane Ptolemeuszowi w II wieku to Rugium, będący dzisiejszym Darłowem (lub Miastkiem), oraz Scurgum, identyfikowany jako Szczecinek (lub Chojnice), a także Laciburgium, późniejsze słowiańskie Wkryujście, a obecnie Ueckermünde. Za Viritium brano wcześniej dzisiejsze Pyrzyce lub też brandenburski Wriezen (słowiański Wrzecień), ale obecnie utożsamia się je z miastem Człopa. Virunum zaś, to dzisiejsze Drawsko Pomorskie. To w okolicach wymienionych wyżej miejscowości oraz wzdłuż tras między nimi znajdowane są na Pomorzu zabytki kultury rzymskiej.


Główny szlak bursztynowy z okresu Cesarstwa Rzymskiego prowadził jednak na wschód od Pomorza, w rejon Sambii, zajmowanej wówczas przez ludy nazwane przez Ptolemeusza Aestui. Trasa ta wiodła z Moraw przez nazwane przez geografa miasta: Karrodunon - morawskie miasto Rýmařov (wcześniej mylnie identyfikowane z Krakowem), Calisia (Kalisz), Setidava (Konin lub Żnin), Ascaucalis (Osielsko pod Bydgoszczą).

Przetarte w leśnych gęstwinach i omijające liczne bagna trakty były dogodne nie tylko dla kontaktów międzyplemiennych tego regionu, a później dla kupców, urzędników książęcych i kościelnych, posłów z innych państw oraz wolnych wędrowców, ale i dla  nieproszonych gości, czyli najeźdźców z sąsiednich i dalszych krajów. O obecności i jednych i drugich na maszewskich drogach pisałem w notkach Maszewo na wielkich szlakach historii, O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa i Maszewo Anno Domini 1091. Spójrzmy na Maszewo z traktu wiodącego od strony Stargardu, według litografii opublikowanej przez dom wydawniczy Stettin E. Sanne und Co. w 1844 roku.


Rycina wykonana została przy rozwidleniu drogi na Parlino od drogi  krajowej na Stargard (wiodącej wówczas przez obecne Mieszkowo). Na pierwszym planie z lewej strony widzimy młyn wodny, a drugi z prawej strony, ukryty za krzewami, które wiodą wzdłuż strumienia. Obydwa posadowione na niewielkich ciekach wodnych, na przedmieściu Urwite.

Oto obok (na podstawie mapy Targeo) zaznaczony punkt, z którego artysta rysował obraz, perspektywa w obrębie której przedstawiona jest powyższa rycina, oraz charakterystyczne na niej obiekty: dwa młyny wodne, domek u ujścia Stepnicy do stawu (48,7 m n.p.m. - wówczas jeszcze były łąki), Kościół Mariacki, Baszta Francuska oraz budynek dawnej szkoły miejskiej, przy obecnej ul. Kamiennej (najwyższy dom szachulcowy w mieście, 65,5 m n.p.m.). Z lewej strony domku nad Stepnicą widoczny park, w którym ukryte są dawne nieruchomości Ebersteinów, a przyszły dom dziecka. Aleja topolowa wiodła wzdłuż rzeczki Stepnica. Zwraca uwagę wysokość baszty, która - mimo niższego położenia (65,0 m n.p.m.), sięgała szczytu dachu kościoła (położonego na 68,5 m n.p.m.), a więc mogła być oryginalnie prawie dwukrotnie wyższa, niż obecnie.

Inne, z czterech młynów wodnych w mieście, większe, były u ujścia strumienia Młynówka (zwanego także Leśnicą) z Jeziora Warszewskiego oraz przy jego wpływie do rzeki Stepnicy obok Góry Zamkowej.  Na początku XIX wieku miasto posiadało również trzy wiatraki: jeden 200 metrów na południe od kaplicy św. Jerzego, drugi na wzgórzu na południe od Góry Zamkowej, a trzeci przy rozstaju drogi na Jarosławki od drogi krajowej do Nowogardu.

Od czasu powstania osady obronnej w VIII wieku (zanim w następnym stuleciu powstał gród na Górze Zamkowej), aż po lata trzydzieste XIX wieku Maszewo leżało na przecięciu najważniejszych na Pomorzu szlaków handlowych. Jeden łączył świat nordycki z cywilizacjami śródziemnomorskimi  i prowadził ze Skandynawii przez Wolin i Kołobrzeg, przez Maszewo i dalej przez Czechy na południe Europy. Tak oto mógł wyglądać w dawnych czasach transport soli z Kołobrzegu przez pomorskie moreny wgłąb Polski i Niemiec (źródło: salzhemmendorf.eu). Jak wspomnieli Teresa i Ryszard Kiersnowcy w pracy "Życie codzienne na Pomorzu wczesnośredniowiecznym" (1970), "po pomorskie śledzie jeżdżono aż z Czech i Moraw".


Drugi szlak komunikował  świat Galów i Germanów przez regiony Słowian północno-zachodnich z ludami bałtyckimi. W czasach Hanzy prowadził on z Amsterdamu i Kolonii przez Hamburg, Lubekę, Szczecin i Maszewo do Gdańska, Królewca i Rygi.

Wraz z rosnącą siłą Brandenburgii, a potem Prus oraz Rosji, szlak hanzeatycki został poszerzony o trasy z południowych Niemiec zbiegające się w Berlinie w szlak wiodący przez Pyrzyce i Stargard, który schodził się w Maszewie ze szlakiem hanzeatyckim. Poniższa mapa, zaczerpnięta z portalu gier komputerowych wikia.com, jakkolwiek ze zniekształconymi konturami lądów, a także z niedokładnym rozmieszczeniem miast (np. Lubeka), dość dobrze odzwierciedla główne hanzeatyckie szlaki i miasta handlowe średniowiecznej Europy (rok 1430).


Chociaż związek hanzeatycki został rozwiązany pod koniec XVII wieku, to wraz z przeniesieniem kilkadziesiąt lat później  stolicy Rosji z Moskwy do Sankt-Petersburga, szlak pomorski przez Maszewo pozostał nadal jednym z najważniejszych w Europie. Po zaborze Polski przez Prusy i Rosję powstała równoległa droga z Berlina do Królewca przez Kostrzyn i Bydgoszcz. Sieć drogowa wokół Maszewa na początku XIX wieku przedstawiała się jak na poniższej mapie (źródło: Hammer 1843, Deutsche Fotothek, z moją adaptacją).


Chociaż na powyższym zbliżeniu fragmentu mapy nie widać położenia Goleniowa, to  chciałbym zwrócić uwagę, że nie istniała jeszcze wówczas droga Maszewo - Goleniów po obecnej trasie (wybudowana w 1864 roku). Widoczna tutaj droga do Jarosławek szła  za Budzieszowicami lasem pomiędzy Jeziorem  Lechickim a Pogrzymiem przez Burowo,  Krzywice i łączyła się z nowo wybudowaną drogą Goleniów - Nowogard. Natomiast  stara (chociaż nie najstarsza) droga  z Maszewa do Goleniowa prowadziła przez Rożnowo, Tarnowo, Tarnówko i Podańsko. Nie istniała także wówczas droga łącząca dzisiejszą ulicę Stargardzką z ulicą Nowogardzką. W jej miejscu była tam jeszcze bagnista łąka.

W Maszewie znajdowała się stacja pocztowa, na której dokonywane były zmiany zaprzęgów tak zwanych koni rozstawnych. System koni rozstawnych zapewniał szybszą i bardziej regularną obsługę tras dalekobieżnych. Na trasach, oznaczonych na powyższej mapie kolorem czerwonym, kilka razy w tygodniu kursowały  dyliżansy pocztowe, zapewniające poza obsługą pocztową także przewóz pasażerów i ich bagaży. Były to regularne kursy między Lubeką, Szczecinem i Gdańskiem; między Lipskiem, Berlinem, Gdańskiem i Królewcem i dalej do Sankt-Petersburga; między Berlinem i Kołobrzegiem.

Na przykład dyliżans z Berlina do Kołobrzegu przybywał do Maszewa w poniedziałki i piątki o godzinie 16.15, a z Kołobrzegu do Berlina w te same dni o godzinie 03.15 rano; w każdym przypadku z półgodzinnym postojem. Oto dyliżans pocztowy z tamtej epoki (źródło: Tharandter Wald, Wikipedia), a także fragment spisu europejskich miast w sieci dyliżansów pocztowych (źródło: Post-Handbuch für Berlin, 1837).


















Jeszcze na początku XIX wieku, co także widać na maszewskiej rycinie, wszystkie drogi poza obrębem wielkich miast (i oprócz resztek dróg bitych pozostałych po Cesarstwie Rzymskim, głównie w Europie śródziemnomorskiej), w tym te najważniejsze, państwowe, były drogami polnymi.  Jedyna utwardzona droga na Pomorzu istniała między Szczecinem i Dąbiem (wówczas jeszcze samodzielnym miastem). Początek XIX stulecia można uznać za ważną cezurę w historii komunikacji i transportu z powodu rozpoczęcia w tym okresie budowy infrastruktury drogowej między miastami, czyli tak zwanych szos (od francuskiego chaussée), które w Niemczech zwano wtedy "sztucznymi drogami" (Kunststrasse).

Oto fragment drogi średniowiecznej wiodącej przez Magdeburg, jaką odkryli archeologowie w pobliżu odkrytych również resztek pierwotnego kościoła św. Sebastiana, zbudowanego w okresie kierowania archidiecezją przez arcybiskupa Gero (1012-1023). Biskup Gero był w imieniu cesarza Henryka II (973-1024) negocjatorem traktatu pokojowego, zawartego między cesarzem a Bolesławem Chrobrym w Budziszynie w 1018 roku. Zdjęcie należy do portalu Landesamt für Denkmalpflege und Archäologie (Krajowy Urząd Archeologii i Opieki nad Zabytkami) oraz do  Landesmuseum für Vorgeschichte (Krajowe Muzeum Prehistorii) z Halle.

Drogi krajowe różniły się od lokalnych oznakowaniem (wyposażone były w kamienie milowe; 1 mila pruska = 7.532 m) i pewniejszymi przeprawami przez rzeki i mokradła. Kamienie te można jeszcze spotkać na Mazurach, na starych szlakach łączących Prusy Wschodnie przez Pomorze, z zachodnimi krajami Niemiec. Ciekawą wzmiankę o nich z okolic Bartoszyc (m. in. z miejscowości Maszewy) zamieszcza portal poMazurach.pl. Oto jeden z nich, spod miejscowości Boryty, którego, jak widać na innych zdjęciach, ktoś już próbował "uprzątnąć". Dawne drogi zaciera więc nie tylko czas, ale i człowiek.


Pod koniec lat 20-tych XIX wieku rozpoczęto w Prusach szeroki program budowy dróg utwardzanych, w drugiej połowie tego stulecia zamienianych na brukowane. W odróżnieniu od dotychczasowych dróg polnych, czyli naturalnych, drogi pokryte ubitym tłuczniem (w nowej technice makadam), "kocimi łbami" lub kostką brukową nazywano, jak wspomniałem wyżej, "sztucznymi drogami".

Oto typowa do początków XIX wieku droga "naturalna", czyli polna, jednakże z uwagi na jej dobry stan utrzymania i oznaczenie kamieniami milowymi, będąca o randze państwowej, którymi tylko poruszały się dyliżanse pocztowe (źródło: delcampe.de).


Utwardzenie drogi ze Szczecina do Gdańska poprowadzono jednak już nie starą trasą przez Maszewo, ale przez Goleniów. Odcinek do Goleniowa gotowy był w 1830 roku, a do Koszalina w 1838 roku.  Droga między Szczecinem i Maszewem straciła tym samym swoje znaczenie.  Jej definitywne zamknięcie nastąpiło w 1846 roku wraz z oddaniem do użytku linii kolejowej Szczecin - Stargard, która  odcięła tą drogę od Dąbia. Od tego roku prowadziła ona z Maszewa donikąd, a do dzisiaj w dużej części zatarł ją czas.

Przy okazji omawiania przemijania pewnych epok dodajmy, że z połową XIX wieku kończy się w kulturze europejskiej tak zwany styl bidermeierowski, oderwany od wojen, rewolucji społecznych i dominacji władzy nad społeczeństwem, a uciekający się do przyjemności osobistych i radości życia rodzinnego, mieszczańskiego. Przedstawicielem tego stylu był m.in. Carl Spitzweg, który tak oto w idealizowanej formie oddał pochwałę poczcie - temu ważnemu medium ze światem, w malowidle "Przybycie dyliżansu pocztowego". Oto główny temat obrazu (źródło: Wikimedia).


Wracając do maszewskiego odcinka XVIII-wiecznej drogi międzynarodowej Berlin - Gdańsk - Sankt Petersburg, z chwilą zbudowania dróg do Nowogardu przez Redło, a zwłaszcza przez Dębice (rok 1877),  ten północny szlak prowadzący wzdłuż zachodniego brzegu Jeziora Warszewskiego ostatecznie przechodzi do historii.  Wcześniej, po wybudowaniu w 1864 roku nowej drogi do Stargardu przez Parlino ten sam los spotyka południowy fragment naturalnej, czyli polnej drogi w kierunku Berlina, między Maszewem, Mieszkowem i Łęczycą.