Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!

sobota, 5 czerwca 2010

Maszewo na wielkich szlakach historii


Dzisiaj proponuję przejażdżkę traktem maszewskim "po" XVIII stuleciu. Wiek ten wieńczył trwający bez mała tysiąc lat okres, w którym Maszewo (najpierw osada obronna, później gród i zamek z podgrodziem, a następnie miasto) położone było na najważniejszym na Pomorzu i jednym z głównych szlaków drogowych w Europie. Temat ten wydaje mi się równie interesujący, co chyba mało znany nie tylko nam Maszewianom, ale i zawodowym historykom, że będę do niego jeszcze parę razy wracał. Formuła blogu nie sprzyja, na szczęście, pisaniu rozwlekłych elaboratow, ale pozwala prezentować ciekawostki historyczne, które każdy może sobie dalej weryfikować, pogłębiać, rozwijać. Stare drogi wiodące przez Maszewo łączyły miasto z naprawdę wielkim światem i były świadkiem wielkich wydarzeń w skali europejskiej.

Niech na początek drogą przez Maszewo poprowadzi nas Daniel Chodowiecki (1726-1801), najsławniejszy w swoich czasach artysta-grafik polsko-niemiecki. Będąc członkiem (a później dyrektorem) Pruskiej Akademii Sztuki w Berlinie, odbył on podróż do rodzinnego Gdańska. Droga wiodła przez Maszewo, gdzie 5 czerwca 1773 roku zatrzymał się na noc. W wydanej po tej podróży książce "Die Reise von Berlin nach Danzig 1773", przetłumaczonej niedawno w Polsce, nie wspominał mile tej maszewskiej nocy. W zajeździe, w ktorym zjadł na kolacje jajecznicę, a koniowi dał dwie miarki owsa nie dane było mu się wyspać, bowiem dwóch gości hotelowych urządziło sobie tańce przy hucznej muzyce. Artyście nie pozostało nic innego, jak być cichym świadkiem tej sceny, tak oto uwiecznionej (źródło: Das Melton Prior Institut):


Wiek XVIII, aż do początku kolejnego stulecia, kiedy w wyniku rewolucji technicznej zaczęły powstawać koleje żelazne i pierwsze od czasów rzymskich drogi bite między wielkimi metropoliami europejskimi, był okresem wieńczącym europejskie znaczenie dróg prowadzących przez Maszewo. Od kiedy Berlin stał się w 1701 roku stolicą Prus, a Sankt-Petersburg w 1712 stolicą Rosji, główna droga łącząca je prowadziła przez Maszewo. Nie wiązało się to, jak w dzisiejszych czasach, ze szczególnie lepszym standartem technicznym tej drogi, bo prawie wszystkie inne pozamiejskie w całej Europie były jeszcze wtedy drogami polnymi, ale z tradycji tego szlaku, który od czasów powstania Ligi Hanzeatyckiej w 1356 roku był głównym traktem lądowym łączacym miasta portowe od Amsterdamu na zachodzie do Rygi na północnym wschodzie, obsługującym przede wszystkim ruch ludzi i poczty, w mniejszym stopniu towarów.

Drugim powodem wysokiej rangi tego szlaku aż do końca XVIII wieku była stabilność polityczna i ekonomiczna terenów przez które on wiódł. Od czasów sprowadzenia do Prus Zakonu Krzyżaków w 1230 roku, podboju i germanizacji przez nich tych ziem, przy włączeniu w tym samym czasie Pomorza do Cesarstwa Niemieckiego, zostały stworzone polityczne warunki do ekspansji niemieckiej wzdłuż południowego i wschodniego wybrzeża Bałtyku. Kiedy w XVIII wieku powstały dwie europejskie potegi Rosja i Prusy, Polska chyliła się ku upadkowi. Drogi wiodące przez Polskę nie były nadzorowane przez słabnące państwo, ale przez lokalnych władców, którzy nakładali tak wysokie jak chcieli opłaty za przejazd. Nie sprzyjało to handlowi i komunikacji tranzytowej przez Polskę. Układ głównych dróg na Pomorzu odzwierciedla poniższy fragment mapy (z moją adaptacją), którą wydał w 1782 roku znakomity kartograf angielski Louis Stanislas DelaRochette (1731-1802).

W Maszewie schodziły się dwa główne szlaki historyczne: jeden, post-hanzeatycki, idący od Hamburga i Lubeki, z jego południową, nadreńską odnogą, wiodącą z Kolonii przez Hannover i Magdeburg, połączone przed Szczecinem, a dalej przez Dąbie i Darż do Maszewa, gdzie łączył się on ze szlakiem saksońskim, od Lipska przez Berlin, Cedynię, Pyrzyce i Stargard. Połączone w Maszewie szlaki nadreńsko-hanzeatycki i saksoński prowadziły dalej do Petersburga, przez Gdańsk i Królewiec.

Przebieg tych dróg w samym Maszewie różnił się znacznie od obecnego. Do XIII wieku, czyli do czasu powstania miasta, te dwa idące od południa szlaki schodziły się przed Górą Zamkową. W okresie od XIV do XVIII wieku szlak saksoński wchodził do miasta Bramą Stargardzką ale nie przez ulicę Stargardzką, która (tak jak i Nowogardzka) powstała dopiero w drugiej połowie XIX wieku, ale przez nieistniejącą już drogę prowadzącą z Łęczycy przez Mieszkowo, która wchodziła do miasta przez teren obecnej stacji benzynowej.

Droga wychodząca z Maszewa przy Baszcie Francuskiej w kierunku Nowogardu także nie wiodła obecną ulicą Nowogardzką, której jeszcze nie było, ale ulicą Jedności Narodowej, przy młynie nad Jeziorem Warszewskim i dalej obecną drogą polną wzdłuż jeziora w kierunku Redła. To ten odcinek drogi, wzdłuż zachodniego brzegu jeziora opisał podróżnik szkocki William Rae Wilson w swojej książce "Travels in Russia" (Londyn 1828, Tom 1), w jego podróży do Petersburga: "O szóstej wieczorem przybyliśmy do Maszewa, przyjemnie położonego na wyniesieniu, nad rzeką Warszewą. Miasto otoczone jest starymi murami z cegły, z wieżami i bramami. Następnie kontynuowaliśmy podróż wzdłuż wyjątkowo malowniczych brzegów tej rzeki, pokrytych łanami pszenicy". Było to 5 czerwca 1825 roku. W trakcie jazdy podróżnik zapewne dowiedział się od woźnicy, że jest to Warsowersee (niemiecka nazwa jeziora), co zapisał w książce jako rzeka "Varshese". Nasze wijące się jezioro rynnowe przyjął więc za rzekę. Tak wyglada ta droga dzisiaj:


Przejazd przez Maszewo w dniu 2 stycznia 1750 roku wspomina w swoich pamiętnikach ("Eigene Lebensgeschichte", Halle 1789) teolog i geograf niemiecki Anton F. Büsching (1724-1793), który jechał wówczas z Kopenhagi do Petersburga z księciem Friedrich Roch de Lynar (1708-1781), obejmującym stanowisko ambasadora Danii w Rosji. Ciekawostką jest tutaj fakt, że inny książę de Lynar, starszy brat Fryderyka Rocha, był kilka lat wcześniej ambasadorem Polski w stolicy Rosji. Rodzina ta pochodziła z Saksonii, a jej dalsi przodkowie z Włoch.

Kontynuując polonica wspomnę jeszcze, że A. F. Büsching nadał kiedyś Białystokowi nazwę "Polskiego Wersalu", dzięki wybudowanemu tam przez Jana K. Branickiego zespołowi pałaców i parków. Jedna z jego licznych książek, "Geografia Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego", została przetłumaczona i wydana w języku polskim w Lipsku-Dreźnie w 1768 roku przez Ewarysta A. Kuropatnickiego (1734-1788), amatora geografa i heraldyka.

Nie można tutaj nie wspomnieć o przejazdach przez Maszewo ówczesnych wielkich głów państw. I tak  na początku listopada 1716 roku przejeżdżał ulicami miasta car Rosji, Piotr I Wielki (1672-1725) wraz małżonką (pochodzenia polsko-litewskiego) Martą Heleną Skowrońską (1684-1727), przyszłą (po śmierci męża) carycą Rosji Katarzyną I. Na marginesie dodam, że budzi wątpliwości teza stawiana przez niektórych historyków, jakoby nie umiała ona pisać i czytać, mimo że od piątego roku życia jako sierota została ona przysposobiona jako córka znanego na Łotwie pastora i pedagoga, założyciela szkoły dla dzieci łotewskich chłopów, tłumacza Bibli na język łotewski, Ernsta Glücka, któremu zleciła w 1704 roku, będąc już na dworze carskim w Moskwie, założenie pierwszej w tym mieście publicznej szkoły podstawowej.

Oto zbudowany na jej zamówienie pałac letni w Carskim Siole (obecnie Puszkin) pod Sankt-Petersburgiem, zwanym do dzisiaj od jej imienia Jekaterinskij dvoriets. Obecną okazałą fasadę w stylu rokoko nadała córka Katarzyny I, caryca Elżbieta (1709-1762).


Piotr Wielki był w drodze z Sankt-Petersburga (przez Maszewo i Szczecin), a dalej przez Havelberg do Hamburga. Na zamku w Havelbergu car spotkał się z królem Prus Fryderykiem Wilhelmem I (1688-1740), gdzie władcy wymienili się podarkami: król ofiarował carowi Bursztynową Komnatę, a ten zrewanżował się 250 rosłymi rosyjskimi huzarami, którzy przeszli na służbę króla Prus. Oto panorama Havelbergu narysowana przez Meriana w 1652 roku (źródło: Wikipedia).


Bursztynową komnatę poczęli tworzyć w Berlinie w 1701 roku, na zlecenie pierwszego króla Prus, Duńczyk Gottfried Wolfram i  Berlińczyk francuskiego pochodzenia Gottfried Tusso (Toussaint). Ten ostatni znany m.in. z rzeźb wykonanych w katedrze w Kamieniu Pomorskim, a także w Elblągu, Królewcu, Lubece i w Bruggi. Miała ona zostać wbudowana w zamku miejskim (Berliner Stadtschloss), którego przebudowę pierwszy król pruski Fryderyk I (1657-1713) powierzył gdańskiemu architektowi Andreasowi Schlüterowi.

W 1706 roku kontynuowanie prac nad komnatą zlecono dwóm gdańskim rzemieślnikom, Gottfriedowi Turau i Ernestowi Schachtowi. Według nowego zamiaru komnatę miano wbudować w 1711 roku w pałacu Charlottenburg. Budowa nie została jednakże zakończona do czasu śmierci króla Fryderyka I w 1713 roku. Jego następca, Fryderyk Wilhelm I, zwany "Soldatenkönig" (król żołnierzy), zainteresowany był bardziej budową armii, aniżeli wystrojem pałaców. Jeszcze w 1713 roku kazał on przerwać prace nad komnatą, rzemieślników odesłał do Gdańska, a zdemontowane elementy komnaty zapakowano i złożono w piwnicach Arsenału (Zeughaus Berlin), którego przebudową kierował wspomniany wyżej Andreas Schlüter.

Niedokończona komnata leżała w skrzyniach przez trzy lata, aż król pruski znalazł okazję do gestu dyplomatycznego wobec Rosji, z którą sprzymierzył się wcześniej przeciwko Szwecji. Na spotkaniu cara Piotra I z królem Fryderykiem Wilhelmem I w Havelbergu, zaraz po przyjęciu podarku, car powierzył ambasadorowi Rosji w Prusach, hrabiemu Aleksandrowi Gołowkinowi (synowi Gawriła Gołowkina, ówczesnego ministra spraw zagranicznych Rosji)  niezwłoczną organizację transportu komnaty do Sankt Petersburga. Oto jedno z nielicznych przedwojennych zdjęć oryginalnej komnaty z Carskiego Sioła pod Petersburgiem.


Skarb złożono do 18 skrzyń, wyścielonych słomą i materiałem flanelowym, zabezpieczone drewnianymi blokadami przed przesuwaniem się. Obłożone nieprzemakalnym papierem woskowym i obszyte skórą skrzynie załadowano na osiem wozów, każdy w sześciokonnym zaprzęgu. Konwój z ochroną wojskową ruszył w drogę przez Maszewo do Królewca, dokąd dotarł po sześciu tygodniach (pod koniec grudnia 1716). Dalszy transport był jeszcze bardziej uciążliwy: z Królewca statkiem do Mamel (Kłajpeda), a stamtąd saniami w kierunku stolicy Rosji. Sniegi okazały się jednak zbyt głębokie i cały transport przybył ostatecznie do stolicy Rosji wozami (witany z honorami wojskowymi) w maju 1717 roku.

Zdemontowana przez Niemców i zaginiona w 1941 roku komnata została przez Rosjan całkowicie i pieczołowicie odtworzona i wbudowana ponownie w wyżej wspomnianym Pałacu Katarzyny w 2003 roku, w 300-letnią rocznicę założenia Petersburga. Oto jej fotograficzna "próbka".


To tyle o "maszewskim" akcencie Bursztynowej Komnaty. Głównym celem podróży cara Piotra I w 1716-1717 roku (kiedy komnata dotarła do Sankt Petersburga, car był jeszcze w zachodniej Europie) była jednak Holandia, którą poznał i bardzo polubił w czasach swojej młodości.

W połowie maja 1734 roku, najpierw w drodze morskiej z Królewca, przez Piławę (niem. Pillau, obecnie Bałtyjsk) do Darłowa, potem karocami drogą przez Koszalin, przejeżdża przez Maszewo polskie poselstwo, udające się w imieniu wybranego rok wcześniej, ale nie dopuszczonego do władzy, króla Stanisława Leszczyńskiego przez Poczdam i Hagę do Paryża. Delegacją udającą się, z beznadziejną a zatem i bezskuteczną interwencją, u króla Francji Ludwika XV o wsparcie polityczne i militarne dla uzyskania korony dla polskiego króla, kierował poseł na sejm Jerzy Ożarowski herbu Rawicz, marszałek małopolski, a jego sekretarzem był Stanisław Konarski.

Polski pedagog, geograf i historyk Piotr Czarkowski (1808-1898) w swojej książce z 1859 roku "Dzieje w Polsce, Litwie i na Rusi" pisał tak o Polsce z pierwszej połowy XVIII wieku: "Przy końcu panowania Augusta II i przez cały ciąg panowania syna jego Augusta III, Polska zupełnie straciła swoje znaczenie polityczne, stała się podobną do człowieka złożonego śmiertelną chorobą, który już stracił nadzieję życia, stracił zmysły nawet. Taki nie dba o to, co się dzieje wkoło niego i co się ma dziać po jego śmierci, już nie żyje, ale wegetuje tylko. Najpomyślniejszą porę do naprawy swego rządu zmarnowała na niczym. A co gorsza, królowie Sasi: August II i August III bawili się i biesiadowali a szlachta postępowała za ich przykładem. Za króla Sasa, jedz, pij i popuszczaj pasa. Polska nierządem stoi i dobrze jej z tym. Do Polski jak do karczmy, może każdy wpaść, narobić hałasu i to mu uchodzi."

Jaka wówczas panowała w najwyższych elitach Polski głupota i bezhołowie świadczy fakt, że wielkiemu reformatorowi polskiego szkolnictwa Stanisławowi Konarskiemu senat Polski odmówił w 1732 roku dostępu do Archiwum Koronnego w Krakowie, kiedy ten na zlecenie Józefa Załuskiego, referendarza wielkiego koronnego, jednego z nielicznych wielkich intelektualistów polskich tamtej epoki i założyciela słynnej Biblioteki Załuskich, przygotowywał zbiór obowiązujących w Polsce praw sejmowych, nigdy dotąd łącznie nie wydanych. W panującej wówczas anarchii Polacy nie umieli praw stanowić, ani szanować. W 1765 roku St. Konarski został wyróżniony przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego medalem Sapere auso, czyli "Temu, który odważył się być mądrym"Oto ten medal.


Pochodzący z Sandomierskiego, wykształceni przodkowie Stanisława Konarskiego herbu Gryf, z braku możliwości robienia kariery w Polsce (kiepska administracja i rozprzężona armia), często służyli w obcych wojskach i na obcych dworach: w Brandenburgii, Danii, Rosji, Anglii i Holandii.

Jak słabą ekonomicznie, a zatem i politycznie, była XVIII-wieczna Polska - największy terytorialnie kraj Europy (poza Imperium Ottomańskim), świadczy fakt że stolica Polski Warszawa liczyła w 1750 roku około 23 tysięcy mieszkańców, a Kraków 20 tysięcy, podczas gdy najbliższe europejskie stolice: Berlin 90 tysięcy, Sankt-Petersburg 150 tysięcy, Praga 59 tysięcy, a Wiedeń 175 tysięcy mieszkańców. Paryż liczył wówczas 576 tysięcy, Londyn 675 tysięcy, a Istambuł nawet 750 tysięcy. Wśród najbliższych Pomorzu miast w Gdańsku mieszkało 46 tysięcy mieszkańców, w Królewcu 60 tysięcy, a we Wrocławiu 55 tysięcy ludzi.

W 1743 roku w drodze z Zerbst koło Magdeburga do Sankt-Petersburga przejeżdża przez Maszewo 14-letnia szczecinianka, księżna Sophie Friederike Auguste zu Anhalt-Zerbst, przyszła caryca Rosji Katarzyna II (1729-1796). Oto kopia karety Katarzyny II (już jako carycy), na tle jej pomnika w mieście Marks koło Saratowa. Miasto zostało założone w czasach jej panowania przez holenderskich i niemieckich kolonistów, a na jej cześć nazwane Jekaterinensztat (Katharinenstadt), obecna nazwa od 1920 roku.


W dniu 18 lipca 1776 przejechał przez Maszewo olbrzymi orszak wielkiego księcia Rosji Pawła Petrowicza, syna carycy Katarzyny II i przyszłego cara Pawła I (1754-1801), który zmierzał do Berlina. Tam spotkał się z księżną Sophie Marie Dorothea Augusta Luisa von Württemberg (1759-1828), przybyłą z rodzinnego Szczecina, aby poznać swego przyszłego męża. Spotkanie było udane dla obu stron i już 10 sierpnia wielki orszak wracał przez Maszewo do Petersburga, gdzie księżna zmieniła wyznanie z luterańskiego na ortodoksyjne, wyszła za mąż za księcia Pawła i stała się wielką księżną Rosji Marią Fiodorowną. Jak znakomitą oprawę miała ta podróż niech świadczy poniższy obraz, przedstawiający uroczysty wjazd pary książęcej do Stargardu, w przeddzień ich przejazdu przez Maszewo (reprodukcja w Muzeum w Stargardzie).


W maju 1798 przejeżdża przez Maszewo od kilku miesiecy nowy król Prus Fryderk Wilhelm III (1770-1840) wraz z małżonką (wielce szanowaną w Niemczech postacią historyczną), księżną Luisą von Mecklenburg-Strelitz (1776-1810), którzy udawali się w podróż do Królewca (Königsberg, dziś Kaliningrad) i Kłajpedy (wówczas Memel), gdzie spotkali się z carem Rosji Aleksandrem I. Ten będzie ich rewizytował w okresie 25.10-4.11.1805 roku, przejeżdżając przez Maszewo. Historia pokaże, że para królewska zmuszona będzie ponownie przebyć tą trasę, tym razem w połowie października 1806 roku, w popłochu opuszczając Berlin i wraz z pięciorgiem dziećmi (w tym Charlotta, przyszła żona cara Rosji Mikolaja I) uciekać przed zbliżającymi się wojskami Napoleona. Król i rząd pruski na wygnaniu w Kłajpedzie powrócą przez Szczecinek i Stargard do Berlina 23 grudnia 1809 roku.

I tak, na zakończenie, przychodzi nam wspomnieć o ciemniejszych stronach wielkich wydarzeń historycznych XVIII i początku XIX wieku na Pomorzu, których świadkiem byli współcześni im mieszkańcy Maszewa, a pozostają nim dzisiaj maszewskie stare trakty i ulice. W tamtym okresie miasto i region dotknęły dwie wielkie wojny: wojna siedmioletnia, która w tej części Pomorza trwała "tylko" pięć lat (1758-1763) oraz wojny napoleońskie (1806-1813). W 1750 roku Szczecin - podupadła stolica Pomorza, liczyła zaledwie około 12 tysięcy mieszkańców. Oto ilustracja z książki autorstwa C. M. Yonge "A Pictorial History of the World's Great Nations", New York 1882, zatytułowana "Żołnierze plądrujący Pomorze".


Przetaczające się po pomorskich drogach działania wojenne powodowały nie tylko śmierć tysięcy osób ludności cywilnej, zniszczenia domostw i dóbr kultury materialnej, ale wywoływały swymi skutkami już w latach pokoju klęski głodu i epidemii, czyniące Pomorze jednym z najbardziej wyludnionych regionów Niemiec.

W tym przypadku Maszewo miało nieszczęście leżeć na najważniejszym strategicznie na Pomorzu szlaku, prowadzącym z Kołobrzegu do Berlina. W obydwu tych wojnach Kołobrzeg, z uwagi na możliwość dostawy wojska i zaopatrzenia przez jego port, stanowił główny punkt ataków wojsk nieprzyjacielskich. Maszewo było więc w tych wojnach na trasie stałych przemarszów wojsk i często toczonych bitew. Oto rycina z książki "Historischer Bildersaal" z 1766 roku, przedstawiającej oblężenie Kołobrzegu w sierpniu 1761 roku.


Wojna siedmioletnia na Pomorzu rozpoczęła się od wielkiej bitwy armii pruskiej i rosyjskiej w dniu 25.08.1758 pod Sarbinowem (Zorndorf), koło Dębna Lubuskiego. Chociaż żadna ze stron nie odniosła w niej zwycięstwa, to jednak wojska rosyjskie były na tyle wykrwawione, że po dojściu do Stargardu i okupowaniu go w okresie 25.09-16.10.1758, mimo słabego oporu równie wycieńczonej armii pruskiej, zrezygnowały z dalszego marszu w celu zdobycia Kołobrzegu i wycofały się przez Recz do Wielkopolski na przezimowanie. Oto kopia obrazu Carla Röchlinga przedstawiającego króla Fryderyka Wielkiego pod Sarbinowem (źródło: Wikipedia).


Maszewo w tym roku nie ucierpialo więc od wojny. Rosjanie ponowili atak na Kołobrzeg w 1759 roku, bezskuteczny; w 1760 roku, również bezskuteczny i dopiero trzecie oblężenie miasta w 1761 roku zakończyło się jego zniszczeniem i zdobyciem. W ciągu tych trzech lat Maszewo przechodziło wielokrotnie z rąk do rąk, kiedy to ściągane z Meklemburgii i Sląska wojska pruskie toczyły z Rosjanami potyczki i bitwy wzdłuż drogi między Stargardem i Kołobrzegiem, usiłując przerwać pierścień blokady.

I tak Maszewo zdobyte jest przez Rosjan (gen. J. Palmbach) po raz pierwszy 28.09.1759, odbite przez wojska pruskie gen. Dubislawa von Platena 24.10.1759. W lipcu 1760 przez Maszewo ponownie przechodzą wojska rosyjskie (gen. Gottlob Kurt Tottleben), a 15.09.1760 wojska pruskie gen. Paula von Wernera. W dniu 20.05.1761 pruskie wojska księcia Friedricha Eugena von Württemberga (1732-1797), nota bene ojca wyżej wspomnianej Zofii Doroty - przyszłej żony cara Pawła I,  usiłują przeprowadzić ze Szczecina do Kołobrzegu około trzysta wozów z zaopatrzeniem, ale tracą je w tym dniu w okolicach Maszewa w starciu z rosyjską huzarią i kozakami gen. Magnusa Johanna Berga (1719-1784).

Warto dodać, że pod gen. Bergiem (Łotysz, którego przedkowie przed XVI wiekiem pochodzili z Westfalii) służył wtedy początkujacy dowódca Aleksander Suworow, ranny przy zdobywaniu Goleniowa, który okaże się później najlepszym dowódcą w historii Rosji. Przybyłe z Głogowa wojska pruskie gen. Franza-Lorenza von Thaddena skutecznie przedzierają sie w dniu 23.05.1761 przez Maszewo i docierają pod Kołobrzeg.

Rosjanie pod dowództwem gen. Wilhelma von Fermora (angielskiego pochodzenia, szef sztabu armii rosyjskiej w latach 1757-1759) próbują zdobyć kontrolę nad trasą przemarszu wojsk pruskich, wypierając w dniu 18.10.1761 wojska gen. Platena spod Nowogardu aż na południe od Maszewa (zapewne w okolice miedzy Darżem i Przemoczem), te zmuszone są schronić się w Szczecinie, który w tej wojnie nie był zdobyty. Niemcy zdołają jeszcze przeprowadzić przez Maszewo w dniu 13.11.1761 idącą spod Wrocławia dywizję gen. Balthasara von Schenckendorffa oraz dywizję gen. Platena, ale mimo zgromadzenia pod Kołobrzegiem około 15 tysięcy żołnierzy, nie udaje im się przerwać blokady.


W dniu 13.12.1761 książę Friedrich E. von Württemberg decyduje się na odwrót wojsk pruskich. Trzy dni później Kołobrzeg poddaje się. Przez Maszewo przetaczają się wycieńczone z głodu i zimna wojska pruskie. Przywołajmy krótko scenerię tamtych wydarzeń: "... Mróz stał się tak przenikliwy, że w ostatnich dwóch nocach zamarzło ponad dwustu żołnierzy, nie licząc rannych, których musiano po drodze zostawiać. W ostatnich 48 godzinach z mrozu i ran wyzionęło ducha ponad 1100 ludzi." ("Geschichte des Königlich-Preussischen Ersten Infanterie-Regiments", Berlin 1855). Powyższy obraz, opublikowany na stronach Wikipedii, autorstwa niemiecko-rosyjskiego malarza scen batalistycznych Aleksandra Kotzebue (1815-1899), przedstawia zakończenie oblężenia i upadek Kołobrzegu w 1761 roku.

Miasto poddało się wojskom gen. Piotra Rumiancewa 16 grudnia 1761 roku, co upamiętnia poniższa rycina (źródło: Bibliothèque nationale de France, portal Gallica).


Punktem zwrotnym w wojnie siedmioletniej, która uznawana jest przez historyków jako pierwsza w historii wojna o wymiarze światowym, było wydarzenie z dnia 16.03.1762, mające miejsce w Stargardzie, gdzie książę Michaił N. Wołkoński (1713-1788) ze strony Rosji oraz ze strony Prus - późniejszy gubernator Szczecina, książę August Wilhelm von Braunschweig (1715-1781), podpisali rozejm, od którego rozpoczął się proces wygaszania tego wielkiego konfliktu w Europie i na innych kontynentach.

Na cześć zakończenia woj- ny i w imię pojednania z Niemcami rosyjski generał Magnus J. Berg ustanowił w 1762 roku w Stargardzie fundację (zwaną później "Bergstift") dla  miejscowych wdów po oficerach niemieckich, którzy zginęli w tej wojnie. W jego obecności została w tym mieście odśpiewana 2 maja 1762 kantata, napisana dla upamiętnienia carycy Katarzyny I (Marty Skow- rońskiej). Oto kopia stro- ny tytułowej utworu, znajdującego się w zbio- rach Książnicy Pomorskiej w Szczecinie.

Sławny potomek rodu Wołkońskich (od strony matki), wielki pisarz i humanista Lew N. Tołstoj (1828-1910) był pierwszym na świecie znanym pacyfistą, za którym podążyli m.in. Mahatma Ghandi, Martin Luther King, Albert Einstein, John Lennon. U schyłku życia Lew Tołstoj zainspirowany był bahaickim prorokiem Bahá'u'lláh, głoszącym powszechny pokój i równość wszystkich ludzi na ziemi.

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne:) podobalo mi sie. Znalazlem przez przypadek, pomimo ze na koncu troche za duzo dat przeczytalem jednym tchem. Troche molo zdjec starego maszewa n.p. z okresu miedzywojennego(zawsze sie takie rzeczy fajnie oglada:) Reasumujac, bardzo tresciwie i CIEKAWIE, wiecej takich blogow. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń