Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!
Ładowanie...

wtorek, 27 sierpnia 2013

Kaplica św. Jerzego w Stargardzie


Katedra Archeologii Uniwersytetu Szczecinskiego ogłosiła 13 lipca 2013 na swojej stronie internetowej rozpoczęcie, przy współpracy z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Stargardzie, prac wykopaliskowych w tym mieście, w celu odnalezienia pozostałości po późnośredniowiecznej kaplicy św. Jakuba. 

Przytoczmy za dr. Marcinem Majewskim, dyrektorem Muzeum w Stargardzie,  informacje o tej kaplicy, a także zaznaczoną na rycinie miasta z mapy Lubinusa z 1612 roku strzałką jej spodziewaną lokalizację:

"Losy kaplicy są mało znane. Przed kompleksem Bramy Wałowej, na przedmieściu, wzniesiono przed 1490 r. kaplicę pw. św. Jakuba. O jej formie architektonicznej nie mamy żadnych informacji. Zachował się do dziś dokument odpustowy, wystawiony w 1490 r. przez dziesięciu kardynałów z Roderykiem biskupem Porto i Santa Rufina, czyli Rodrigiem Borgia, późniejszym papieżem Aleksandrem VI na czele. W 1498 r. przewodniczący kościoła Heinrich Pammyn darował pewne sumy świątyni. Dzwon należący do kaplicy wisiał w sygnaturce Bramy Wałowej, gdzie dzwoniono przez rozpoczęciem mszy. Po zniszczeniu kaplicy, prawdopodobnie w czasie wojny trzydziestoletniej, dzwon przeniesiono do wolnostojącej dzwonnicy usytuowanej na przyległym do dawnej kaplicy cmentarzu. Na widoku Stargardu umieszczonym na bordiurze mapy Pomorza Eilharda Lubinusa (1618 r.) widoczny jest mur cmentarny z bramą usytuowaną od strony południowo-wschodniej. Niestety widok nie obejmuje kaplicy. Na planach miasta, pochodzących z końca XVII i początków XVIII w. zaznaczony został jedynie zarys parceli cmentarnej na której stała niegdyś kaplica. Obecnie teren dawnego cmentarza i kaplicy jest wyspą drogową pomiędzy ulicami Światopełka, Gdańską i M. Skłodowskiej – Curie."


Istotnie, w dokumentach i literaturze historycznej zachowało się niewiele informacji o kaplicy św. Jakuba w Stargardzie. Niektórzy historycy sądzą, że została ona zamknięta i rozebrana tuż po okresie pomorskiej Reformacji, czyli około 1540 roku. Przykapliczny cmentarz służył jednakże do chowania ubogich jeszcze w ciągu następnego, XVII wieku. 

Do połowy XIX wieku na miejscu kaplicy i cmentarza był miejski skład drewna. Pod koniec tamtego wieku okolice te zostały pokryte zielenią miejską.

Wypada tutaj dodać, że średniowieczny Stargard otoczony był znajdującymi się poza murami miejskimi kaplicami i towarzyszącymi im małymi szpitalikami, przeznaczonymi głównie do izolowania chorych w okresach epidemii, a także jako lecznice i przytułki dla ubogich. Były to następujące zespoły kaplic i szpitali, powstałe chronologicznie prawdopodobnie w następującej kolejności (znane daty pierwszej wzmianki): św. Ducha (1298), św. Jerzego (1303), św. Gertrudy (1413),  św. Jodoka (Jobsta - 1439) i św. Jakuba (1490).

Zanim pomówię o drugiej najstarszej stargardzkiej kaplicy św. Jerzego, której lokalizacja jest dotąd nadal nieznana (w sensie takim, że archeologicznie nie umiejscowiona), zwróćmy uwagę że kaplica św. Jakuba istniała przypuszczalnie najkrócej z pozostałych, bo zaledwie około pół wieku. 

Na marginesie warto wspomnieć, że oryginał mapy wydrukowany w 1758 roku nabyty został ostatnio przez Muzeum Narodowe w Szczecinie. Jest on trzecim w Polsce, obok oryginałów znajdujących się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Toruniu i w Muzeum Pomorza Srodkowego w Słupsku. Kopia mapy Lubinusa "Pomeraniæ" eksponowana jest w Muzeum Regionalnym w Szczecinku. Oto mapa Lubinusa (bez rycin miast pomorskich, wykonanych w latach 1611-1615 dla pierwszego wydania mapy przez Flamanda Johanna Wolfharta) wydrukowana przez oficynę Blaeu w Amsterdamie w 1635 roku (źródło: Wikipedia).


Można przypuszczać, że Lubinus (a właściwie Wolfhart) nie umieścił na swej rycinie tej kaplicy z prawej strony barbakanu nie przez przeoczenie (trudno o to go posądzać, gdyż zadbał on na niej o wiele szczegółów), ale po prostu z powodu jej nieobecności w latach 1611-1615, zwłaszcza że musiałaby widnieć niemalże tuż przed jego oczami. Po upływie dalszych niemal pięciu wieków, przy jej zapewne konstrukcji ryglowej, nie należy się moim zdaniem spodziewać zbyt wiele po podjętej przez Uniwersytet i Muzeum inicjatywie. Tym nie mniej, jako entuzjasta historii Pomorza, w tym zwłaszcza tej części regionu, życzę naukowcom owocnych badań. Być może, archeolodzy dotrą do głębszych, starszych warstw kulturowych tego terenu, przylegającego niemal bezpośrednio (oddzielonego rzeką Iną) do IX-wiecznego grodziska.

Swoją drogą ciekawym jest fakt, że polscy historycy używają nie oryginalnej, ale łacińskiej formy nazwiska geografa, podczas gdy niemieccy historycy najczęściej posługują się jego właściwym nazwiskiem Lubin, które ma słowiańskie pochodzenie.

Ze swej strony chciałbym szanownych badaczy zainteresować jednakże obiektem, który Lubinus umieścił zaraz na pierwszym planie, a po którym nie został dzisiaj żaden ślad. Załączam tą samą rycinę Lubinusa, z zaznaczoną kaplicą otoczoną domami, która może być kaplicą św. Gertrudy.


Usprawiedliwieniem poruszenia tego tematu i przestawieniem takiej sugestii jest mój wcześniejszy artykuł "Szpital i kaplica św. Jerzego" w Maszewie z 24 maja 2011, opublikowanym na blogu Massovia - Pomerania. Pozwoliłem tam sobie nawiązać także do średniowieczngo Stargardu, a w artykule "Maszewo na wielkich szlakach historii" ,  do nowożytnych czasów miasta. 

Przy okazji zamieściłem tam ilustrację (oryginalna plansza znajdowała się do II wojny światowej w zbiorach obecnego Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku), opublikowaną również na stronie internetowej Muzeum w Stargardzie,  przedstawiająca wjazd do Stargardu przybyłego z Berlina i wracającego do Sankt Petersburga, wielkiego orszaku księcia Rosji Pawła Piotrowicza, przyszłego cara Rosji Pawła I. Na rycinie widoczne są tereny obecnego Przedmieścia Poznańskiego oraz kościół św. Ducha, jeszcze w konstrukcji szachulcowej, z przylegającym doń murem, za którym były tereny szpitala. Zupełnie z lewej strony ryciny, za rzędem domów tworzących ulicę wylotową w kierunku Pyrzyc i Berlina (dzisiejsza ul. Staszica) mógł  moim zdaniem stać zespół szpitala i kaplicy św. Jerzego.


W 1364 roku książę Barnim IV przyznał radzie miejskiej w Stargardzie trzy łany ziemi w Grzędzicach (Seefeld), w celu wsparcia finansowego szpitali św. Ducha i św. Jerzego przez Fundację Bractwa Kalendowego w tym mieście. Pod koniec XV wieku w pobliżu szpitala św. Jerzego mieszkał sławny podówczas pustelnik o słowiańskim imieniu Mikoławek, która to informacja dotrwała aż do poczatek XX wieku (Felix Boehmer "Geschichte der Stadt Stargard in Pommern", Tom 1, Stargard 1903).

W publikacji stargardczanina (przez osiem lat) Johanna Christiana Schöttgena "Diplomataria et Scriptores Historiae Germanicae Medii Aevi", Tom 3, Altenburg 1760, przytaczany jest dokument z 12.04.1515 roku, w którym m.in. Hans Kussow z Wierzchlądu (nad Jez. Miedwie) i Georg Wegher z Małkocina występują jako dobroczyńcy dla kaplicy św. Jerzego w Stargardzie. Niewykluczone, że hrabia Joachim Fryderyk von Küssow ze Stargardu, który w 1776 roku gościł przejazdem wspomnianego wyżej księcia Rosji Pawła Piotrowicza, był potomkiem Jana Kussowa (Kusego?) z Wierzchlądu. Nazwisko to, jak i nazwa wsi Koszewo (dawniej Küssow, Kussowe), wspomniana przez C. Schöttgena ("Altes und neues Pommerland", Tom 2, Stargard 1721) jako "wendische  Küssow", jest słowiańskiego pochodzenia. 

Przy okazji spotkania hrabiego von Küssowa z przyszłym carem Rosji warto wspomnieć, że książę Michał N. Wołkoński, który podpisał w Stargardzie 16 marca 1762 roku w imieniu Rosji rozejm z Prusami w Wojnie Siedmioletniej, (o czym piszę w wyżej przywołanym artykule "Maszewo na wielkich szlakach historii") był także goszczony przez rodzinę Kussowów. Oto portret M. Wołkońskiego nieznanego malarza, będący w zbiorach Galerii Tretiakowskiej.


Wracając do dwóch najstarszych stargardzkich szpitali - św. Ducha i św. Jerzego, pozwolę sobie przytoczyć za sławnym Pomorzaninem ze Świdwina, Rudolfem Virchowem ("Archiv für pathologische Anatomie und Physiologie", Tom 20, Berlin 1861) informację, że dwa wieki później obydwa podupadły w takim stopniu, że w 1576 roku skupiono ograniczone środki finansowe na odbudowę szpitala św. Ducha, zapewniając miejsca dla 12 ubogich pacjentów.

Szpital św. Jerzego, wraz z należącym do niego okolicznymi domami, pozostawiono wówczas własnemu losowi. Nie uległ on jednakże z wiekiem pogrzebaniu, bowiem jeszcze w 1868 roku wymieniono go jako "Hospital St. Jürgen" w inwentarzu dóbr publicznych Stargardu, zamieszczonym w cennej, wydanej w tym mieście publikacji Heinricha K. W. Berghausa "Landesbuch des Herzogthums Pommern und des Fürstenthums Rügen", Część II, Tom IV. Kaplica przyszpitalna została rozebrana w pierwszych latach XIX wieku.

Moja wstępna analiza przypuszczalnego położenia dawnej kaplicy św. Gertrudy wskazuje na tereny Zarządu Dróg Powiatowych przy obecnej ul. Bydgoskiej, natomiast prawdopodobne położenie byłej kaplicy św. Jerzego znajduje się w okolicy ul. Łabędziej. Oto zaznaczone spodziewane miejsca lokalizacji tych kaplic oraz nieistniejącego już jeziorka na miejscu dzisiejszego parku Panorama, uwidocznione  na pierwszym planie ryciny Lubinusa - Wolfharta.


Chciałbym zachęcić dyrekcję Muzeum w Stargardzie do chociażby pobieżnego zweryfikowania podanych tutaj informacji i ewentualnego skierowania uwagi na zaproponowaną lokalizację kaplicy, którą naniósł Lubinus na swojej rycinie, oraz kaplicy św. Jerzego, której ślady także nie zostały jeszcze odkryte.

Post scriptum:

Muzeum w Stargardzie zwróciło mi uwagę, za co uprzejmie dziękuję, na mylne przeze mnie usytuowanie kaplicy św. Getrudy, która w rzeczywistości zbudowana była u zbiegu dzisiejszych ulic Jagiellońskiej i Wiejskiej, a dawniej Wiek (pol. Przedmieście) oraz Werder (pol. Ostrów).

Istotnie, wypada mi przeprosić Czytelników za ten błąd, powielony przeze mnie za naszym wielkim Lubinusem. Okazuje się bowiem, że został wprowadzony do panoramy miasta wizerunek kaplicy św. Gertrudy, wraz z prowadzącą doń od strony Bramy Pyrzyckiej drogą (ul. Wiejska, wcześniej ul. Popiela) w miejscu gdzie dziś jest początek ul. Bydgoskiej. Oto jeszcze raz plan miasta z punktem, z którego Wolfhart  szkicował dla Lubinusa widok miasta.


Ulica Wiejska, w rzeczywistości dochodząca do miejsca byłej kaplicy z kierunku północno-zachodniego, u Lubinusa przedstawiona jest jako biegnąca z kierunku południowo-zachodniego. Jej faktyczne usytuowanie nie pozwalałoby na umieszczenie na rycinie miasta w skali, jaką przyjął grafik. Jako że kaplica nie mieściła się w obranym polu widzenia i w zastosowanej skali, artysta miał dylemat: czy zmniejszyć skalę rysunku, czyli oddalić obraz i zatrzeć pewne detale, ale zachować rzeczywiste proporcje usytuowania poszczególnych budowli, czy też zachować obraną skalę, przy której kaplica "wypadłaby" poza obręb rysunku.

Wolfhart wybrał salomonowe, trzecie wyjście: nie chcąc pomijać tej charakterystycznej budowli z otaczającymi ją domami, a jednocześnie starając się zachować dostateczne zbliżenie panoramy miasta, aby uchwycić jej charakterystyczne szczegóły, rysownik zdecydował się umieścić w panoramie miasta kaplicę św. Gertrudy wraz z otaczającą ją okolicą w wolnym polu rysunku, naginając, a raczej prostując przy tym bieg rzek.

Chociaż pryncypialni krytycy mogliby mu zarzucić pozanaukową manipulację, to jednak można również uważać, że należy mu się za to wdzięczność, bowiem dzięki temu zachował potomnym zapewne jedyny wizerunek tej kaplicy i okolic, jaki z tamtego okresu nam pozostał.


czwartek, 6 grudnia 2012

Czas Świąt



Maszewskie Święta z 1920 roku (linoryt, za "Massower Anzeiger" 12/1990)

"Gwiazda"
 Świeciła gwiazda na niebie
srebrna i staroświecka.
Świeciła wigilijnie,
każdy ją zna od dziecka.

Zwisały z niej z wysoka
długie, błyszczące promienie,
a każdy promień – to było
jedno świąteczne życzenie...

Święta na Ziemi Pyrzyckiej ("Pommersche Heimatkirche" 1935)
I przyszli – nie magowie
już trochę podstarzali –
lecz wiejscy kolędnicy,
zwyczajni chłopcy mali.

Chwycili w garść promienie,
trzymając z całej siły.
I teraz w tym rzecz cała,
by się życzenia spełniły.

Leopold Staff (1878-1957)

poniedziałek, 28 maja 2012

Królewscy potomkowie w dawnym Maszewie


Ziemia Maszewska, tak jak i całe Pomorze, podlegała znaczącym przeobrażeniom społecznym i kulturowym, związanym z wprowadzeniem w XII i XIII wieku przez misjonarzy z zachodniej Europy chrześcijaństwa i nowych stosunków gospodarczych. Rozwijające się pomorskie miasta, rolnictwo i handel wzmocniły władzę polityczną Księstwa Pomorskiego i sprzyjały tworzeniu się arystokracji ziemskiej. Postępowały głębokie zmiany ludnościowe. Miejscowe rycerstwo słowiańskie, nie bez pewnych oporów, przyjęło nowe wzorce kulturowe i włączyło się, obok przybyszów z Saksonii, Flandrii i innych części Europy, w rozwój stanu szlacheckiego na Pomorzu. 

Związek z Maszewem, poprzez swoich potomków, miało w jego historii wiele rodów arystokratycznych, nie tylko o korzeniach pomorskich (słowiańskich), ale pochodzących z Polski, Saksonii, Rusi, Danii, Meklemburgii, Łużyc .... Oto herby rodowe obcej szlachty, która najbliżej związała się z Ziemią Maszewską: von Everstein (pisana także w niektórych źródłach jako von Eberstein, ale jak uważa prof. Edward Rymar - raczej nieprawidłowo, z uwagi na inny, nie związany z Eversteinami, jego zdaniem, ród Ebersteinów z Bawarii - "Eversteinowie pomorscy na Nowogardzie i Maszewie", Przegląd Zachodniopomorski 1998), oraz von Gleichen i von Lippe (źródło: Wikipedia).


Jak wspominam o tym w artykule "O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa", starosłowiański rycerski ród Masławów - założycieli miasta o zniemczonej nazwie Massow, a dzisiaj spolszczonej na Maszewo, w 1334 roku odsprzedał ostatnie swoje posiadłości na Ziemi Maszewskiej i ustąpił miejsca  przybyszom wspieranym przez biskupstwo w Kamieniu. Massowowie (Masławowie) przenieśli się do wschodniej części Pomorza, najpierw w okolice Czaplinka (Tempelburg, Tempelborch), który polski książę Przemysław II przekazał w 1286 roku zakonowi templariuszy, a później na Pomorze Słupskie, gdzie założyli m.in. miasto Miastko (Rummelsburg). Rycerze von Massow byli często w swojej historii związani politycznie z książętami pomorskimi, m.in. Ewald von Massow służył jako marszałek dworu u księcia Bogusława X (1454-1523). Ród von Massow zasługuje na osobną publikację na tym blogu.

Tutaj natomiast jeszcze krótko o wyróżniającym się w historii Pomorza Bogusławie X, którego wspólny z żoną Anną Jagiellonką (1476-1503) pomnik stoi przed Zamkiem Książąt Pomorskich w Szczecinie. Fotografia z iwmali.bloog.pl.


Anna była córką króla Kazimierza IV Jagiellończyka (1427-1492), podczas gdy inna, bardziej sławna Anna Jagiellonka (1503-1547) była jego wnuczką i żoną Ferdynanda I Habsburga (1503-1564), od którego czasów Czesi praktycznie utracili swoją suwerenność, aż do 1918 roku.

Wybrany na biskupa kamieńskiego w 1469 roku Ludwig II von Everstein, o którym będzie mowa poniżej, opowiadając się oficjalnie po stronie Brandenburgii, prowadził otwartą politykę skierowaną przeciwko Bogusławowi X, kiedy ten wiódł wojnę z napadającymi na Pomorze margrabiami brandenburskimi. W 1479 roku papież Sykstus IV wyznaczył jako biskupa pomorskiego Marino (Marinus) di Fregeno, który zastąpił Ludwiga von Eversteina. Ten ostatni w ramach rekompensaty uzyskał od księcia Bogusława X potwierdzenie swoich praw do zamku w Golczewie (przepisanego przez Ludwiga von Eversteina w 1500 roku ponownie na rzecz biskupstwa kamieńskiego).

W drodze z Rzymu na Pomorze biskup di Fregano spotkał się w bawarskim Ansbach z elektorem brandenburskim Albrechtem III Achillesem, który udzielił mu wsparcia dla swojej misji na Pomorzu (tak, jak wcześniej wspierał Ludwiga von Eversteina, nazywając go w liście z 26.09.1479 do starosty Nowej Marchii "naszym przyjacielem" ["unserm frund"]). Szukanie przez wcześniejszych biskupów kamieńskich silnych związków politycznych z Brandenburgią było więc kontynuowane nie tylko przez biskupa von Eversteina, ale i przez jego włoskiego następcę. Fakty te wskazują, że papieże rzymscy stymulowali politykę politycznego wiązania Pomorza z Brandenburgią, kosztem jego oddalenia od zwiazków z Polską. O politycznej konfrontacji biskupów kamieńskich z władzą książęcą na Pomorzu wspominam w artykule "Szpital i kaplica św. Jerzego".

Bogusławowi X, mimo podjętej przez niego na sugestię cesarza Maksymiliana I pielgrzymki do Ziemi Swiętej i do Rzymu, nie udało się przekonać cesarza o nadaniu mu tytułu księcia cesarstwa, co miało wzmocnić pozycję polityczną Pomorza wobec Brandenburgii. Jego legendarne bohaterstwo w bitwie morskiej, jaka mu się przydarzyła w 1479 roku, w trakcie podróży do Jerozolimy pod grecką wyspą Kithira przedstawia poniższa kopia obrazu (źródło: Spiegel Online), pędzla pomorskiego malarza Otto Heydena.


Obraz ten był eksponowany w latach 1922-1945 w Muzeum Miejskim w Szczecinie, a po wojnie nigdy nie został odnaleziony.

Bogusław X pozostawił po sobie ufundowny dla kościoła we Wkryujściu (Ueckermünde) w 1510 roku ołtarz, którego fotografię (autorka: Daniela Swoboda) pięknego fragmentu publikuję za portalem Sedina.


Tutaj pomówimy głównie o rodzie szlacheckim  von Everstein z Saksonii, którego przedstawiciele osiedlili się w Maszewie na przełomie XV/XVI wieku. Na początek mapa środkowej części Europy z podziałem administracyjnym Kościoła z tego okresu, tuż przed burzliwymi czasami Reformacji, w którą Eversteinowie obok książąt pomorskich także się zaangażowali.

Nota bene, arcybiskupstwo gnieźnieńskie było wówczas największym terytorialnie w Europie. Biskupstwa w Kamieniu, Miśni i w Bambergu podlegały bezpośrednio Rzymowi. O negatywnej roli kościoła katolickiego na Pomorzu, który doprowadził w 1380 roku do oderwania diecezji kamieńskiej od podległości arcybiskupstwu w Gnieźnie, a także krytycznie o polskiej historiografii, piszę w post scriptum artykułu "Szpital i kaplica św. Jerzego". Na mapie zaznaczyłem miejsca mające związek z korzeniami opisywanej poniżej arystokratycznej linii von Everstein - Massow, [© Atlantik-Verlag 1950].


Pierwszym z rodu von Everstein na Pomorzu był Otto (1266-1313), syn Ludwiga I von Everstein (1224-1285) i Adeli von Gleichen (1215-1266), której brat Hermann von Gleichen, piastował funkcję biskupa pomorskiego.To właśnie biskup kamieński zaprosił swojego siostrzeńca Ottona do przybycia z rodzinnego zamku w pobliżu Holzminden i osiedlenia się na posiadanej przez biskupstwo Ziemi Nowogardzkiej. Otto (w genealogii rodu saksońskiego wymieniany jako Otto IV) stał się w 1274 roku pierwszym zarządcą tworzącego się wówczas (obok grodu słowiańskiego) miasta  Nowogard. Jego wuj Otto II von Everstein (1219-1282) przyznał w 1245 roku prawa miejskie miastu Holzminden w Saksonii.

Hermann von Gleichen nie tylko chrystianizował Pomorze, ale jako biskup - książę bardzo energicznie budował swoje własne państwo w państwie, czasami w sposob otwarty konkurując o wpływy polityczne z księciem Barnimem I. W 1270 roku przyjmował w swojej kamieńskiej rezydencji (przejeżdżającego zapewne po drodze przez Maszewo) biskupa Ottona I z Minden. To stare biskupstwo misyjne w Saksonii, założone przez cesarza Karola Wielkiego w 800 roku. Otto I urodził się w Stendal (Stara Marchia) w 1225 roku, studiował u samego Tomasza z Akwinu w Paryżu, powołany na biskupa Minden przez papieża Klemensa IV w 1266 roku, zmarł we Francji w 1275.

Biskup Gleichen ściągnął jeszcze na Pomorze dwóch młodszych braci Ottona IV, kolejno Bernharda i Gebharda, którzy pełnili u biskupa funkcję kanonika katedry kamieńskiej. Bernhard był później proboszczem w Pasewalku, a następnie preceptorem zakonu templariuszy w Czaplinku. W 1291 roku biskup Poznania Jan Gierbicz, któremu podlegała Ziemia Czaplinecka, wydał Bernhardowi zgodę na rozpoczęcie kolonizacji tej ziemi przez Niemców. O Ziemię Czaplinecką, która stopniowo przeszła pod panowanie polityczne Brandenburgii, walczyli bezskutecznie zarówno Polska (najazd Kazimierza Wielkiego w 1368 roku), jak i Księstwo Pomorskie (zniszczenie zamku zakonu przez księcia Świętobora I w 1386 roku). Na miejscu zamku i z części jego murów pobudowano w eklektycznym stylu kościół św. Trójcy (źródło: Wikipedia).


Oficjalnym założycielem odnogi rodu von Everstein - Massow stał się kilka pokoleń później Georg V (Jerzy) von Everstein (1481-1553), który wraz z bratem Wolfgangiem otrzymał w 1509 roku z rąk wyżej wspomnianego księcia Bogusława X list na objęcie w lenno Ziemi Maszewskiej.

Jednak już rodzice Jerzego - Ludwig II von Everstein (1461-1512) i pochodząca z Zerbst-Anthalt (tak jak i przodkowie przyszłej szczecinianki carycy Katarzyny II) Walpurgis (Walpurga) von Honstein - Vierraden (1465-1528), mieszkali w Maszewie, bowiem jego siostra Agatha urodziła się w Maszewie w 1482 roku (zm. 1533), a także wzięła ślub w Maszewie z przedstawicielem starej, o słowiańskich korzeniach, szlachty rugijskiej. Jej mężem był Woldemar II von Putbus (Podebus). Oto nieistniejący już dziś pałac rodowy w miejscowości Putbus, wzmiankowany w 1371 roku, rozbudowany i zmodernizowany w stylu neoklasycystycznym w 1872, a rozebrany przez władze NRD w latach 1960-1964.


Na marginesie rozebranego zamku w Putbus należy zauważyć, że nie tylko wschodnio-niemieckie władze po barbarzyńsku traktowały "niewygodne" zabytki. Niewygodne, jeżeli świadczyły o "obcym" pochodzeniu. W NRD słowiańskie korzenie Putbusów były tamtym władzom obce, tak jak obce dla ignorantów w Warszawie były słowiańskie korzenie Borków (niem. Borcke), z których historią wiązał się zburzony przez nich zamek w Złocieńcu. Założyciel rodu Borko, zginął w obronie Pomorza przed Brandenburczykami około 1187 roku. Służył on u księcia Bogusława I (ok. 1130-1187), którego żoną była Anastazja, córka Mieszka III Starego.

Władze polskie zadecydowały o wysadzeniu w powietrze w 1976 roku zachowanej w całości bryły rozszabrowanego po wojnie zamku. Nie miało żadnego znaczenia, że od 1954 roku był on wpisany do Państwowego Rejestru Zabytków, a zatem objęty ochroną prawną. Jak widać odpowiedzialność karna urzędników państwowych bywa iluzoryczna. Oto zdjęcie zamku przed jego zburzeniem (źródło: fotopolska.eu).


Putbusowie należeli do równie starej jak piastowska, rugijskiej dynastii książęcej Wisławiców (Więcławów), którzy władali plemieniem Ranów (Rojanów). Nazwa Więcławów, zamiast moim zdaniem mniej poprawnej Wisławiców, została zaproponowana przeze mnie w artykule "Maszewo Anno Domini 1091". Oto opublikowany w książce autorstwa Carl Gustav Fabricius: "Urkunden zur Geschichte des Fürstentums Rügen unter den eingeborenen Fürsten", 1851 kopia fragmentów pieczęci z czasów księcia Jaromara I (1140-1218).


Wracajmy "do Maszewa". Niektóre źródła podają, że zobowiązania księcia szczecińskiego wobec Eversteinów do przekazania im Ziemi Maszewskiej z tytułu wcześniejszej umowy zastawu powstały już w 1481 roku. Prawdopodobnie więc już dwaj pierwsi synowie: Georg w 1481 i Wolfgang w 1483,  urodzili się w Maszewie. Obydwaj występują w źródłach genealogicznych pod nazwiskiem von Everstein-Massow, a więc klasyfikowani są jako współzałożyciele dynastii maszewskiej tego rodu.

Brat Jerzego, Wolfgang (1483-1534), po uniwersytetach w Greifswaldzie i w Rostocku, w 1524 został prepozytem w kapitule kamieńskiej, wbrew wcześniejszym intencjom księcia Bogusława X, który podejrzewał Wolfganga o sprzyjanie Brandenburgii. Wolfgang cieszył się natomiast dużym zaufaniem kolejnego władcy Pomorza, księcia Barnima IX (1501-1573), na którego polecenie udał się w 1531 roku do Heidelbergu, aby asystować w podróży do domu przebywającego tam u swego wujka niepełnoletniego wówczas księcia Filipa I (1515-1560).

W roku 1524 Georg von Everstein-Massow otrzymał od księcia Bogusława X  dobra pobiskupie w Błotnie (Quarkenburg, od 1697 Friedrichsberg) koło Nowogardu, gdzie zbudował zamek.  Ożenił się w Maszewie w 1526 ze szlachcianką czesko-austriacką Walpurgą Schlick von Bassano (Passaun) - Weisskirchen (1500-1575), którą zapewne poznał w związku ze swoim pobytem w 1518 roku (a może i późniejszymi) na dworze cesarskim w Wiedniu u Maksymiliana I Habsburga (1459-1519). Mieli oni pięcioro dzieci, o których powiem poniżej.


Przez Błotno prowadził stary szlak z południa Niemiec i Polski przez Maszewo i Nowogard do Wolina i Kamienia. Czasy świetności Błotna przypadały na przełom XVII/XVIII wieku, to jest w okresie życia w nim Stefana Henryka von Everstein-Massow, syna wspomnianego powyżej Georga.

Jeszcze pod koniec XVII wieku miejscowość ta miała swoje znaczenie. Na powyższym fragmencie mapy Nicolasa Sansona, wydanej w Paryżu w 1696 roku, Quarkenburg (Quarkenborg) zaznaczony jest wyraźniej, niż na przykład Goleniów, Maszewo i Nowogard. W posiadanym przeze mnie podręczniku geografii z 1695 roku "Méthode pour apprendre facilement la géographie" autorstwa Jacques'a Robbe, nadwornego geografa i inżyniera Ludwika XIV, króla Francji,  "Quarkenborg" wymieniony jest jako jedna z ważniejszych miejscowości na Pomorzu Szczecińskim, obok Stargardu, Kamienia, Trzebiatowa, Goleniowa, Pełczyc i Szadzka. Po posiadłościach Eversteinów pozostał w Błotnie tylko zarys parku ze starymi drzewami, jak ten oto dąb (fot. Krzysztof Gabrysiak, Panoramio).


Najstarszy syn Jerzego, Ludwig III (1517-1590), będąc na służbie u elektora saskiego Augusta Wettyna poznał swoją przyszłą żonę, Anne von Mansfeld (ur. 1520, zm. w Maszewie w 1583). Dwie jego siostry Kunigunda (1519-1579) i Sibilla (ur. 1525) wyszły za mąż za czeskich szlachciców. Ludwig III służył także, jak wspomniany wyżej jego wujek Wolfgang,  na dworze księcia Barnima IX. Na sejmie (Landtag) w Szczecinie w 1585 roku, w imieniu szlachty pomorskiej przeciwstawił się nałożonej przez księcia Jana Fryderyka (1542-1600) akcyzie na alkohol i udanie osobiście interweniował u cesarza Rudolfa II Habsburga (1552-1612) w Pradze, który anulował decyzję księcia. Był to sygnał rosnącej siły politycznej pomorskiej szlachty kosztem władzy książęcej, o czym wspominam w artykule "Pomeranos - spadkobiercy kultury pomorskiej".

Pewnym symbolem kulminacyjnej pozycji kulturowej i politycznej książąt pomorskich w państwie niemieckim jest wykonany w 1554 roku tzw. gobelin Croya (Croy Teppich). Oto jego fragment przedstawiający (kolejno od lewej) księcia Barnima IX, Marcina Lutra (zwanego w jego czasach Pomeranem), księcia Filipa I i jego rodzinę.


Tutaj mała dygresja o Rudolfie II. Przeniósł on dwór cesarski, a więc "stolicę Europy" z Wiednia do Pragi. Był władcą godnym epoki renesansu, opiekunem sztuki i promotorem nauki. Jego nadwornym matematykiem i astronomem był Johannes Kepler (1571-1630), obrońca i kontynuator kopernikańskiej teorii heliocentrycznej. W niedalekiej Wenecji inny obrońca odkryć Mikołaja Kopernika (1473-1543), Giordano Bruno (1548-1600) nie był tak wyróżniony jak Kepler; po ośmiu latach procesu za tą i inne "herezje" został skazany przez papieski trybunał inkwizycyjny na spalenie żywcem na stosie. Kierujący trybunałem kardynał Robert Bellarmin będzie w dalszych latach ścigał innego światłego człowieka renesansu, Galileusza (1564-1642) za propagowanie teorii Kopernika, ale nie zdąży go skazać przed swoją śmiercią.

Wracając do Pragi: Rudolf II pozwolił się sportretować malarzowi włoskiemu Giuseppe Arcimboldo w sposób surrealistyczny. Być może inspirowany on był twórczością Hieronima Boscha, prekursora tego rodzaju malarstwa. W odróżnieniu od Boscha, który użył stylu surrealistycznego dla wzmocnienia trwożnego, mistyczno-religijnego przekazu swych obrazów, Arcimboldo wykorzystał go w sposób już nieśredniowieczny, ale pogodny, renesansowy. Oto jeden z portretów cesarza Rudolfa II.


Nie mogę powstrzymać się od jeszcze jednej, "pomorskiej" dygresji, przy okazji "okrągłej" rocznicy. Inny malarz renesansu, Piero della Francesca, był najwyżej cenionym artystą przez współczesnego już nam, urodzonego 100 lat temu w Szczecinie, Maca Zimmermanna, uznawanego za najlepszego niemieckiego malarza surrealistycznego. Oto charakterystyczny motyw kobiet w jego twórczości (źródło: Pommersches Landesmuseum).

 
Kolejnym synem Georga był Wolfgang II von Everstein-Massow (1538-1592), który po ślubie z Anną von Lippe - Detmold (1551-1614) w Detmold w 1576 roku, poprzez swoja córkę Katherinę von Everstein  (1579-1617) włączył swój ród w jedną z wielkich linii arystokratycznych Europy. Potomkami w tej linii są dzisiejsi monarchowie, na przykład królowa Holandii Beatrix ... Ale to już temat na osobny artykuł. Wolfgang II wybudował zamek rodowy na półwyspie na południowy zachód od miasta (Google Maps).


Faktem jest że Eversteinowie, chociaż odgrywający dużą rolę polityczną na Pomorzu, nie zapisali się pozytywnie w pomorskich legendach ludowych. W wyzyskiwaniu "swojego" chłopstwa nie różnili się zapewne od innej szlachty pomorskiej czy europejskiej. W pobliżu wsi Redostowo (Retztow), której kościół należał do parafii w Maszewie, Eversteinovie zbudowali zameczek myśliwski, który nazwali Wolfsburg ("Wilczy gród").

Jeszcze  do początku XIX wieku zachowała się w opowiadaniach ustnych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, a dopiero wówczas spisanych (J. Temme - "Die Volkssagen von Pommern und Rügen", Berlin 1840), zła fama o tym XVI-wiecznym zamku myśliwskim. Eversteinowie wiedli tam "puste i bezbożne życie", a w trakcie urządzanych polowań nie zważali na chłopskie pola, tratując zasiewy. Widoczne resztki zabudowań "Wilczego grodu" wspomniane były jeszcze przez Ludwiga Brüggemanna, w jego bogatej w fakty pracy "Ausführliche Beschreibung des gegeswärtigen Zustandes des Königl. Preussischen Herzogthums Vor- und Hinter-Pommern", Szczecin 1784. Poniższa reprodukcja zawarta w książce "Le livre de chasse" Gastona Phebusa z 1389 roku, przedstawia szlachtę w scenie polowania.


Oto co pisze współczesny tej epoce feudalnej Johannes Boemus (1485-1535) w pracy z 1520 roku: "Rodziny chłopskie odosobnione jedne od drugich  mieszkają upokarzająco ze swoim bydłem. Chaty z gliny i drewna służą za domy. Lichy chleb, owsianka i gotowane warzywa są ich wyżywieniem; lniana sukmana, para butów i brązowy kapelusz ich odzieniem. Lud wiejski pracuje bez wytchnienia i utrzymania higieny. Panowie często wymagają pańszczyzny. Nie ma żadnych robót, do jakich nie byłby zmuszony ten biedny i niewolny lud".  

Ówczesny grafik, sygnowany jako Meister M.W., przedstawia chłopa jako zbiór narzędzi rolniczych (książka: J. Kettel, P. Wietzorek "Die Deutsche Bauernkrieg 1524-1526", Stuttgart 1995). Kto wie czy z tego rysunku nie czerpał inspiracji nadworny malarz cesarza Rudolfa II? Chłop symbolizowal więc pracę, a warstwa panująca konsumenta owoców tej pracy.


Nie tylko srebrny lew Eversteinów, ale i dwuwieżowa brama, która znalazła się w średniowiecznym herbie miejskim Holzminden zostały przeniesione do nowego herbu miasta Maszewa, który zastąpił poprzedni, stworzony za czasów biskupa Hermanna von Gleichena, przedstawiający sylwetkę biskupa w geście błogosławienia. Tak więc od XVI wieku herby Maszewa i Holzminden były bardzo podobne do siebie; herb Holzminden przedstawia drewnianą palisadę chroniącą miasto, herb maszewski już mury miejskie.

Po 1945 roku polscy heraldycy zmienili nieprawidłowo kolor lwa w herbie Maszewa ze srebrnego na złoty. Oryginalny, srebrny lew pozostał jednak na szczycie ratusza miejskiego, jak widać to na poniższej fotografii; zdjęcie zrobione pod kątem, stąd proporcje herbu nieco zniekształcone  (źródło: polskaniezwykła.pl).


Anna Gut w swoim interesującym opracowaniu "Rozwój i symbolika herbu Maszewa", będący częścią publikacji "Maszewo i okolice na przestrzeni wieków" (2008), o której wspominam w artykule "Maszewo Anno Domini 1091", przywołuje historyczne źródła wskazujące, że w okresie od XVII-XIX wieku używany był jeszcze inny herb - w formie pięcioramiennej gwiazdy (pentagram). Dawni badacze wywodzą tak z zachowanych odcisków pieczęci miejskich, jakkolwiek nie zachował się żaden inny zabytek, któryby przedstawiał pentagram jako herb miasta.


Pomówmy o rodzie von Lippe. Najstarszym znanym przedstawicielem tego rodu był zmarły w 1168 roku Hermann I, którego syn Bernhard założył w 1185 roku na tzw. "surowym korzeniu" (czyli w terenie dziewiczym) Lippe, obecnie Lippstadt, najstarsze miasto w Westfalii. Ojcem Anny, która po ślubie zamieszkała w Maszewie (i tu zmarła) był hrabia Bernhard VIII von Lippe - Detmold (1527-1563) i Katharine von Waldeck - Eisenberg (1524-1583). Ze związku Wolfganga i Anny na Ziemi Maszewskiej powstała nowa gałąź szlachecka, której herby reprezentują srebrnego lwa w koronie oraz kwiat róży.
 

Ostatnim synem Georga był Stephen Heinrich von Everstein-Massow (ur. Nowogard 1543 - zm. Błotno 1613). Był świetnie wykształconym prawnikiem, po uniwersytetach w Wittenberdze, Bolonii, Paryżu i Oksfordzie. W latach 1571-1583 zajmował najwyższe w państwie tego rodzaju stanowisko, jakim była prezydentura Sądu Kameralnego Rzeszy. W 1577 roku, w zamku Frauenberg w Lotaryngii wziął ślub z Margaretą von Diez (1544-1608), córką Filipa Wielkodusznego (Philipp I, Hessen), landgrafa Hesji.

Margareta była wówczas wdową po Johannie Bernhardzie (Hans Bernhard) von Eberstein (1545-1574), potomkiem pochodzącego z Badenii rodu von Eberstein, do którego należał ten zamek. Mimo, że wśród historyków przeważa opinia że rody von Everstein i von Eberstein nie wywodzą się z tego samego pnia genealogicznego uważam, że ich wspólne, wczesnośredniowieczne pochodzenie jest prawdopodobne. Ale to już temat do dalszych rozważań przy innej okazji. Oto co po nim pozostało dzisiaj, zrujnowanym najpierw przez wojska szwedzkie w 1633 roku, a później przez wojska pruskie w wojnie z Francją w 1793 roku (źródło: Wikipedia).


W 1593 powrócił na stałe na Pomorze, gdzie w Błotnie postawił nowy pałac. Był starostą powiatu gryfickiego. Jego pierwsza córka Sabina Hedwig (1579-1631) wyszła za mąż za kolejnego przedstawiciela wyżej wspomnianego rodu von Putbus, Friedricha Erdmanna (1580-1622), i druga również - Walpurgis (zm. 1613) za Ernsta Ludwiga von Putbus (1580-1615).

Sabina Jadwiga (Hedwig) urodziła w Błotnie Annę Margaretę von Putbus (1604-1645), która w 1623 roku związała się małżeństwem z hrabią Zygmuntem Zygfrydem von Promnitz, przedstawicielem dolnośląskiego rodu Promnitzów. Po śmierci Anny Margarety, wnuczki Stefana von Everstein-Massow, hrabia ten ożenił się ponownie w 1647 roku, a za żonę obrał sobie Katarzynę von Schönburg-Lichtenstein, prawnuczkę brata Stefana, Wolfganga von Everstein-Massow. Tak więc obie przedstawicielki maszewskiego rodu Eversteinów przyczyniły się do rozwoju rodu Promnitzów.

Wracając do Wolfganga II i Anny, z poniższej ryciny Meriana z 1647 roku wynika, że w tamtych czasach Detmold, stolica hrabstwa (a później księstwa) Lippe była jakby dodatkiem do obszernej siedziby rodowej von Lippe (lewa część ryciny). 


Przed wyjazdem do dalekiego, skromnego miasteczka na Pomorzu Anna von Lippe spędziła dzieciństwo w pałacu, który musiał być już wtedy okazałym, przed jego barokową rozbudową ponad wiek później. Oto jego stan aktualny.


Zestawienie wielkości hrabstwa Lippe z hrabstwem Naugard - Massow w ówczesnych czasach (skala na obu mapach porównywalna) wskazuje, że Eversteinowie z Maszewa po prawie trzech latach zabiegów o dobry mariaż dla Wolfganga mogli być w aspekcie materialnym tego związku zadowoleni.


Historycznie obydwie te dynastie miały porównywalną siłę polityczną i prestiż. Obydwa rody sięgają swoimi udokumentowanymi źródłami do początków XII wieku. Ich rangę potwierdza poniższa szkatułka z Quedlinburgu, datowana na 1209 rok, gdzie obydwa herby występują w sąsiedztwie centralnie położonego herbu cesarza Niemiec Ottona IV (1175-1218), syna Henryka Lwa i Matyldy, o których wspominam w artykule "Obodryci w Maszewie" (źródło: Nathalie Kruppa - "Neue Gedanken zum Quedlinburger Wappenkästchen", 2001). Faktycznie autorka uważa, że herb Eversteinów nie był na pokrywce szkatułki (jak ja to sugeruję), ale na boku niewidocznym na fotografii.


W odróżnieniu jednak od rodu von Lippe, który przetrwał do czasów współczesnych, saksońska gałąź Eversteinów wygasła pod koniec XIV wieku. Jej duńską odnogę założył Albrecht (Albert VI) von Everstein (1254-1289), po jego ślubie z Marianną Esbernsdottir (1245-1283) w Viborgu. Był on najstarszym bratem Ottona IV, protoplasty pomorskiej gałęzi tego rodu, który nie przyjechał z dwoma swoimi braćmi na Pomorze, ale postanowił osiedlić się w kraju swojego pra-pradziadka, króla duńskiego Waldemara I.

Syn Albrechta, a bratanek Ottona IV, Ludwig Everstein, przez Duńczyków i Szwedów zwany Ludvig Albertsen Eberstein (1285-1328), był marszałkiem dworu u króla Krzysztofa II (którego żoną była Eufemia, córka księcia pomorskiego Bogusława IV i matka króla Danii Waldemara IV), a następnie u króla Waldemara III. Posiadał w lennie od królów znaczne obszary ziem (nie mniejsze, niż Eversteinowie pomorscy) w Skanii i w Jutlandii. Linia duńska Eversteinów wygasła w 1453 roku. Pomorska gałąź Ottona (męska linia) zakończyła się w 1663 roku.

Oto co dzisiaj pozostało po zamku saksońskich Eversteinów pod Holzminden (źródło: VikitiecordeliA).


Nie brakuje jednak w Niemczech śladów po saksońskich Eversteinach, w postaci innych zamków rodowych, grobowców, nagrobków i rzeźb kamiennych. Oto wykonany w czerwonym piaskowcu grobowiec z kościoła św. Marii w byłym zakonie cystersów w Amelungsborn, w którym złożeni zostali Hermann III von Everstein (1305-1351) i jego żona Adelheid zur Lippe (1298-1324) - zawarte w 1323 pierwsze małżeństwo pomiędzy rodami Eversteinów i Lippów. [zdjęcie z około 1915 roku, źródło: Bildarchiv Foto Marburg].


Tak jak i w Polsce, tak i w Niemczech i w innych krajach europejskich widoczne jest budzące się zainteresowanie lokalną historią oraz renesans kultury i tradycji średniowiecznej. Tak oto SredniowieCzują sympatycy historii z Grafschaft Everstein.


Czas powrócić do wyżej załączonej mapy, na której zaznaczyłem także Płock, piastowską stolicę Polski za czasów Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego. Otóż rodzice Ottona, założyciela pomorskiej linii Eversteinów, zarówno w linii męskiej (Ludwig I von Everstein), jak i żeńskiej (Adela von Gleichen, a zatem i biskup Hermann von Gleichen) mają wśród swoich przodków polskiego króla Bolesława Krzywoustego (1086-1138), a także władców innych państw. 

Babką Ludwiga I była Ryksa Śląska (ca 1135-1185) - od 1167 roku żona Alberta (Adalberta) II von Eversteina (1158-1197), znana w literaturze historycznej także jako Rycheza (Richeza) Everstein, pani na zamku pod Holzminden. Eversteinowie byli współfundatorami klasztoru cystersów w pobliskim Amelungsborn. Hans Dobbertin w swojej pracy "Die Piastin Richza von Everstein und ihre Verwandtschaft" z 1957 roku podaje, że Konrad III von Everstein (1217-1254), wnuk Alberta II i Rychezy, posługiwał się rycerską pieczęcią, przedstawiającą połączone herby książąt śląskich i Eversteinów. 

Wokół herbu z połową piastowskiego orła widniał napis: "S COMITIS CONRADI DE EVERSTEN".  Burchard C. von Spilcker ("Geschichte der Grafen von Everstein und ihre Besitzungen", 1833) był zdania, że złączone motywy orła książąt śląskich (por. herb Śląska) i lwa Eversteinów widniały na pieczęciach późniejszych przedstawicieli tego rodu:  Konrada IV (1243-1283) - ten z poniższej reprodukcji, a także Alberta VI (1254-1284) i Engelberta I (1276-1291). 


Jako że Ryksa była łącznikiem rodu Piastów śląskich z Eversteinami, musieli oni przejąć od niej herb Śląska jeszcze za jej życia. Należy więc przypuszczać, że herb ten wprowadzili na Śląsku już bracia Ryksy, Mieszko I Plątonogi (1131-1211) i Bolesław I Wysoki (1127-1201). Mogło to nastąpić po roku 1163, kiedy przejęli oni wspólne władanie nad Śląskiem, a przed 1166 rokiem, kiedy Ryksa opuściła Śląsk i zamieszkała w Saksonii

Historycy polscy przypisują  użycie herbu Śląska po raz pierwszy dopiero jednak bratankowi Ryksy, Kazimierzowi I Opolskiemu (1179-1230),  na pieczęci z 1222 roku, czyli ponad pół wieku później niż herb ten mógł być przyniesiony przez księżnę do Saksonii. Jan Matejko słusznie jednak narysował Bolesława I Wysokiego już z herbem Śląska, zgodnie z wizerunkiem płyty nagrobnej tego księcia w klasztorze cystersów w Lubiążu, który ten książę ufundował w 1163 roku.

W 1171 roku mnisi z Amelungsborn założyli cysterski klasztor Doberan (w języku połabskim Dobrań) na ziemi Obodrytów. W rok później została tam pochowana księżna Woisława, żona Przybysława, pierwszego władcy Obodrytów, który przyjął chrzest (wspominam o tym w artykule "Obodryci w Maszewie"). Rycheza, hrabianka śląska, cieszyć musiała się za życia dużym mirem wśród saksońskiego ludu, bowiem jej rocznica śmierci w dniu 16 czerwca była jeszcze przez wiele lat obchodzona uroczystą mszą (Jahrgedächtnis) w klasztorze Amelungsborn. O Rychezie Śląskiej wspominam także na blogu Pradzieje Pomorza w artykule "Sztuka Wikingów od Pomorza po Hiszpanię".

Wracajmy do rodziców Ottona, założyciela pomorskiej dynastii Eversteinów. Pradziadkiem Ludwiga I był ojciec Ryksy Śląskiej, król (formalnie książę) Polski Władysław II Wygnaniec (1105-1159), syn Bolesława Krzywoustego. Pradziadkiem Adeli i Hermanna von Gleichen był król duński Waldemar I (1131-1182), a ich praprababką inna Ryksa (1116-1155) - córka Bolesława Krzywoustego i żona kolejno: króla Szwecji Magnusa Nilssona (1106-1134), księcia mińskiego z połockiej, bocznej linii dynastii Rurykowiczów Wołodara Glebowicza (1095-1168) i ponownie następnego króla Szwecji Swerkera Starszego (zm. 1156). Niektórzy historycy za opinią, którą wyraził Nicolas Pierre Serge von Baumgarten, że księżna Ryksa (Rycheza) nie mogła rozwieść się za życia Wołodara Glebowicza, przypisują jako jej małżonka nie księcia Wołodara, ale księcia nowogrodzkiego Włodzimierza (1123-1145). Zofia (1141-1198), księżna Mińska, będąca córką Ryksy i Wołodara, poślubiła króla Danii Waldemara I (1131-1182). Pochowana jest w kościele św. Benedykta w Ringsted. Oto zdjęcie płyty nagrobnej (fot. Finn Larsen 04/2009).

Na marginesie imienia Ryksa można dodać, że odpowiada ono w językach starosłowiańskich łaciń- skiemu imieniu Regina (czyli królowa, królująca). W historii Polski pojawiło się po raz pierwszy wraz z poślubieniem w 1013 roku przez Mieszka II Lamberta (990-1034) Rychezy Lotaryńskiej (998-1063) ["Richeza regina quondam Poleniæ"], matki Kazimierza I Odnowiciela (1016-1058) i Adelaidy, zwanej też Ryksą (1018-1075) - żony króla Węgier Beli I (1015-1063). Slub Beli, przyszłego króla węgierskiego z Adelaidą, był ukoronowaniem jego przyjaznych związków z Mieszkiem II, a zwłaszcza z Kazimierzem I, w tym ich wzajemnej współpracy w walkach przeciwko Pomorzanom. Historyk Kazimierz Jasiński (1920-1997) ocenił Rychezę Lotaryńską jako "jedną z najwybitniejszych żon piastowskich". Oto dzisiejsze zdjęcie z ruinami zamku w Klotten nad Mozelą, gdzie po wyjeździe z Polski mieszkała przez kilka lat Rycheza (źródło: Wikipedia).


Podobizna Mieszka II, chociaż tylko symboliczna, ale oddajaca zapewne ducha epoki, widnieje na miniaturze, załączonej do księgi liturgicznej "Liber de Officiis divinis" (zwanej Kodeksem Matyldy), jaką podarowała Matylda Szwabska królowi polskiemu około 1026 roku (być może było to 8 maja tamtego roku, w dniu świeta Archanioła Michała, obchodzonego na cześć jego pojawienia się, jak głosi tradycja, na górze Gargano). Zwraca uwage respekt, z jakim Matylda wręcza książkę, nie dotykając jej gołą dłonią. Na marginesie, bardzo amatorska jest kopia tej miniatury, zamieszczona w polskiej Wikipedii, gdzie charakterystyczne dla ikonografii średniowiecznej detale, szczególnie twarzy, zastąpiono współczesnymi, a wzrok obdarowujacej i obdarowywanego skierowano nienaturalnie dla tego momentu w pustkę.

Księżna Matylda wraz z książką przesłała  list, w którym wychwala dokonania Mieszka II w Polsce, a także jego przymioty osobiste i kulturę: "Chociaż mógłbyś modlić się godnie do Boga w swoim języku i po łacinie, Ty nie zadowoliłeś się tym i dodałeś jeszcze znajomość greki" ("Cum in propria et in latina deum digne uenerari posses, in hoc tibi non satis, grecam superaddere maluisti"). Mieszko II był pierwszym polskim królem o "europejskim" wykształceniu. Oto kopia wspomnianej ilustracji, będąca w zbiorach Biblioteki Kórnickiej PAN.


O Rychezie - mało znanej polskiej królowej, polecam interesujący wywiad z panem Kazimierzem Lupą. Oto wybrażenie królowej Rychezy Lotaryńskiej wykonane ołówkiem przez Jana Matejkę około 1890-1892 roku, opublikowane na znaczku Poczty Polskiej w 1988 roku. Oryginał rysunku znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Kończąc dygresję o imieniu Ryksa: pisane ono było w źródłach historycznych także jako Rycheza, Richza, Rixa, Ricca, Rikessa, Rikza, Richsa, Richesa, Richeza, Rikenza, Richenza, Rikinsa; w dokumentach anglosaskich Richilde, a jako Rikissa w źródłach skandynawskich.

Ktoś może czuć się zawiedziony, że polskie więzy krwi są słabe i odległe w tych rodach saksońskich, aby o nich wspominać. Należy jednak uświadomić sobie, że historia europejskiej arystokracji jest genealogią praktycznie jednej wielkiej rodziny, dla której ani granice państwowe, ani narodowość, ani nawet język nie stanowiły przeszkody we wzajemnych związkach rodzinnych.

Warto też zwrócić uwagę tym, którzy jeszcze dzisiaj szukają wokół nas "prawdziwych Polaków", że dosłownie żaden z książąt i królów piastowskich, którzy władali Polską (być może poza Mieszkiem I, o którego pochodzeniu niewiele wiemy; wśród niektórych historyków jego słowiańskie pochodzenie budzi nawet wątpliwości), nie miał matki Polki, to znaczy której matką byłaby także Polka.

Jedynym z nich, którego matka była zapewne polską szlachcianką (Przecława Prawdzic, ur. około 1050, zmarła po 1079 lub w 1092) to książę Zbigniew (1071-1113), syn króla Władysława Hermana (1043-1102) z pierwszego małżeństwa, które jednak nie zostało udzielone przez Kościół, a więc księcia uznano jako pochodzącego z nieprawego łoża i nieuprawnionego do zwierzchnictwa nad całą Polską. Oto znaczek Poczty Polskiej z 1989 roku z rysunkiem króla, autorstwa Jana Matejki z jego cyklu rysunków pocztu  44 królów Polski, wykonanych u schyłku życia na zamówienie wiedeńskiego wydawcy Maurycego Perlesa (1844-1917).

Chociaż termin "contractus matrimonii" pojawił się w prawie kościelnym dopiero w połowie XII wieku, a od czasów św. Anzelma (1036-1086) z Lukki (Lucca) Kościół przyjął postulowane przez tego biskupa w "pactio conjugalis" wymogi miłości (dilectio) i obopólnej zgody stron na małżeństwo (consensus), to jednak pierwszego ślubu Władysława Hermana z około 1070 roku nie uznał, nawet jeżeli te warunki mogły zostać spełnione. Wymóg sakramentu małżeńskiego został wprowadzony dopiero w 1184 roku przez papieża Lucjusza III (Ubaldo z Lukki ok. 1100-1185) w jego dekrecie skierowanym przeciw heretykom.

Zasady moralności chrześcijańskiej dotyczącej małżeństwa przypomniał w swoim dziele "Tractatus de peculiari effectu contractus matrimonii", wydanym w Lyonie w 1662 roku, Giovanni Angello Bossi. Książka miała swoje ostatnie wydanie w 1839 roku. Oto rycina ze strony tytułowej z pierwszego wydania.


Jeszcze papież Innocenty III (1161-1216) głosił doktrynę, że małżeństwo uznawane jest za prawdziwe (verum), jeżeli zawarte zostało według wcześniejszych zwyczajów lokalnego kraju, chociaż bez udzielenia sakramentu (ratum). W praktyce kryteria te były zaostrzane wobec monarchów, od którch wymagano ślubu z sakramentem kościelnym. Nie zmienia to faktu, że okresie życia Władysława Hermana, kiedy prawo kościelne w kwestii małżeństwa nie było jeszcze do końca ukształtowane, ślub zawarty zgodnie z lokalnym zwyczajem był prawdziwy. 

Poniższa kopia drzeworytu (źródło: Wikipedia) z opowieści o Meluzynie z końca XIV wieku  wskazuje, że w średniowieczu Kościół ingerował dość głęboko w życie prywatne (poświadczenie przez biskupa "czystości" panny młodej w nocy poślubnej).


Bezkrytycznie powtarza historyk Edward Rymar za Gallem Anonimem (cennym kronikarzem, ale także oddanym propagandzistą Bolesława Krzywoustego, konkurenta Zbigniewa do tronu), że matka Zbigniewa była "nałożnicą" króla Władysława Hermana.

Po śmierci Przecławy lub odsunięciu  jej od Hermana w 1079 roku, kiedy objął on koronę Polski, Zbigniew przez całe swoje dzieciństwo traktowany był przez swego ojca nie jako syn nałożnicy, ale na równi z dziećmi z dwóch kolejnych małżeństw (Judyta Czeska i Judyta Szwabska). Jako młodzieniec pobierał nauki w Krakowie od Ottona - przyszłego biskupa i apostoła Pomorza, zanim nie został odesłany do klasztoru w Kwedlinburgu. W ten sposób jako pierworodny syn został usunięty od pretensji do polskiego tronu. Trzeba także pamiętać, że prawo kanoniczne w czasach Władysława Hermana nie tylko nie ustalało jeszcze zasad ślubu kościelnego, ale i nie zakazywało księżom ślubu. Celibat w Polsce wprowadził dopiero arcybiskup Henryk Kietlicz w 1210 roku. Ale jeszcze wspomniany wyżej papież Klemens IV, przed ślubami kapłańskimi w 1255 roku wziął ślub kościelny w 1239 i zanim owdowiał (co mu pozwoliło zostać księdzem) stał się wielokrotnym ojcem.

Monogamiczny ślub cywilny ("justum matrimonium"), nieznany poza kręgiem kultury grecko-rzymskiej, a przejęty później do tradycji chrześcijańskiej, znany był kilkanaście wieków wcześniej w prawie rzymskim, a jeszcze wcześniej u Greków. Poprzedzany był uroczystością zaręczyn ("sponsalia"), w której kobieta otrzymywała pierścionek zaręczynowy, a obie rodziny przemawiały podkreślając zalety zawieranego związku.


W podobnym okresie, jak ślub kóla Władysława Hermana z Przecławą w polskiej tradycji, król Anglii Harold II (1022-1066) poślubił kobietę według duńskich zwyczajów, których Kościół nie uznał, a więc odmówił także prawa dziedziczenia tronu dzieciom z tego małżeństwa. Nie zmienia to faktu, ze historiografia angielska (podobnie jak polska w odniesieniu do Władysława Hermana, mimo odmiennych teorii głoszonych przez niektórych naszych historyków) nie znajduje współczesnych owym czasom dowodów, które wskazywałyby na traktowanie tego związku jako pozaślubnego. Gytha z Wessex, córka z tego małżeństwa, którą uznawano wtedy za "księżną", wyszła za mąż za księcia kijowskiego Włodzimierza II Monomacha.

Na koniec wypada powiedzieć, że pozostałości bogatej historii rodu Everstein - Massow, jaką jest park i zabudowania pobudowane na miejscu byłego zamku von Eversteinow przy obecnej ul. Głowackiego 5 w Maszewie, budzą smutne refleksje o sprawności administracji państwowej, conajmniej na szczeblu regionu, w deklarowanej na przytwierdzonej na ruinie tablicy o opiece nad zabytkami i karaniu za ich niszczenie (fot. H. A. Goerke).
 

W następnym poście podążymy genealogicznymi ścieżkami, których początki zaczynały się w miejscu uwidocznionym na powyższej fotografii, a które kończą się na dzisiejszych dworach europejskich królów.

Post scriptum (2014):

Ostatnie lata przyniosły w naszym kraju wiele znaczących odkryć archeologicznych z okresu budowania zrębów państwa polskiego (X-XI wiek), które - o ile same w sobie nie przełomowe, są jednak na tyle czytelne i jednoznaczne w swojej wymowie, że w powiązaniu z dotychczasowym dorobkiem archeologii w kraju i za granicą, stworzyły podstawy do zasadniczo nowego spojrzenia na źródła i przyczyny nagłego (w perspektywie historycznej) uformowania się struktur państwowych w Polsce.

Rysujące się już od wielu lat, poza oficjalną wykładnią naszych historyków, zarysy nowych interpretacji źródeł archeologicznych i historycznych znalazły swój mocno uargumentowany i spójny wyraz w zbiorze esejów Zdzisława Skroka "Czy wikingowie stworzyli Polskę?" (Iskry 2013), a także w w hipotezie sformułowanej przez Marka Skarbka Kozietulskiego "Czy władztwo piastowskie wyrosło na wiślańskich szlakach do Orientu?", Los Angeles 2013.

W tym świetle widać wyraźnie, że ewolucja kulturowa i polityczna najpierw wśród Obotrytów, a później także wśród Ranów i Pomorzan, w okresie VIII-X wieku, musiała być w znaczącym stopniu stymulowana przez bezpośredni, wewnątrzplemienny, a później wewnątrzpaństwowy w niej udział Wikingów.