Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góra Zamkowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góra Zamkowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 stycznia 2011

Zaginione młyny i wiatraki


Kontynuując z poprzedniego postu wspomnieniową nutę o zanikających śladach przeszłości dziś opowiem o wiatrakach i młynach wodnych, które były częścią maszewskiego krajobrazu przez ponad siedem stuleci, a dzisiaj odeszły w zapomnienie. Są jeszcze jednak takie miejsca, gdzie młyn wodny miele mąkę, z której na miejscu wypiekany jest chleb o recepturze jak przed wiekami, bez konserwantów, spulchniaczy i innych współczesnych tricków technologicznych.


Młyn wodny jest najstarszym wynalezionym przez człowieka urządzeniem mechanicznym, które nie było napędzane siłą mięśni ludzi lub zwierząt. Wykorzystany po raz pierwszy w Mezopotamii około pięć wieków p.n.e. głównie do nawadniania pól, był następnie stosowany w Persji, Chinach, Egipcie, Turcji, aż dotarł do Grecji i starożytnego Rzymu. Niewykluczone, że napęd wiatrowy został wykorzystany do mielenia mąki po raz pierwszy już w VII wieku przez Arabów. Uczony i podróżnik arabski Al-Masudi (896-956) w swoich zapiskach wspomniał, że kalif Umar (579-644) zlecił niewolnikowi perskiemu wykonanie młyna napędzanego wiatrem, który jednak tego nie wykonał i zabił kalifa. Kronikarz ten opisał trasy handlowe między Morzem Czarnym a Bałtykiem i wspomniał o Wolinie.

Wynalazek ten, mimo wysokiego poziomu techniki w Cesarstwie Rzymskim (unowocześniony przez Rzymian przez zastosowanie w nim przekładni - koła zębatego), nie zdobył tam jednak takiej popularności, jak począwszy od IX wieku w średniowiecznej Europie. Ilustracja obok pochodzi z dzieła "Novo Teatro di Machine et Edificii" Vittorio Zonca z 1607 roku (źródło: BibliOdyssey). Do napędu żaren i młynów Rzymianie preferowali bowiem pracę niewolników. Kamień żarnowy, taki na przykład jaki jeszcze się ostał przed byłym młynem nad Jeziorem Warszewskim mógł w ciągu godziny pracy koła wodnego zmielić około 150 kg zboża, do czego w Rzymie w tym samym czasie pracy potrzebowanoby pracy 40 niewolników.

Pierwsze młyny wodne na ziemiach polskich pojawiły się w XII wieku, wraz ze sprowadzeniem z Francji, Nadrenii, Saksonii, Turyngii i Danii zakonu Cystersów (m. in. Jędrzejów 1153, Łekno 1153.  Lubiąż 1163, Kołbacz 1173, Oliwa 1186, Sulejów ok. 1190 i wiele dalszych). Najstarsze ślady młyna z XIII wieku odkryto we wsi Otalążka koło Grójca Mazowieckiego, na byłych terenach zakonu cysterskiego w Sulejowie. Interesującym jest fakt, że najstarszy zabytek pisany, zawierający pierwsze znane zdanie w języku polskim, wiąże się z wyrobem mąki. Przytoczone jest ono w spisanej po łacinie Księdze Henrykowskiej z 1270 roku i odtworzone fonetycznie brzmi: "Daj, ać ja pobruszę (pomielę), a ty poczywaj". Są to słowa chłopa do swojej żony, mielącej ziarno w ręcznych żarnach. Oto kopia tego fragmentu z Wikipedii.


Najstarszym młynem w Maszewie był ten posadowiony na rzeczce Młynówce, u jej ujścia do Stepnicy, u podnóża Góry Zamkowej. Stanowił własność rodu Massowów do 26.12.1334 roku, kiedy to Ludolf von Massow sprzedał go wraz z grodem (lub zamkiem) na tej górze i okolicznymi ziemiami (w tym wieś Radzanek) biskupowi pomorskiemu Fryderykowi von Eckstedt (1330-1343). Akt podpisany w Kołobrzegu, zaczynający się od słów "Ad perpetuam rei memoriam. Nos Ludolphus dictus de Massowe ...", wymienia ten młyn słowami :"... et molendinum situm ante antiquum castrum Massowe ...".

Był to zapewne niewielki budynek, drewniany lub już szachulcowy, być może podobny do współczesnego mu młyna wodnego, zilustrowanego w tzw. Psałterzu Luttrella, który powstał w Anglii około lat 1320-1330. Proszę zwrócić uwagę, że w rzeczce powyżej młyna zastawione są wykonane z witek wiklinowych i prętów leszczynowych pułapki na ryby (w tym przypadku na węgorze), tak zwane samołówki (wiersze, wierszki). Pułapki takie znane były conajmniej od średniowiecza w całej północnej Europie - od Anglii po Pomorze.


Wracając do młyna wodnego Massowów, został on zbudowany zapewne w latach 1230-1240, kiedy Maszewo było grodem już o cechach miejskich, z umocnieniami obronnymi i lokalną parafią. Te powstawały wówczas w pierwszym rzędzie w grodach o cechach miejskich, a jak wiadomo, pierwszym znanym plebanem w Maszewie był Bertram, wymieniony w dokumencie z 23 stycznia 1233 roku (o czym wspominam w artykule "Maszewo Anno Domini 1091").

W tym też okresie zbudowana została grobla spiętrzająca wody powyżej młyna. Usypana z ziemi zdjętej ze zbocza, którym dziś biegnie ul. K. Swierczewskiego, utworzyła ona jeden duży zbiornik wodny, który dziś stanowią dwa oddzielne stawy: Szkolny i Szatkowskiego (proszę porównać dwa komentarze na końcu artykułu "O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa"). Nasyp oddzielający te stawy powstał dopiero na początku XX wieku, którym poprowadzono tory łączące żwirownię na Urwitem ze stacją kolejową. Staw retencyjny zapewniał ciągły i równomierny dopływ wody do pracy koła młyńskiego, a także służył zapewne do hodowli ryb. Młyn wodny pod Górą Zamkową, zwany Bergmühle - czyli młyn przy wzgórzu, przetrwał od średniowiecza po czasy nowożytne. Jednym z jego właścicieli był Caspar Hasenjaeger, który zmarł w Maszewie w 1698 roku. Być może nie wyglądał on tak malowniczo jak ten z obrazu François Bouchera z połowy XVIII wieku, ale posadowiony był w podobnej scenerii.


Przez wieki przechodził przez wielu właścicieli i użytkowników, a także był sukcesywnie modernizowany; oferował przemiał zbóż na mąki i kasze oraz wyciskanie oleju roślinnego. Dotrwał do około początku XX wieku, kiedy to małe młyny wodne zaczęły tracić rację bytu z powodu konkurencji większych, stosujących coraz szerzej wydajniejsze maszyny parowe. Lokalizacja młyna oznaczona jest na poniższym zdjęciu (źródło: Apple Maps, z moją adaptacją) literą A.


Z uwagi na wspólnego dzieżawcę, nazwę Bergmühle miał przed rokiem 1784 także wiatrak stojący na  przyległym od południa wzgórzu, oznaczony literą B. Był to wiatrak typu koźlak, najbardziej rozpowszechniony na Pomorzu, w Saksonii i w Polsce. Postawiony prawdopodobnie w XIV wieku, dotrwał do połowy XIX wieku. Jego wygląd mógł przypominać ten z poniższej fotografii (źródło: Wikipedia), zachowany do dziś, wiatrak w Szczecinie-Mierzynie.


Kolejny maszewski młyn, który powstał w okresie miedzy połową XIV a połową XVI wieku i jest jedynym, który ostał się do czasów współczesnych to Warsowermühle, czyli Młyn Warszewski (lub być może Warszowski), oznaczony literą C. Wątpliwość co do czasu powstania wynika z nieustalenia dotąd, czy założyciel młyna, nieznany z wcześniejszych źródeł pisanych dotyczących Maszewa, pochodził z okolic Sławna, co wskazywałoby na wcześniejszy okres budowy, czy też z okolic Greifswaldu, skąd źródła wskazywałyby na wiek XVI.

Spolszczenie tej nazwy wydaje się być uzasadnione, bowiem przesłanki wynikające z dotychczas poznanych źródeł wskazują iż założycielami młyna była albo pomorska rodzina Warsów lub Warszów, pochodząca ze wschodniej części Pomorza, albo też wielecka (czyli takze słowiańska) rodzina, pochodząca z Greifswaldu (pierwotna nazwa Gryfia) o nazwisku Warschow (pisanym także Waschow, Warskow, Waskow). Wieleci, najbardziej na zachód zamieszkała grupa plemion słowiańskich (do której należeli także Obodryci) byli tam dużo wcześniej niż Pomorzanie na ziemi maszewskiej, bo od 936 roku poddani kolonizacji niemieckiej, to jest od kiedy Otton I Wielki (912-973) mianował Hermanna Billunga (zm. 973) szefem wojskowym (princeps militiae) podbitych terenów Związku Wieleckiego.

Wielu kolonizatorów zasiedlających Pomorze było z pochodzenia Wieletami, Obodrytami i innymi plemionami połabskimi, a nie tylko Germanami, o czym historycy na ogół nie wspominają. Przesuwali się oni na wschód w poszukiwaniu korzystniejszych warunków gospodarowania na nowych ziemiach, ale zapewne także aby być bliżej kultury swoich słowiańskich przodków. Ród Massowów jest także tego przykładem, kiedy opuścił Maszewo u początków niemieckiej kolonizacji i osiedlił się we wschodniej części Pomorza.


Wracajmy do Warszewskiego Młyna. Jedna z hipotez jest taka, że przybyłe w połowie XVI wieku z Greifswaldu dwie rodziny osiedliły się na naszych ziemiach: rodzina Streitzów w  niedalekiej Osinie (niem. Schönhagen), rodzina Warschowów w Maszewie. Ta pierwsza wymieniana jest w źródłach historycznych także jako Streytzen, Stretze, Streze, a nazwisko to wywodzi sie od słowiańskich słów "strzec, strażnik". Dokument, wystawiony w 1564 roku w Goleniowie, potwierdza nabycie ziemi przez młynarza Michel Streÿtzen z Osiny. Jego jeden z przodków, Jacob Streze widnieje w dokumencie z 1446 roku jako student zapisany na Uniwersytecie w Greifswaldzie, a w innym z 1460 roku (Jacob Stretze) jako syndyk w pewnej transakcji handlowej z ramienia księcia Warcisława X (1435-1478). Od początku powstania tego uniwersytetu aż po XX wiek studiowali na nim Pomorzanie, przyjeżdżający ze wszystkich zakątków Księstwa, a później regionu (w tym także z Maszewa) - aż po jego wschodnie krańce. Studiował na nim m.in. pisarz kaszubski Aleksander Majkowski (fotografia z portalu NaszeKaszuby.pl):


Gherardus Warsow (także jako Warschow i Warskow), wymienioniony jest jako proboszcz Gingst,  na wyspie Rugii w latach 1404-1413. Peter Warskow (także Warschow) został w 1459 roku radnym miasta Greifswaldu, a w 1463 jego burmistrzem. W swoim testamencie z 1463 roku założył fundację charytatywną, która działa do dzisiaj. Nazwisko, które może kojarzyć się najpierw z Warszawą, jest w istocie bliższe ... Krakowowi, bowiem w 1278 roku, zanim pojawiła się nazwa Warszawy, kasztelanem Krakowa był komes Warso. Warsz jest przekształconym imieniem pochodzącym od Warcisława, popularnego imienia książąt z dynastii Gryfitów

Póki co, nie znamy źródeł historycznych, aby móc sprecyzować kiedy i kto z przedstawicieli rodu Warschowów dotarł na Pomorze do Maszewa. Nie można wykluczyć (i jest to druga hipoteza), że był to ktoś z innego, jeszcze starszego rodu z podobnym nazwiskiem, który posiadał wieś Alt Warschow, czyli dzisiejsze Warszkowo koło Sławna. W roku 1330 Jasco Swenzone, czyli Jaśko Swięcony, sprzedaje tą wieś zwaną wtedy Warskow, miastu Sławno. Interesującym  jest fakt, że Jaśko Swięcony (lub Swięca, jak go pisze prof. E. Rymar w publikacji "Maszewo i okolice na przestrzeni wieków")  był rok wcześniej wspólnie z Konradem (II) von Massowem w Malborku oraz w 1340 roku w Kołobrzegu, gdzie w obydwu przypadkach Konrad świadkował przy transakcjach Jaśki.  Ich bliska znajomość, a także wspólne interesy uprawdopodobniałyby, iż za ich pośrednictwem mógł być dokonany zakup ziemi pod młyn. Z drugiej strony, z uwagi na wyraźny trend w tamtych wiekach do emigracji z zachodu na wschód, raczej niż odwrotnie, również jest prawdopodobne, że młyn nad Jez. Warszewskim zbudowali przybysze spod Greifswaldu.  Rzecz do wyjaśnienia przez zawodowych historyków. 

W XVI wieku nie było w Maszewie jeszcze żadnych innych budowli z cegły poza kościołem, częściowo kaplicą, dwiema basztami (prochową, obecnie zwaną Francuską, i nieistniejacą od około 1820 roku basztą wiezienną przy Bramie Stargardzkiej, oraz byłymi dwiema podwójnymi bramami, usuniętymi około 1830 roku. Młyn ten mógł więc wyglądać podobnie, jak na poniższej ilustracji (źródło: Wikipedia).


Rodzina Streitzów z Osiny w ciągu następnych wieków rozwijała interesy, zakładając lub kupując młyny w innych miejscowościach Pomorza i stała się jednym z najbardziej znamienitych rodów młynarskich na Pomorzu. Daniel Streitz przejął młyn w Kluczewie (Klützow), ale w 1609 roku sprzedał go i wyprowadził się do Polski. Streitzowie pomorscy nabywali kolejne młyny: w Suchaniu (Zachan), Resku (Regenwalde), Dzwonowie (Schönebeck), Odargowie (Wudarge), Jenikowie (Hohen Schönau), Chociwlu (Freienwalde). Około 1750 roku Martin Daniel Streitz stał się właścicielem Warszewskiego Młyna w Maszewie. Streitzowie byli w jego posiadaniu przez około pół wieku. Na początku XIX wieku (stan na 1817 rok) młyn ten należał do domeny państwowej przy Amtsstrasse (dzisiaj ul. Głowackiego) 5, gdzie zatrudniano 9 osób.

Od początku XIX wieku istniał w pobliżu Jeziora Warszewskiego jeszcze jeden młyn - ostatnia nazwa Müller's Mühle (wcześniejsi właściciele: Zahl, Priebe, Bauschke), wiatrak typu koźlak, przy rozstaju dawnych dróg na Nowogard i na Jarosławki, oznaczony literą D. Wiatrak ten przetrwał tylko do początków XX wieku.

Trzy kolejne młyny położone były przy wyjeździe z miasta w kierunku Stargardu. Pierwszy z nich, najbliższy miasta, to zbudowany był na rzecce Stepnicy młyn wodny. Położony był w pobliżu kaplicy św. Jerzego, zwany Zingelmühle (Zindelmühle), czyli Młyn na Podwalu. Powstał prawdopodobnie na przełomie XIII/XIV wieku, to jest po wybudowaniu murów miejskich i stworzeniu przed Bramą Stargardzką podwala, przedmieścia zwanego Urwite. Można uznać, że położony tuż za murami obronnymi, młyn ten był najstarszym młynem w Maszewie. "Cingulum" znaczy po łacinie pierścień, obwód, obręcz i w średniowieczu określano tym słowem tereny przedmieścia, znajdujące się pod wałami murów obronnych, czyli na podwalu. Stawiane tam były zwykle zabudowania gospodarcze, jak stodoły, magazyny, warsztaty, w tym także młyny. 

Średniowieczne przedbramie od strony Bramy Stargardzkiej przerzucone było ponad tą rzeczką. Spiętrzona od północnej strony przedbramia tworzyła ona szerokie rozlewisko, spełniające zarówno funkcje obronne, jak i zbiornik wodny wyrównujący dopływ wody do młyna po południowej stronie przedbramia. Ostatnimi, znanymi właścicielami był Hoffmann i Schulz. Szczeciński dziennik urzędowy z 1828 roku (Amtsblatt der Regierung in Stettin) ogłosił, że w dniach od 14 września do 14 października tamtego roku, przejazd przez most przy Bramie Stargardzkiej będzie zamknięty, z powodu jego przebudowy, zapewne w związku z usuniętym średniowiecznym przedbramiem. Informuje się podróżnych, żę objazd w kierunku Stargardu będzie ulicą Darżską (dzisiaj ul. Świerczewskiego) do Darża i dalej do Parlina.

Drugim z kolei, po tej stronie miasta zwanej Urwitem,  przedstawiony na poniższej ilustracji z 1838 roku. Był to wiatrak kozłowy, posadowiony na wzgórzu, oznaczony literą F. Obydwa te młyny na Urwitem nosiły na początku XIX wieku tą samą nazwę Zindelmühle, bowiem należały do miejskiej domeny z ulicy Amtstrasse (Urzędowej) 5.




Porównując z wysokością kogucika na kaplicy św. Jerzego wzgórze wiatraczne wyraźnie odznaczało się w krajobrazie, czego nie można powiedzieć o dzisiejszym miejscu po tym wiatraku. Zostało ono zniwelowane po rozebraniu wiatraka na początku XX wieku i przeznaczone pod zabudowę.  Młyn wodny także prawdopodobnie wówczas przestał istnieć. 

Trzecim jest, zilustrowany na rycinie z 1844 roku, zamieszczonej w artykule "Dawne drogi zatarł czas", młyn wodny, tutaj oznaczony literą G (ostatni właściciele, kolejno: Koch, Marcks, Strosin). 

Według stanu na rok 1789, zgodnie z danymi przestawionymi na poniższym fragmencie mapy Dawida Gilly'ego "Karte des Königlichen Preußischen Herzogthums Vor- und Hinter-Pommern", były wówczas czynne w Maszewie następujące młyny wodne i wiatrowe: dwa młyny na Młynówce (u ujścia z Jeziora Warszewskiego i jej ujścia do rzeczki Stepnicy),  młyn wodny na Stepnicy w pobliżu szpitala św. Jerzego, wiatrak w pobliżu Góry Zamkowej oraz widoczny na powyższej rycinie wiatrak na przedmieściu Urwite.


Trzeba tutaj wspomnieć jeszcze o wiatraku kozłowym, położonym przy nieistniejącej dzisiaj odnodze drogi, wiodącej z Maszewa (od strony Bramy Nowogardzkiej) do Darża, który był częścią tamtejszego majątku, należącego do domeny w Maszewie. Na powyższej mapie satelitarnej oznaczony jest literą H.

Ostatnim z dotychczas dziewięciu znanych młynów wodnych i wiatrowych w pobliżu Maszewa był wiatrak typu holenderskiego, posadowiony na wzgórzu obok dzisiejszego stadionu, zwany Zepper's Mühle (od nazwiska ostatniego właściciela). Oznaczony jest na powyższej mapce literą  I. Wiatrak ten stał na terenie obecnego Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Powstał on prawdopodobnie w połowie XIX wieku, którego założycielem był Louis Schewe. 

Pierwotna droga, która do niego prowadziła (zwana Weg zu Zepper's Mühle, oznaczona na planie czarną strzałką), miała swój początek z prawej strony szkoły nauczycielskiej (Präparandenanstalt), obecnie  Technikum Żywienia i Gospodarstwa Domowego, przy ul. Goleniowskiej (obecnie Jedności Narodowej) i wiodła na ukos w miejscu obecnej szkoły podstawowej i dalej do obecnego zakładu komunalnego. Po 1925 roku, kiedy wybudowano gmach szkoły podstawowej nowa droga do młyna Zeppers, zaczynała się od obecnego skrzyżowania ul. Szkolnej z ul. Jedności Narodowej. Do około 1925 roku młyn napędzany był potężnymi skrzydłami wiatraka. Później zdemontowano skrzydła, a energię wiatru zastąpiono wbudowanym motorem elektrycznym. Młyn ten funkcjonował jeszcze przez kilka lat, a jego bryła zniknęła z miejskiego krajobrazu na początku lat 1930-tych. Droga do młyna zachowała swoją historyczną nazwę do 1945 roku. Prowadziła ona obok miejsca po wiatraku dalej prosto do Radzanka (jako najkrótszy trakt pieszy do tej wsi), poprzez nieistniejący już dziś betonowy mostek na Młynówce. Przebieg drogi do młyna Zepper's  przedstawiony jest na poniższym planie miasta. 


"Holendry" w porównaniu z "koźlakami" były wiatrakami znacznie silniejszymi w konstrukcji i bardziej wydajnymi. Maszewski "Holender" okazał się jednak inwestycją spóźnioną, w  świetle rodzącego się właśnie w Europie nowego, rewolucyjnego źródła energii, jakim stawał się prąd elektryczny. Wiatrak ten próbował jeszcze przetrwać bez skrzydeł, a z zasilaniem elektrycznym, ale oddana do użytku w Maszewie w 1910 roku elektrownia nieuchronnie eliminowała z krajobrazu mniej wydajne wiatraki. Wiatrak ten uwidoczniony na poniższej widokówce z 1906 roku.


Jedynym w okolicy (poza obrębem fotografii na początku artykułu, z naniesionymi młynami, ale widocznym na wspomnianej mapie z 1789 roku), który przetrwał do czasów II wojny światowej był wiatrak w pobliżu Darża, przy drodze z Maszewa do Rożnowa.

Inspiracją do napisania artykułu była książka "Drei Müllerfamilien und ihre Mühlen" autorstwa Christiane Streitz, wydana w 2010 roku.

Post scriptum:


Budzące poczucie przemijania, odchodzenia w przeszłość starych młynów ładnie oddał najwybitniejszy szczeciński kompozytor Carl Loewe (1796-1869) w balladzie "Die verfallene Mühle" na głos męski z towarzyszeniem fortepianu. Oto jak interpretuje ten utwór Hermann Prey (1929-1998).


czwartek, 18 listopada 2010

Dawne drogi zatarł czas


Powróćmy na historyczne maszewskie drogi, na których przez wieki działo się wiele. W dzisiejszej dobie internetu i telefonów komórkowych trudno sobie wyobrazić, że przez całe tysiąclecia rodzących się i ginących cywilizacji szlaki handlowe i lokalne gościńce były głównym medium komunikacyjnym  (była nim także naturalna sieć większych rzek), zarówno w obrębie jednej kultury, jak i między odległymi kulturami. To dzięki nim pomorski bursztyn docierał do rzymskich i muzułmańskich pałaców, a kultura pomorska wzbogacana była osiągnięciami cywilizacyjnymi innych rejonów.

Ciekawym zabytkiem sztuki jest pochodząca ze starożytnego Rzymu (1-2 wiek n.e.) przedstawiająca dzika bursztynowa figurynka (11 g, 35 mm, zakupiona na aukcji TimeLine w Londynie w 2011). Trzy rzymskie legiony (z różnych lat i miejsc w pierwszych dwóch wiekach naszej ery), broniące granic cesarstwa na styku z Germanami, na północ od Dunaju i na wschód od Renu, posiadały w swoim emblemacie dzika, symbolizującego odwagę i zawziętość w walce. Niewykluczone, że poniższy zabytek wykonany został z bursztynu bałtyckiego.


Najstarszym dokumentem potwierdzającym istnienie szlaku handlowego, który wiódł przez Ziemię Maszewską jest mapa greckiego geografa Ptolemeusza z około 150 roku n.e. z naniesioną nazwą Bunitium. Do niedawna interpretowane było to miejsce jako Wolin. Jednakże ostatnio wśród badaczy pojawiła się nowa hipoteza, że pod tą nazwą kryje się obecne Lubieszewo koło Gryfic, gdzie odkryto sześć tak zwanych "grobów książęcych", pochodzących z dwóch pierwszych wieków naszej ery. Najdogodniejsza topograficznie droga z Wolina, a także z Lubieszewa i każdego miejsca na wybrzeżu Bałtyku pomiędzy Wolinem i Kołobrzegiem na południe Europy, według wszelkiego prawdopodobieństwa wiodłaby przez okolice dzisiejszego Maszewa.

Inne osady handlowe na Pomorzu, znane Ptolemeuszowi w II wieku to Rugium, będący dzisiejszym Darłowem (lub Miastkiem), oraz Scurgum, identyfikowany jako Szczecinek (lub Chojnice), a także Laciburgium, późniejsze słowiańskie Wkryujście, a obecnie Ueckermünde. Za Viritium brano wcześniej dzisiejsze Pyrzyce lub też brandenburski Wriezen (słowiański Wrzecień), ale obecnie utożsamia się je z miastem Człopa. Virunum zaś, to dzisiejsze Drawsko Pomorskie. To w okolicach wymienionych wyżej miejscowości oraz wzdłuż tras między nimi znajdowane są na Pomorzu zabytki kultury rzymskiej.


Główny szlak bursztynowy z okresu Cesarstwa Rzymskiego prowadził jednak na wschód od Pomorza, w rejon Sambii, zajmowanej wówczas przez ludy nazwane przez Ptolemeusza Aestui. Trasa ta wiodła z Moraw przez nazwane przez geografa miasta: Karrodunon - morawskie miasto Rýmařov (wcześniej mylnie identyfikowane z Krakowem), Calisia (Kalisz), Setidava (Konin lub Żnin), Ascaucalis (Osielsko pod Bydgoszczą).

Przetarte w leśnych gęstwinach i omijające liczne bagna trakty były dogodne nie tylko dla kontaktów międzyplemiennych tego regionu, a później dla kupców, urzędników książęcych i kościelnych, posłów z innych państw oraz wolnych wędrowców, ale i dla  nieproszonych gości, czyli najeźdźców z sąsiednich i dalszych krajów. O obecności i jednych i drugich na maszewskich drogach pisałem w notkach Maszewo na wielkich szlakach historii, O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa i Maszewo Anno Domini 1091. Spójrzmy na Maszewo z traktu wiodącego od strony Stargardu, według litografii opublikowanej przez dom wydawniczy Stettin E. Sanne und Co. w 1844 roku.


Rycina wykonana została przy rozwidleniu drogi na Parlino od drogi  krajowej na Stargard (wiodącej wówczas przez obecne Mieszkowo). Na pierwszym planie z lewej strony widzimy młyn wodny, a drugi z prawej strony, ukryty za krzewami, które wiodą wzdłuż strumienia. Obydwa posadowione na niewielkich ciekach wodnych, na przedmieściu Urwite.

Oto obok (na podstawie mapy Targeo) zaznaczony punkt, z którego artysta rysował obraz, perspektywa w obrębie której przedstawiona jest powyższa rycina, oraz charakterystyczne na niej obiekty: dwa młyny wodne, domek u ujścia Stepnicy do stawu (48,7 m n.p.m. - wówczas jeszcze były łąki), Kościół Mariacki, Baszta Francuska oraz budynek dawnej szkoły miejskiej, przy obecnej ul. Kamiennej (najwyższy dom szachulcowy w mieście, 65,5 m n.p.m.). Z lewej strony domku nad Stepnicą widoczny park, w którym ukryte są dawne nieruchomości Ebersteinów, a przyszły dom dziecka. Aleja topolowa wiodła wzdłuż rzeczki Stepnica. Zwraca uwagę wysokość baszty, która - mimo niższego położenia (65,0 m n.p.m.), sięgała szczytu dachu kościoła (położonego na 68,5 m n.p.m.), a więc mogła być oryginalnie prawie dwukrotnie wyższa, niż obecnie.

Inne, z czterech młynów wodnych w mieście, większe, były u ujścia strumienia Młynówka (zwanego także Leśnicą) z Jeziora Warszewskiego oraz przy jego wpływie do rzeki Stepnicy obok Góry Zamkowej.  Na początku XIX wieku miasto posiadało również trzy wiatraki: jeden 200 metrów na południe od kaplicy św. Jerzego, drugi na wzgórzu na południe od Góry Zamkowej, a trzeci przy rozstaju drogi na Jarosławki od drogi krajowej do Nowogardu.

Od czasu powstania osady obronnej w VIII wieku (zanim w następnym stuleciu powstał gród na Górze Zamkowej), aż po lata trzydzieste XIX wieku Maszewo leżało na przecięciu najważniejszych na Pomorzu szlaków handlowych. Jeden łączył świat nordycki z cywilizacjami śródziemnomorskimi  i prowadził ze Skandynawii przez Wolin i Kołobrzeg, przez Maszewo i dalej przez Czechy na południe Europy. Tak oto mógł wyglądać w dawnych czasach transport soli z Kołobrzegu przez pomorskie moreny wgłąb Polski i Niemiec (źródło: salzhemmendorf.eu). Jak wspomnieli Teresa i Ryszard Kiersnowcy w pracy "Życie codzienne na Pomorzu wczesnośredniowiecznym" (1970), "po pomorskie śledzie jeżdżono aż z Czech i Moraw".


Drugi szlak komunikował  świat Galów i Germanów przez regiony Słowian północno-zachodnich z ludami bałtyckimi. W czasach Hanzy prowadził on z Amsterdamu i Kolonii przez Hamburg, Lubekę, Szczecin i Maszewo do Gdańska, Królewca i Rygi.

Wraz z rosnącą siłą Brandenburgii, a potem Prus oraz Rosji, szlak hanzeatycki został poszerzony o trasy z południowych Niemiec zbiegające się w Berlinie w szlak wiodący przez Pyrzyce i Stargard, który schodził się w Maszewie ze szlakiem hanzeatyckim. Poniższa mapa, zaczerpnięta z portalu gier komputerowych wikia.com, jakkolwiek ze zniekształconymi konturami lądów, a także z niedokładnym rozmieszczeniem miast (np. Lubeka), dość dobrze odzwierciedla główne hanzeatyckie szlaki i miasta handlowe średniowiecznej Europy (rok 1430).


Chociaż związek hanzeatycki został rozwiązany pod koniec XVII wieku, to wraz z przeniesieniem kilkadziesiąt lat później  stolicy Rosji z Moskwy do Sankt-Petersburga, szlak pomorski przez Maszewo pozostał nadal jednym z najważniejszych w Europie. Po zaborze Polski przez Prusy i Rosję powstała równoległa droga z Berlina do Królewca przez Kostrzyn i Bydgoszcz. Sieć drogowa wokół Maszewa na początku XIX wieku przedstawiała się jak na poniższej mapie (źródło: Hammer 1843, Deutsche Fotothek, z moją adaptacją).


Chociaż na powyższym zbliżeniu fragmentu mapy nie widać położenia Goleniowa, to  chciałbym zwrócić uwagę, że nie istniała jeszcze wówczas droga Maszewo - Goleniów po obecnej trasie (wybudowana w 1864 roku). Widoczna tutaj droga do Jarosławek szła  za Budzieszowicami lasem pomiędzy Jeziorem  Lechickim a Pogrzymiem przez Burowo,  Krzywice i łączyła się z nowo wybudowaną drogą Goleniów - Nowogard. Natomiast  stara (chociaż nie najstarsza) droga  z Maszewa do Goleniowa prowadziła przez Rożnowo, Tarnowo, Tarnówko i Podańsko. Nie istniała także wówczas droga łącząca dzisiejszą ulicę Stargardzką z ulicą Nowogardzką. W jej miejscu była tam jeszcze bagnista łąka.

W Maszewie znajdowała się stacja pocztowa, na której dokonywane były zmiany zaprzęgów tak zwanych koni rozstawnych. System koni rozstawnych zapewniał szybszą i bardziej regularną obsługę tras dalekobieżnych. Na trasach, oznaczonych na powyższej mapie kolorem czerwonym, kilka razy w tygodniu kursowały  dyliżansy pocztowe, zapewniające poza obsługą pocztową także przewóz pasażerów i ich bagaży. Były to regularne kursy między Lubeką, Szczecinem i Gdańskiem; między Lipskiem, Berlinem, Gdańskiem i Królewcem i dalej do Sankt-Petersburga; między Berlinem i Kołobrzegiem.

Na przykład dyliżans z Berlina do Kołobrzegu przybywał do Maszewa w poniedziałki i piątki o godzinie 16.15, a z Kołobrzegu do Berlina w te same dni o godzinie 03.15 rano; w każdym przypadku z półgodzinnym postojem. Oto dyliżans pocztowy z tamtej epoki (źródło: Tharandter Wald, Wikipedia), a także fragment spisu europejskich miast w sieci dyliżansów pocztowych (źródło: Post-Handbuch für Berlin, 1837).


















Jeszcze na początku XIX wieku, co także widać na maszewskiej rycinie, wszystkie drogi poza obrębem wielkich miast (i oprócz resztek dróg bitych pozostałych po Cesarstwie Rzymskim, głównie w Europie śródziemnomorskiej), w tym te najważniejsze, państwowe, były drogami polnymi.  Jedyna utwardzona droga na Pomorzu istniała między Szczecinem i Dąbiem (wówczas jeszcze samodzielnym miastem). Początek XIX stulecia można uznać za ważną cezurę w historii komunikacji i transportu z powodu rozpoczęcia w tym okresie budowy infrastruktury drogowej między miastami, czyli tak zwanych szos (od francuskiego chaussée), które w Niemczech zwano wtedy "sztucznymi drogami" (Kunststrasse).

Oto fragment drogi średniowiecznej wiodącej przez Magdeburg, jaką odkryli archeologowie w pobliżu odkrytych również resztek pierwotnego kościoła św. Sebastiana, zbudowanego w okresie kierowania archidiecezją przez arcybiskupa Gero (1012-1023). Biskup Gero był w imieniu cesarza Henryka II (973-1024) negocjatorem traktatu pokojowego, zawartego między cesarzem a Bolesławem Chrobrym w Budziszynie w 1018 roku. Zdjęcie należy do portalu Landesamt für Denkmalpflege und Archäologie (Krajowy Urząd Archeologii i Opieki nad Zabytkami) oraz do  Landesmuseum für Vorgeschichte (Krajowe Muzeum Prehistorii) z Halle.

Drogi krajowe różniły się od lokalnych oznakowaniem (wyposażone były w kamienie milowe; 1 mila pruska = 7.532 m) i pewniejszymi przeprawami przez rzeki i mokradła. Kamienie te można jeszcze spotkać na Mazurach, na starych szlakach łączących Prusy Wschodnie przez Pomorze, z zachodnimi krajami Niemiec. Ciekawą wzmiankę o nich z okolic Bartoszyc (m. in. z miejscowości Maszewy) zamieszcza portal poMazurach.pl. Oto jeden z nich, spod miejscowości Boryty, którego, jak widać na innych zdjęciach, ktoś już próbował "uprzątnąć". Dawne drogi zaciera więc nie tylko czas, ale i człowiek.


Pod koniec lat 20-tych XIX wieku rozpoczęto w Prusach szeroki program budowy dróg utwardzanych, w drugiej połowie tego stulecia zamienianych na brukowane. W odróżnieniu od dotychczasowych dróg polnych, czyli naturalnych, drogi pokryte ubitym tłuczniem (w nowej technice makadam), "kocimi łbami" lub kostką brukową nazywano, jak wspomniałem wyżej, "sztucznymi drogami".

Oto typowa do początków XIX wieku droga "naturalna", czyli polna, jednakże z uwagi na jej dobry stan utrzymania i oznaczenie kamieniami milowymi, będąca o randze państwowej, którymi tylko poruszały się dyliżanse pocztowe (źródło: delcampe.de).


Utwardzenie drogi ze Szczecina do Gdańska poprowadzono jednak już nie starą trasą przez Maszewo, ale przez Goleniów. Odcinek do Goleniowa gotowy był w 1830 roku, a do Koszalina w 1838 roku.  Droga między Szczecinem i Maszewem straciła tym samym swoje znaczenie.  Jej definitywne zamknięcie nastąpiło w 1846 roku wraz z oddaniem do użytku linii kolejowej Szczecin - Stargard, która  odcięła tą drogę od Dąbia. Od tego roku prowadziła ona z Maszewa donikąd, a do dzisiaj w dużej części zatarł ją czas.

Przy okazji omawiania przemijania pewnych epok dodajmy, że z połową XIX wieku kończy się w kulturze europejskiej tak zwany styl bidermeierowski, oderwany od wojen, rewolucji społecznych i dominacji władzy nad społeczeństwem, a uciekający się do przyjemności osobistych i radości życia rodzinnego, mieszczańskiego. Przedstawicielem tego stylu był m.in. Carl Spitzweg, który tak oto w idealizowanej formie oddał pochwałę poczcie - temu ważnemu medium ze światem, w malowidle "Przybycie dyliżansu pocztowego". Oto główny temat obrazu (źródło: Wikimedia).


Wracając do maszewskiego odcinka XVIII-wiecznej drogi międzynarodowej Berlin - Gdańsk - Sankt Petersburg, z chwilą zbudowania dróg do Nowogardu przez Redło, a zwłaszcza przez Dębice (rok 1877),  ten północny szlak prowadzący wzdłuż zachodniego brzegu Jeziora Warszewskiego ostatecznie przechodzi do historii.  Wcześniej, po wybudowaniu w 1864 roku nowej drogi do Stargardu przez Parlino ten sam los spotyka południowy fragment naturalnej, czyli polnej drogi w kierunku Berlina, między Maszewem, Mieszkowem i Łęczycą.

sobota, 1 maja 2010

O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa


Na początek wypada zauważyć, że cała historia Pomorza przeplata się na styku kultury germańskiej i słowiańskiej. Jeżeli podejmujemy rozważania na temat, co jest na Pomorzu słowiańskiego, a co germańskiego pochodzenia to nie po to, aby manipulować historią i usiłować udowadniać wyższość lub rację jednej wobec drugiej, ale przeciwnie - aby zwrócić uwagę na pewną obiektywność zdarzeń historycznych, których nie można kwalifikować w kategoriach czarno-białych, na przykład zły Niemiec, dobry Polak; zły poganin, dobry chrześcijanin, zły Pomorzanin, dobry Polanin, niedobry Massow, dobre Maszewo. I odwrotnie.

Nie można także gniewać się na historię, ale można i trzeba próbować ją zrozumieć. W naszych stosunkach polsko-niemieckich nie operujmy więc narzucanymi nam niekiedy przez propagandzistów, ideologów i politykierow schematami, ale zdajmy się na własny rozum i sumienie. Po to, aby historia nas czegoś nauczyła. Wracajmy do Maszewa. Oto "witacz" w Maszewie, autor zdjęcia michuss ze Stargardu.

Maszewo, ulica Stargardzka
Przyjrzyjmy się bliżej źródłom historycznym o możliwym pochodzeniu rycerzy władających grodem i zamkiem na Górze Zamkowej, od których imienia powstała później nazwa miasta Massow, a współcześnie Maszewo. Niech punktem wyjścia będzie następująca opinia prof. Edwarda Rymara, zawarta w publikacji "Maszewo i okolice na przestrzeni wieków" z 2008 roku. Zacytujmy ją: "Wiadomo jednak, że od początku XIV w. (podkreślenie moje - patrz uwaga w końcowej części artykułu) na terenie prawdopodobnie starego grodu był zamek rycerzy von Massow, z tym że nie słowiańskiego, a rodzimego pochodzenia."

Opinia zaskakująca, bowiem chyba żaden poważny historyk dotychczas nie zakwestionował, że Pomorzanie byli takimi samymi Słowianami, jak Polanie, Łużyczanie czy Połabianie. Chyba, że uważa on, że na początku XIV wieku już nie Pomorzanie, ale osiedlający się od kilkudziesięciu zaledwie lat niemieccy kolonizatorzy stali się "rodzimymi". Skąd więc to przeciwstawienie u prof. Rymara? Czy tylko przejęzyczenie? Jeżeli tak, to tych potknięć w jego artykule "Maszewo pomorskie w czasach Massowów ze szczególnym uwzględnieniem osadnictwa na podzamczu w XIII-XIV wieku" jest więcej. Wskażmy na dwa dalsze.

Autor uznaje, że "Legendę o zamku słowiańskiego rycerza - rabusia, pana "z Maszewa" (von Massow), który rabował kupców ... zaliczyć należy do ludowych bajek". Nie wiadomo, na jakich podstawach profesor tak jednoznacznie wyklucza możliwość zaistnienia takiego faktu, skoro są przesłanki, które nie pozwalają wyeliminować ewentualnego ziarna prawdy w tych starych, pomorskich podaniach ludowych. Podam dwa tego powody.

Pierwszy, to doskonałe strategicznie położenie Góry Zamkowej względem wczesnośredniowiecznego układu głównych szlaków handlowych na Pomorzu, odtworzonych na poniższej mapie.

Drogi handlowe wiodące przez Maszewo w IX-XII wieku
Dosłownie u stóp maszewskiego zamku krzyżowały się dwa najważniejsze trakty pomorskie: jeden prowadzacy od Słowian łużyckich i połabskich przez Szczecin do Kołobrzegu (szlak solny), oraz drugi, prowadzacy od Czechów i Polan przez Santok do Wolina (droga handlowa Skandynawów z południem Europy). Potwierdzeniem aktywności tych szlaków są znaleziska archeologiczne, jak na przykład to z odległej o 6 km od Maszewa Łęczycy z 1932 roku, zawierające między innymi ponad 130 monet niemieckich, czeskich i arabskich z okresu wczesnego średniowiecza, czy też denary rzymskie znalezione w pobliskiej Krzywnicy.

Jadąc od strony Szczecina lub Pyrzyc do Wolina lub Kołobrzegu i trzymając sie ubitego i oznaczonego traktu nie sposob było ominąć przejazdu pod samą Górą Zamkową. Każda inna trasa była nie tylko nadłożeniem drogi, ale zmuszała do jej przebycia albo na zachód od Maszewa, przez Puszczę Goleniowską i przez mokradła w rozlewiskach Iny (w tamtych czasach znacznie bardziej rozległych niż obecnie), albo na wschód od tego grodu, przez tereny pofałdowane wzgórzami morenowymi i poprzecinane jeziorami rynnowymi.

Drugim faktem, który każe zastanowić się nad jego przyczynami, jest trasa misji chrystianizacyjnej na Pomorzu Ottona z Bambergu z 1124 roku, która ominęła drogę przez Maszewo. Otton przybył na Pomorze z Gniezna, w eskorcie wojska polskiego, prowadzącej go od Ujścia nad Notecią do Stargardu. Tutaj przywitał go przybyły ze swej rezydencji w Kamieniu w eskorcie około pięciuset żołnierzy na koniach książę pomorski Warcisław I. Biskup Otto, mający od 1080 roku liczne kontakty z dworami książęcymi i kościelnymi w Polsce, przybył na zaproszenie Bolesława Krzywoustego już rok wcześniej. Oto malowidło na drewnie z 1628 roku, znajdujące się, tak jak i grób biskupa, w kościele św. Michała w Bambergu (źródło: Apfelweibla.de). Przedstawia ono wyobrażenie powitania biskupa Ottona przez polskiego króla w 1123 roku (jednakże w ubiorach XVII-wiecznych). W opisie autorskim wymieniony jest Poznań, jako miejsce powitania, chociaż być może było to Gniezno.


Pomimo pierwszego sukcesu w Pyrzycach, kiedy siedem tysięcy Pomorzan poddało się chrzestowi, między innymi dzięki, jak to określa biskup szczecińsko-kamieński na swojej stronie internetowej "jednym ze środków umiejętnie stosowanych przez Ottona były okazałe wystąpienia, które na prostaczków działały niekiedy w sposób bardzo skuteczny", misja przyjmowana była na początku nieufnie lub wrogo. Orszak Ottona w drodze ze Stargardu do Kamienia przeprowadzono wśród gęstwiny lasów i mokradeł wzdłuż wschodniego brzegu Iny, w kierunku Goleniowa, a następnie do Nowogardu, z pominięciem głównego szlaku prowadzącego przez Maszewo. Nie można wykluczyć, że zdecydowano się na te dodatkowe trudy podróży przez niezaludniony teren z uwagi na możliwy niechętny stosunek do misji przez rycerzy grodu maszewskiego.

Pisząc o kolejnych pokoleniach rodu rycerzy von Massow prof. E. Rymar podaje w jednym miejscu, że "Ludolf Młodszy obiecał zarazem ... nigdy nie mieć roszczeń do należnych do swego bezpotomnego brata rycerza Konrada (II) ...", aby dalej stwierdzić, że "Konrad (II) ... posiadł "Świecko" ...; a jego potomkowie potem Barcino ...". Nieścisłości występujace w artykule prof. E. Rymara wskazują na jego publicystyczny raczej, niż naukowy charakter. 

Niesłowiańskie jakoby, zdaniem prof. Rymara, pochodzenie rycerzy z zamku maszewskiego jest uznawane również przez współczesnych potomków von Massowów, zdaniem których przodkowie rycerza Konrada von Massow pochodzili z Dolnej Saksonii. Współcześni potomkowie niektórych innych, starych, pomorskich rodów, na przykład Klestów (Kleszczów), o zgermanizowanym później nazwisku von Kleist, odcinają się od słowiańskich korzeni, deklarując - bez dowodów historycznych, niemieckie pochodzenie rodu.

Gdyby tak było - jak deklarują dzisiejsi von Massowowie, że ród ten przybył z Saksonii, oznaczałoby to, że nie nazwisko rodu pochodzi od nazwy zamku, ale odwrotnie - nazwa zamku, grodu i późniejszego miasta pochodzi od imienia rycerza, jakoby pochodzenia niemieckiego. Nie znajdują oni jednak żadnych, wcześniejszych niż na Pomorzu, śladów tego imienia lub nazwy w konkretnych miejscach Niemiec.

Zauważmy jednakże, że najstarsze nazwy Maszewa - Massowe, Massow, mają typowe, słowiańskie końcówki, wskazujące na przyjęcie tej nazwy patronimicznej od imienia słowiańskiego, a nie germańskiego właściciela. Charakterystycznymi zakończeniami w języku polskim i w innych językach słowiańskich, pozwalającymi na ustalenie, że dana nazwa miejscowa jest nazwą dzierżawczą, czyli pochodzącą od osoby, są: -ow, -ów, -ew, -owo, -owa, -ewo, -ewa.


Zastanówmy się, na ile niemieckie pochodzenie nazwiska Massow jest prawdopodobne. Jeżeli uznamy, że istnieją źródła historyczne wzmiankujące zamek w Maszewie z 1091 roku, to czy możliwe jest, aby rycerz saksoński mógł "wyemigrować" na własną rękę przed conajmniej pół wieku przed misją biskupa Ottona z Bambergu, od której, a właściwie dopiero pół wieku później, rozpoczęła się germanizacja Pomorza? W jaki sposób dolno-saksoński rycerz mógłby wejść w posiadanie słowiańskiego zamku w XI wieku? W jaki sposób mógłby on dotrzeć do Maszewa zza Łaby, poprzez tereny zajmowane wówczas jeszcze przez słowiańskie plemiona Połabian i Obodrytów, w okresie częstych wtedy wojen w Saksonami?

Pamiętajmy, że właścicielem zamku mogła być osoba o wysokiej pozycji i autorytecie wśród lokalnej społeczności, bowiem od jej pracy i współpracy zależała zdolność obronna zamku i dobrobyt jego właściciela. Pozycje taką panowie na zamku budowali przez pokolenia, chyba że dostawali go od księcia za swe zasługi. Czy rycerze saksońscy mogli przejąć zamek maszewski w którykolwiek z powyższych sposobów? Gdyby nawet chcieli i mogli kupić zamek, to jako "obcy", bez znajomości lokalnego języka pomorskiego i zwyczajów, czy mogliby być uznani przez mieszkańców pobliskiego grodu za swoich "panów na zamku"?

Zauważmy zresztą, że w początkowej fazie kolonizatorzy z zasady nie "mieszali się" ze starymi grodami słowiańskimi, ale budowali często w ich pobliżu swoje wsie i miasta, na tak zwanym surowym korzeniu (łac. in cruda radice), nadając im własne niemieckie nazwy. 

Oto scena aktu założenia wsi na terenach połabskich przez niemieckich osadników, zawarta w wielkim dziele prawniczym z XIII wieku, zatytułowanym "Sachsenspiegel" ("Zwierciadło saskie"). Piszę o nim szerzej w artykule "Maszewo Anno Domini 1091".


W rok po publikacji o Maszewie Edward Rymar wydał w Strzelcach Krajeńskich inne opracowanie, zatytułowane "Tankow / Danków im Wandel der Geschichte. Einstiges neumärkisches Städtchen und heutiges Dorf", w którym zapomniał już, że "niemieckich" Massowów umieścił w Maszewie na początku XIV wieku, bowiem w tejże pracy stwierdził, że "rodzina Massowów przybyła z Rzeszy na Pomorze pod koniec XIV wieku i otrzymała w lenno Massow (będące wkrótce miastem, dzisiaj Maszewo), którego nazwa od nich pochodzi". ("... Familie von Massow kam aus dem Reich nach Pommern gegen Ende des 14. Jh. und erhielt das Lehen in Massow (in Kürze eine Stadt, heute Maszewo), von wo aus der Name abgeleitet wurde"). Przykro mi poddawać w wątpliwość solidność warsztatu naukowego tego znanego na Pomorzu  historyka, ale istotne błędy w analizie źródeł historycznych same prowadzą go do mylnych i sprzecznych wniosków.

Germanizacja, czyli przejmowanie przez miejscową ludność niemieckiej kultury, języka i organizacji społecznej, rozpoczeła się na ziemi maszewskiej od objęcia jej we władanie przez biskupstwo w Kamieniu w 1259 roku. Wcześniej, w 1176 roku przeniesiono siedzibę biskupstwa z Wolina do Kamienia. W 1217 roku papież Honoriusz III (1150-1227) zatwierdził wszystkie przywileje tego biskupstwa, w tym prawo do dziesięciny, a biskupów kamieńskich mianował odtąd jako niezależnych książąt (princeps regni) Swiętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Oto kopia jednego ze sławnych fresków Giotta obrazujących sceny z życia św. Franciszka z Asyżu, stojącego przed obliczem papieża Honoriusza III.

Giotto di Bondone - św. Franciszek z Asyżu przed papieżem Honoriuszem III
Biskup Hermann von Gleichen wprowadził na terytorium biskupstwa planowe zasiedlenie przez niemieckich imigrantów. To z jego inicjatywy i na jego zaproszenie przybył z Brunszwiku na Pomorze jego siostrzeniec Otto von Everstein (Eberstein), któremu oddał w lenno ziemię nowogardzką, golczewską i maszewską. Czy "wyrugowani z Maszewa jako lennicy biskupa", jak to określa prof. E. Rymar, rycerze von Massow nie zostali ostatecznie zmuszeni do sprzedania zamku, a może już tylko pozostałości po nim ("antiquum castrum") w 1344 roku, z powodu ich nie-germanskiego pochodzenia?

Pierwsza odnotowana, albo raczej dotąd zachowana w źródłach historycznych, niemiecka nazwa miejsca na Pomorzu, jak podaje m. in. August von Haxthausen w książce "Die ländliche Verfassung in den einzelnen Provinzen der preussischen Monarchie" (Königsberg 1839), pochodzi dopiero z 1220 roku, z okolic Pyrzyc. 

Imię Konrada z Maszewa pojawia się, w zachowanych lub znanych historykom dokumentach, w akcie wydanym przez księcia Barnima I 16 czerwca 1253 roku ("... Testes huius donationis et appropriationis sunt. Venerabilis pater dominus Hermanus, Caminensis episcopus, Heinricus, archidiaconus Stetinensis, item Conradus de Massow ..." ("CODEX POMERANIAE", Greifswald 1843, str. 965), a zatem przed rozpoczęciem kolonizacji niemieckiej w tym rejonie Pomorza. 

Codex Pomeraniae Diplomaticus 1768
Oto kopia strony tytułowej pierwszego tomu wydania z 1768 roku, tego jednego z najbogatszych zbiorów źródeł pisanych o Pomorzu. Właścicielem oryginału jest Książnica Pomorska w Szczecinie, która udostępniła wersję elektroniczną w internecie.

Należy zauważyć, że nadanie rycerzowi z Maszewa germańskiego imienia Konrad nie musiało oznaczać, że ten ród szlachecki pochodził z Niemiec. Nieznany z imienia ojciec Konrada, był zapewne blisko związany z dworem książęcym w Szczecinie, na co wskazują dokumenty, w których nazwisko Konrada z Maszewa pojawia się jako świadka w aktach notarialnych, wydawanych zarówno przez księcia, jak i biskupa pomorskiego. 

Można przypuszczać, że Konrad z Maszewa urodził się około 1232 roku, kiedy to istniała tam już parafia, kierowana przez niemieckiego księdza Bertrama. Germańskie imię Bertram wywodzi się z dwóch słów - beraht (lśniący) i hraban (kruk). W tym też okresie, w latach 1219-1233, biskupem pomorskim był, spowinowacony z książęcym rodem Gryfitów Konrad II, potomek słowiańskiego rodu Świętoborzyców. Nie może dziwić, że ród rycerski z Maszewa, włączając się do trwającej na Pomorzu misji ewangelizacyjnej, nadał kolejnemu potomkowi także imię Konrad. Imię to ma swoje źródła w słowach kuoni (odważny) i rât (rada), co razem znaczy „odważny (dobry) doradca”.

Przytoczmy jeszcze zdanie z książki "Geschichte von Rügen und Pommern" 2. Theil, Hamburg 1840 (strona 509), które także przeczy tezom prof. E. Rymara: "Do rangi miasta w biskupstwie Hermana zostało podniesione ulubione przez księcia Barnima Maszewo, które już przed 1274 rokiem było dobrze rozbudowaną gminą miejską na bazie tamtejszej słowiańskiej wsi kościelnej".

Oto fragment pełnego wieńca murów obronnych przy dawnej Bramie Nowogardzkiej (ilustracja edytowana, na podstawie foto: Sławomir Milejski, 2020).


Fakt istnienia Maszewa na długo przed formalnym nadaniem mu praw miejskich w 1278 roku  potwierdzają autorzy, wydanej w Berlinie w 1878 roku, książki "Nachrichten über das Geschlecht derer von Massow" (Wiadomości o rodzie von Massowów),  Paul Hermann von Massow (ur. 1837, Będziechowo koło Słupska, zm. 1870) i Ewald Ludwig von Massow (ur. 1845). Stwierdzili oni, że "Te dokumenty, których autentyczność jest ewidentna, z pewnością prowadzą znawcę historii Pomorza do przypuszczenia, że miasto Massow posiadało już zamek w epoce słowiańskiej" („Diese Urkunden, deren Aechtheit ganz sichtbar ist, führen gewiß einen Kenner der Pommerschen Geschichte zu der Vermutung, dass die Stadt Massow zur Zeit der Slawen schon eine Burg gehabt habe"). Wydaje się więc, że dostępne dziś źródła historyczne wskazują dość wyraźnie, chociaż niezupełnie jednoznacznie, że rycerze von Massow nie byli innego, niż słowiańskiego pochodzenia.

Dyskutować natomiast można, z jakiego pomorskiego imienia wywodzi się słowo Massow, Massowe lub Massau - jako najczęściej spotykane w starym języku niemieckim określenia dla miasta Maszewa na Pomorzu. Pamiętajmy, że dokumenty pisane pojawiły się na Pomorzu (nie licząc wcześniejszego sprzed kilku wieków pisma runicznego) wraz z przybyciem zakonników niemieckich, którzy zapisywali imiona i nazwy miejscowe tak jak je słyszeli z ust tubylców, zgodnie z logiką języka niemieckiego, a nie pomorskiego czy polskiego (czy mogliby na przykład poprawnie napisać w swoim języku przysłowiowy Szczebrzeszyn?).

Ewa Rzetelska-Feleszko, uznana w świecie naukowym profesor slawistyki, wyraziła pogląd, że nazwa Maszewo pochodzi od imienia Masz, Maszo, zdrobniałych form od Małomira, Marcina lub Mateusza. Należy zauważyć, że jako nazwa geograficzna Maszewo występuje w kilku miejscach w Polsce, o bardzo zróżnicowanej historii ich powstania, ale także na Ukrainie, w Rosji i w Chorwacji. Można zgodzić się, że niektóre z tych miejsc wywodzą swoją nazwę z imion, które sugeruje autorka. Moim zdaniem, jej opinia nie dotyczy jednak "naszego" Maszewa. Spróbuję to krótko uzasadnić.

Starosłowiańskie imię Małomir, oznaczające osobę pokojową, dobrą, spokojną wydaje się mało prawdopodobne, jako odzwierciedlające możliwe cechy rycerzy zamku, położonego przy głównym trakcie pomorskim, będacego przedmiotem wielu napaści, który nie przetrwał czasów średniowiecza. Imiona Marcin i Mateusz są natomiast pochodzenia odpowiednio łacińskiego i hebrajskiego. Mogły się więc one pojawić na Pomorzu dopiero wraz z wprowadzeniem i utrwaleniem chrześcijaństwa, a więc nie wcześniej niż w XIV wieku. Imiona te zatem nie istniały na Pomorzu w okresie pogańskim, w którym powstał zamek w Maszewie.

Oto XIV-wieczne mury obronne i XV-wieczna baszta więzienna w Maszewie (foto: F. Bredowski, 1913).


Tę samą opinię o pochodzeniu nazwy miasta Maszewa, co wspomniana wyżej lingwistka, podziela inny językoznawca -  Kazimierz RymutTwierdzi on: "Nazwa znana od średniowiecza (civitas, castrum et tota terra Massowe, 1321). Pochodzi od nazwy osobowej Masz. Nazwa osobowa Masz, której istnienie poświadczają średniowieczne źródła polskie, stanowi formę skróconą imion złożonych typu Małomir. Forma zgermanizowana nazwy - Massow."

O nierealności imienia Małomir jako źródła dla słowa Massowe, była przed chwilą mowa. Dodajmy tutaj, że od strony fonetycznej wspólne dwie pierwsze litery tych dwóch słów, to za mało, aby pogląd o ich wzajemnym związku onomastycznym wykraczał poza czystą spekulację. Dziwić się należy, że ten uznany autorytet przywołuje nazwę Massowe dopiero z 1321 roku, podczas gdy znana jest ona z wielu wcześniejszych dokumentów historycznych, w tym najstarszym, jaki przetrwał w źródłach - z 29 stycznia 1233 roku (Bertrammus plebanus in Massowe).

Wydaje mi się, że nazwa Maszewa może pochodzić od imienia Masław, jak je pisał Gall Anonim (nazwał go comes - wysokiej rangi szlachcic, arystokrata), albo Maslau, jak pisał je Wincenty Kadłubek. Jest ono jednym z najstarszych słowiańskich imion, które w zachowanych źródłach historycznych wystąpiło po raz pierwszy w roku 1040. Oznacza ono kogoś, kto ma sławę, kto cieszy się sławą.

Masław - imię to nosił między innymi mazowiecki możnowładca (kronikarz ruski Nestor uważał go za księcia - kniazia), zmarły w 1047 roku, znany z jego walk o niezależność Mazowsza, jakie toczył z pomocą Pomorzan i Prusów przeciwko Polanom. Pisze o nim na swojej stronie Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Mazowieckiej. Oto mapa niezależnego od Polan Księstwa Mazowieckiego w latach 1037-1047, za panowania Masława.

Księstwo Mazowieckie w latach 1037-1047
Jan Długosz od Masława wywodził nazwę Mazowsza, które wcześniej pisane było tylko po łacinie jako Masovia. Także od strony fonetycznej imię Masław jest bliskie Massow czy Massau. I tak jak w starej polszczyźnie, gdy pytano się o własność: "czyje to?", odpowiadano "ojcowe", tak zamek i tereny rycerzy maszewskich być może nazywano Masławe, a może po pomorsku brzmiało to Masłowe, który to przymiotnik dzierżawczy kronikarze niemieccy zapisali jako Massowe albo też jako Maasouwe lub Massauwe.

W dniu 14 września 1317 roku rada miejska w Maszewie przyznała miejscowemu proboszczowi daninę w formie sześciu wiszpli zboża (jeden wiszpel to około 1300 litrów). Nazwa Maszewa brzmi w odpowiednim fragmencie dokumentu następująco: "... że my, rajcowie miasta Massouwe, zgodnie z wolą naszych mieszczan, w imię szerzenia chwały Bożej, jednomyślnie przyznaliśmy na zawsze sześć wiszpli zboża, to jest żyta i owsa, w celu utrzymania naszego plebana i jego następców..." (quod nos consules civitatis Massouwe cum voluntate nostrorum burgensium unanimi ad laudis promotionem divinae ampliorem sex choros annonae, siliginis scilicet et avenae, ad sustentationem nostri plebani suorumque successorum assignavimus perpetue possidendos ...).

W dokumencie z 16 lutego 1320 roku książę pomorski Warcisław IV zwalnia miasto Maszewo z cła i akcyzy: "... podążając ich godnymi pochwały śladami potwierdzamy, że mieszczan zamieszkujących w Massowe, zwalniamy na całej ziemi naszego panowania, od wszelkich egzekucji i podatków ..." (... eandem eorum laudabilibus vestigiis inherendo donando confirmamus, statuentes quod iidem burgenses universaliter in Massowe commorantes per totum districtum dominii nostri ab omni exactione ungelt et thelonii ...). 

W innym dokumencie, datowanym 4 grudnia 1320 roku, hrabia Heinrich von Eberstein przekazuje klasztorowi w Marianowie (Marienfließ) patronat nad parafią w Lutkowie (Rehwinkel), koło Chociwla: "W imię Pana, amen. Ja, Henryk, z łaski Bożej, hrabia Eberstein, pan w Nowogardzie i Massowe, ..." (In nomine Domini amen. Hinricus dei gracia comes ab Eberstein, dominus in Novogarde et Massowe, ...). Zwróćmy uwagę na bliską słowiańskiej wymowie nazwę Nowogardu - Novogarde. Oto poniżej ilustracja klasztoru w Marianowie, na podstawie ryciny z mapy Lubinusa z 1618 roku (źródło: vonBorcke.com).


Adresowany do wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego list żelazny, napisany w Sianowie i datowany 11 września 1440 roku, został wystawiony przez Ludeke Massowe z Sianowa (von Sanowe), dla swojego kuzyna,  Caspara Stangenbergha. Rycerz ten również właścicielem zamku w Golczewie (Gülzow). Władali tym zamkiem po nim rodziny Eberstein i Flemming. Z 1447 roku pochodzi regest, w którym zawarta była odpowiedź Wielkiego Mistrza, 
w imieniu króla Danii, na prośbę burmistrza Darłowa (Rügenwalde), w obecności Ludeke von Massow i wójta Geresloffa ze Słupska (Stolp), w sprawie sprzedaży Zakonowi nieruchomości na Gotlandii.

W dokumencie wystawionym w Świdwinie w dniu 2 grudnia 1442, dotyczącym odbytych na zamku w Szczecinku rozmów księcia Bogusława IX z komturem Zakonu Krzyżackiego w Elblągu wymieniony był jako świadek, guwerner na dworze księcia, Ludike Massauwe, hrabia Nowogardu. Zapewne chodzi o tego samego, co wspomnianego wyżej w dwóch dokumentach, Ludeke von Massow. Pozycja polityczna Ludeke Massowa w Księstwie Pomorskim była wtedy bardzo wysoka, o czym świadczy inny regest, datowany w podmaszewskiej Osinie (Schoenhagen) 22 września 1443, w którym osobiście reprezentuje on księcia Bogusława IX w rozmowach z Zakonem Krzyżackim. 

Imię Ludeke może być słowiańską formą germańskiego imienia Ludwig, ale może też pochodzić od prasłowiańskiego słowa *ljudъ - lud. Końcówka -ek jest w słowiańskich językach formą zdrobnienia, podobnie jak w germańskim -eke. Dodajmy, że pochodzący w prostej linii od Konrada z Maszewa, zmarły około 1544 roku  Mickes (III) von Massow, tak jak i jego dwaj przodkowie o tym imieniu, nosił faktycznie słowiańskie imię Mieczysław, zgermanizowane na Miceslaus. 

Inni przedstawiciele tego rodu miewali, aż po ostatnie stulecia, słowiańskie imiona, na przykład Bogusław, Kazimierz czy Stanisław lub niegermańskie, jak Anna, Walenty, Benedykt, Kasper, Katarzyna, Łukasz czy Tomasz.

W wydanej w Kopenhadze w 1652 roku książce "Danmarctis Rigis Krønicke", której autorem był uznany historyk duński, Arild Huitfeldt (1546-1609), kilkukrotnie przywołuje imię hertug Conrad aff Massow. Jednakże nie chodzi tutaj o maszewskiego rycerza, ale o księcia Konrada I Mazowieckiego. Oto jeden z fragmentów książki: "Tego 1239 roku na Pomorzu wybuchła wojna. Książę Konrad Mazowiecki zdobył od Świętopełka [księcia gdańskiego] gród Bidegast [Bydgoszcz] ..." (Dette Aar 1239 vaar Krig udi Pommern. Hertug Conrad aff Massow vant Svantepolck it Slot af / heed Bidegast ...). 


Na marginesie, w historiografii zachodniej Konrad Mazowiecki jest dość często mylony,  z żyjącym również w XIII wieku rycerzem z Maszewa, w źródłach historycznych - Conrad de Massowe, Konrad von Massow. Historyk duński używał mylnie zgermanizowanej i dotyczącej miasta Maszewa nazwy Massow, w rozumieniu Mazowsza, zamiast łacińskiej nazwy Mazovia

Być może te pomyłki u dawnych historyków wynikały z możliwego wspólnego źródłosłowu obu toponimów 'Maszewo' i 'Mazowsze' - od słowiańskiego imienia Masław. W przypadku Maszewa pierwotna, patronimiczna nazwa grodu mogła brzmieć Masławe, germanizowana stopniowo, jak widzimy w źródłach historycznych, na Masouwe, Massouw i Massow.

Wypada tutaj nadmienić, że pochodzący z Maszewa, słowiański lub nawet, być może, słowiańsko-normański z pochodzenia (do czego obecnie w swoich biografiach się nie przyznaje), ród rycerski von Massow, czyli dosłownie - z Maszewa, powołał do życia jeszcze trzy miejscowości, które nazwał swoim imieniem - na Pomorzu wschodnim Maszewo Lęborskie (Groß Massow) i Maszewko (Klein Massow), oraz - uwaga, w Estonii - pierwotnie zwane Massow, później Massau, obecnie Massu. Założycielami tej ostatniej wsi w połowie XVI wieku byli Hans (zm. 1555) i Lukas von Massow, synowie wspomnianego Mickesa von Massow, którzy później wsparli aneksję Estonii (tak zwane Inflanty) przez polskiego króla, Zygmunta III Wazę.

Oto zaznaczone na mapie rosyjskiej z XIX wieku, położenie osady Massau (ros. Массау), na wschód od wybrzeża Bałtyku.


Ród Massowów, potomków Masława, chciaż sam, jak i cała szlachta pomorska germanizowany, w obliczu postępującego z zachodu zajmowania ziem przez osadnictwo niemieckie, wspierane tak przez biskupów kamieńskich, jak i wrogą książętom pomorskim Brandenburgię, przenosił się coraz bardziej na wschód, w kierunku Polski. Najpierw osiedlił się w okolicach Czaplinka, później założył własny gród, zwany Rummelsburg, dzisiaj
Miastko

Jak znaczne już pod koniec XV wieku były posiadłości rodu Massowów na wschodnich krańcach Pomorza, świadczy dokument księcia pomorskiego Bogusława X z 1478 roku, w którym Henning i Mickes von Massow oraz ich kuzyni Ewald, Thomas i Claus, posiadają w lennie następujące miejscowości: Miastko, Barcino (Bartin), Barnowiec (Reinfeld), Barwino (Barvin), Dredyń (Treten), Gwiazdowo (Quesdow), Kończewo (Kunsow), Kwasowo (Quatzow), Łętowo (Lantow), Mądrzechowo (Mangwitz), Miłocice (Falkenhagen), Runowo (Runow), Warblewo (Warbelow), Żukowo (Suckow) i kilka innych, dzisiaj już nieistniejących. 

Najbardziej na wschód położone posiadłości, niedaleko granicy z Polską, zajmował w XVI wieku Rudiger von Massow, mając siedzibę w Łętowie (niem. Lantow). Sprawował on funkcję marszałka na dworze książąt Pomorza, Barnima IX Pobożnego i Filipa I

Oto fragment mapy wschodniej części Pomorza, z końca XVIII wieku, z zaznaczonym położeniem majątku tego szlachcica.


Szlachcic ten wsparł finansowo króla polskiego Zygmunta II Augusta (1520-1572), udzielając mu dwukrotnie w 1566 roku pożyczek pieniężnych, bez żądania zastawu na majątku, o łącznej kwocie 40.625 talarów. Pieniądze te nie zostały zwrócone do śmierci zarówno Rudigera, jak i króla Zygmunta.  Zwrotu pieniędzy domagała się od króla Stefana Batorego rodzina Rudigera, w liście do króla z listopada 1578 roku. Treść petycji zawarta jest w publikacji pod redakcją Karoliny Lanckorońskiej, "Elementa ad Fontium Editiones", Tom XXIX, Pars V, 1972.

 Post scriptum (2014):

Ostatnie lata przyniosły w naszym kraju wiele znaczących odkryć archeologicznych z okresu budowania zrębów państwa polskiego (X-XI wiek), które - o ile same w sobie nie przełomowe, są jednak na tyle czytelne i jednoznaczne w swojej wymowie, że w powiązaniu z dotychczasowym dorobkiem archeologii w kraju i za granicą, stworzyły podstawy do zasadniczo nowego spojrzenia na źródła i przyczyny nagłego (w perspektywie historycznej) uformowania się struktur państwowych w Polsce.

Rysujące się już od wielu lat, poza oficjalną wykładnią naszych historyków, zarysy nowych interpretacji źródeł archeologicznych i historycznych znalazły swój mocno uargumentowany i spójny wyraz w zbiorze esejów Zdzisława Skroka "Czy wikingowie stworzyli Polskę?" (Iskry 2013), a także w w hipotezie sformułowanej przez Marka Skarbka Kozietulskiego "Czy władztwo piastowskie wyrosło na wiślańskich szlakach do Orientu?", Los Angeles 2013.

W tym świetle widać wyraźnie, że ewolucja kulturowa i polityczna najpierw wśród Obotrytów, a później także wśród Ranów i Pomorzan, w okresie VIII-X wieku, musiała być w znaczącym stopniu stymulowana przez bezpośredni, wewnątrzplemienny, a później wewnątrzpaństwowy w niej udział Normanów.
.