Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warcisław I. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warcisław I. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 marca 2011

Obodryci w Maszewie


Chociaż wywodzącą się od słowiańskiego imienia Warcisław, zachowaną w ciągu wielu wieków przez Niemców, a także przez ponad 20 lat po II wojnie światowej nazwę Jeziora Warszewskiego w Maszewie w ostatnich latach zamieniono na Jezioro Młyńskie, albo zwyczajnie Jezioro Maszewskie, to dobrze, że nie pozbyliśmy się w mieście nazwy ulicy Obodrytów.

Imieniem tego słowiańskiego plemienia znad dolnej Łaby, występującego w historii pod nazwami Obodrytów, Obodrzyców, a także Obotrytów,  nazwane są ulice w Nowogardzie, Boleszkowicach i Maszewie (ul. Obodrytów), w Koszalinie i Białogardzie (ul. Obotrytów), w Szczecinie, Gorzowie Wlkp., Lesznie, Gdańsku i Warszawie (ul. Obotrycka) oraz w Poznaniu (ul. Obodrycka). Najstarsze zachowane w źródłach pisanych nazwy geograficzne na Pomorzu, wywodzące się od Warcisława, a zdrobniale Warsza, to Warszów na wyspie Wolin, wymieniony w 1261 roku jako Warsowe i w 1271 roku, jako Warsouu. Wcześniejsze, na dawnej Ziemi Obotryckiej, a dzisiejszej Meklemburgii, nazwy Warszów pojawiły się w 1194 i 1217 roku jako Warsowe.

Oto zdjęcie Jeziora Warszewskiego z około 1898 roku, kiedy na jego skarpie nie było jeszcze ulicy Obodrytów, ale czynny był  nadal stary młyn. Ponad siedzącym na łódce rybakiem, na horyzoncie majaczy zarys holenderskiego wiatraka, o którym wspominam w poprzedzającym artykule.


W trakcie migracji Słowian w VI-VII wieku ze wschodu Europy w kierunku zachodnim i południowym, część plemion, zwanych później Obodrytami, dotarła do opuszczonych przez Germanów ziem między dzisiejszą Lubeką i Schwerinem, aż po dolną Łabę, a nawet na zachód od tej rzeki. W literaturze historycznej nazwa Obodrytów często jest rozciągana na wszystkie  plemiona słowiańskie między dolna Łabą, Bałtykiem i dolną Odrą. W polskiej literaturze częściej używa się ogólnego określenia Słowian połabskich. Studiując historię Obotrytów, najstarszych Słowian zachodnich, można zauważyć pewną cezurę czasową, od której ich losy "wychodzą" ze źródeł archeologicznych, dotyczących VII/VIII wieku, aby zaistnieć w dokumentach pisanych w IX wieku.

Z biegiem czasu organizacje plemienne Słowian połabskich zaczęły być zastępowane bardziej dojrzałymi  społecznie i silniejszymi  politycznie strukturami państwowymi.  "Witzan dux Abodritorum", czyli Wican, to nazwisko pierwszego księcia obodryckiego, jakie pojawia się w zachowanych dokumentach z 789 roku. Oto fragment Roczników Królestwa Franków (Annales regni Francorum orientalis) z tego roku:

"Byli z nim [cesarzem Karolem Wielkim w wyprawie przeciwko Wieletom - mój przypis] również Słowianie, którzy zwani są Sorbami [Serbołużyczanami], a także obozujący Obodryci, których księciem był Wican" (Fuerunt etiam Sclavi cum eo, quorum vocabula sunt Suurbi (Sorabi), nec non et Abotriti, quorum princeps fuit Witzan).

Wican złożył hołd królowi Franków (a po zdobyczach terytorialnych, cesarzowi) Karolowi Wielkiemu (747-814), kiedy ten po jednym z kolejnych najazdów na Saksonię przekroczył Łabę i wszedł z wojskami na  ziemię obodrycką. Zawiązał się wówczas sojusz między Wicanem i Karolem Wielkim przeciwko Saksonom i Duńczykom.

Historia pisana Słowian połabskich zaczyna się od konfliktów z sąsiadującymi Saksonami, kiedy Karol Wielki  decyduje się w 772 roku na podbój pogańskich ludów Saksonii i Fryzji. Niszczy ich bożka Irminsula (wielka kolumna rzeźbiona lub dąb) i próbuje siłą zmusić Saksonów do przejścia na chrześcijaństwo. W swoim kapitularzu, czyli zbiorze praw (Capitularium) z 785 roku "De partibus Saxoniae" ogłasza, że każdy kto nie porzuci starej wiary, zostanie skazany na karę śmierci.

Saksonowie zostali ostatecznie podbici nie kiedy ich wódz, książę saksoński Widukind, zmuszony był się ochrzcić w 785 roku, ale dopiero w 804 roku, kiedy to po wybuchu kolejnego powstania pogańskiego Karol Wielki przesiedlił około 10 tysięcy Saksonów z plemienia Engrów (niem. Engern, łac. Angrivarii), z okolic dzisiejszych miast Minden i Detmold) w głąb państwa frankońskiego, a ich ziemie miał oddać lojalnym mu Obodrytom. Powyższa ilustracja pochodzi z książki "Sachsenspiegel" i przedstawia Karola Wielkiego wręczającego Widukindowi zbiór praw, którymi mają obowiązek posługiwać się Saksonowie. A poniższa reprodukcja ilustracji z XIII-wiecznej książki Einharda "Vita Karoli Magni" (Zycie Karola Wielkiego) przedstawia bitwę cesarza z Saksonami.


Wican zginął wcześniej, przekraczając Łabę w pobliżu Bardowiku (Bardowick, Bardowiek, Bardowieck, Bardewyk, Bardenuwic, Bardaenowic, Bardenwih) koło Lüneburga, z rąk Saksonów w 795 roku, kiedy udawał się na spotkanie z Karolem Wielkim, który na niego oczekiwał w obozie pod Bardowikiem. Oto fragmenty wspomnianych annałów, zwanych także Rocznikami Einharda (Einhardi Annales); pierwszy dotyczy zaproszenia Wicana przez cesarza do Bardowiku, dwa następne napadu Saksonów (podkreślenia moje).

"Cumque (rex) in pagum Bardengoi pervenisset, et iuxta locum qui Bardenwih vocatur positis castris, Sclavorum, quos se venire iusserat, exspectaret adventum ...". I dalej: "Witzinum regem Abodritorum, cum Albim traieceret, in dispositas a Saxonibus insidias in ipso flumine incidisse et ab eis esse interfectum." oraz: " ...et usque ad fluvium Albim pervenit, ad locum qui dicitur Hliuni, in quo tunc Witzin Abodritorum rex a Saxonibus occisus est."

Poniższy fragment mapy Joana Blaeu z 1645 roku (źródło: Wikipedia) przedstawia okolice miasta Bardowik. Interesującym jest uwzględnienie na południe od Bardowiku terenów zamieszkałych jeszcze wtedy przez słowiańskich Drzewian, a przez kartografa zaznaczonych jako Wilczanie (Vltzen), czyli ogólnie Obodryci, a w najszerszym pojęciu - Wieleci.


Wymieniony w wyżej cytowanym dokumencie Bardowik, położony około 10 kilometrów na zachód od Łaby, był już wówczas wyznaczonym przez Karola Wielkiego miejscem handlu między Saksonami, Duńczykami (Normanami) i Słowianami. Po ustabilizowaniu politycznym Saksonii cesarz wydał w Kapitularzu z Thionville (Diedenhofen) z 805 roku prawo zabraniające w tym grodzie sprzedaży mieczy Słowianom i koni Normanom, w celu zapobieżenia ich ataków na Saksonię. Chociaż nie zapobiegło to toczonym nadal między nimi napadom zbrojnym (o jednym z napadów Obotrytów w 997 roku na okolice Bardowiku wspomina kronikarz Thietmar), to między wojnami prowadzili ożywioną wymianę handlową.

Książęta obotryccy szukali także stabilizacji politycznej ze Skandynawami. Tym celom służyło małżeństwo księżny Astrydy (979-1035) z królem Szwecji Olofem Skötkonungiem (Olaf Eiriksson), z którego to pochodził kolejny władca szwedzki Anund Jakub oraz Ingegarda Olofsdotter - przyszła żona wielkiego księcia kijowskiego Jarosława Madrego. Wysoka pozycja polityczna Astrydy w Szwecji wskazuje, że nie mogła ona być branką wojenną Wikingów, jak utrzymuja niektórzy historycy, ale politycznym wyborem Obotrytów, co Adam Bremeński potwierdza następująco: "Olaph Rex Sueonum christianissimus erat, filiamque Sclavorum Estrid nomine de Obodritis accepit uxorem" (podkreślenie moje). Syn Astrydy Anund Jakub wspierał militarnie Jarosława Mądrego, przeciwko któremu wcześniej działał Bolesław Chrobry. Podupadłe po śmierci Chrobrego państwo polskie odbudował Kazimierz Odnowiciel, który obierając za żonę Marię Dobroniegę, siostrę Jarosława Mądrego, przywrócił dobre stosunki z Rusią.

Jeszcze w XI wieku Bardowik wydawał własną monetę. Do dziś zachował się bity tam srebrny fenig (denar), średnica 17 mmm, waga 1,04 g, datowany na lata około 1060-1080 (źródło: The Fitzwilliam Museum). Bardowik musiał być przez kolejny jeszcze wiek znaczącym ośrodkiem handlowym i politycznym, bowiem kronikarz Helmod wspomina w "Kronice Słowian" (Chronica Slavorum) wizytę cesarza Lotara III w tym grodzie w 1134 roku. W owych czasach przez Bardowik wiódł najkrótszy i najważniejszy szlak handlowy, łączący Pomorze z Cesarstwem Karolińskim: Bardowik - Parchim (Parchum) - Güstrow (Ostrów) - Demmin (Dymin) - Usedom (Uznam) - Wolin.


Sojusz Karola Wielkiego z Obotrytami - poganami, wymierzony przeciw Saksonom - poganom, praktycznie wygasły w 805 roku, miał więc charakter tymczasowy raczej, niż strategiczny. Wytępione przez niego wśród Saksonów pogaństwo uczyniło ten naród żarliwym wyznawcą chrześcijaństwa, z którego terenów miała wkrótce rozpocząć się ekspansja nowej wiary i kultury wśród narodów słowiańskich. Oto pomnik cesarza Franków, zwanego przez nich Charlemagne, usytuowany przed katedrą Notre-Dame w Paryżu (źródło: Wikipedia).


Książę Wican poprzedził o dwa wieki pierwszego, historycznie udokumentowanego, polskiego księcia Mieszka I (zm. 992) oraz o ponad trzy wieki księcia pomorskiego Warcisława I (zm. 1135). Nie wiadomo, czy te znaczne różnice czasowe w pierwszych źródłach pisanych wynikają z opóźnienia w rozwoju kulturowym i politycznym Polan i Pomorzan względem Obodrytów, czy też, co bardziej prawdopodobne, z braku wcześniejszych kronikarskich zapisów o Polanach i Pomorzanach, którzy weszli w kontakt ze "światem pisanym" dopiero z nadejściem chrześcijaństwa, poprzez kronikarzy kościelnych i świeckich z zachodu Europy.

Potwierdzeniem dojrzałej już na początku XI wieku organizacji plemiennej Pomorzan, jeżeli już nie państwowej, może być fakt, że tam spędził młodość Edmund Stary (995-1060), przedślubny syn wspomnianego wyżej króla Szwecji Olofa Skötkonunga, z jego związku z Edlą, córką pomorskiego szefa plemienia, być może Wolinian. Chociaż około 1008 roku Olof Skötkonung wprowadził w kraju chrześcijaństwo, to Edmund Stary, kiedy po powrocie z pogańskiego Pomorza objął tron Szwecji około 1050 roku, usiłował powstrzymać wprowadzanie w kraju nowej religii, później przez kronikarzy określany "niedobrym".

Poniższa mapa pokazuje zasięg terytorialny imperium Karola Wielkiego. Tereny oznaczone kolorem żółtym wskazują kraje związane z cesarstwem obowiązkiem lenna (źródło: Wikipedia).

Wspomnijmy jeszcze o jednym, interesującym związku Obodrytów z pomorskim Maszewem. Otóż misjonarz w obotryckiej Wagrii, św. Wicelin (1090-1154), którego działania ewangelizacyjne wspierał książę obotrycki Henryk Gotszalkowic (jego matką była Sygryda, córka króla Danii, Swena Estridsena), wychowywał się na zamku Eversteinów w Holzminden, zanim wiek później Eversteinowie dotarli na Pomorze. Dodajmy, że wspomniany tutaj król Danii był wnukiem innej Sygrydy - Świętosławy, córki Mieszka I.

Kontynuując krótką historię Obodrytów, w 1147 roku pod przywództwem księcia Niklota (1090-1160) przeciwstawiają się oni napaści prowadzonej przez książąt niemieckich, duńskich, polskich i morawskich, z upoważnienia papieża, błogosławionego Eugeniusza III, w ramach II wyprawy krzyżowej, antypogańskiej krucjaty wymierzonej w Słowian połabskich, a także pomorskich.

W 1160 roku, we wspólnej wyprawie księcia Saksonii Henryka Lwa i króla Danii Waldemara I przeciwko Obodrytom, ginie książę Niklot, co oznacza początek utraty niepodległości Słowian zachodnich i przejmowanie kontroli ich ziem przez Niemców. Na miejscu byłego grodu słowiańskiego, w różnych dokumentach historycznych znanym jako Zuerin, Zuarina, Zwerin, Zvarin zbudowano zamek, w którym dziś stoi pomnik Niklota. W języku połabskim "zvěŕ" oznaczało zwierzę, spolszczona nazwa: Zwierzyn, Swarzyn, Skwierzyn. Oto zdjęcie pomnika (autor: pappnas, fotocommunity.de).


Następca i syn Niklota, książę Przybysław (zm. 1178), po przegranej w Henrykiem Lwem bitwie pod Verchen przyjął w 1164 roku chrześcijaństwo, a w 1167 roku oddał kraj w lenno Saksonii. W 1172 roku towarzyszył Henrykowi w pielgrzymce do Jerozolimy, a także (w tej samej podróży) do Konstantynopola, gdzie Henryk Lew spotkał się z cesarzem Manuelem I. Komnenem (1118-1180). Cesarz bizantyjski, który podobnie jak książę Saksonii był przeciwnikiem cesarza Niemiec Fryderyka I Barbarossy, podarował księciu żywego lwa, z którym ten powrócił na zamek w Brunszwiku.

Tak W ufundowanej przez siebie ewangelii, wydanej w 1180 roku, Henryk Lew z żoną Matyldą przedstawiony jest w ceremonii koronacji. Sponsor Ewangeliarza został właściwie doceniony przez autora ilustracji, który przedstawił parę książęcą w chwili, kiedy ręce z niebios zakładają im korony.


Jak pisze W. Bogusławski w IV tomie "Dziejów Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej" (Poznań 1900), "... po powrocie (z pielgrzymki) do domu (Przybysław) starał się o rozszerzenie między poddanymi swymi oświaty chrześcijańskiej. Z pomocą Przybysława, Henryk Lew władał Słowianami jakby jaki król". Chociaż Niklot jest biologicznym twórcą dynastii, już nie obodryckich ale meklemburskich książąt, to faktycznym, politycznym jej założycielem jest książę Przybysław, którego następcą był jego syn Henryk Borwin (Borzywój) I (zm. 1227).

Pamięć o kolejnym władcy, Henryku Borwinie II, w nowożytnej Meklemburgii jest całkiem żywa, o czym świadczy choćby poniższa ilustracja fragmentu zbudowanego w 1889 roku pomnika z fontanną tego słowiańsko-germańskiego księcia, założyciela miasta, na Targu Końskim w mieście Güstrow (foto: Wikipedia).


Nazwa Güstrow kryje w sobie starosłowiańskie słowa *gǫsь (gęś), oraz ostrov (wyspa), zatem oznacza "gęsią wyspę". Jej pierwsze zanotowane pisemne formy to 1227 Guztrowe (w 1227 roku), Guzstrowe (AD 1228). Słowiańska końcówka -owe, zgermanizowana później w nazwach miejscowości pochodzenia słowiańskiego na -ow, a nawet na -au (np. u Połabian: Bützow, Neubukow, Stäbelow, Malchow, Teterow, Plau, Lübbenau), oznacza przynależność lub atrybut i jako dopełniacz odpowiada na pytanie kogo? czego?

W podobny sposób powstała nazwa Maszewa (niem. Massow), gdzie jego stara, bliska pierwotnej, chociaż już zgermanizowana nazwa Massowe, wywodziła się - jak sądzę i wspomniałem o tym w artykule "O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa", jako miejsce należące do rycerza Masława, co implikuje oryginalną nazwę Masławe.

Do dzisiaj Jezioro Wyspowe (Inselsee) w Güstrow leży w korytarzu migracyjnym ptactwa wodnego. Jest one ulubionym miejscem postojowym migrujących wiosną i jesienią trzech rodzajów dzikich gęsi: gęsi białoczelnej, gęsi zbożowej i gęgawy (foto: Jens Griesbach).


Imię Borwin to forma oboczna - zgermanizowana od imienia Borzywój (oryg. Bořivoj, łac. Borzivogius) i takie imię nosił pierwszy historyczny władca Czech, Borzywoj I (AD 852-889). Etymologicznie zachodnio-słowiańskie imię Borzywoj i wschodnio-słowiańskie Borysław, Borys wywodzą się od starosłowiańskiego słów "borba" - walka, bój oraz odpowiednio, "wój" - od wodzić (starocerkiewno-słowiańskie "woditi"), przewodzić (wojsku), oraz "sława" i oznaczają dzielnego wojownika.

Słowiańsko-germańska linia Obotrytów panowała w Meklemburgii aż do 1918 roku, a do dzisiaj żyje jej potomek, w 25-tym pokoleniu od księcia Niklota, książę Borwin. Oficjalny jego tytuł to "Książę Mecklenburg-Strelitz, Książę Wendów, Schwerina i Ratzeburga". Oto godło tego księstwa, łączące meklemburskiego tura i pomorskiego gryfa.


Dynastia meklemburska, jedyna wśród linii monarchistycznych o słowiańskim pochodzeniu, jest jednocześnie jednym z najstarszych rodów królewskich w Europie, z którego pochodzi m. in. królowa angielska Elżbieta II, poprzez Charlottę of Mecklenburg-Strelitz, babkę królowej Victorii.

Oto zdjęcie z 2011 roku, ze spotkania w Mirowie księcia Borwina (z brodą, obok jego córka Olga) z ambasadorem Wielkiej Brytanii z okazji 250-tej rocznicy koronacji królowej Charlotty (źródło: flickr.com). W tym kościele chrzczona była przyszła królowa Anglii.


Dzięki mądrości politycznej Obodrytów, którzy w obliczu zagrożenia ze strony Danii, Saksonii, Polski i Czech zdecydowali się wesprzeć na najsilniejszym z tych sąsiadów, do dzisiaj zachowało się we wschodnich Niemczech około tysiąca nazw geograficznych (miejscowości, rzek, terenów) pochodzenia słowiańskiego, o czym pisze Oswald Jannermann w pracy "Slawische Orts- und Gewässernamen in Deutschland" (2009).

Oto kopia pieczęci księcia Przybysława I, jakie zachowały się na dokumentach z 1254 i 1290 roku (za książką pod redakcją C. G. F. Lisch: "Jahrbücher des Vereins für meklenburgische Geschichte und Alterthumskunde" (1846), 11.Jahrgang, opublikowaną przez Landesbibliothek Mecklenburg-Vorpommern).


Ale gdzie są ci Obodryci z Maszewa? Już śpieszę odpowiedzieć. O dziejach obotryckiej rodziny Streitzów, którzy w XVIII wieku byli posiadaczami Młyna Warszewskiego wspominałem w artykule "Zaginione młyny i wiatraki".

Post scriptum:

Do podanego na interesująco redagowanym kaszubskim portalu społecznościowym Nasze Kaszuby linku do blogu MASSOVIA załączono następujący komentarz: "Z jednej strony niewątpliwie można się (tutaj) dowiedzieć wielu bardzo ciekawych wiadomości o Maszewie i Ziemi Maszewskiej. Z drugiej zaś strony, nie można nie zauważyć, że autor za Pomorze uważa tylko wyłącznie dawną niemiecką prowincję Pommern, nie widząc zupełnie miejsca gdzie kultura pomorska przetrwała do dnia dzisiejszego, a więc wschodniej części Pomorza (notabene nawet przez niemieckich historyków nazywanej Pomerellen, od łac. Pomerelia tzn. Małe Pomorze), zamieszkanej do dziś przez autentycznych Pomorzan - Kaszubów."

To prawda - na tym blogu zajmuję się przede wszystkim Pomorzem w jego historycznych granicach Księstwa Pomorskiego, zwłaszcza zanim stało się "niemieckie". Pomorze Gdańskie, zwane przez wieki Prusami Zachodnimi lub Pomerelią, "zawładnęło" dopiero w ostatnich latach całą nazwą Pomorza, uznając się wbrew historii za Pomorze właściwe, pozostawiając rzeczywistemu Pomorzu peryferyjną nazwę Pomorza Zachodniego. Historycy powszechnie przyjmują, w tym ci co już odeszli, jak uznający się za Kaszuba prof. Józef Spors i rodowity Kaszëba prof. Gerard Labuda ("Kaszuby i ich dzieje", Gdańsk 1996), że kolebką Pomorzan jest obecne Pomorze Zachodnie, skąd wyszła nazwa Kaszub, obejmując następnie północno-wschodnią część ziem obotryckich oraz dzisiejsze Pomorze Środkowe.

Zasiadający w Gdańsku od XII wieku - czasów podboju tego regionu przez Bolesława Krzywoustego pierwsi książęta byli poddanymi królów i książąt polskich, bądź jako ich lokalni wasale, bądź też jako przysłani z Polski najemnicy. Nigdy nie byli książętami Pomorza lub pomorskimi, ani kaszubskimi. Na przykład Świętopełk II "Wielki" (przydomek dodany w XX wieku, nie mający związku z historycznym jego imieniem), to w istocie tylko Zwantepolc de (terram) Danceke (Świętopełk gdański), chociaż po zabiciu polskiego władcy Leszka Białego zaczął bezpodstawnie nazywać się księciem Pomorza. Pomijając argumenty ideologiczne, którymi historycy czasami dzisiaj zaciemniają lub wręcz zniekształcają obiektywne fakty historyczne, Ziemia Gdańska, zaczęła stawać się "pomorską" w sensie politycznym i kulturowym w XVII wieku, dopiero po przejęciu Pomorza przez Brandenburgię.

Fakt, że kultura pomorska, mimo wieków germanizacji i czasów bezceremonialnie wprowadzanej polonizacji w okresie międzywojennym i w okresie PRL (przykład Słoweńców), przetrwała do dzisiaj na Pomorzu Wschodnim, jest chwalebnym.

Uzupełnienie drugie (2014):

Ostatnie lata przyniosły w naszym kraju wiele znaczących odkryć archeologicznych z okresu budowania zrębów państwa polskiego (X-XI wiek), które - o ile same w sobie nie przełomowe, są jednak na tyle czytelne i jednoznaczne w swojej wymowie, że w powiązaniu z dotychczasowym dorobkiem archeologii w kraju i za granicą, stworzyły podstawy do zasadniczo nowego spojrzenia na źródła i przyczyny nagłego (w perspektywie historycznej) uformowania się struktur państwowych w Polsce. 

Rysujące się już od wielu lat, poza oficjalną wykładnią naszych historyków, zarysy nowej interpretacji źródeł archeologicznych i historycznych znalazły swój mocno uargumentowany i spójny wyraz w zbiorze esejów Zdzisława Skroka (foto: Mirela Tomczyk, 2015) "Czy wikingowie stworzyli Polskę?" (Iskry 2013).

W tym świetle widać wyraźnie, że ewolucja kulturowa i polityczna także wśród Obotrytów w okresie VIII-X wieku, musiała być w znaczącym stopniu stymulowana przez bezpośredni, wewnątrzplemienny, a później wewnątrzpaństwowy w niej udział Wikingów.

sobota, 1 maja 2010

O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa


Na początek wypada zauważyć, że cała historia Pomorza przeplata się na styku kultury germańskiej i słowiańskiej. Jeżeli podejmujemy rozważania na temat, co jest na Pomorzu słowiańskiego, a co germańskiego pochodzenia to nie po to, aby manipulować historią i usiłować udowadniać wyższość lub rację jednej wobec drugiej, ale przeciwnie - aby zwrócić uwagę na pewną obiektywność zdarzeń historycznych, których nie można kwalifikować w kategoriach czarno-białych, na przykład zły Niemiec, dobry Polak; zły poganin, dobry chrześcijanin, zły Pomorzanin, dobry Polanin, niedobry Massow, dobre Maszewo. I odwrotnie.

Nie można także gniewać się na historię, ale można i trzeba próbować ją zrozumieć. W naszych stosunkach polsko-niemieckich nie operujmy więc narzucanymi nam niekiedy przez propagandzistów, ideologów i politykierow schematami, ale zdajmy się na własny rozum i sumienie. Po to, aby historia nas czegoś nauczyła. Wracajmy do Maszewa. Oto "witacz" w Maszewie, autor zdjęcia michuss ze Stargardu.

Maszewo, ulica Stargardzka
Przyjrzyjmy się bliżej źródłom historycznym o możliwym pochodzeniu rycerzy władających grodem i zamkiem na Górze Zamkowej, od których imienia powstała później nazwa miasta Massow, a współcześnie Maszewo. Niech punktem wyjścia będzie następująca opinia prof. Edwarda Rymara, zawarta w publikacji "Maszewo i okolice na przestrzeni wieków" z 2008 roku. Zacytujmy ją: "Wiadomo jednak, że od początku XIV w. (podkreślenie moje - patrz uwaga w końcowej części artykułu) na terenie prawdopodobnie starego grodu był zamek rycerzy von Massow, z tym że nie słowiańskiego, a rodzimego pochodzenia."

Opinia zaskakująca, bowiem chyba żaden poważny historyk dotychczas nie zakwestionował, że Pomorzanie byli takimi samymi Słowianami, jak Polanie, Łużyczanie czy Połabianie. Chyba, że uważa on, że na początku XIV wieku już nie Pomorzanie, ale osiedlający się od kilkudziesięciu zaledwie lat niemieccy kolonizatorzy stali się "rodzimymi". Skąd więc to przeciwstawienie u prof. Rymara? Czy tylko przejęzyczenie? Jeżeli tak, to tych potknięć w jego artykule "Maszewo pomorskie w czasach Massowów ze szczególnym uwzględnieniem osadnictwa na podzamczu w XIII-XIV wieku" jest więcej. Wskażmy na dwa dalsze.

Autor uznaje, że "Legendę o zamku słowiańskiego rycerza - rabusia, pana "z Maszewa" (von Massow), który rabował kupców ... zaliczyć należy do ludowych bajek". Nie wiadomo, na jakich podstawach profesor tak jednoznacznie wyklucza możliwość zaistnienia takiego faktu, skoro są przesłanki, które nie pozwalają wyeliminować ewentualnego ziarna prawdy w tych starych, pomorskich podaniach ludowych. Podam dwa tego powody.

Pierwszy, to doskonałe strategicznie położenie Góry Zamkowej względem wczesnośredniowiecznego układu głównych szlaków handlowych na Pomorzu, odtworzonych na poniższej mapie.

Drogi handlowe wiodące przez Maszewo w IX-XII wieku
Dosłownie u stóp maszewskiego zamku krzyżowały się dwa najważniejsze trakty pomorskie: jeden prowadzacy od Słowian łużyckich i połabskich przez Szczecin do Kołobrzegu (szlak solny), oraz drugi, prowadzacy od Czechów i Polan przez Santok do Wolina (droga handlowa Skandynawów z południem Europy). Potwierdzeniem aktywności tych szlaków są znaleziska archeologiczne, jak na przykład to z odległej o 6 km od Maszewa Łęczycy z 1932 roku, zawierające między innymi ponad 130 monet niemieckich, czeskich i arabskich z okresu wczesnego średniowiecza, czy też denary rzymskie znalezione w pobliskiej Krzywnicy.

Jadąc od strony Szczecina lub Pyrzyc do Wolina lub Kołobrzegu i trzymając sie ubitego i oznaczonego traktu nie sposob było ominąć przejazdu pod samą Górą Zamkową. Każda inna trasa była nie tylko nadłożeniem drogi, ale zmuszała do jej przebycia albo na zachód od Maszewa, przez Puszczę Goleniowską i przez mokradła w rozlewiskach Iny (w tamtych czasach znacznie bardziej rozległych niż obecnie), albo na wschód od tego grodu, przez tereny pofałdowane wzgórzami morenowymi i poprzecinane jeziorami rynnowymi.

Drugim faktem, który każe zastanowić się nad jego przyczynami, jest trasa misji chrystianizacyjnej na Pomorzu Ottona z Bambergu z 1124 roku, która ominęła drogę przez Maszewo. Otton przybył na Pomorze z Gniezna, w eskorcie wojska polskiego, prowadzącej go od Ujścia nad Notecią do Stargardu. Tutaj przywitał go przybyły ze swej rezydencji w Kamieniu w eskorcie około pięciuset żołnierzy na koniach książę pomorski Warcisław I. Biskup Otto, mający od 1080 roku liczne kontakty z dworami książęcymi i kościelnymi w Polsce, przybył na zaproszenie Bolesława Krzywoustego już rok wcześniej. Oto malowidło na drewnie z 1628 roku, znajdujące się, tak jak i grób biskupa, w kościele św. Michała w Bambergu (źródło: Apfelweibla.de). Przedstawia ono wyobrażenie powitania biskupa Ottona przez polskiego króla w 1123 roku (jednakże w ubiorach XVII-wiecznych). W opisie autorskim wymieniony jest Poznań, jako miejsce powitania, chociaż być może było to Gniezno.


Pomimo pierwszego sukcesu w Pyrzycach, kiedy siedem tysięcy Pomorzan poddało się chrzestowi, między innymi dzięki, jak to określa biskup szczecińsko-kamieński na swojej stronie internetowej "jednym ze środków umiejętnie stosowanych przez Ottona były okazałe wystąpienia, które na prostaczków działały niekiedy w sposób bardzo skuteczny", misja przyjmowana była na początku nieufnie lub wrogo. Orszak Ottona w drodze ze Stargardu do Kamienia przeprowadzono wśród gęstwiny lasów i mokradeł wzdłuż wschodniego brzegu Iny, w kierunku Goleniowa, a następnie do Nowogardu, z pominięciem głównego szlaku prowadzącego przez Maszewo. Nie można wykluczyć, że zdecydowano się na te dodatkowe trudy podróży przez niezaludniony teren z uwagi na możliwy niechętny stosunek do misji przez rycerzy grodu maszewskiego.

Pisząc o kolejnych pokoleniach rodu rycerzy von Massow prof. E. Rymar podaje w jednym miejscu, że "Ludolf Młodszy obiecał zarazem ... nigdy nie mieć roszczeń do należnych do swego bezpotomnego brata rycerza Konrada (II) ...", aby dalej stwierdzić, że "Konrad (II) ... posiadł "Świecko" ...; a jego potomkowie potem Barcino ...". Nieścisłości występujace w artykule prof. E. Rymara wskazują na jego publicystyczny raczej, niż naukowy charakter. 

Niesłowiańskie jakoby, zdaniem prof. Rymara, pochodzenie rycerzy z zamku maszewskiego jest uznawane również przez współczesnych potomków von Massowów, zdaniem których przodkowie rycerza Konrada von Massow pochodzili z Dolnej Saksonii. Współcześni potomkowie niektórych innych, starych, pomorskich rodów, na przykład Klestów (Kleszczów), o zgermanizowanym później nazwisku von Kleist, odcinają się od słowiańskich korzeni, deklarując - bez dowodów historycznych, niemieckie pochodzenie rodu.

Gdyby tak było - jak deklarują dzisiejsi von Massowowie, że ród ten przybył z Saksonii, oznaczałoby to, że nie nazwisko rodu pochodzi od nazwy zamku, ale odwrotnie - nazwa zamku, grodu i późniejszego miasta pochodzi od imienia rycerza, jakoby pochodzenia niemieckiego. Nie znajdują oni jednak żadnych, wcześniejszych niż na Pomorzu, śladów tego imienia lub nazwy w konkretnych miejscach Niemiec.

Zauważmy jednakże, że najstarsze nazwy Maszewa - Massowe, Massow, mają typowe, słowiańskie końcówki, wskazujące na przyjęcie tej nazwy patronimicznej od imienia słowiańskiego, a nie germańskiego właściciela. Charakterystycznymi zakończeniami w języku polskim i w innych językach słowiańskich, pozwalającymi na ustalenie, że dana nazwa miejscowa jest nazwą dzierżawczą, czyli pochodzącą od osoby, są: -ow, -ów, -ew, -owo, -owa, -ewo, -ewa.


Zastanówmy się, na ile niemieckie pochodzenie nazwiska Massow jest prawdopodobne. Jeżeli uznamy, że istnieją źródła historyczne wzmiankujące zamek w Maszewie z 1091 roku, to czy możliwe jest, aby rycerz saksoński mógł "wyemigrować" na własną rękę przed conajmniej pół wieku przed misją biskupa Ottona z Bambergu, od której, a właściwie dopiero pół wieku później, rozpoczęła się germanizacja Pomorza? W jaki sposób dolno-saksoński rycerz mógłby wejść w posiadanie słowiańskiego zamku w XI wieku? W jaki sposób mógłby on dotrzeć do Maszewa zza Łaby, poprzez tereny zajmowane wówczas jeszcze przez słowiańskie plemiona Połabian i Obodrytów, w okresie częstych wtedy wojen w Saksonami?

Pamiętajmy, że właścicielem zamku mogła być osoba o wysokiej pozycji i autorytecie wśród lokalnej społeczności, bowiem od jej pracy i współpracy zależała zdolność obronna zamku i dobrobyt jego właściciela. Pozycje taką panowie na zamku budowali przez pokolenia, chyba że dostawali go od księcia za swe zasługi. Czy rycerze saksońscy mogli przejąć zamek maszewski w którykolwiek z powyższych sposobów? Gdyby nawet chcieli i mogli kupić zamek, to jako "obcy", bez znajomości lokalnego języka pomorskiego i zwyczajów, czy mogliby być uznani przez mieszkańców pobliskiego grodu za swoich "panów na zamku"?

Zauważmy zresztą, że w początkowej fazie kolonizatorzy z zasady nie "mieszali się" ze starymi grodami słowiańskimi, ale budowali często w ich pobliżu swoje wsie i miasta, na tak zwanym surowym korzeniu (łac. in cruda radice), nadając im własne niemieckie nazwy. 

Oto scena aktu założenia wsi na terenach połabskich przez niemieckich osadników, zawarta w wielkim dziele prawniczym z XIII wieku, zatytułowanym "Sachsenspiegel" ("Zwierciadło saskie"). Piszę o nim szerzej w artykule "Maszewo Anno Domini 1091".


W rok po publikacji o Maszewie Edward Rymar wydał w Strzelcach Krajeńskich inne opracowanie, zatytułowane "Tankow / Danków im Wandel der Geschichte. Einstiges neumärkisches Städtchen und heutiges Dorf", w którym zapomniał już, że "niemieckich" Massowów umieścił w Maszewie na początku XIV wieku, bowiem w tejże pracy stwierdził, że "rodzina Massowów przybyła z Rzeszy na Pomorze pod koniec XIV wieku i otrzymała w lenno Massow (będące wkrótce miastem, dzisiaj Maszewo), którego nazwa od nich pochodzi". ("... Familie von Massow kam aus dem Reich nach Pommern gegen Ende des 14. Jh. und erhielt das Lehen in Massow (in Kürze eine Stadt, heute Maszewo), von wo aus der Name abgeleitet wurde"). Przykro mi poddawać w wątpliwość solidność warsztatu naukowego tego znanego na Pomorzu  historyka, ale istotne błędy w analizie źródeł historycznych same prowadzą go do mylnych i sprzecznych wniosków.

Germanizacja, czyli przejmowanie przez miejscową ludność niemieckiej kultury, języka i organizacji społecznej, rozpoczeła się na ziemi maszewskiej od objęcia jej we władanie przez biskupstwo w Kamieniu w 1259 roku. Wcześniej, w 1176 roku przeniesiono siedzibę biskupstwa z Wolina do Kamienia. W 1217 roku papież Honoriusz III (1150-1227) zatwierdził wszystkie przywileje tego biskupstwa, w tym prawo do dziesięciny, a biskupów kamieńskich mianował odtąd jako niezależnych książąt (princeps regni) Swiętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Oto kopia jednego ze sławnych fresków Giotta obrazujących sceny z życia św. Franciszka z Asyżu, stojącego przed obliczem papieża Honoriusza III.

Giotto di Bondone - św. Franciszek z Asyżu przed papieżem Honoriuszem III
Biskup Hermann von Gleichen wprowadził na terytorium biskupstwa planowe zasiedlenie przez niemieckich imigrantów. To z jego inicjatywy i na jego zaproszenie przybył z Brunszwiku na Pomorze jego siostrzeniec Otto von Everstein (Eberstein), któremu oddał w lenno ziemię nowogardzką, golczewską i maszewską. Czy "wyrugowani z Maszewa jako lennicy biskupa", jak to określa prof. E. Rymar, rycerze von Massow nie zostali ostatecznie zmuszeni do sprzedania zamku, a może już tylko pozostałości po nim ("antiquum castrum") w 1344 roku, z powodu ich nie-germanskiego pochodzenia?

Pierwsza odnotowana, albo raczej dotąd zachowana w źródłach historycznych, niemiecka nazwa miejsca na Pomorzu, jak podaje m. in. August von Haxthausen w książce "Die ländliche Verfassung in den einzelnen Provinzen der preussischen Monarchie" (Königsberg 1839), pochodzi dopiero z 1220 roku, z okolic Pyrzyc. 

Imię Konrada z Maszewa pojawia się, w zachowanych lub znanych historykom dokumentach, w akcie wydanym przez księcia Barnima I 16 czerwca 1253 roku ("... Testes huius donationis et appropriationis sunt. Venerabilis pater dominus Hermanus, Caminensis episcopus, Heinricus, archidiaconus Stetinensis, item Conradus de Massow ..." ("CODEX POMERANIAE", Greifswald 1843, str. 965), a zatem przed rozpoczęciem kolonizacji niemieckiej w tym rejonie Pomorza. 

Codex Pomeraniae Diplomaticus 1768
Oto kopia strony tytułowej pierwszego tomu wydania z 1768 roku, tego jednego z najbogatszych zbiorów źródeł pisanych o Pomorzu. Właścicielem oryginału jest Książnica Pomorska w Szczecinie, która udostępniła wersję elektroniczną w internecie.

Należy zauważyć, że nadanie rycerzowi z Maszewa germańskiego imienia Konrad nie musiało oznaczać, że ten ród szlachecki pochodził z Niemiec. Nieznany z imienia ojciec Konrada, był zapewne blisko związany z dworem książęcym w Szczecinie, na co wskazują dokumenty, w których nazwisko Konrada z Maszewa pojawia się jako świadka w aktach notarialnych, wydawanych zarówno przez księcia, jak i biskupa pomorskiego. 

Można przypuszczać, że Konrad z Maszewa urodził się około 1232 roku, kiedy to istniała tam już parafia, kierowana przez niemieckiego księdza Bertrama. Germańskie imię Bertram wywodzi się z dwóch słów - beraht (lśniący) i hraban (kruk). W tym też okresie, w latach 1219-1233, biskupem pomorskim był, spowinowacony z książęcym rodem Gryfitów Konrad II, potomek słowiańskiego rodu Świętoborzyców. Nie może dziwić, że ród rycerski z Maszewa, włączając się do trwającej na Pomorzu misji ewangelizacyjnej, nadał kolejnemu potomkowi także imię Konrad. Imię to ma swoje źródła w słowach kuoni (odważny) i rât (rada), co razem znaczy „odważny (dobry) doradca”.

Przytoczmy jeszcze zdanie z książki "Geschichte von Rügen und Pommern" 2. Theil, Hamburg 1840 (strona 509), które także przeczy tezom prof. E. Rymara: "Do rangi miasta w biskupstwie Hermana zostało podniesione ulubione przez księcia Barnima Maszewo, które już przed 1274 rokiem było dobrze rozbudowaną gminą miejską na bazie tamtejszej słowiańskiej wsi kościelnej".

Oto fragment pełnego wieńca murów obronnych przy dawnej Bramie Nowogardzkiej (ilustracja edytowana, na podstawie foto: Sławomir Milejski, 2020).


Fakt istnienia Maszewa na długo przed formalnym nadaniem mu praw miejskich w 1278 roku  potwierdzają autorzy, wydanej w Berlinie w 1878 roku, książki "Nachrichten über das Geschlecht derer von Massow" (Wiadomości o rodzie von Massowów),  Paul Hermann von Massow (ur. 1837, Będziechowo koło Słupska, zm. 1870) i Ewald Ludwig von Massow (ur. 1845). Stwierdzili oni, że "Te dokumenty, których autentyczność jest ewidentna, z pewnością prowadzą znawcę historii Pomorza do przypuszczenia, że miasto Massow posiadało już zamek w epoce słowiańskiej" („Diese Urkunden, deren Aechtheit ganz sichtbar ist, führen gewiß einen Kenner der Pommerschen Geschichte zu der Vermutung, dass die Stadt Massow zur Zeit der Slawen schon eine Burg gehabt habe"). Wydaje się więc, że dostępne dziś źródła historyczne wskazują dość wyraźnie, chociaż niezupełnie jednoznacznie, że rycerze von Massow nie byli innego, niż słowiańskiego pochodzenia.

Dyskutować natomiast można, z jakiego pomorskiego imienia wywodzi się słowo Massow, Massowe lub Massau - jako najczęściej spotykane w starym języku niemieckim określenia dla miasta Maszewa na Pomorzu. Pamiętajmy, że dokumenty pisane pojawiły się na Pomorzu (nie licząc wcześniejszego sprzed kilku wieków pisma runicznego) wraz z przybyciem zakonników niemieckich, którzy zapisywali imiona i nazwy miejscowe tak jak je słyszeli z ust tubylców, zgodnie z logiką języka niemieckiego, a nie pomorskiego czy polskiego (czy mogliby na przykład poprawnie napisać w swoim języku przysłowiowy Szczebrzeszyn?).

Ewa Rzetelska-Feleszko, uznana w świecie naukowym profesor slawistyki, wyraziła pogląd, że nazwa Maszewo pochodzi od imienia Masz, Maszo, zdrobniałych form od Małomira, Marcina lub Mateusza. Należy zauważyć, że jako nazwa geograficzna Maszewo występuje w kilku miejscach w Polsce, o bardzo zróżnicowanej historii ich powstania, ale także na Ukrainie, w Rosji i w Chorwacji. Można zgodzić się, że niektóre z tych miejsc wywodzą swoją nazwę z imion, które sugeruje autorka. Moim zdaniem, jej opinia nie dotyczy jednak "naszego" Maszewa. Spróbuję to krótko uzasadnić.

Starosłowiańskie imię Małomir, oznaczające osobę pokojową, dobrą, spokojną wydaje się mało prawdopodobne, jako odzwierciedlające możliwe cechy rycerzy zamku, położonego przy głównym trakcie pomorskim, będacego przedmiotem wielu napaści, który nie przetrwał czasów średniowiecza. Imiona Marcin i Mateusz są natomiast pochodzenia odpowiednio łacińskiego i hebrajskiego. Mogły się więc one pojawić na Pomorzu dopiero wraz z wprowadzeniem i utrwaleniem chrześcijaństwa, a więc nie wcześniej niż w XIV wieku. Imiona te zatem nie istniały na Pomorzu w okresie pogańskim, w którym powstał zamek w Maszewie.

Oto XIV-wieczne mury obronne i XV-wieczna baszta więzienna w Maszewie (foto: F. Bredowski, 1913).


Tę samą opinię o pochodzeniu nazwy miasta Maszewa, co wspomniana wyżej lingwistka, podziela inny językoznawca -  Kazimierz RymutTwierdzi on: "Nazwa znana od średniowiecza (civitas, castrum et tota terra Massowe, 1321). Pochodzi od nazwy osobowej Masz. Nazwa osobowa Masz, której istnienie poświadczają średniowieczne źródła polskie, stanowi formę skróconą imion złożonych typu Małomir. Forma zgermanizowana nazwy - Massow."

O nierealności imienia Małomir jako źródła dla słowa Massowe, była przed chwilą mowa. Dodajmy tutaj, że od strony fonetycznej wspólne dwie pierwsze litery tych dwóch słów, to za mało, aby pogląd o ich wzajemnym związku onomastycznym wykraczał poza czystą spekulację. Dziwić się należy, że ten uznany autorytet przywołuje nazwę Massowe dopiero z 1321 roku, podczas gdy znana jest ona z wielu wcześniejszych dokumentów historycznych, w tym najstarszym, jaki przetrwał w źródłach - z 29 stycznia 1233 roku (Bertrammus plebanus in Massowe).

Wydaje mi się, że nazwa Maszewa może pochodzić od imienia Masław, jak je pisał Gall Anonim (nazwał go comes - wysokiej rangi szlachcic, arystokrata), albo Maslau, jak pisał je Wincenty Kadłubek. Jest ono jednym z najstarszych słowiańskich imion, które w zachowanych źródłach historycznych wystąpiło po raz pierwszy w roku 1040. Oznacza ono kogoś, kto ma sławę, kto cieszy się sławą.

Masław - imię to nosił między innymi mazowiecki możnowładca (kronikarz ruski Nestor uważał go za księcia - kniazia), zmarły w 1047 roku, znany z jego walk o niezależność Mazowsza, jakie toczył z pomocą Pomorzan i Prusów przeciwko Polanom. Pisze o nim na swojej stronie Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Mazowieckiej. Oto mapa niezależnego od Polan Księstwa Mazowieckiego w latach 1037-1047, za panowania Masława.

Księstwo Mazowieckie w latach 1037-1047
Jan Długosz od Masława wywodził nazwę Mazowsza, które wcześniej pisane było tylko po łacinie jako Masovia. Także od strony fonetycznej imię Masław jest bliskie Massow czy Massau. I tak jak w starej polszczyźnie, gdy pytano się o własność: "czyje to?", odpowiadano "ojcowe", tak zamek i tereny rycerzy maszewskich być może nazywano Masławe, a może po pomorsku brzmiało to Masłowe, który to przymiotnik dzierżawczy kronikarze niemieccy zapisali jako Massowe albo też jako Maasouwe lub Massauwe.

W dniu 14 września 1317 roku rada miejska w Maszewie przyznała miejscowemu proboszczowi daninę w formie sześciu wiszpli zboża (jeden wiszpel to około 1300 litrów). Nazwa Maszewa brzmi w odpowiednim fragmencie dokumentu następująco: "... że my, rajcowie miasta Massouwe, zgodnie z wolą naszych mieszczan, w imię szerzenia chwały Bożej, jednomyślnie przyznaliśmy na zawsze sześć wiszpli zboża, to jest żyta i owsa, w celu utrzymania naszego plebana i jego następców..." (quod nos consules civitatis Massouwe cum voluntate nostrorum burgensium unanimi ad laudis promotionem divinae ampliorem sex choros annonae, siliginis scilicet et avenae, ad sustentationem nostri plebani suorumque successorum assignavimus perpetue possidendos ...).

W dokumencie z 16 lutego 1320 roku książę pomorski Warcisław IV zwalnia miasto Maszewo z cła i akcyzy: "... podążając ich godnymi pochwały śladami potwierdzamy, że mieszczan zamieszkujących w Massowe, zwalniamy na całej ziemi naszego panowania, od wszelkich egzekucji i podatków ..." (... eandem eorum laudabilibus vestigiis inherendo donando confirmamus, statuentes quod iidem burgenses universaliter in Massowe commorantes per totum districtum dominii nostri ab omni exactione ungelt et thelonii ...). 

W innym dokumencie, datowanym 4 grudnia 1320 roku, hrabia Heinrich von Eberstein przekazuje klasztorowi w Marianowie (Marienfließ) patronat nad parafią w Lutkowie (Rehwinkel), koło Chociwla: "W imię Pana, amen. Ja, Henryk, z łaski Bożej, hrabia Eberstein, pan w Nowogardzie i Massowe, ..." (In nomine Domini amen. Hinricus dei gracia comes ab Eberstein, dominus in Novogarde et Massowe, ...). Zwróćmy uwagę na bliską słowiańskiej wymowie nazwę Nowogardu - Novogarde. Oto poniżej ilustracja klasztoru w Marianowie, na podstawie ryciny z mapy Lubinusa z 1618 roku (źródło: vonBorcke.com).


Adresowany do wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego list żelazny, napisany w Sianowie i datowany 11 września 1440 roku, został wystawiony przez Ludeke Massowe z Sianowa (von Sanowe), dla swojego kuzyna,  Caspara Stangenbergha. Rycerz ten również właścicielem zamku w Golczewie (Gülzow). Władali tym zamkiem po nim rodziny Eberstein i Flemming. Z 1447 roku pochodzi regest, w którym zawarta była odpowiedź Wielkiego Mistrza, 
w imieniu króla Danii, na prośbę burmistrza Darłowa (Rügenwalde), w obecności Ludeke von Massow i wójta Geresloffa ze Słupska (Stolp), w sprawie sprzedaży Zakonowi nieruchomości na Gotlandii.

W dokumencie wystawionym w Świdwinie w dniu 2 grudnia 1442, dotyczącym odbytych na zamku w Szczecinku rozmów księcia Bogusława IX z komturem Zakonu Krzyżackiego w Elblągu wymieniony był jako świadek, guwerner na dworze księcia, Ludike Massauwe, hrabia Nowogardu. Zapewne chodzi o tego samego, co wspomnianego wyżej w dwóch dokumentach, Ludeke von Massow. Pozycja polityczna Ludeke Massowa w Księstwie Pomorskim była wtedy bardzo wysoka, o czym świadczy inny regest, datowany w podmaszewskiej Osinie (Schoenhagen) 22 września 1443, w którym osobiście reprezentuje on księcia Bogusława IX w rozmowach z Zakonem Krzyżackim. 

Imię Ludeke może być słowiańską formą germańskiego imienia Ludwig, ale może też pochodzić od prasłowiańskiego słowa *ljudъ - lud. Końcówka -ek jest w słowiańskich językach formą zdrobnienia, podobnie jak w germańskim -eke. Dodajmy, że pochodzący w prostej linii od Konrada z Maszewa, zmarły około 1544 roku  Mickes (III) von Massow, tak jak i jego dwaj przodkowie o tym imieniu, nosił faktycznie słowiańskie imię Mieczysław, zgermanizowane na Miceslaus. 

Inni przedstawiciele tego rodu miewali, aż po ostatnie stulecia, słowiańskie imiona, na przykład Bogusław, Kazimierz czy Stanisław lub niegermańskie, jak Anna, Walenty, Benedykt, Kasper, Katarzyna, Łukasz czy Tomasz.

W wydanej w Kopenhadze w 1652 roku książce "Danmarctis Rigis Krønicke", której autorem był uznany historyk duński, Arild Huitfeldt (1546-1609), kilkukrotnie przywołuje imię hertug Conrad aff Massow. Jednakże nie chodzi tutaj o maszewskiego rycerza, ale o księcia Konrada I Mazowieckiego. Oto jeden z fragmentów książki: "Tego 1239 roku na Pomorzu wybuchła wojna. Książę Konrad Mazowiecki zdobył od Świętopełka [księcia gdańskiego] gród Bidegast [Bydgoszcz] ..." (Dette Aar 1239 vaar Krig udi Pommern. Hertug Conrad aff Massow vant Svantepolck it Slot af / heed Bidegast ...). 


Na marginesie, w historiografii zachodniej Konrad Mazowiecki jest dość często mylony,  z żyjącym również w XIII wieku rycerzem z Maszewa, w źródłach historycznych - Conrad de Massowe, Konrad von Massow. Historyk duński używał mylnie zgermanizowanej i dotyczącej miasta Maszewa nazwy Massow, w rozumieniu Mazowsza, zamiast łacińskiej nazwy Mazovia

Być może te pomyłki u dawnych historyków wynikały z możliwego wspólnego źródłosłowu obu toponimów 'Maszewo' i 'Mazowsze' - od słowiańskiego imienia Masław. W przypadku Maszewa pierwotna, patronimiczna nazwa grodu mogła brzmieć Masławe, germanizowana stopniowo, jak widzimy w źródłach historycznych, na Masouwe, Massouw i Massow.

Wypada tutaj nadmienić, że pochodzący z Maszewa, słowiański lub nawet, być może, słowiańsko-normański z pochodzenia (do czego obecnie w swoich biografiach się nie przyznaje), ród rycerski von Massow, czyli dosłownie - z Maszewa, powołał do życia jeszcze trzy miejscowości, które nazwał swoim imieniem - na Pomorzu wschodnim Maszewo Lęborskie (Groß Massow) i Maszewko (Klein Massow), oraz - uwaga, w Estonii - pierwotnie zwane Massow, później Massau, obecnie Massu. Założycielami tej ostatniej wsi w połowie XVI wieku byli Hans (zm. 1555) i Lukas von Massow, synowie wspomnianego Mickesa von Massow, którzy później wsparli aneksję Estonii (tak zwane Inflanty) przez polskiego króla, Zygmunta III Wazę.

Oto zaznaczone na mapie rosyjskiej z XIX wieku, położenie osady Massau (ros. Массау), na wschód od wybrzeża Bałtyku.


Ród Massowów, potomków Masława, chciaż sam, jak i cała szlachta pomorska germanizowany, w obliczu postępującego z zachodu zajmowania ziem przez osadnictwo niemieckie, wspierane tak przez biskupów kamieńskich, jak i wrogą książętom pomorskim Brandenburgię, przenosił się coraz bardziej na wschód, w kierunku Polski. Najpierw osiedlił się w okolicach Czaplinka, później założył własny gród, zwany Rummelsburg, dzisiaj
Miastko

Jak znaczne już pod koniec XV wieku były posiadłości rodu Massowów na wschodnich krańcach Pomorza, świadczy dokument księcia pomorskiego Bogusława X z 1478 roku, w którym Henning i Mickes von Massow oraz ich kuzyni Ewald, Thomas i Claus, posiadają w lennie następujące miejscowości: Miastko, Barcino (Bartin), Barnowiec (Reinfeld), Barwino (Barvin), Dredyń (Treten), Gwiazdowo (Quesdow), Kończewo (Kunsow), Kwasowo (Quatzow), Łętowo (Lantow), Mądrzechowo (Mangwitz), Miłocice (Falkenhagen), Runowo (Runow), Warblewo (Warbelow), Żukowo (Suckow) i kilka innych, dzisiaj już nieistniejących. 

Najbardziej na wschód położone posiadłości, niedaleko granicy z Polską, zajmował w XVI wieku Rudiger von Massow, mając siedzibę w Łętowie (niem. Lantow). Sprawował on funkcję marszałka na dworze książąt Pomorza, Barnima IX Pobożnego i Filipa I

Oto fragment mapy wschodniej części Pomorza, z końca XVIII wieku, z zaznaczonym położeniem majątku tego szlachcica.


Szlachcic ten wsparł finansowo króla polskiego Zygmunta II Augusta (1520-1572), udzielając mu dwukrotnie w 1566 roku pożyczek pieniężnych, bez żądania zastawu na majątku, o łącznej kwocie 40.625 talarów. Pieniądze te nie zostały zwrócone do śmierci zarówno Rudigera, jak i króla Zygmunta.  Zwrotu pieniędzy domagała się od króla Stefana Batorego rodzina Rudigera, w liście do króla z listopada 1578 roku. Treść petycji zawarta jest w publikacji pod redakcją Karoliny Lanckorońskiej, "Elementa ad Fontium Editiones", Tom XXIX, Pars V, 1972.

 Post scriptum (2014):

Ostatnie lata przyniosły w naszym kraju wiele znaczących odkryć archeologicznych z okresu budowania zrębów państwa polskiego (X-XI wiek), które - o ile same w sobie nie przełomowe, są jednak na tyle czytelne i jednoznaczne w swojej wymowie, że w powiązaniu z dotychczasowym dorobkiem archeologii w kraju i za granicą, stworzyły podstawy do zasadniczo nowego spojrzenia na źródła i przyczyny nagłego (w perspektywie historycznej) uformowania się struktur państwowych w Polsce.

Rysujące się już od wielu lat, poza oficjalną wykładnią naszych historyków, zarysy nowych interpretacji źródeł archeologicznych i historycznych znalazły swój mocno uargumentowany i spójny wyraz w zbiorze esejów Zdzisława Skroka "Czy wikingowie stworzyli Polskę?" (Iskry 2013), a także w w hipotezie sformułowanej przez Marka Skarbka Kozietulskiego "Czy władztwo piastowskie wyrosło na wiślańskich szlakach do Orientu?", Los Angeles 2013.

W tym świetle widać wyraźnie, że ewolucja kulturowa i polityczna najpierw wśród Obotrytów, a później także wśród Ranów i Pomorzan, w okresie VIII-X wieku, musiała być w znaczącym stopniu stymulowana przez bezpośredni, wewnątrzplemienny, a później wewnątrzpaństwowy w niej udział Normanów.
.