Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomorzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomorzanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 marca 2011

Obodryci w Maszewie


Chociaż wywodzącą się od słowiańskiego imienia Warcisław, zachowaną w ciągu wielu wieków przez Niemców, a także przez ponad 20 lat po II wojnie światowej nazwę Jeziora Warszewskiego w Maszewie w ostatnich latach zamieniono na Jezioro Młyńskie, albo zwyczajnie Jezioro Maszewskie, to dobrze, że nie pozbyliśmy się w mieście nazwy ulicy Obodrytów.

Imieniem tego słowiańskiego plemienia znad dolnej Łaby, występującego w historii pod nazwami Obodrytów, Obodrzyców, a także Obotrytów,  nazwane są ulice w Nowogardzie, Boleszkowicach i Maszewie (ul. Obodrytów), w Koszalinie i Białogardzie (ul. Obotrytów), w Szczecinie, Gorzowie Wlkp., Lesznie, Gdańsku i Warszawie (ul. Obotrycka) oraz w Poznaniu (ul. Obodrycka). Najstarsze zachowane w źródłach pisanych nazwy geograficzne na Pomorzu, wywodzące się od Warcisława, a zdrobniale Warsza, to Warszów na wyspie Wolin, wymieniony w 1261 roku jako Warsowe i w 1271 roku, jako Warsouu. Wcześniejsze, na dawnej Ziemi Obotryckiej, a dzisiejszej Meklemburgii, nazwy Warszów pojawiły się w 1194 i 1217 roku jako Warsowe.

Oto zdjęcie Jeziora Warszewskiego z około 1898 roku, kiedy na jego skarpie nie było jeszcze ulicy Obodrytów, ale czynny był  nadal stary młyn. Ponad siedzącym na łódce rybakiem, na horyzoncie majaczy zarys holenderskiego wiatraka, o którym wspominam w poprzedzającym artykule.


W trakcie migracji Słowian w VI-VII wieku ze wschodu Europy w kierunku zachodnim i południowym, część plemion, zwanych później Obodrytami, dotarła do opuszczonych przez Germanów ziem między dzisiejszą Lubeką i Schwerinem, aż po dolną Łabę, a nawet na zachód od tej rzeki. W literaturze historycznej nazwa Obodrytów często jest rozciągana na wszystkie  plemiona słowiańskie między dolna Łabą, Bałtykiem i dolną Odrą. W polskiej literaturze częściej używa się ogólnego określenia Słowian połabskich. Studiując historię Obotrytów, najstarszych Słowian zachodnich, można zauważyć pewną cezurę czasową, od której ich losy "wychodzą" ze źródeł archeologicznych, dotyczących VII/VIII wieku, aby zaistnieć w dokumentach pisanych w IX wieku.

Z biegiem czasu organizacje plemienne Słowian połabskich zaczęły być zastępowane bardziej dojrzałymi  społecznie i silniejszymi  politycznie strukturami państwowymi.  "Witzan dux Abodritorum", czyli Wican, to nazwisko pierwszego księcia obodryckiego, jakie pojawia się w zachowanych dokumentach z 789 roku. Oto fragment Roczników Królestwa Franków (Annales regni Francorum orientalis) z tego roku:

"Byli z nim [cesarzem Karolem Wielkim w wyprawie przeciwko Wieletom - mój przypis] również Słowianie, którzy zwani są Sorbami [Serbołużyczanami], a także obozujący Obodryci, których księciem był Wican" (Fuerunt etiam Sclavi cum eo, quorum vocabula sunt Suurbi (Sorabi), nec non et Abotriti, quorum princeps fuit Witzan).

Wican złożył hołd królowi Franków (a po zdobyczach terytorialnych, cesarzowi) Karolowi Wielkiemu (747-814), kiedy ten po jednym z kolejnych najazdów na Saksonię przekroczył Łabę i wszedł z wojskami na  ziemię obodrycką. Zawiązał się wówczas sojusz między Wicanem i Karolem Wielkim przeciwko Saksonom i Duńczykom.

Historia pisana Słowian połabskich zaczyna się od konfliktów z sąsiadującymi Saksonami, kiedy Karol Wielki  decyduje się w 772 roku na podbój pogańskich ludów Saksonii i Fryzji. Niszczy ich bożka Irminsula (wielka kolumna rzeźbiona lub dąb) i próbuje siłą zmusić Saksonów do przejścia na chrześcijaństwo. W swoim kapitularzu, czyli zbiorze praw (Capitularium) z 785 roku "De partibus Saxoniae" ogłasza, że każdy kto nie porzuci starej wiary, zostanie skazany na karę śmierci.

Saksonowie zostali ostatecznie podbici nie kiedy ich wódz, książę saksoński Widukind, zmuszony był się ochrzcić w 785 roku, ale dopiero w 804 roku, kiedy to po wybuchu kolejnego powstania pogańskiego Karol Wielki przesiedlił około 10 tysięcy Saksonów z plemienia Engrów (niem. Engern, łac. Angrivarii), z okolic dzisiejszych miast Minden i Detmold) w głąb państwa frankońskiego, a ich ziemie miał oddać lojalnym mu Obodrytom. Powyższa ilustracja pochodzi z książki "Sachsenspiegel" i przedstawia Karola Wielkiego wręczającego Widukindowi zbiór praw, którymi mają obowiązek posługiwać się Saksonowie. A poniższa reprodukcja ilustracji z XIII-wiecznej książki Einharda "Vita Karoli Magni" (Zycie Karola Wielkiego) przedstawia bitwę cesarza z Saksonami.


Wican zginął wcześniej, przekraczając Łabę w pobliżu Bardowiku (Bardowick, Bardowiek, Bardowieck, Bardewyk, Bardenuwic, Bardaenowic, Bardenwih) koło Lüneburga, z rąk Saksonów w 795 roku, kiedy udawał się na spotkanie z Karolem Wielkim, który na niego oczekiwał w obozie pod Bardowikiem. Oto fragmenty wspomnianych annałów, zwanych także Rocznikami Einharda (Einhardi Annales); pierwszy dotyczy zaproszenia Wicana przez cesarza do Bardowiku, dwa następne napadu Saksonów (podkreślenia moje).

"Cumque (rex) in pagum Bardengoi pervenisset, et iuxta locum qui Bardenwih vocatur positis castris, Sclavorum, quos se venire iusserat, exspectaret adventum ...". I dalej: "Witzinum regem Abodritorum, cum Albim traieceret, in dispositas a Saxonibus insidias in ipso flumine incidisse et ab eis esse interfectum." oraz: " ...et usque ad fluvium Albim pervenit, ad locum qui dicitur Hliuni, in quo tunc Witzin Abodritorum rex a Saxonibus occisus est."

Poniższy fragment mapy Joana Blaeu z 1645 roku (źródło: Wikipedia) przedstawia okolice miasta Bardowik. Interesującym jest uwzględnienie na południe od Bardowiku terenów zamieszkałych jeszcze wtedy przez słowiańskich Drzewian, a przez kartografa zaznaczonych jako Wilczanie (Vltzen), czyli ogólnie Obodryci, a w najszerszym pojęciu - Wieleci.


Wymieniony w wyżej cytowanym dokumencie Bardowik, położony około 10 kilometrów na zachód od Łaby, był już wówczas wyznaczonym przez Karola Wielkiego miejscem handlu między Saksonami, Duńczykami (Normanami) i Słowianami. Po ustabilizowaniu politycznym Saksonii cesarz wydał w Kapitularzu z Thionville (Diedenhofen) z 805 roku prawo zabraniające w tym grodzie sprzedaży mieczy Słowianom i koni Normanom, w celu zapobieżenia ich ataków na Saksonię. Chociaż nie zapobiegło to toczonym nadal między nimi napadom zbrojnym (o jednym z napadów Obotrytów w 997 roku na okolice Bardowiku wspomina kronikarz Thietmar), to między wojnami prowadzili ożywioną wymianę handlową.

Książęta obotryccy szukali także stabilizacji politycznej ze Skandynawami. Tym celom służyło małżeństwo księżny Astrydy (979-1035) z królem Szwecji Olofem Skötkonungiem (Olaf Eiriksson), z którego to pochodził kolejny władca szwedzki Anund Jakub oraz Ingegarda Olofsdotter - przyszła żona wielkiego księcia kijowskiego Jarosława Madrego. Wysoka pozycja polityczna Astrydy w Szwecji wskazuje, że nie mogła ona być branką wojenną Wikingów, jak utrzymuja niektórzy historycy, ale politycznym wyborem Obotrytów, co Adam Bremeński potwierdza następująco: "Olaph Rex Sueonum christianissimus erat, filiamque Sclavorum Estrid nomine de Obodritis accepit uxorem" (podkreślenie moje). Syn Astrydy Anund Jakub wspierał militarnie Jarosława Mądrego, przeciwko któremu wcześniej działał Bolesław Chrobry. Podupadłe po śmierci Chrobrego państwo polskie odbudował Kazimierz Odnowiciel, który obierając za żonę Marię Dobroniegę, siostrę Jarosława Mądrego, przywrócił dobre stosunki z Rusią.

Jeszcze w XI wieku Bardowik wydawał własną monetę. Do dziś zachował się bity tam srebrny fenig (denar), średnica 17 mmm, waga 1,04 g, datowany na lata około 1060-1080 (źródło: The Fitzwilliam Museum). Bardowik musiał być przez kolejny jeszcze wiek znaczącym ośrodkiem handlowym i politycznym, bowiem kronikarz Helmod wspomina w "Kronice Słowian" (Chronica Slavorum) wizytę cesarza Lotara III w tym grodzie w 1134 roku. W owych czasach przez Bardowik wiódł najkrótszy i najważniejszy szlak handlowy, łączący Pomorze z Cesarstwem Karolińskim: Bardowik - Parchim (Parchum) - Güstrow (Ostrów) - Demmin (Dymin) - Usedom (Uznam) - Wolin.


Sojusz Karola Wielkiego z Obotrytami - poganami, wymierzony przeciw Saksonom - poganom, praktycznie wygasły w 805 roku, miał więc charakter tymczasowy raczej, niż strategiczny. Wytępione przez niego wśród Saksonów pogaństwo uczyniło ten naród żarliwym wyznawcą chrześcijaństwa, z którego terenów miała wkrótce rozpocząć się ekspansja nowej wiary i kultury wśród narodów słowiańskich. Oto pomnik cesarza Franków, zwanego przez nich Charlemagne, usytuowany przed katedrą Notre-Dame w Paryżu (źródło: Wikipedia).


Książę Wican poprzedził o dwa wieki pierwszego, historycznie udokumentowanego, polskiego księcia Mieszka I (zm. 992) oraz o ponad trzy wieki księcia pomorskiego Warcisława I (zm. 1135). Nie wiadomo, czy te znaczne różnice czasowe w pierwszych źródłach pisanych wynikają z opóźnienia w rozwoju kulturowym i politycznym Polan i Pomorzan względem Obodrytów, czy też, co bardziej prawdopodobne, z braku wcześniejszych kronikarskich zapisów o Polanach i Pomorzanach, którzy weszli w kontakt ze "światem pisanym" dopiero z nadejściem chrześcijaństwa, poprzez kronikarzy kościelnych i świeckich z zachodu Europy.

Potwierdzeniem dojrzałej już na początku XI wieku organizacji plemiennej Pomorzan, jeżeli już nie państwowej, może być fakt, że tam spędził młodość Edmund Stary (995-1060), przedślubny syn wspomnianego wyżej króla Szwecji Olofa Skötkonunga, z jego związku z Edlą, córką pomorskiego szefa plemienia, być może Wolinian. Chociaż około 1008 roku Olof Skötkonung wprowadził w kraju chrześcijaństwo, to Edmund Stary, kiedy po powrocie z pogańskiego Pomorza objął tron Szwecji około 1050 roku, usiłował powstrzymać wprowadzanie w kraju nowej religii, później przez kronikarzy określany "niedobrym".

Poniższa mapa pokazuje zasięg terytorialny imperium Karola Wielkiego. Tereny oznaczone kolorem żółtym wskazują kraje związane z cesarstwem obowiązkiem lenna (źródło: Wikipedia).

Wspomnijmy jeszcze o jednym, interesującym związku Obodrytów z pomorskim Maszewem. Otóż misjonarz w obotryckiej Wagrii, św. Wicelin (1090-1154), którego działania ewangelizacyjne wspierał książę obotrycki Henryk Gotszalkowic (jego matką była Sygryda, córka króla Danii, Swena Estridsena), wychowywał się na zamku Eversteinów w Holzminden, zanim wiek później Eversteinowie dotarli na Pomorze. Dodajmy, że wspomniany tutaj król Danii był wnukiem innej Sygrydy - Świętosławy, córki Mieszka I.

Kontynuując krótką historię Obodrytów, w 1147 roku pod przywództwem księcia Niklota (1090-1160) przeciwstawiają się oni napaści prowadzonej przez książąt niemieckich, duńskich, polskich i morawskich, z upoważnienia papieża, błogosławionego Eugeniusza III, w ramach II wyprawy krzyżowej, antypogańskiej krucjaty wymierzonej w Słowian połabskich, a także pomorskich.

W 1160 roku, we wspólnej wyprawie księcia Saksonii Henryka Lwa i króla Danii Waldemara I przeciwko Obodrytom, ginie książę Niklot, co oznacza początek utraty niepodległości Słowian zachodnich i przejmowanie kontroli ich ziem przez Niemców. Na miejscu byłego grodu słowiańskiego, w różnych dokumentach historycznych znanym jako Zuerin, Zuarina, Zwerin, Zvarin zbudowano zamek, w którym dziś stoi pomnik Niklota. W języku połabskim "zvěŕ" oznaczało zwierzę, spolszczona nazwa: Zwierzyn, Swarzyn, Skwierzyn. Oto zdjęcie pomnika (autor: pappnas, fotocommunity.de).


Następca i syn Niklota, książę Przybysław (zm. 1178), po przegranej w Henrykiem Lwem bitwie pod Verchen przyjął w 1164 roku chrześcijaństwo, a w 1167 roku oddał kraj w lenno Saksonii. W 1172 roku towarzyszył Henrykowi w pielgrzymce do Jerozolimy, a także (w tej samej podróży) do Konstantynopola, gdzie Henryk Lew spotkał się z cesarzem Manuelem I. Komnenem (1118-1180). Cesarz bizantyjski, który podobnie jak książę Saksonii był przeciwnikiem cesarza Niemiec Fryderyka I Barbarossy, podarował księciu żywego lwa, z którym ten powrócił na zamek w Brunszwiku.

Tak W ufundowanej przez siebie ewangelii, wydanej w 1180 roku, Henryk Lew z żoną Matyldą przedstawiony jest w ceremonii koronacji. Sponsor Ewangeliarza został właściwie doceniony przez autora ilustracji, który przedstawił parę książęcą w chwili, kiedy ręce z niebios zakładają im korony.


Jak pisze W. Bogusławski w IV tomie "Dziejów Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej" (Poznań 1900), "... po powrocie (z pielgrzymki) do domu (Przybysław) starał się o rozszerzenie między poddanymi swymi oświaty chrześcijańskiej. Z pomocą Przybysława, Henryk Lew władał Słowianami jakby jaki król". Chociaż Niklot jest biologicznym twórcą dynastii, już nie obodryckich ale meklemburskich książąt, to faktycznym, politycznym jej założycielem jest książę Przybysław, którego następcą był jego syn Henryk Borwin (Borzywój) I (zm. 1227).

Pamięć o kolejnym władcy, Henryku Borwinie II, w nowożytnej Meklemburgii jest całkiem żywa, o czym świadczy choćby poniższa ilustracja fragmentu zbudowanego w 1889 roku pomnika z fontanną tego słowiańsko-germańskiego księcia, założyciela miasta, na Targu Końskim w mieście Güstrow (foto: Wikipedia).


Nazwa Güstrow kryje w sobie starosłowiańskie słowa *gǫsь (gęś), oraz ostrov (wyspa), zatem oznacza "gęsią wyspę". Jej pierwsze zanotowane pisemne formy to 1227 Guztrowe (w 1227 roku), Guzstrowe (AD 1228). Słowiańska końcówka -owe, zgermanizowana później w nazwach miejscowości pochodzenia słowiańskiego na -ow, a nawet na -au (np. u Połabian: Bützow, Neubukow, Stäbelow, Malchow, Teterow, Plau, Lübbenau), oznacza przynależność lub atrybut i jako dopełniacz odpowiada na pytanie kogo? czego?

W podobny sposób powstała nazwa Maszewa (niem. Massow), gdzie jego stara, bliska pierwotnej, chociaż już zgermanizowana nazwa Massowe, wywodziła się - jak sądzę i wspomniałem o tym w artykule "O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa", jako miejsce należące do rycerza Masława, co implikuje oryginalną nazwę Masławe.

Do dzisiaj Jezioro Wyspowe (Inselsee) w Güstrow leży w korytarzu migracyjnym ptactwa wodnego. Jest one ulubionym miejscem postojowym migrujących wiosną i jesienią trzech rodzajów dzikich gęsi: gęsi białoczelnej, gęsi zbożowej i gęgawy (foto: Jens Griesbach).


Imię Borwin to forma oboczna - zgermanizowana od imienia Borzywój (oryg. Bořivoj, łac. Borzivogius) i takie imię nosił pierwszy historyczny władca Czech, Borzywoj I (AD 852-889). Etymologicznie zachodnio-słowiańskie imię Borzywoj i wschodnio-słowiańskie Borysław, Borys wywodzą się od starosłowiańskiego słów "borba" - walka, bój oraz odpowiednio, "wój" - od wodzić (starocerkiewno-słowiańskie "woditi"), przewodzić (wojsku), oraz "sława" i oznaczają dzielnego wojownika.

Słowiańsko-germańska linia Obotrytów panowała w Meklemburgii aż do 1918 roku, a do dzisiaj żyje jej potomek, w 25-tym pokoleniu od księcia Niklota, książę Borwin. Oficjalny jego tytuł to "Książę Mecklenburg-Strelitz, Książę Wendów, Schwerina i Ratzeburga". Oto godło tego księstwa, łączące meklemburskiego tura i pomorskiego gryfa.


Dynastia meklemburska, jedyna wśród linii monarchistycznych o słowiańskim pochodzeniu, jest jednocześnie jednym z najstarszych rodów królewskich w Europie, z którego pochodzi m. in. królowa angielska Elżbieta II, poprzez Charlottę of Mecklenburg-Strelitz, babkę królowej Victorii.

Oto zdjęcie z 2011 roku, ze spotkania w Mirowie księcia Borwina (z brodą, obok jego córka Olga) z ambasadorem Wielkiej Brytanii z okazji 250-tej rocznicy koronacji królowej Charlotty (źródło: flickr.com). W tym kościele chrzczona była przyszła królowa Anglii.


Dzięki mądrości politycznej Obodrytów, którzy w obliczu zagrożenia ze strony Danii, Saksonii, Polski i Czech zdecydowali się wesprzeć na najsilniejszym z tych sąsiadów, do dzisiaj zachowało się we wschodnich Niemczech około tysiąca nazw geograficznych (miejscowości, rzek, terenów) pochodzenia słowiańskiego, o czym pisze Oswald Jannermann w pracy "Slawische Orts- und Gewässernamen in Deutschland" (2009).

Oto kopia pieczęci księcia Przybysława I, jakie zachowały się na dokumentach z 1254 i 1290 roku (za książką pod redakcją C. G. F. Lisch: "Jahrbücher des Vereins für meklenburgische Geschichte und Alterthumskunde" (1846), 11.Jahrgang, opublikowaną przez Landesbibliothek Mecklenburg-Vorpommern).


Ale gdzie są ci Obodryci z Maszewa? Już śpieszę odpowiedzieć. O dziejach obotryckiej rodziny Streitzów, którzy w XVIII wieku byli posiadaczami Młyna Warszewskiego wspominałem w artykule "Zaginione młyny i wiatraki".

Post scriptum:

Do podanego na interesująco redagowanym kaszubskim portalu społecznościowym Nasze Kaszuby linku do blogu MASSOVIA załączono następujący komentarz: "Z jednej strony niewątpliwie można się (tutaj) dowiedzieć wielu bardzo ciekawych wiadomości o Maszewie i Ziemi Maszewskiej. Z drugiej zaś strony, nie można nie zauważyć, że autor za Pomorze uważa tylko wyłącznie dawną niemiecką prowincję Pommern, nie widząc zupełnie miejsca gdzie kultura pomorska przetrwała do dnia dzisiejszego, a więc wschodniej części Pomorza (notabene nawet przez niemieckich historyków nazywanej Pomerellen, od łac. Pomerelia tzn. Małe Pomorze), zamieszkanej do dziś przez autentycznych Pomorzan - Kaszubów."

To prawda - na tym blogu zajmuję się przede wszystkim Pomorzem w jego historycznych granicach Księstwa Pomorskiego, zwłaszcza zanim stało się "niemieckie". Pomorze Gdańskie, zwane przez wieki Prusami Zachodnimi lub Pomerelią, "zawładnęło" dopiero w ostatnich latach całą nazwą Pomorza, uznając się wbrew historii za Pomorze właściwe, pozostawiając rzeczywistemu Pomorzu peryferyjną nazwę Pomorza Zachodniego. Historycy powszechnie przyjmują, w tym ci co już odeszli, jak uznający się za Kaszuba prof. Józef Spors i rodowity Kaszëba prof. Gerard Labuda ("Kaszuby i ich dzieje", Gdańsk 1996), że kolebką Pomorzan jest obecne Pomorze Zachodnie, skąd wyszła nazwa Kaszub, obejmując następnie północno-wschodnią część ziem obotryckich oraz dzisiejsze Pomorze Środkowe.

Zasiadający w Gdańsku od XII wieku - czasów podboju tego regionu przez Bolesława Krzywoustego pierwsi książęta byli poddanymi królów i książąt polskich, bądź jako ich lokalni wasale, bądź też jako przysłani z Polski najemnicy. Nigdy nie byli książętami Pomorza lub pomorskimi, ani kaszubskimi. Na przykład Świętopełk II "Wielki" (przydomek dodany w XX wieku, nie mający związku z historycznym jego imieniem), to w istocie tylko Zwantepolc de (terram) Danceke (Świętopełk gdański), chociaż po zabiciu polskiego władcy Leszka Białego zaczął bezpodstawnie nazywać się księciem Pomorza. Pomijając argumenty ideologiczne, którymi historycy czasami dzisiaj zaciemniają lub wręcz zniekształcają obiektywne fakty historyczne, Ziemia Gdańska, zaczęła stawać się "pomorską" w sensie politycznym i kulturowym w XVII wieku, dopiero po przejęciu Pomorza przez Brandenburgię.

Fakt, że kultura pomorska, mimo wieków germanizacji i czasów bezceremonialnie wprowadzanej polonizacji w okresie międzywojennym i w okresie PRL (przykład Słoweńców), przetrwała do dzisiaj na Pomorzu Wschodnim, jest chwalebnym.

Uzupełnienie drugie (2014):

Ostatnie lata przyniosły w naszym kraju wiele znaczących odkryć archeologicznych z okresu budowania zrębów państwa polskiego (X-XI wiek), które - o ile same w sobie nie przełomowe, są jednak na tyle czytelne i jednoznaczne w swojej wymowie, że w powiązaniu z dotychczasowym dorobkiem archeologii w kraju i za granicą, stworzyły podstawy do zasadniczo nowego spojrzenia na źródła i przyczyny nagłego (w perspektywie historycznej) uformowania się struktur państwowych w Polsce. 

Rysujące się już od wielu lat, poza oficjalną wykładnią naszych historyków, zarysy nowej interpretacji źródeł archeologicznych i historycznych znalazły swój mocno uargumentowany i spójny wyraz w zbiorze esejów Zdzisława Skroka (foto: Mirela Tomczyk, 2015) "Czy wikingowie stworzyli Polskę?" (Iskry 2013).

W tym świetle widać wyraźnie, że ewolucja kulturowa i polityczna także wśród Obotrytów w okresie VIII-X wieku, musiała być w znaczącym stopniu stymulowana przez bezpośredni, wewnątrzplemienny, a później wewnątrzpaństwowy w niej udział Wikingów.

piątek, 26 marca 2010

Maszewo Anno Domini 1091


Dwa lata temu Maszewo świętowało 730-lecie nadania praw miejskich. Z tej okazji władze miasta wydały, przy wsparciu merytorycznym Uniwersytetu Szczecińskiego i Polskiego Towarzystwa Historycznego, publikację "Maszewo i okolice na przestrzeni wieków".

Nie jest to jeszcze w pełnym tego słowa znaczeniu historia Maszewa, ale są tam ciekawe artykuły przyczynkarskie o wybranych aspektach dziejów tej ziemi, warte dalszych badań naukowych. Interesujący jest zwłaszcza opis granic Ziemi Maszewskiej, zawarty w dokumencie z 1269 roku, który przytacza prof. Edward Rymar. Wskazuje on na istnienie już na tym terenie układu dróg, brodów i mostów łączących okoliczne grody. Pełny tekst tego dokumentu zawarty jest w "Codex Pomeraniae" z 1768 roku.


Zastanówmy się przez chwilę nad "wyborem" daty powstania Maszewa. Przyjmuje się popularnie, że metryką narodzin miasta jest dokument lokacyjny, nadający ramy prawne funkcjonowania miasta. W przypadku Maszewa jest to data 27 kwietnia 1278 roku, kiedy to biskup pomorski Hermann von Gleichen wydał akt lokacji miasta na prawie magdeburskim. Zauważmy, że akt taki może dotyczyć miejsca "w szczerym polu", gdzie dopiero ma powstać miasto, albo może być wydany dla miasta, osady lub grodu już istniejącego, tak jak w przypadku Maszewa.

Oto fragment "Zwierciadła saskiego" (Sachsenspiegel), zbioru praw saksońskich, spisanych w latach 1220-1235. Ten precedensowy kodeks prawny stał się podstawą tworzenia prawa miejskiego w północnych Niemczech, na Pomorzu, Dolnym Sląsku, w Polsce, Czechach, Słowacji, na Węgrzech, Rusi, Litwie oraz w zasiedlanych bezpośrednio przez Niemców Prusach i Kurlandii. Zwróćmy uwagę, że kształt pisma w poniższym dokumencie przybrał już charakter pośredni, między wczesnośredniowiecznym stylem zwanym minuskułą karolińską, a rodzącym się pismem gotyckim. Sachsenspiegel został wydany drukiem po raz pierwszy w Bazylei w 1474 roku, a później wznawiany wielokrotnie w różnych miastach Niemiec.


Prawo magdeburskie (i pochodne od niego prawo lubeckie i prawo chełmińskie) było od XIII aż po XVII wiek popularną "miejską konstytucją", przyjętą przez ponad 100 miast, nie tylko w Niemczech i na Pomorzu, ale w Polsce, Prusach (Mazury, Warmia i Sambia), na Łotwie (Kurlandii), w Czechach, na Morawach, Litwie i Ukrainie. W 1356 roku król Kazimierz Wielki powołał w Krakowie Ius supremum magdeburgense, sąd apelacyjny prawa niemieckiego, który rozstrzygał sprawy sporne w interpretacji i wykonywaniu prawa magdeburskiego w Polsce.

Niemieckie wpływy kulturowe w Polsce nie zakończyły się w średniowieczu, ale rozwijały się także w czasach nowożytnych. Przepisy  niemieckiego kodek- su "Sachsenspiegel" (Speculum Saxonum), miejskiego prawa magdebur- skiego (Ius civile Magdebur- gensis), części prawa lubec- kiego, prawa lennego (Ius feudorum) opublikowano  w Polsce po raz pierwszy (po łacinie) w 1506 roku w Krakowie, jako część tak zwanych Statutów Łaskiego. Zawierały one również kanony prawne z innych krajów, uznane za ważne dla budowy zrębów polskiego ustawo- dawstwa, jak na przykład XIII-wieczny traktat prawniczy Rajmunda z Penyafort, zatytułowany "Summa utriusque iuris".  Jan Łaski (1456-1531) był jednym z największych w polskiej historii mężem stanu. Opracowany przez niego, pierwszy w Polsce tak szeroki zbiór praw, w zasadniczy sposób wpłynął na rozwój prawodawstwa w naszym kraju w następnych wiekach. W 1581 roku "Zwierciadło saskie" zostało wydrukowane po polsku we Lwowie, przetłumaczone przez Pawła Szczerbicza; oto powyżej kopia strony tytułowej (oryginał w zbiorach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnowie).

Prawa te, czyli według niektórych "metrykę urodzenia", otrzymały m.in. kolejno: Szczecin 1243, Stargard 1243, Poznań 1253, Kołobrzeg 1255, Kraków 1257, Gdańsk 1262, Warszawa 1334, Lwów 1356, Wilno 1387, Kijów 1494, Mińsk 1499, Stanisławów 1662. Z powodu późnej metryki do dziś trwają w Krakowie spory, kiedy obchodzić rocznicę powstania miasta. Musiało ono rozwijać się na długo przed 1257 rokiem, bo przecież wszyscy wiemy, że "nie od razu Kraków zbudowano".

Poniższy drzeworyt z 1493 roku z "Liber Chronicarum", czyli "Kroniki świata" ("Schedeld'sche Weltchronik", "Nürnberger Chronik") Hartmanna Schedela, przedstawia Kraków w całej okazałości, z Kazimierzem, który powstał we wczesnym średniowieczu jako miejskie podgrodzie handlowe, pod koniec tego okresu, jak widać na ilustracji, był już samodzielnym miastem, aby w czasach nowożytnych stać się dzielnicą Krakowa.


Wracajmy na Pomorze. W 1234 roku w grodzie rugiańskim Charenza, książę Ranów Wisław I, albo Więcław I (1180-1250), nadał prawa lubeckie miastu Strzałów (Stralsund). Wspomnijmy, że w niemieckich źródłach historycznych imię to pisane było jako Witzlaw, Wizlaw, co moim zdaniem może odpowiadać starosłowiańskiemu imieniu Vęťeslavъ (vęťe "więcej" i slava "sława"), w Polsce znanemu jako Więcław, Wiecsław, Więcesław. Jest więc możliwe, że zarówno książę ten, jak i cały dynastia nosiła imię Więcław i Więcławowie, a nie Wisław i Wisławice, jak przez historyków są zwykle nazywani.

Przytoczmy tutaj zachowany akt założycielski Strzałowa (w oryginalnym tekście łacińskim zapisanym jako "Stralowe"), jako potwierdzenie faktu, że niezależnie od dominującego od XIII wieku w Europie zachodniej pisma gotyckiego, dokumenty wystawiane na Pomorzu (a także w Polsce) jeszcze długo spisywane były stylem karolińskim (źródło. Wikipedia).


Analizując historię zachowanych dokumentów o powstaniu miast widzimy więc, że metryka miejska może być o dwa, trzy wieki młodsza niż faktyczny początek wielkich grodów, takich jak Poznań i Kraków. Jest ona też młodsza w odniesieniu do Maszewa. Gród wraz z osadą istniały tutaj już w X wieku. Potwierdzające to źródła archeologiczne nie są jednak (a nie mogą być inne) na tyle dokładne, aby przyjąć z nich konkretny rok narodzin Maszewa.

Można ogólnie powiedzieć, że tereny pogańskiej jeszcze Saksonii były pierwszymi obszarami poza byłym Cesarstwem Rzymskim i przyległymi do niego koloniami, na których Frankowie od VIII wieku zaczęli zakładać miasta. W schrystianizowanej już Saksonii Bardowik i Magdeburg, wzmiankowane po raz pierwszy, kolejno w 795 i w 805 roku, wyznaczone zostały przez cesarza Karola Wielkiego (747-814) jako główne centra ekspansji handlowej i politycznej wśród plemion słowiańskich.

Poniżej kopia aktu z pieczęcią cesarza Ottona I (912-973), powołującego w 968 roku arcybiskupstwo w Magdeburgu i mianującego arcybiskupa Adalberta, przyszłego apostoła Serbołużyczan i świętego.


Wiele, może większość, miast w Europie obchodzi swoje urodziny nie w oparciu o rok nadania praw miejskich (bo często nie ma takiego dokumentu), ale od roku, którego dotyczy pierwsza wzmianka w źródłach pisanych. Wydaje się to bardziej uzasadnione, bowiem we wczesno-średniowiecznej Europie, nie licząc miast powstałych w czasach antycznych (rzymskich i greckich), nawet największe skupiska ludności w formie grodów i osad byłyby w dzisiejszych warunkach tylko dużymi wsiami. Jeżeli więc ich nazwy trafiały na strony kronikarzy, to było to potwierdzeniem identyfikacji miejsca już wówczas dobrze znanego, zwykle położonego na krzyżujących się szlakach handlowych lub jako ośrodka lokalnej władzy politycznej.

W przypadku Maszewa za pierwszy dokument pisany, w którym wymieniona jest nazwa miasta, uznany jest ten powstały w siedzibie biskupstwa w Kamieniu w dniu 29 stycznia 1233 roku, który wymienia plebana Bertrama z Maszewa ("... Bertrammus plebanus in Massowe"), jako świadka decyzji biskupa pomorskiego Konrada II, przyznającej dziesięcinę klasztorowi w Słupie (Stolpe) oraz powołującego archidiakonat w Groświnie (Groswin), obydwie lokalizacje w pobliżu pomorskiego Nakła (Anklam). Jeżeli była więc wówczas parafia w Maszewie, to zapewne musiała być już tutaj dostatecznie duża osada, uzasadniająca utworzenie parafii, a sam proboszcz maszewski cieszący się autorytetem biskupa, skoro został przywołany na jednego z dwóch świadków spoza kamieńskiej diecezji w powyższym akcie prawnym.

Podobnie Berlin przyjmuje za rok swojego powstania pierwszą wzmiankę z 1237 roku, w której wymieniono imię księdza Szymona z parafii przy kościele św. Piotra, istniejącym po wielu przebudowach do dziś. Parafię tą założył biskup Brandenburga na położonej w ramionach Szprewy (Zpriawa) wyspie Kolin (Coln, Cöln), obok słowiańskiej osady rybackiej. Dopiero jedenaście lat po Maszewie, to jest 27.04.1244 roku, po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach nazwa Berlin ("Simeon, prepositus de Colonia juxta Berlin"). Oto odtworzony plan Berlina z około 1230 roku (źródło: Wikipedia.de).


W przypadku Maszewa przyjęto rok 1232 za datę powstania miasta i ją obchodzono przez wieki, do czasów zakończenia II wojny światowej, jako rocznicę narodzin Maszewa. Poniższe fotografie przedstawiają sceny z wielkich obchodów 700-lecia miasta w 1932 roku (źródło: Archiv Heimatbund Massow):


Na górnym zdjęciu honory "Bractwa Kurkowego Massow 1401" (rok założenia) przyjmuje na rynku feldmarszałek August von Mackensen, w mundurze huzara. Ten emerytowany generał mieszkał w Szczecinie.

A teraz czas wyjaśnić prowokacyjny tutuł tego artykułu: Maszewo Anno Domini 1091. Chciałbym poinformować Czytelników, że bardzo prawdopodobne jest istnienie źródła pisanego, które odnosi się do Maszewa z roku 1091! Na nim musiał się zapewne oprzeć Leonard Chodźko, opisując obecność w tamtym roku wojsk polskich na Pomorzu, w pierwszym tomie książki "La Pologne historique littéraire monumentale et pittoresque", wydanej w Paryżu w 1836 roku.

Oto interesujacy nas fragment: "... Władysław Herman, widząc coraz bardziej rosnące siły wroga chciał się wycofać, kiedy to znienacka zaatakowały go dwie armie (Pomorzan i Prusow - mój przypis). Zmuszony do podjęcia walki uczynił to z niechęcią. Było to 15 sierpnia 1091 roku, w święto Wniebowzięcia Marii Panny. Chciał on ten dzień uświęcić modlitwą i odpoczynkiem. Armia polska, która nie podzielała ducha bierności króla, odniosła całkowite zwycięstwo. Wróg opuścił plac boju i ratował się ucieczką. To wspaniałe zwycięstwo było dziełem Sieciecha, wojewody krakowskiego i wielkiego generała armii polskiej. Wiele zamków zostało zrównanych z ziemią, a inne, jak Pirycz (Pyrzyce), Starygród (Stargard), Białygród (Białogard), Kamin (Kamień), Massow (Maszewo) etc. zostały obsadzone polskimi garnizonami, przechodząc pod władanie Sieciecha" (str. 155).

Oto srebrny denar bity przez Władysława Hermana w latach 1081-1102, a więc w okresie jego napadów na Pomorze, średnica 14.3 mm, waga 0.63 g (źródło: Warszawskie Centrum Numizmatyczne wcn.pl). Na awersie monety przedstawiona jest głowa księcia z napisem VLADISLA, na rewersie kościół o trzech wieżach i w otoku napis CRACOV.


Przytoczmy jeszcze jeden zabytek z czasów Władysława Hermana, który jest przy tym najstarszym zachowanym polskim dokumentem (obok nieco młodszego regestu, czyli zestawienia zawartości starszego, zagubionego oryginału Dagome iudex). Jest on niedatowany, jednakowoż uznawany przez badaczy jako pochodzący z lat 1081-1086. Oryginalny tekst na pergaminie znajduje się w Bayerisches Hauptstaatsarchiv w Monachium.

Mówi on między innymi (skróty moje): "Wiadomo niech będzie wiernym w Chrystusie, tak obecnym jak i przyszłym, iż ja Władysław, z bożej łaski książę Polski, dwa złote krzyże, a to okrągłe, kościołowi w Bambergu niesłusznie zabrane, w mojej ziemi za gotowe pieniądze wykupiłem i dla zbawienia duszy mojej i żony Judyty ... na naleganie Ruperta, siódmego biskupa tegoż kościoła, ...zwróciłem na ręce Eberharda i Henryka, braci tego bamberskiego kościoła ..." [źródło: Wiadomości Numizmatyczno-Archeologiczne 1902 Nr 4].

Zastanawia tutaj fakt, że bamberskie krzyże były w niesłusznym posiadaniu kogoś na tyle silnego w Polsce, że polski władca zmuszony był do ich wykupu, aniżeli do prawnie uzasadnionego zabrania ich siłą. Niewykluczone, że ich nielegalnym właścicielem był wspomniany wyżej Sieciech, który swoją siłę polityczną w Polsce zbudował między innymi na podbojach i grabieżach Pomorza.


Cytowany nieco wyżej fragment z książki Lenoarda Chodźki zbliżony jest do opisania tej historii przez Galla Anonima (Martin Gallus, Martini Galli) w jego Kronice (łac. "Chronicon Polonorum"), powstałej około 1116 roku, a więc w okresie nieodległym od tych wydarzeń.

Pisze on: "Władysław książę Polski, przez małżeństwo krewny Cesarza Rzymskiego, pokonał Pomorzan z pomocą swoich obległszy ich w zamku hardość ich nogami w dzień w Niebowzięcia Matki Boskiey przytarł, miasta i miasteczka ... siłą opanował ... I ażeby niedotrzymujących wierności poganom odjąć wszystkie sposoby do rokoszu, rozkazał wszystkie ich twierdze w środku kraju, pewnego dnia i godziny wyznaczoney popalić". ("Igitur Polonorum dux Wladislauus, Romanorum imperatori maritali connubio conunitus, de Pomoranis succerrentibus suis, castrum eorum obsidendo triumphavit, eorumque contumaciam suis sub pedibus conculcando annulavit, einsque victorie gaudium dei genitricis assumpcio generavit. Quibus victis, civitates eorum et municipia ... violenter occupavit, ... Et quia perfidie paganorum omnino volouit insurgendi fiduciam amputare, suosmet prelatos iussit, nominato die, in hora constituta, omnes in meditullio terre municiones concremare").

Oto kopia Kroniki Galla, wydana w 1824 roku przez wolnomularskie wydawnictwo Jan Wincenty Bandtkie.



Gall Anonim nie wymienia jednakże nazw zamków, jak to czyni L. Chodźko. Skąd więc wzięły się te nazwy, czy są one wiarygodne? Leonard Chodźko był historykiem, geografem i kartografem, który współpracował z uznanym wówczas w Europie geografem duńskim Conradem Malte-Brun, z którym m.in. wspólnie wydał w 1807 roku książkę "Tableau de la Pologne ancienne et moderne". L. Chodźko opracował i wydał w 1850 roku poniższą mapę Polski:


Leonard Chodźko był nie tylko autorytetem naukowym, ale i politycznym. Jego zaangażowanie w sprawy odzyskania przez Polskę niepodległości wspierał duchem sam Victor Hugo, który napisał mu w liście słowa "Gdzie pulsuje serce Polski, tam i bije serce Francji", często później cytowane przez wielu polityków.

Jednakże nie tylko te fakty z życia L. Chodźki przemawiają za solidnością i wiarygodnością jego warsztatu naukowego. Był on także archiwistą z zawodu, co wykorzystał pracując w Bibliotece Sainte-Geneviève w Paryżu. Oto jej aktualne wnętrze.


Biblioteka ta powstała w sławnym klasztorze pod tym samym wezwaniem, którego początki sięgają VI wieku. Sama biblioteka słynie jednak głównie z być może największych poza samą Skandynawią zbiorów historycznych rękopisów i druków tej części Europy, włączając w to północne Niemcy, a zatem i Pomorze. 

To moim zdaniem jest miejsce, gdzie L. Chodźko mógł dotrzeć do źródeł, które do dzisiaj nie są znane w Polsce, a dzięki którym mogł uzupełnić kronikę Galla Anonima o szczegóły dotyczące między innymi Maszewa. Z dzieła Galla Anonima wynika, że garnizony polskie zajmowały zamki pomorskie do wiosny kolejnego, 1092 roku, kiedy to Sieciech rozkazał je spalić, "co stało się faktem" ("quod ita factum est".). A oto fragment biblioteki według ryciny François Ertinger'a z 1692 roku (źródło: Bibliothèque nationale de France).


Jest jeszcze jeden dowód potwierdzający prawdopodobieństwo faktu zajęcia, a nastepnie spalenia zamku maszewskiego przez wojska polskie. Są nimi fragmenty naczyń wydobytych w 1968 roku m.in. z około 30-centymetrowej warstwy spalonej ziemi w okolicach Góry Zamkowej, znajdujące się w Muzeum Narodowym w Szczecinie. Część z nich została przez archeologów oceniona jako pochodząca z IX-XII wieku, a więc prawdopodobne spalenie zamku w 1092 roku mieściłoby się w tym przedziale czasowym. Szkoda, że znalezisko to, w liczbie ponad 200 fragmentów naczyń, nie zostało opisane w artykule "Z najstarszych dziejów ziemi maszewskiej", zawartym w cytowanej na wstępie publikacji. O szczegółach tego odkrycia napiszę przy innej okazji.

Na marginesie dodajmy, że badacze historii zza granicy czasami mylili rycerza Konrada z Maszewa (Conrad von Massow) z księciem Konraden I Mazowieckim (1194-1247) - obaj żyjący w XIII wieku, a nazwę Maszewo (Massow) z Mazowszem. Podajmy tu przykład z wydanej w Kopenhadze w 1652 roku książki "Danmarctis Rigis Krønicke", której autorem był uznany historyk duński, Arild Huitfeldt (1546-1609). Przywołany w niej kilkukrotnie hertug Conrad aff Massow to Konrad Mazowiecki. Oto jeden z takich fragmentów.


Autor pisał, między innymi: "Tego 1239 roku na Pomorzu wybuchła wojna. Książę Konrad z Massow zdobył od Świętopełka [księcia gdańskiego] gród Bidegast [Bydgoszcz]" (Dette Aar 1239 vaar Krig udi Pommern. Hertug Conrad aff Massow vant Svantepolck it Slot af / heed Bidegast).

Pozostaje mi zachęcić współczesnych historyków zajmujących się badaniem przeszłości Pomorza do podążenia śladami wielkiego naukowca Leonarda Chodźki i sięgnięcia do zbiorów Biblioteki św. Genowefy w Paryżu. Moglibyśmy się wtedy zapewne dowiedzieć więcej, niż wiemy z dotychczasowych, dobrze przebadanych źródeł polskich i niemieckich. Być może byłoby możliwe i wskazane cofnąć datę obchodów powstania Maszewa z polskiej rocznicy 1278 roku i niemieckiej z 1232 roku do nieznanej do tej pory i nie zweryfikowanej po obu stronach Odry daty z 1091 roku.

Post scriptum (2014):

Ostatnie lata przyniosły w naszym kraju wiele znaczących odkryć archeologicznych z okresu budowania zrębów państwa polskiego (X-XI wiek), które - o ile same w sobie nie przełomowe, są jednak na tyle czytelne i jednoznaczne w swojej wymowie, że w powiązaniu z dotychczasowym dorobkiem archeologii w kraju i za granicą, stworzyły podstawy do zasadniczo nowego spojrzenia na źródła i przyczyny nagłego (w perspektywie historycznej) uformowania się struktur państwowych w Polsce.

Rysujące się już od wielu lat, poza oficjalną wykładnią naszych historyków, zarysy nowej interpretacji źródeł archeologicznych i historycznych znalazły swój mocno uargumentowany i spójny wyraz w zbiorze esejów Zdzisława Skroka "Czy wikingowie stworzyli Polskę?" (Iskry 2013).

W tym świetle widać wyraźnie, że ewolucja kulturowa i polityczna najpierw wśród Obotrytów, a później także wśród Ranów i Pomorzan, w okresie VIII-X wieku, musiała być w znaczącym stopniu stymulowana przez bezpośredni, wewnątrzplemienny, a później wewnątrzpaństwowy w niej udział Wikingów.