Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język pomorski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język pomorski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 maja 2010

O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa


Na początek wypada zauważyć, że cała historia Pomorza przeplata się na styku kultury germańskiej i słowiańskiej. Jeżeli podejmujemy rozważania na temat, co jest na Pomorzu słowiańskiego, a co germańskiego pochodzenia to nie po to, aby manipulować historią i usiłować udowadniać wyższość lub rację jednej wobec drugiej, ale przeciwnie - aby zwrócić uwagę na pewną obiektywność zdarzeń historycznych, których nie można kwalifikować w kategoriach czarno-białych, na przykład zły Niemiec, dobry Polak; zły poganin, dobry chrześcijanin, zły Pomorzanin, dobry Polanin, niedobry Massow, dobre Maszewo. I odwrotnie.

Nie można także gniewać się na historię, ale można i trzeba próbować ją zrozumieć. W naszych stosunkach polsko-niemieckich nie operujmy więc narzucanymi nam niekiedy przez propagandzistów, ideologów i politykierow schematami, ale zdajmy się na własny rozum i sumienie. Po to, aby historia nas czegoś nauczyła. Wracajmy do Maszewa. Oto "witacz" w Maszewie, autor zdjęcia michuss ze Stargardu.

Maszewo, ulica Stargardzka
Przyjrzyjmy się bliżej źródłom historycznym o możliwym pochodzeniu rycerzy władających grodem i zamkiem na Górze Zamkowej, od których imienia powstała później nazwa miasta Massow, a współcześnie Maszewo. Niech punktem wyjścia będzie następująca opinia prof. Edwarda Rymara, zawarta w publikacji "Maszewo i okolice na przestrzeni wieków" z 2008 roku. Zacytujmy ją: "Wiadomo jednak, że od początku XIV w. (podkreślenie moje - patrz uwaga w końcowej części artykułu) na terenie prawdopodobnie starego grodu był zamek rycerzy von Massow, z tym że nie słowiańskiego, a rodzimego pochodzenia."

Opinia zaskakująca, bowiem chyba żaden poważny historyk dotychczas nie zakwestionował, że Pomorzanie byli takimi samymi Słowianami, jak Polanie, Łużyczanie czy Połabianie. Chyba, że uważa on, że na początku XIV wieku już nie Pomorzanie, ale osiedlający się od kilkudziesięciu zaledwie lat niemieccy kolonizatorzy stali się "rodzimymi". Skąd więc to przeciwstawienie u prof. Rymara? Czy tylko przejęzyczenie? Jeżeli tak, to tych potknięć w jego artykule "Maszewo pomorskie w czasach Massowów ze szczególnym uwzględnieniem osadnictwa na podzamczu w XIII-XIV wieku" jest więcej. Wskażmy na dwa dalsze.

Autor uznaje, że "Legendę o zamku słowiańskiego rycerza - rabusia, pana "z Maszewa" (von Massow), który rabował kupców ... zaliczyć należy do ludowych bajek". Nie wiadomo, na jakich podstawach profesor tak jednoznacznie wyklucza możliwość zaistnienia takiego faktu, skoro są przesłanki, które nie pozwalają wyeliminować ewentualnego ziarna prawdy w tych starych, pomorskich podaniach ludowych. Podam dwa tego powody.

Pierwszy, to doskonałe strategicznie położenie Góry Zamkowej względem wczesnośredniowiecznego układu głównych szlaków handlowych na Pomorzu, odtworzonych na poniższej mapie.

Drogi handlowe wiodące przez Maszewo w IX-XII wieku
Dosłownie u stóp maszewskiego zamku krzyżowały się dwa najważniejsze trakty pomorskie: jeden prowadzacy od Słowian łużyckich i połabskich przez Szczecin do Kołobrzegu (szlak solny), oraz drugi, prowadzacy od Czechów i Polan przez Santok do Wolina (droga handlowa Skandynawów z południem Europy). Potwierdzeniem aktywności tych szlaków są znaleziska archeologiczne, jak na przykład to z odległej o 6 km od Maszewa Łęczycy z 1932 roku, zawierające między innymi ponad 130 monet niemieckich, czeskich i arabskich z okresu wczesnego średniowiecza, czy też denary rzymskie znalezione w pobliskiej Krzywnicy.

Jadąc od strony Szczecina lub Pyrzyc do Wolina lub Kołobrzegu i trzymając sie ubitego i oznaczonego traktu nie sposob było ominąć przejazdu pod samą Górą Zamkową. Każda inna trasa była nie tylko nadłożeniem drogi, ale zmuszała do jej przebycia albo na zachód od Maszewa, przez Puszczę Goleniowską i przez mokradła w rozlewiskach Iny (w tamtych czasach znacznie bardziej rozległych niż obecnie), albo na wschód od tego grodu, przez tereny pofałdowane wzgórzami morenowymi i poprzecinane jeziorami rynnowymi.

Drugim faktem, który każe zastanowić się nad jego przyczynami, jest trasa misji chrystianizacyjnej na Pomorzu Ottona z Bambergu z 1124 roku, która ominęła drogę przez Maszewo. Otton przybył na Pomorze z Gniezna, w eskorcie wojska polskiego, prowadzącej go od Ujścia nad Notecią do Stargardu. Tutaj przywitał go przybyły ze swej rezydencji w Kamieniu w eskorcie około pięciuset żołnierzy na koniach książę pomorski Warcisław I. Biskup Otto, mający od 1080 roku liczne kontakty z dworami książęcymi i kościelnymi w Polsce, przybył na zaproszenie Bolesława Krzywoustego już rok wcześniej. Oto malowidło na drewnie z 1628 roku, znajdujące się, tak jak i grób biskupa, w kościele św. Michała w Bambergu (źródło: Apfelweibla.de). Przedstawia ono wyobrażenie powitania biskupa Ottona przez polskiego króla w 1123 roku (jednakże w ubiorach XVII-wiecznych). W opisie autorskim wymieniony jest Poznań, jako miejsce powitania, chociaż być może było to Gniezno.


Pomimo pierwszego sukcesu w Pyrzycach, kiedy siedem tysięcy Pomorzan poddało się chrzestowi, między innymi dzięki, jak to określa biskup szczecińsko-kamieński na swojej stronie internetowej "jednym ze środków umiejętnie stosowanych przez Ottona były okazałe wystąpienia, które na prostaczków działały niekiedy w sposób bardzo skuteczny", misja przyjmowana była na początku nieufnie lub wrogo. Orszak Ottona w drodze ze Stargardu do Kamienia przeprowadzono wśród gęstwiny lasów i mokradeł wzdłuż wschodniego brzegu Iny, w kierunku Goleniowa, a następnie do Nowogardu, z pominięciem głównego szlaku prowadzącego przez Maszewo. Nie można wykluczyć, że zdecydowano się na te dodatkowe trudy podróży przez niezaludniony teren z uwagi na możliwy niechętny stosunek do misji przez rycerzy grodu maszewskiego.

Pisząc o kolejnych pokoleniach rodu rycerzy von Massow prof. E. Rymar podaje w jednym miejscu, że "Ludolf Młodszy obiecał zarazem ... nigdy nie mieć roszczeń do należnych do swego bezpotomnego brata rycerza Konrada (II) ...", aby dalej stwierdzić, że "Konrad (II) ... posiadł "Świecko" ...; a jego potomkowie potem Barcino ...". Nieścisłości występujace w artykule prof. E. Rymara wskazują na jego publicystyczny raczej, niż naukowy charakter. 

Niesłowiańskie jakoby, zdaniem prof. Rymara, pochodzenie rycerzy z zamku maszewskiego jest uznawane również przez współczesnych potomków von Massowów, zdaniem których przodkowie rycerza Konrada von Massow pochodzili z Dolnej Saksonii. Współcześni potomkowie niektórych innych, starych, pomorskich rodów, na przykład Klestów (Kleszczów), o zgermanizowanym później nazwisku von Kleist, odcinają się od słowiańskich korzeni, deklarując - bez dowodów historycznych, niemieckie pochodzenie rodu.

Gdyby tak było - jak deklarują dzisiejsi von Massowowie, że ród ten przybył z Saksonii, oznaczałoby to, że nie nazwisko rodu pochodzi od nazwy zamku, ale odwrotnie - nazwa zamku, grodu i późniejszego miasta pochodzi od imienia rycerza, jakoby pochodzenia niemieckiego. Nie znajdują oni jednak żadnych, wcześniejszych niż na Pomorzu, śladów tego imienia lub nazwy w konkretnych miejscach Niemiec.

Zauważmy jednakże, że najstarsze nazwy Maszewa - Massowe, Massow, mają typowe, słowiańskie końcówki, wskazujące na przyjęcie tej nazwy patronimicznej od imienia słowiańskiego, a nie germańskiego właściciela. Charakterystycznymi zakończeniami w języku polskim i w innych językach słowiańskich, pozwalającymi na ustalenie, że dana nazwa miejscowa jest nazwą dzierżawczą, czyli pochodzącą od osoby, są: -ow, -ów, -ew, -owo, -owa, -ewo, -ewa.


Zastanówmy się, na ile niemieckie pochodzenie nazwiska Massow jest prawdopodobne. Jeżeli uznamy, że istnieją źródła historyczne wzmiankujące zamek w Maszewie z 1091 roku, to czy możliwe jest, aby rycerz saksoński mógł "wyemigrować" na własną rękę przed conajmniej pół wieku przed misją biskupa Ottona z Bambergu, od której, a właściwie dopiero pół wieku później, rozpoczęła się germanizacja Pomorza? W jaki sposób dolno-saksoński rycerz mógłby wejść w posiadanie słowiańskiego zamku w XI wieku? W jaki sposób mógłby on dotrzeć do Maszewa zza Łaby, poprzez tereny zajmowane wówczas jeszcze przez słowiańskie plemiona Połabian i Obodrytów, w okresie częstych wtedy wojen w Saksonami?

Pamiętajmy, że właścicielem zamku mogła być osoba o wysokiej pozycji i autorytecie wśród lokalnej społeczności, bowiem od jej pracy i współpracy zależała zdolność obronna zamku i dobrobyt jego właściciela. Pozycje taką panowie na zamku budowali przez pokolenia, chyba że dostawali go od księcia za swe zasługi. Czy rycerze saksońscy mogli przejąć zamek maszewski w którykolwiek z powyższych sposobów? Gdyby nawet chcieli i mogli kupić zamek, to jako "obcy", bez znajomości lokalnego języka pomorskiego i zwyczajów, czy mogliby być uznani przez mieszkańców pobliskiego grodu za swoich "panów na zamku"?

Zauważmy zresztą, że w początkowej fazie kolonizatorzy z zasady nie "mieszali się" ze starymi grodami słowiańskimi, ale budowali często w ich pobliżu swoje wsie i miasta, na tak zwanym surowym korzeniu (łac. in cruda radice), nadając im własne niemieckie nazwy. 

Oto scena aktu założenia wsi na terenach połabskich przez niemieckich osadników, zawarta w wielkim dziele prawniczym z XIII wieku, zatytułowanym "Sachsenspiegel" ("Zwierciadło saskie"). Piszę o nim szerzej w artykule "Maszewo Anno Domini 1091".


W rok po publikacji o Maszewie Edward Rymar wydał w Strzelcach Krajeńskich inne opracowanie, zatytułowane "Tankow / Danków im Wandel der Geschichte. Einstiges neumärkisches Städtchen und heutiges Dorf", w którym zapomniał już, że "niemieckich" Massowów umieścił w Maszewie na początku XIV wieku, bowiem w tejże pracy stwierdził, że "rodzina Massowów przybyła z Rzeszy na Pomorze pod koniec XIV wieku i otrzymała w lenno Massow (będące wkrótce miastem, dzisiaj Maszewo), którego nazwa od nich pochodzi". ("... Familie von Massow kam aus dem Reich nach Pommern gegen Ende des 14. Jh. und erhielt das Lehen in Massow (in Kürze eine Stadt, heute Maszewo), von wo aus der Name abgeleitet wurde"). Przykro mi poddawać w wątpliwość solidność warsztatu naukowego tego znanego na Pomorzu  historyka, ale istotne błędy w analizie źródeł historycznych same prowadzą go do mylnych i sprzecznych wniosków.

Germanizacja, czyli przejmowanie przez miejscową ludność niemieckiej kultury, języka i organizacji społecznej, rozpoczeła się na ziemi maszewskiej od objęcia jej we władanie przez biskupstwo w Kamieniu w 1259 roku. Wcześniej, w 1176 roku przeniesiono siedzibę biskupstwa z Wolina do Kamienia. W 1217 roku papież Honoriusz III (1150-1227) zatwierdził wszystkie przywileje tego biskupstwa, w tym prawo do dziesięciny, a biskupów kamieńskich mianował odtąd jako niezależnych książąt (princeps regni) Swiętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Oto kopia jednego ze sławnych fresków Giotta obrazujących sceny z życia św. Franciszka z Asyżu, stojącego przed obliczem papieża Honoriusza III.

Giotto di Bondone - św. Franciszek z Asyżu przed papieżem Honoriuszem III
Biskup Hermann von Gleichen wprowadził na terytorium biskupstwa planowe zasiedlenie przez niemieckich imigrantów. To z jego inicjatywy i na jego zaproszenie przybył z Brunszwiku na Pomorze jego siostrzeniec Otto von Everstein (Eberstein), któremu oddał w lenno ziemię nowogardzką, golczewską i maszewską. Czy "wyrugowani z Maszewa jako lennicy biskupa", jak to określa prof. E. Rymar, rycerze von Massow nie zostali ostatecznie zmuszeni do sprzedania zamku, a może już tylko pozostałości po nim ("antiquum castrum") w 1344 roku, z powodu ich nie-germanskiego pochodzenia?

Pierwsza odnotowana, albo raczej dotąd zachowana w źródłach historycznych, niemiecka nazwa miejsca na Pomorzu, jak podaje m. in. August von Haxthausen w książce "Die ländliche Verfassung in den einzelnen Provinzen der preussischen Monarchie" (Königsberg 1839), pochodzi dopiero z 1220 roku, z okolic Pyrzyc. 

Imię Konrada z Maszewa pojawia się, w zachowanych lub znanych historykom dokumentach, w akcie wydanym przez księcia Barnima I 16 czerwca 1253 roku ("... Testes huius donationis et appropriationis sunt. Venerabilis pater dominus Hermanus, Caminensis episcopus, Heinricus, archidiaconus Stetinensis, item Conradus de Massow ..." ("CODEX POMERANIAE", Greifswald 1843, str. 965), a zatem przed rozpoczęciem kolonizacji niemieckiej w tym rejonie Pomorza. 

Codex Pomeraniae Diplomaticus 1768
Oto kopia strony tytułowej pierwszego tomu wydania z 1768 roku, tego jednego z najbogatszych zbiorów źródeł pisanych o Pomorzu. Właścicielem oryginału jest Książnica Pomorska w Szczecinie, która udostępniła wersję elektroniczną w internecie.

Należy zauważyć, że nadanie rycerzowi z Maszewa germańskiego imienia Konrad nie musiało oznaczać, że ten ród szlachecki pochodził z Niemiec. Nieznany z imienia ojciec Konrada, był zapewne blisko związany z dworem książęcym w Szczecinie, na co wskazują dokumenty, w których nazwisko Konrada z Maszewa pojawia się jako świadka w aktach notarialnych, wydawanych zarówno przez księcia, jak i biskupa pomorskiego. 

Można przypuszczać, że Konrad z Maszewa urodził się około 1232 roku, kiedy to istniała tam już parafia, kierowana przez niemieckiego księdza Bertrama. Germańskie imię Bertram wywodzi się z dwóch słów - beraht (lśniący) i hraban (kruk). W tym też okresie, w latach 1219-1233, biskupem pomorskim był, spowinowacony z książęcym rodem Gryfitów Konrad II, potomek słowiańskiego rodu Świętoborzyców. Nie może dziwić, że ród rycerski z Maszewa, włączając się do trwającej na Pomorzu misji ewangelizacyjnej, nadał kolejnemu potomkowi także imię Konrad. Imię to ma swoje źródła w słowach kuoni (odważny) i rât (rada), co razem znaczy „odważny (dobry) doradca”.

Przytoczmy jeszcze zdanie z książki "Geschichte von Rügen und Pommern" 2. Theil, Hamburg 1840 (strona 509), które także przeczy tezom prof. E. Rymara: "Do rangi miasta w biskupstwie Hermana zostało podniesione ulubione przez księcia Barnima Maszewo, które już przed 1274 rokiem było dobrze rozbudowaną gminą miejską na bazie tamtejszej słowiańskiej wsi kościelnej".

Oto fragment pełnego wieńca murów obronnych przy dawnej Bramie Nowogardzkiej (ilustracja edytowana, na podstawie foto: Sławomir Milejski, 2020).


Fakt istnienia Maszewa na długo przed formalnym nadaniem mu praw miejskich w 1278 roku  potwierdzają autorzy, wydanej w Berlinie w 1878 roku, książki "Nachrichten über das Geschlecht derer von Massow" (Wiadomości o rodzie von Massowów),  Paul Hermann von Massow (ur. 1837, Będziechowo koło Słupska, zm. 1870) i Ewald Ludwig von Massow (ur. 1845). Stwierdzili oni, że "Te dokumenty, których autentyczność jest ewidentna, z pewnością prowadzą znawcę historii Pomorza do przypuszczenia, że miasto Massow posiadało już zamek w epoce słowiańskiej" („Diese Urkunden, deren Aechtheit ganz sichtbar ist, führen gewiß einen Kenner der Pommerschen Geschichte zu der Vermutung, dass die Stadt Massow zur Zeit der Slawen schon eine Burg gehabt habe"). Wydaje się więc, że dostępne dziś źródła historyczne wskazują dość wyraźnie, chociaż niezupełnie jednoznacznie, że rycerze von Massow nie byli innego, niż słowiańskiego pochodzenia.

Dyskutować natomiast można, z jakiego pomorskiego imienia wywodzi się słowo Massow, Massowe lub Massau - jako najczęściej spotykane w starym języku niemieckim określenia dla miasta Maszewa na Pomorzu. Pamiętajmy, że dokumenty pisane pojawiły się na Pomorzu (nie licząc wcześniejszego sprzed kilku wieków pisma runicznego) wraz z przybyciem zakonników niemieckich, którzy zapisywali imiona i nazwy miejscowe tak jak je słyszeli z ust tubylców, zgodnie z logiką języka niemieckiego, a nie pomorskiego czy polskiego (czy mogliby na przykład poprawnie napisać w swoim języku przysłowiowy Szczebrzeszyn?).

Ewa Rzetelska-Feleszko, uznana w świecie naukowym profesor slawistyki, wyraziła pogląd, że nazwa Maszewo pochodzi od imienia Masz, Maszo, zdrobniałych form od Małomira, Marcina lub Mateusza. Należy zauważyć, że jako nazwa geograficzna Maszewo występuje w kilku miejscach w Polsce, o bardzo zróżnicowanej historii ich powstania, ale także na Ukrainie, w Rosji i w Chorwacji. Można zgodzić się, że niektóre z tych miejsc wywodzą swoją nazwę z imion, które sugeruje autorka. Moim zdaniem, jej opinia nie dotyczy jednak "naszego" Maszewa. Spróbuję to krótko uzasadnić.

Starosłowiańskie imię Małomir, oznaczające osobę pokojową, dobrą, spokojną wydaje się mało prawdopodobne, jako odzwierciedlające możliwe cechy rycerzy zamku, położonego przy głównym trakcie pomorskim, będacego przedmiotem wielu napaści, który nie przetrwał czasów średniowiecza. Imiona Marcin i Mateusz są natomiast pochodzenia odpowiednio łacińskiego i hebrajskiego. Mogły się więc one pojawić na Pomorzu dopiero wraz z wprowadzeniem i utrwaleniem chrześcijaństwa, a więc nie wcześniej niż w XIV wieku. Imiona te zatem nie istniały na Pomorzu w okresie pogańskim, w którym powstał zamek w Maszewie.

Oto XIV-wieczne mury obronne i XV-wieczna baszta więzienna w Maszewie (foto: F. Bredowski, 1913).


Tę samą opinię o pochodzeniu nazwy miasta Maszewa, co wspomniana wyżej lingwistka, podziela inny językoznawca -  Kazimierz RymutTwierdzi on: "Nazwa znana od średniowiecza (civitas, castrum et tota terra Massowe, 1321). Pochodzi od nazwy osobowej Masz. Nazwa osobowa Masz, której istnienie poświadczają średniowieczne źródła polskie, stanowi formę skróconą imion złożonych typu Małomir. Forma zgermanizowana nazwy - Massow."

O nierealności imienia Małomir jako źródła dla słowa Massowe, była przed chwilą mowa. Dodajmy tutaj, że od strony fonetycznej wspólne dwie pierwsze litery tych dwóch słów, to za mało, aby pogląd o ich wzajemnym związku onomastycznym wykraczał poza czystą spekulację. Dziwić się należy, że ten uznany autorytet przywołuje nazwę Massowe dopiero z 1321 roku, podczas gdy znana jest ona z wielu wcześniejszych dokumentów historycznych, w tym najstarszym, jaki przetrwał w źródłach - z 29 stycznia 1233 roku (Bertrammus plebanus in Massowe).

Wydaje mi się, że nazwa Maszewa może pochodzić od imienia Masław, jak je pisał Gall Anonim (nazwał go comes - wysokiej rangi szlachcic, arystokrata), albo Maslau, jak pisał je Wincenty Kadłubek. Jest ono jednym z najstarszych słowiańskich imion, które w zachowanych źródłach historycznych wystąpiło po raz pierwszy w roku 1040. Oznacza ono kogoś, kto ma sławę, kto cieszy się sławą.

Masław - imię to nosił między innymi mazowiecki możnowładca (kronikarz ruski Nestor uważał go za księcia - kniazia), zmarły w 1047 roku, znany z jego walk o niezależność Mazowsza, jakie toczył z pomocą Pomorzan i Prusów przeciwko Polanom. Pisze o nim na swojej stronie Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Mazowieckiej. Oto mapa niezależnego od Polan Księstwa Mazowieckiego w latach 1037-1047, za panowania Masława.

Księstwo Mazowieckie w latach 1037-1047
Jan Długosz od Masława wywodził nazwę Mazowsza, które wcześniej pisane było tylko po łacinie jako Masovia. Także od strony fonetycznej imię Masław jest bliskie Massow czy Massau. I tak jak w starej polszczyźnie, gdy pytano się o własność: "czyje to?", odpowiadano "ojcowe", tak zamek i tereny rycerzy maszewskich być może nazywano Masławe, a może po pomorsku brzmiało to Masłowe, który to przymiotnik dzierżawczy kronikarze niemieccy zapisali jako Massowe albo też jako Maasouwe lub Massauwe.

W dniu 14 września 1317 roku rada miejska w Maszewie przyznała miejscowemu proboszczowi daninę w formie sześciu wiszpli zboża (jeden wiszpel to około 1300 litrów). Nazwa Maszewa brzmi w odpowiednim fragmencie dokumentu następująco: "... że my, rajcowie miasta Massouwe, zgodnie z wolą naszych mieszczan, w imię szerzenia chwały Bożej, jednomyślnie przyznaliśmy na zawsze sześć wiszpli zboża, to jest żyta i owsa, w celu utrzymania naszego plebana i jego następców..." (quod nos consules civitatis Massouwe cum voluntate nostrorum burgensium unanimi ad laudis promotionem divinae ampliorem sex choros annonae, siliginis scilicet et avenae, ad sustentationem nostri plebani suorumque successorum assignavimus perpetue possidendos ...).

W dokumencie z 16 lutego 1320 roku książę pomorski Warcisław IV zwalnia miasto Maszewo z cła i akcyzy: "... podążając ich godnymi pochwały śladami potwierdzamy, że mieszczan zamieszkujących w Massowe, zwalniamy na całej ziemi naszego panowania, od wszelkich egzekucji i podatków ..." (... eandem eorum laudabilibus vestigiis inherendo donando confirmamus, statuentes quod iidem burgenses universaliter in Massowe commorantes per totum districtum dominii nostri ab omni exactione ungelt et thelonii ...). 

W innym dokumencie, datowanym 4 grudnia 1320 roku, hrabia Heinrich von Eberstein przekazuje klasztorowi w Marianowie (Marienfließ) patronat nad parafią w Lutkowie (Rehwinkel), koło Chociwla: "W imię Pana, amen. Ja, Henryk, z łaski Bożej, hrabia Eberstein, pan w Nowogardzie i Massowe, ..." (In nomine Domini amen. Hinricus dei gracia comes ab Eberstein, dominus in Novogarde et Massowe, ...). Zwróćmy uwagę na bliską słowiańskiej wymowie nazwę Nowogardu - Novogarde. Oto poniżej ilustracja klasztoru w Marianowie, na podstawie ryciny z mapy Lubinusa z 1618 roku (źródło: vonBorcke.com).


Adresowany do wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego list żelazny, napisany w Sianowie i datowany 11 września 1440 roku, został wystawiony przez Ludeke Massowe z Sianowa (von Sanowe), dla swojego kuzyna,  Caspara Stangenbergha. Rycerz ten również właścicielem zamku w Golczewie (Gülzow). Władali tym zamkiem po nim rodziny Eberstein i Flemming. Z 1447 roku pochodzi regest, w którym zawarta była odpowiedź Wielkiego Mistrza, 
w imieniu króla Danii, na prośbę burmistrza Darłowa (Rügenwalde), w obecności Ludeke von Massow i wójta Geresloffa ze Słupska (Stolp), w sprawie sprzedaży Zakonowi nieruchomości na Gotlandii.

W dokumencie wystawionym w Świdwinie w dniu 2 grudnia 1442, dotyczącym odbytych na zamku w Szczecinku rozmów księcia Bogusława IX z komturem Zakonu Krzyżackiego w Elblągu wymieniony był jako świadek, guwerner na dworze księcia, Ludike Massauwe, hrabia Nowogardu. Zapewne chodzi o tego samego, co wspomnianego wyżej w dwóch dokumentach, Ludeke von Massow. Pozycja polityczna Ludeke Massowa w Księstwie Pomorskim była wtedy bardzo wysoka, o czym świadczy inny regest, datowany w podmaszewskiej Osinie (Schoenhagen) 22 września 1443, w którym osobiście reprezentuje on księcia Bogusława IX w rozmowach z Zakonem Krzyżackim. 

Imię Ludeke może być słowiańską formą germańskiego imienia Ludwig, ale może też pochodzić od prasłowiańskiego słowa *ljudъ - lud. Końcówka -ek jest w słowiańskich językach formą zdrobnienia, podobnie jak w germańskim -eke. Dodajmy, że pochodzący w prostej linii od Konrada z Maszewa, zmarły około 1544 roku  Mickes (III) von Massow, tak jak i jego dwaj przodkowie o tym imieniu, nosił faktycznie słowiańskie imię Mieczysław, zgermanizowane na Miceslaus. 

Inni przedstawiciele tego rodu miewali, aż po ostatnie stulecia, słowiańskie imiona, na przykład Bogusław, Kazimierz czy Stanisław lub niegermańskie, jak Anna, Walenty, Benedykt, Kasper, Katarzyna, Łukasz czy Tomasz.

W wydanej w Kopenhadze w 1652 roku książce "Danmarctis Rigis Krønicke", której autorem był uznany historyk duński, Arild Huitfeldt (1546-1609), kilkukrotnie przywołuje imię hertug Conrad aff Massow. Jednakże nie chodzi tutaj o maszewskiego rycerza, ale o księcia Konrada I Mazowieckiego. Oto jeden z fragmentów książki: "Tego 1239 roku na Pomorzu wybuchła wojna. Książę Konrad Mazowiecki zdobył od Świętopełka [księcia gdańskiego] gród Bidegast [Bydgoszcz] ..." (Dette Aar 1239 vaar Krig udi Pommern. Hertug Conrad aff Massow vant Svantepolck it Slot af / heed Bidegast ...). 


Na marginesie, w historiografii zachodniej Konrad Mazowiecki jest dość często mylony,  z żyjącym również w XIII wieku rycerzem z Maszewa, w źródłach historycznych - Conrad de Massowe, Konrad von Massow. Historyk duński używał mylnie zgermanizowanej i dotyczącej miasta Maszewa nazwy Massow, w rozumieniu Mazowsza, zamiast łacińskiej nazwy Mazovia

Być może te pomyłki u dawnych historyków wynikały z możliwego wspólnego źródłosłowu obu toponimów 'Maszewo' i 'Mazowsze' - od słowiańskiego imienia Masław. W przypadku Maszewa pierwotna, patronimiczna nazwa grodu mogła brzmieć Masławe, germanizowana stopniowo, jak widzimy w źródłach historycznych, na Masouwe, Massouw i Massow.

Wypada tutaj nadmienić, że pochodzący z Maszewa, słowiański lub nawet, być może, słowiańsko-normański z pochodzenia (do czego obecnie w swoich biografiach się nie przyznaje), ród rycerski von Massow, czyli dosłownie - z Maszewa, powołał do życia jeszcze trzy miejscowości, które nazwał swoim imieniem - na Pomorzu wschodnim Maszewo Lęborskie (Groß Massow) i Maszewko (Klein Massow), oraz - uwaga, w Estonii - pierwotnie zwane Massow, później Massau, obecnie Massu. Założycielami tej ostatniej wsi w połowie XVI wieku byli Hans (zm. 1555) i Lukas von Massow, synowie wspomnianego Mickesa von Massow, którzy później wsparli aneksję Estonii (tak zwane Inflanty) przez polskiego króla, Zygmunta III Wazę.

Oto zaznaczone na mapie rosyjskiej z XIX wieku, położenie osady Massau (ros. Массау), na wschód od wybrzeża Bałtyku.


Ród Massowów, potomków Masława, chciaż sam, jak i cała szlachta pomorska germanizowany, w obliczu postępującego z zachodu zajmowania ziem przez osadnictwo niemieckie, wspierane tak przez biskupów kamieńskich, jak i wrogą książętom pomorskim Brandenburgię, przenosił się coraz bardziej na wschód, w kierunku Polski. Najpierw osiedlił się w okolicach Czaplinka, później założył własny gród, zwany Rummelsburg, dzisiaj
Miastko

Jak znaczne już pod koniec XV wieku były posiadłości rodu Massowów na wschodnich krańcach Pomorza, świadczy dokument księcia pomorskiego Bogusława X z 1478 roku, w którym Henning i Mickes von Massow oraz ich kuzyni Ewald, Thomas i Claus, posiadają w lennie następujące miejscowości: Miastko, Barcino (Bartin), Barnowiec (Reinfeld), Barwino (Barvin), Dredyń (Treten), Gwiazdowo (Quesdow), Kończewo (Kunsow), Kwasowo (Quatzow), Łętowo (Lantow), Mądrzechowo (Mangwitz), Miłocice (Falkenhagen), Runowo (Runow), Warblewo (Warbelow), Żukowo (Suckow) i kilka innych, dzisiaj już nieistniejących. 

Najbardziej na wschód położone posiadłości, niedaleko granicy z Polską, zajmował w XVI wieku Rudiger von Massow, mając siedzibę w Łętowie (niem. Lantow). Sprawował on funkcję marszałka na dworze książąt Pomorza, Barnima IX Pobożnego i Filipa I

Oto fragment mapy wschodniej części Pomorza, z końca XVIII wieku, z zaznaczonym położeniem majątku tego szlachcica.


Szlachcic ten wsparł finansowo króla polskiego Zygmunta II Augusta (1520-1572), udzielając mu dwukrotnie w 1566 roku pożyczek pieniężnych, bez żądania zastawu na majątku, o łącznej kwocie 40.625 talarów. Pieniądze te nie zostały zwrócone do śmierci zarówno Rudigera, jak i króla Zygmunta.  Zwrotu pieniędzy domagała się od króla Stefana Batorego rodzina Rudigera, w liście do króla z listopada 1578 roku. Treść petycji zawarta jest w publikacji pod redakcją Karoliny Lanckorońskiej, "Elementa ad Fontium Editiones", Tom XXIX, Pars V, 1972.

 Post scriptum (2014):

Ostatnie lata przyniosły w naszym kraju wiele znaczących odkryć archeologicznych z okresu budowania zrębów państwa polskiego (X-XI wiek), które - o ile same w sobie nie przełomowe, są jednak na tyle czytelne i jednoznaczne w swojej wymowie, że w powiązaniu z dotychczasowym dorobkiem archeologii w kraju i za granicą, stworzyły podstawy do zasadniczo nowego spojrzenia na źródła i przyczyny nagłego (w perspektywie historycznej) uformowania się struktur państwowych w Polsce.

Rysujące się już od wielu lat, poza oficjalną wykładnią naszych historyków, zarysy nowych interpretacji źródeł archeologicznych i historycznych znalazły swój mocno uargumentowany i spójny wyraz w zbiorze esejów Zdzisława Skroka "Czy wikingowie stworzyli Polskę?" (Iskry 2013), a także w w hipotezie sformułowanej przez Marka Skarbka Kozietulskiego "Czy władztwo piastowskie wyrosło na wiślańskich szlakach do Orientu?", Los Angeles 2013.

W tym świetle widać wyraźnie, że ewolucja kulturowa i polityczna najpierw wśród Obotrytów, a później także wśród Ranów i Pomorzan, w okresie VIII-X wieku, musiała być w znaczącym stopniu stymulowana przez bezpośredni, wewnątrzplemienny, a później wewnątrzpaństwowy w niej udział Normanów.
.

sobota, 20 lutego 2010

Pomeranos - spadkobiercy kultury pomorskiej


Wielu współczesnym mieszkańcom Pomorza mogłoby wydawać się że kultura pomorska, czyli historyczny język, folklor i tradycje tego regionu, przestała dawno istnieć. Jedni powiedzieliby, że od początku XV wieku, kiedy zanikła tutaj mowa słowiańska, inni że kultura pomorska odeszła w przeszłość wraz z wysiedleniem w 1945 roku i rozproszeniem jego dawnych mieszkańców. Większość zapewne przypuszcza, że żywej kultury pomorskiej już nie ma. Otóż nie! Zyje ona wśród największego na świecie skupiska potomków Pomorzan w odległej Brazylii. Niech wstępem do tego postu będzie krakowiak zatańczony przez brazylijskich Pomeranos:



Pomeranos to obecnie około trzystutysięczna społeczność Pomorzan, która osiedliła się w XIX wieku w trzech południowych stanach Brazylii: Espirito Santo, Rio Grande do Sul i Santa Catarina.

Były to czasy wielkich emigracji z najbiedniejszych regionów Europy, głównie z Irlandii, Pomorza i z Galicji, do "ziemi obiecanej" w innych częściach świata. Pomorzanie zostali zmuszeni do emigracji nie tylko z powodu biedy, ale w wyniku drastycznej społecznie polityki, najpierw króla Prus Fryderyka Wilhelma III, a później Bismarcka. Ten pierwszy zakazał modlitw publicznych, (czyli w kościołach), a później nawet w domach prywatnych, w religii luterańskiej, dominującej na Pomorzu. Ten drugi, "żelazny kanclerz", mający za żonę Joannę z Puttkamerów, z pomorskiego rodu o słowiańskich korzeniach, którą bardzo cenił, z jednej strony doprowadził do politycznego zjednoczenia Niemiec i wielkiego postępu gospodarczego kraju, z drugiej strony niszczył wszelkie ślady mniejszości narodowych i obcych kultur. Przy okazji wzmianki o pomorskich Puttkamerach warto dodać, że Adam Mickiewicz obdarzył niespełnioną miłością Marylę Wereszczak, małżonkę Wawrzyńca Puttmakera, przedstawiciela powstałej w XVII wieku litewskiej odnogi tego rodu.

Przywiązanie pomorskich, a ogólnie północno-niemieckich imigrantów w Ameryce do starej wiary luterańskiej potwierdza poniższa litografia, zatytułowana "Życie Martina Lutra i bohaterów reformacji" i wydana w Nowym Jorku w 1874 roku (źródło: Library of Congress).
 

Przedstawia ona Lutra palącego bullę papieską, mocą której został on ekskomunikowany, a także postacie prekursorów Reformacji: Czech Jan Hus, Włoch Girolamo Savonarola oraz jej głównych zwolenników: Anglik John Wycliffe, Niemiec czeskiego pochodzenia Kaspar Cruciger, Niemiec Philipp Melanchton, Pomorzanin Johannes Bugenhagen, król Szwecji Gustaw II Adolf oraz Bernhard, książę Saksonii-Weimaru.

Do USA i Australii najczęściej wyjeżdżali z Pomorza rzemieślnicy i robotnicy miejscy, nieco lepiej sytuowani od beznadziejnie biednych mieszkańców pomorskich wsi i majątków ziemskich. Z Maszewa i z najbliższych okolic wyemigrowało wówczas do USA kilkaset osób. Większość z nich osiedliła się w stanie Wisconsin, gdzie w ciągu półtora wieku całkowicie zasymilowała się w społeczeństwie amerykańskim, a także w zasadzie utraciła poczucie odrębności kultury pomorskiej od niemieckiej.

Najbiedniejsi Pomorzanie, nie posiadający ani ziemi, ani domu, mieszkający "kątem" w junkerskich majątkach w zamian za świadczoną tam pracę, między innymi ci z byłego powiatu Nowogard, emigrowali do Brazylii, której rzad oferował im darmowy przejazd statkiem, darmową ziemię (lasy do wykarczowania) i pożyczkę w formie zwierząt gospodarskich i ziarna. W latach 1856-1940 z okolic Maszewa wyemigrowały do Brazylii (rejon miasta Blumenau, stan Santa Catarina) rodziny z Nastazina (Hermelsdorf), Mokrego (Schönwalde), Kani (Kannenberg), Wyszomierza (Wismar), Wojtaszyc (Voigtshagen).

Przybyli praktycznie bez żadnego dobytku i pieniędzy, osiedleni w głębi brazylijskiej puszczy, z dala od innych społeczności i dróg, Pomorzanie zaczęli budować swoją małą ojczyznę. Izolacja od świata wzmocniła ich wzajemne więzi i wolę przetrwania. Powstawały pierwsze chaty w stylu pomorskim. Zbudowali pierwszy kościół ryglowy, bez żadnej cegły. W internecie jest wiele blogów redagowanych przez brazylijskich Pomeranos, którzy piszą o własnej historii i kulturze. Oto jedno ze zdjęć, archiwum : Ursula Topper Dettmann:

Współczesny język pomorski, tak zwany Pommersche Platt, jest dialektem języka dolno-niemieckiego (Plattdüütsch), który ukształtował się pod pewnym wpływem języka holenderskiego (na przykład pory roku po pomorsku: Blaumatijd - czas kwiatów, Warmtijd - ciepły czas, Fruchttijd - czas owoców, Kaltijd - zimny czas).

Nie wiem, czy zachowały się w języku mówionym przez Pomeranos jakiekolwiek ślady języka słowiańskiego, czyli dawnego pomorskiego. Zdaniem historyków i językoznawców język pomorskich Słowian mógł być zbliżony do języka Słowian połabskich. W książce "The Biblical Repository" (Tom 4, 1834) Edward Robinson pisze, że ostatnia msza odprawiona w języku tych Słowian miała miejsce w Wustrow, zwanym też Wendland (40 km na zachód od Wittenberge nad Łabą), w 1751 roku.

Do dziś zachowało się w Niemczech około tysiąca nazw geograficznych (miejscowości, rzek, terenów) pochodzenia słowiańskiego, jak pisze Oswald Jannermann w pracy "Slawische Orts- und Gewässernamen in Deutschland" (2009). Są to zwykle nazwy zakończone na -itz, -enz, -ik, -in oraz -ow, na przykład Berlin, Lipsk (Leipzig, kiedyś Leipzik). Interesującym jest, że w pewnych grupach języków słowiańskich występują samogłoski nosowe (w polskim, w dawnym połabskim i pomorskim), a w innych w ogóle nie (w rosyjskim, łużyckim). Na przykład polska łąka, połabska lonka albo lanka, ale rosyjska łuka i łużycka luk albo luckau.

W 2005 roku w pięciu miastach stanu Espirito Santo, do szkół podstawowych, do których uczęszczają dzieci Pomeranos, wprowadzono naukę języka pomorskiego. Rok później prof. Ismael Tressmann, etnograf, językoznawca i autorytet intelektualny brazylijskich Pomorzan, wydał słownik pomorsko - portugalski (zdjęcie wyżej), zawierający około 15 tysięcy terminów. Język ten zachował się także w mniejszych społecznościach pomorskich w USA i w Australii.

Znakomity badacz kultury pomorskiej, nie żyjący już dziennikarz Klaus Granzow (na zdjęciu) Pomorzanin z urodzenia i wyboru, w trakcie swojej wizyty u Pomeranos w 1975 roku zauważył, że nie znali oni w swoim języku słowa ciastko. Używali współczesnego niemieckiego słowa Kuchen. Doszedł wtedy do wniosku, że wyraz ten wypadł z użycia i został zapomniany, bo nie jedli ciastek z powodu wielkiej biedy, w jakiej trwali przez ponad cztery pokolenia od czasu przybycia do Brazylii. Jest jednak zupełnie możliwe, że nie znali tego słowa już pierwsi pomorscy imigranci, którzy jeszcze na Pomorzu od wielu pokoleń stanowili najuboższą warstwę społeczną. Wiele wskazuje na to, że to właśnie oni są potomkami Słowian pomorskich, a więc mają najstarsze pomorskie korzenie.

Na swoje słowiańskie, ale także germańskie pochodzenie brazylijscy Pomeranos powołali się w uzasadnieniu do projektu ustawy parlamentu stanowego Rio Grande do Sul, który w 2007 roku uchwalił dzień 18 stycznia, w 150 rocznicę ich przybycia do Brazylii, jako Święto Pomorzan. W audycji w języku portugalskim w dniu 6 września 2004, poświęconej niemieckim śladom w stanie Espirito Santo Radio Deutsche Welle podało, że "Pruska prowincja Pomorze zachowała swoją szczególną tożsamość kulturalną, mimo wielu prób jej zdominowania ze strony Duńczyków, Szwedów i Niemców." Oto zdjęcie z tytułem filmu dokumentalnego Hermanna Roelke z 2009 roku "Pomeranos: A trajetória de um povo" (Pomorzanie - droga pewnego narodu).


W okresie średniowiecznej kolonizacji Księstwa Pomorskiego przez Niemców, autochtoniczni Słowianie którzy nie asymilowali się z przybyłą nową kulturą, religią i organizacją społeczną, a dotyczyło to zwykle ludzi biedniejszych, zablokowany mieli często dostęp do edukacji, wykonywania rzemiosła i handlu, a także zmuszani byli do opuszczania miast. To ci najbiedniejsi Słowianie stworzyli trzon warstwy chłopskiej, która z wiekami ubożała, na rzecz rozrastających się latyfundiów, należących do germanizującej się szlachty pomorskiej oraz do kolonizatorów niemieckich i do Kościoła. Na tym oto starym zdjęciu z przełomu XIX/XX wieku uwieczniono chwilę opuszczania rodzinnych stron przez pomorską rodzinę i początek jej podróży "za chlebem" (źródło: Fotos Antigas de Pomerode).


Pomijam tutaj fakt, że proces wzrastającego rozwarstwienia społecznego i wzrost siły politycznej szlachty w okresie feudalnym był typowym we wszystkich krajach europejskich. A także fakt, że z perspektywy historycznej Księstwo Pomorskie, w świetle zmieniających się zagrożeń utraty niepodległości ze strony Danii, Szwecji, Polski i Niemiec zmuszone było do szukania aliansów z jednym z tych państw, aby uchronić się przed innymi.

Słowiańskość Polski i Pomorza okazała się zwornikiem zbyt słabym, wobec chrystianizacji wprowadzanej przez Niemców, która przyniosła ze sobą nie tylko nowy język, ale i wzmocnienie gospodarcze Księstwa. Należy pamiętać, że kiedy Polska piastowska włączyła Pomorze w swoje granice, to nie było to wynikiem porozumienia się z Pomorzanami, ale ich podboju. To właśnie za czasów króla polskiego Władysława Hermana, jego wojska pod dowództwem Sieciecha zniszczyły w 1092 roku zamek w Maszewie (także grody w Pyrzycach, Stargardzie, Białogardzie i Kamieniu). Prawdopodobnie zamek maszewski nie został już nigdy potem odbudowany. Oto złota moneta z 1981 roku z Władysławem Hermanem na awersie (lata panowania 1079-1102) i z godłem Polski na rewersie (źródło: Warszawskie Centrum Numizmatyczne, wcn.pl).


Zauważmy, że wraz z powstaniem w XVIII wieku systemów władzy absolutnej proces osłabiania państwa przez nadmierne przywileje szlachty został zahamowany w Niemczech i w innych krajach, ale nie w Polsce. Szlachta pomorska, biorąc przykład ze szlachty polskiej, kontestowała próby ograniczenia swoich przywilejów przez kolejnych królów pruskich, dążących do reform, które miały wzmocnić gospodarkę państwa.

Na sejmie w Stargardzie w 1653 roku posłowie słupscy Jakub von Puttkamer i Jan Adolf von Zitzewitz mocno zaprotestowali wobec niejasnego stanowiska elektora Brandenburgii, Fryderyka Wilhelma, prawnego sukcesora po księciu Bogusławie XIV, który unikał potwierdzenia dotychczasowych przywilejów szlachty pomorskiej. Zmuszenie w 1724 roku przez krola Fryderyka Wilhelma I do przyjęcia przez szlachtę pomorską reform z jednej strony oznaczało utratę resztek autonomii politycznej Pomorza wobec Prus, z drugiej rozpoczęło proces rozwoju gospodarczego Pomorza i wzmocnienie siły ekonomicznej i tym samym politycznej Prus. W Polsce w tym czasie postępowała dezorganizacja struktur państwowych i zapaść gospodarcza, zakończone upadkiem państwa i rozbiorami.

Kultura pomorska wyrosła zarówno z korzeni słowiańskich, jak i germańskich. Tak jak sam człowiek rozwija się w ciągu swego życia, tak i społeczności lokalne ewoluują w swej wielowiekowej historii. W kulturze pomorskiej zmieniał się język, zwyczaje, a nawet religia. Co pozostało niezmienne, jak w każdej społeczności regionalnej, to poczucie tożsamości z ziemią rodzinną, zamieszkałą "z dziada, pradziada", z jej przyrodą i klimatem oraz z wizerunkiem i rytmem pracy, codziennego życia i sposobem świętowania. Pomorski "klimat" oddaje dobrze ekspresjonistyczna grafika Martel Schwichtenberg, zatytułowana "Z Pomorza" (Aus Pommern), opublikowana w wydawnictwie Eckart von Sydow, Hannover 1923 (źródło: Christie's).


Współcześni Pomeranos, mimo olbrzymich przeciwieństw losu, jakie stawały im na drodze przez ostatnie 150 lat, uratowali od zapomnienia kulturę swoich przodków. I za to można mieć dla nich wielki podziw. O tych przeciwnościach trwających do dziś i o samej kulturze napiszę przy innej okazji. Z pewnością warto!
.