Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezioro Warszewskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezioro Warszewskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 marca 2011

Obodryci w Maszewie


Chociaż wywodzącą się od słowiańskiego imienia Warcisław, zachowaną w ciągu wielu wieków przez Niemców, a także przez ponad 20 lat po II wojnie światowej nazwę Jeziora Warszewskiego w Maszewie w ostatnich latach zamieniono na Jezioro Młyńskie, albo zwyczajnie Jezioro Maszewskie, to dobrze, że nie pozbyliśmy się w mieście nazwy ulicy Obodrytów.

Imieniem tego słowiańskiego plemienia znad dolnej Łaby, występującego w historii pod nazwami Obodrytów, Obodrzyców, a także Obotrytów,  nazwane są ulice w Nowogardzie, Boleszkowicach i Maszewie (ul. Obodrytów), w Koszalinie i Białogardzie (ul. Obotrytów), w Szczecinie, Gorzowie Wlkp., Lesznie, Gdańsku i Warszawie (ul. Obotrycka) oraz w Poznaniu (ul. Obodrycka). Najstarsze zachowane w źródłach pisanych nazwy geograficzne na Pomorzu, wywodzące się od Warcisława, a zdrobniale Warsza, to Warszów na wyspie Wolin, wymieniony w 1261 roku jako Warsowe i w 1271 roku, jako Warsouu. Wcześniejsze, na dawnej Ziemi Obotryckiej, a dzisiejszej Meklemburgii, nazwy Warszów pojawiły się w 1194 i 1217 roku jako Warsowe.

Oto zdjęcie Jeziora Warszewskiego z około 1898 roku, kiedy na jego skarpie nie było jeszcze ulicy Obodrytów, ale czynny był  nadal stary młyn. Ponad siedzącym na łódce rybakiem, na horyzoncie majaczy zarys holenderskiego wiatraka, o którym wspominam w poprzedzającym artykule.


W trakcie migracji Słowian w VI-VII wieku ze wschodu Europy w kierunku zachodnim i południowym, część plemion, zwanych później Obodrytami, dotarła do opuszczonych przez Germanów ziem między dzisiejszą Lubeką i Schwerinem, aż po dolną Łabę, a nawet na zachód od tej rzeki. W literaturze historycznej nazwa Obodrytów często jest rozciągana na wszystkie  plemiona słowiańskie między dolna Łabą, Bałtykiem i dolną Odrą. W polskiej literaturze częściej używa się ogólnego określenia Słowian połabskich. Studiując historię Obotrytów, najstarszych Słowian zachodnich, można zauważyć pewną cezurę czasową, od której ich losy "wychodzą" ze źródeł archeologicznych, dotyczących VII/VIII wieku, aby zaistnieć w dokumentach pisanych w IX wieku.

Z biegiem czasu organizacje plemienne Słowian połabskich zaczęły być zastępowane bardziej dojrzałymi  społecznie i silniejszymi  politycznie strukturami państwowymi.  "Witzan dux Abodritorum", czyli Wican, to nazwisko pierwszego księcia obodryckiego, jakie pojawia się w zachowanych dokumentach z 789 roku. Oto fragment Roczników Królestwa Franków (Annales regni Francorum orientalis) z tego roku:

"Byli z nim [cesarzem Karolem Wielkim w wyprawie przeciwko Wieletom - mój przypis] również Słowianie, którzy zwani są Sorbami [Serbołużyczanami], a także obozujący Obodryci, których księciem był Wican" (Fuerunt etiam Sclavi cum eo, quorum vocabula sunt Suurbi (Sorabi), nec non et Abotriti, quorum princeps fuit Witzan).

Wican złożył hołd królowi Franków (a po zdobyczach terytorialnych, cesarzowi) Karolowi Wielkiemu (747-814), kiedy ten po jednym z kolejnych najazdów na Saksonię przekroczył Łabę i wszedł z wojskami na  ziemię obodrycką. Zawiązał się wówczas sojusz między Wicanem i Karolem Wielkim przeciwko Saksonom i Duńczykom.

Historia pisana Słowian połabskich zaczyna się od konfliktów z sąsiadującymi Saksonami, kiedy Karol Wielki  decyduje się w 772 roku na podbój pogańskich ludów Saksonii i Fryzji. Niszczy ich bożka Irminsula (wielka kolumna rzeźbiona lub dąb) i próbuje siłą zmusić Saksonów do przejścia na chrześcijaństwo. W swoim kapitularzu, czyli zbiorze praw (Capitularium) z 785 roku "De partibus Saxoniae" ogłasza, że każdy kto nie porzuci starej wiary, zostanie skazany na karę śmierci.

Saksonowie zostali ostatecznie podbici nie kiedy ich wódz, książę saksoński Widukind, zmuszony był się ochrzcić w 785 roku, ale dopiero w 804 roku, kiedy to po wybuchu kolejnego powstania pogańskiego Karol Wielki przesiedlił około 10 tysięcy Saksonów z plemienia Engrów (niem. Engern, łac. Angrivarii), z okolic dzisiejszych miast Minden i Detmold) w głąb państwa frankońskiego, a ich ziemie miał oddać lojalnym mu Obodrytom. Powyższa ilustracja pochodzi z książki "Sachsenspiegel" i przedstawia Karola Wielkiego wręczającego Widukindowi zbiór praw, którymi mają obowiązek posługiwać się Saksonowie. A poniższa reprodukcja ilustracji z XIII-wiecznej książki Einharda "Vita Karoli Magni" (Zycie Karola Wielkiego) przedstawia bitwę cesarza z Saksonami.


Wican zginął wcześniej, przekraczając Łabę w pobliżu Bardowiku (Bardowick, Bardowiek, Bardowieck, Bardewyk, Bardenuwic, Bardaenowic, Bardenwih) koło Lüneburga, z rąk Saksonów w 795 roku, kiedy udawał się na spotkanie z Karolem Wielkim, który na niego oczekiwał w obozie pod Bardowikiem. Oto fragmenty wspomnianych annałów, zwanych także Rocznikami Einharda (Einhardi Annales); pierwszy dotyczy zaproszenia Wicana przez cesarza do Bardowiku, dwa następne napadu Saksonów (podkreślenia moje).

"Cumque (rex) in pagum Bardengoi pervenisset, et iuxta locum qui Bardenwih vocatur positis castris, Sclavorum, quos se venire iusserat, exspectaret adventum ...". I dalej: "Witzinum regem Abodritorum, cum Albim traieceret, in dispositas a Saxonibus insidias in ipso flumine incidisse et ab eis esse interfectum." oraz: " ...et usque ad fluvium Albim pervenit, ad locum qui dicitur Hliuni, in quo tunc Witzin Abodritorum rex a Saxonibus occisus est."

Poniższy fragment mapy Joana Blaeu z 1645 roku (źródło: Wikipedia) przedstawia okolice miasta Bardowik. Interesującym jest uwzględnienie na południe od Bardowiku terenów zamieszkałych jeszcze wtedy przez słowiańskich Drzewian, a przez kartografa zaznaczonych jako Wilczanie (Vltzen), czyli ogólnie Obodryci, a w najszerszym pojęciu - Wieleci.


Wymieniony w wyżej cytowanym dokumencie Bardowik, położony około 10 kilometrów na zachód od Łaby, był już wówczas wyznaczonym przez Karola Wielkiego miejscem handlu między Saksonami, Duńczykami (Normanami) i Słowianami. Po ustabilizowaniu politycznym Saksonii cesarz wydał w Kapitularzu z Thionville (Diedenhofen) z 805 roku prawo zabraniające w tym grodzie sprzedaży mieczy Słowianom i koni Normanom, w celu zapobieżenia ich ataków na Saksonię. Chociaż nie zapobiegło to toczonym nadal między nimi napadom zbrojnym (o jednym z napadów Obotrytów w 997 roku na okolice Bardowiku wspomina kronikarz Thietmar), to między wojnami prowadzili ożywioną wymianę handlową.

Książęta obotryccy szukali także stabilizacji politycznej ze Skandynawami. Tym celom służyło małżeństwo księżny Astrydy (979-1035) z królem Szwecji Olofem Skötkonungiem (Olaf Eiriksson), z którego to pochodził kolejny władca szwedzki Anund Jakub oraz Ingegarda Olofsdotter - przyszła żona wielkiego księcia kijowskiego Jarosława Madrego. Wysoka pozycja polityczna Astrydy w Szwecji wskazuje, że nie mogła ona być branką wojenną Wikingów, jak utrzymuja niektórzy historycy, ale politycznym wyborem Obotrytów, co Adam Bremeński potwierdza następująco: "Olaph Rex Sueonum christianissimus erat, filiamque Sclavorum Estrid nomine de Obodritis accepit uxorem" (podkreślenie moje). Syn Astrydy Anund Jakub wspierał militarnie Jarosława Mądrego, przeciwko któremu wcześniej działał Bolesław Chrobry. Podupadłe po śmierci Chrobrego państwo polskie odbudował Kazimierz Odnowiciel, który obierając za żonę Marię Dobroniegę, siostrę Jarosława Mądrego, przywrócił dobre stosunki z Rusią.

Jeszcze w XI wieku Bardowik wydawał własną monetę. Do dziś zachował się bity tam srebrny fenig (denar), średnica 17 mmm, waga 1,04 g, datowany na lata około 1060-1080 (źródło: The Fitzwilliam Museum). Bardowik musiał być przez kolejny jeszcze wiek znaczącym ośrodkiem handlowym i politycznym, bowiem kronikarz Helmod wspomina w "Kronice Słowian" (Chronica Slavorum) wizytę cesarza Lotara III w tym grodzie w 1134 roku. W owych czasach przez Bardowik wiódł najkrótszy i najważniejszy szlak handlowy, łączący Pomorze z Cesarstwem Karolińskim: Bardowik - Parchim (Parchum) - Güstrow (Ostrów) - Demmin (Dymin) - Usedom (Uznam) - Wolin.


Sojusz Karola Wielkiego z Obotrytami - poganami, wymierzony przeciw Saksonom - poganom, praktycznie wygasły w 805 roku, miał więc charakter tymczasowy raczej, niż strategiczny. Wytępione przez niego wśród Saksonów pogaństwo uczyniło ten naród żarliwym wyznawcą chrześcijaństwa, z którego terenów miała wkrótce rozpocząć się ekspansja nowej wiary i kultury wśród narodów słowiańskich. Oto pomnik cesarza Franków, zwanego przez nich Charlemagne, usytuowany przed katedrą Notre-Dame w Paryżu (źródło: Wikipedia).


Książę Wican poprzedził o dwa wieki pierwszego, historycznie udokumentowanego, polskiego księcia Mieszka I (zm. 992) oraz o ponad trzy wieki księcia pomorskiego Warcisława I (zm. 1135). Nie wiadomo, czy te znaczne różnice czasowe w pierwszych źródłach pisanych wynikają z opóźnienia w rozwoju kulturowym i politycznym Polan i Pomorzan względem Obodrytów, czy też, co bardziej prawdopodobne, z braku wcześniejszych kronikarskich zapisów o Polanach i Pomorzanach, którzy weszli w kontakt ze "światem pisanym" dopiero z nadejściem chrześcijaństwa, poprzez kronikarzy kościelnych i świeckich z zachodu Europy.

Potwierdzeniem dojrzałej już na początku XI wieku organizacji plemiennej Pomorzan, jeżeli już nie państwowej, może być fakt, że tam spędził młodość Edmund Stary (995-1060), przedślubny syn wspomnianego wyżej króla Szwecji Olofa Skötkonunga, z jego związku z Edlą, córką pomorskiego szefa plemienia, być może Wolinian. Chociaż około 1008 roku Olof Skötkonung wprowadził w kraju chrześcijaństwo, to Edmund Stary, kiedy po powrocie z pogańskiego Pomorza objął tron Szwecji około 1050 roku, usiłował powstrzymać wprowadzanie w kraju nowej religii, później przez kronikarzy określany "niedobrym".

Poniższa mapa pokazuje zasięg terytorialny imperium Karola Wielkiego. Tereny oznaczone kolorem żółtym wskazują kraje związane z cesarstwem obowiązkiem lenna (źródło: Wikipedia).

Wspomnijmy jeszcze o jednym, interesującym związku Obodrytów z pomorskim Maszewem. Otóż misjonarz w obotryckiej Wagrii, św. Wicelin (1090-1154), którego działania ewangelizacyjne wspierał książę obotrycki Henryk Gotszalkowic (jego matką była Sygryda, córka króla Danii, Swena Estridsena), wychowywał się na zamku Eversteinów w Holzminden, zanim wiek później Eversteinowie dotarli na Pomorze. Dodajmy, że wspomniany tutaj król Danii był wnukiem innej Sygrydy - Świętosławy, córki Mieszka I.

Kontynuując krótką historię Obodrytów, w 1147 roku pod przywództwem księcia Niklota (1090-1160) przeciwstawiają się oni napaści prowadzonej przez książąt niemieckich, duńskich, polskich i morawskich, z upoważnienia papieża, błogosławionego Eugeniusza III, w ramach II wyprawy krzyżowej, antypogańskiej krucjaty wymierzonej w Słowian połabskich, a także pomorskich.

W 1160 roku, we wspólnej wyprawie księcia Saksonii Henryka Lwa i króla Danii Waldemara I przeciwko Obodrytom, ginie książę Niklot, co oznacza początek utraty niepodległości Słowian zachodnich i przejmowanie kontroli ich ziem przez Niemców. Na miejscu byłego grodu słowiańskiego, w różnych dokumentach historycznych znanym jako Zuerin, Zuarina, Zwerin, Zvarin zbudowano zamek, w którym dziś stoi pomnik Niklota. W języku połabskim "zvěŕ" oznaczało zwierzę, spolszczona nazwa: Zwierzyn, Swarzyn, Skwierzyn. Oto zdjęcie pomnika (autor: pappnas, fotocommunity.de).


Następca i syn Niklota, książę Przybysław (zm. 1178), po przegranej w Henrykiem Lwem bitwie pod Verchen przyjął w 1164 roku chrześcijaństwo, a w 1167 roku oddał kraj w lenno Saksonii. W 1172 roku towarzyszył Henrykowi w pielgrzymce do Jerozolimy, a także (w tej samej podróży) do Konstantynopola, gdzie Henryk Lew spotkał się z cesarzem Manuelem I. Komnenem (1118-1180). Cesarz bizantyjski, który podobnie jak książę Saksonii był przeciwnikiem cesarza Niemiec Fryderyka I Barbarossy, podarował księciu żywego lwa, z którym ten powrócił na zamek w Brunszwiku.

Tak W ufundowanej przez siebie ewangelii, wydanej w 1180 roku, Henryk Lew z żoną Matyldą przedstawiony jest w ceremonii koronacji. Sponsor Ewangeliarza został właściwie doceniony przez autora ilustracji, który przedstawił parę książęcą w chwili, kiedy ręce z niebios zakładają im korony.


Jak pisze W. Bogusławski w IV tomie "Dziejów Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej" (Poznań 1900), "... po powrocie (z pielgrzymki) do domu (Przybysław) starał się o rozszerzenie między poddanymi swymi oświaty chrześcijańskiej. Z pomocą Przybysława, Henryk Lew władał Słowianami jakby jaki król". Chociaż Niklot jest biologicznym twórcą dynastii, już nie obodryckich ale meklemburskich książąt, to faktycznym, politycznym jej założycielem jest książę Przybysław, którego następcą był jego syn Henryk Borwin (Borzywój) I (zm. 1227).

Pamięć o kolejnym władcy, Henryku Borwinie II, w nowożytnej Meklemburgii jest całkiem żywa, o czym świadczy choćby poniższa ilustracja fragmentu zbudowanego w 1889 roku pomnika z fontanną tego słowiańsko-germańskiego księcia, założyciela miasta, na Targu Końskim w mieście Güstrow (foto: Wikipedia).


Nazwa Güstrow kryje w sobie starosłowiańskie słowa *gǫsь (gęś), oraz ostrov (wyspa), zatem oznacza "gęsią wyspę". Jej pierwsze zanotowane pisemne formy to 1227 Guztrowe (w 1227 roku), Guzstrowe (AD 1228). Słowiańska końcówka -owe, zgermanizowana później w nazwach miejscowości pochodzenia słowiańskiego na -ow, a nawet na -au (np. u Połabian: Bützow, Neubukow, Stäbelow, Malchow, Teterow, Plau, Lübbenau), oznacza przynależność lub atrybut i jako dopełniacz odpowiada na pytanie kogo? czego?

W podobny sposób powstała nazwa Maszewa (niem. Massow), gdzie jego stara, bliska pierwotnej, chociaż już zgermanizowana nazwa Massowe, wywodziła się - jak sądzę i wspomniałem o tym w artykule "O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa", jako miejsce należące do rycerza Masława, co implikuje oryginalną nazwę Masławe.

Do dzisiaj Jezioro Wyspowe (Inselsee) w Güstrow leży w korytarzu migracyjnym ptactwa wodnego. Jest one ulubionym miejscem postojowym migrujących wiosną i jesienią trzech rodzajów dzikich gęsi: gęsi białoczelnej, gęsi zbożowej i gęgawy (foto: Jens Griesbach).


Imię Borwin to forma oboczna - zgermanizowana od imienia Borzywój (oryg. Bořivoj, łac. Borzivogius) i takie imię nosił pierwszy historyczny władca Czech, Borzywoj I (AD 852-889). Etymologicznie zachodnio-słowiańskie imię Borzywoj i wschodnio-słowiańskie Borysław, Borys wywodzą się od starosłowiańskiego słów "borba" - walka, bój oraz odpowiednio, "wój" - od wodzić (starocerkiewno-słowiańskie "woditi"), przewodzić (wojsku), oraz "sława" i oznaczają dzielnego wojownika.

Słowiańsko-germańska linia Obotrytów panowała w Meklemburgii aż do 1918 roku, a do dzisiaj żyje jej potomek, w 25-tym pokoleniu od księcia Niklota, książę Borwin. Oficjalny jego tytuł to "Książę Mecklenburg-Strelitz, Książę Wendów, Schwerina i Ratzeburga". Oto godło tego księstwa, łączące meklemburskiego tura i pomorskiego gryfa.


Dynastia meklemburska, jedyna wśród linii monarchistycznych o słowiańskim pochodzeniu, jest jednocześnie jednym z najstarszych rodów królewskich w Europie, z którego pochodzi m. in. królowa angielska Elżbieta II, poprzez Charlottę of Mecklenburg-Strelitz, babkę królowej Victorii.

Oto zdjęcie z 2011 roku, ze spotkania w Mirowie księcia Borwina (z brodą, obok jego córka Olga) z ambasadorem Wielkiej Brytanii z okazji 250-tej rocznicy koronacji królowej Charlotty (źródło: flickr.com). W tym kościele chrzczona była przyszła królowa Anglii.


Dzięki mądrości politycznej Obodrytów, którzy w obliczu zagrożenia ze strony Danii, Saksonii, Polski i Czech zdecydowali się wesprzeć na najsilniejszym z tych sąsiadów, do dzisiaj zachowało się we wschodnich Niemczech około tysiąca nazw geograficznych (miejscowości, rzek, terenów) pochodzenia słowiańskiego, o czym pisze Oswald Jannermann w pracy "Slawische Orts- und Gewässernamen in Deutschland" (2009).

Oto kopia pieczęci księcia Przybysława I, jakie zachowały się na dokumentach z 1254 i 1290 roku (za książką pod redakcją C. G. F. Lisch: "Jahrbücher des Vereins für meklenburgische Geschichte und Alterthumskunde" (1846), 11.Jahrgang, opublikowaną przez Landesbibliothek Mecklenburg-Vorpommern).


Ale gdzie są ci Obodryci z Maszewa? Już śpieszę odpowiedzieć. O dziejach obotryckiej rodziny Streitzów, którzy w XVIII wieku byli posiadaczami Młyna Warszewskiego wspominałem w artykule "Zaginione młyny i wiatraki".

Post scriptum:

Do podanego na interesująco redagowanym kaszubskim portalu społecznościowym Nasze Kaszuby linku do blogu MASSOVIA załączono następujący komentarz: "Z jednej strony niewątpliwie można się (tutaj) dowiedzieć wielu bardzo ciekawych wiadomości o Maszewie i Ziemi Maszewskiej. Z drugiej zaś strony, nie można nie zauważyć, że autor za Pomorze uważa tylko wyłącznie dawną niemiecką prowincję Pommern, nie widząc zupełnie miejsca gdzie kultura pomorska przetrwała do dnia dzisiejszego, a więc wschodniej części Pomorza (notabene nawet przez niemieckich historyków nazywanej Pomerellen, od łac. Pomerelia tzn. Małe Pomorze), zamieszkanej do dziś przez autentycznych Pomorzan - Kaszubów."

To prawda - na tym blogu zajmuję się przede wszystkim Pomorzem w jego historycznych granicach Księstwa Pomorskiego, zwłaszcza zanim stało się "niemieckie". Pomorze Gdańskie, zwane przez wieki Prusami Zachodnimi lub Pomerelią, "zawładnęło" dopiero w ostatnich latach całą nazwą Pomorza, uznając się wbrew historii za Pomorze właściwe, pozostawiając rzeczywistemu Pomorzu peryferyjną nazwę Pomorza Zachodniego. Historycy powszechnie przyjmują, w tym ci co już odeszli, jak uznający się za Kaszuba prof. Józef Spors i rodowity Kaszëba prof. Gerard Labuda ("Kaszuby i ich dzieje", Gdańsk 1996), że kolebką Pomorzan jest obecne Pomorze Zachodnie, skąd wyszła nazwa Kaszub, obejmując następnie północno-wschodnią część ziem obotryckich oraz dzisiejsze Pomorze Środkowe.

Zasiadający w Gdańsku od XII wieku - czasów podboju tego regionu przez Bolesława Krzywoustego pierwsi książęta byli poddanymi królów i książąt polskich, bądź jako ich lokalni wasale, bądź też jako przysłani z Polski najemnicy. Nigdy nie byli książętami Pomorza lub pomorskimi, ani kaszubskimi. Na przykład Świętopełk II "Wielki" (przydomek dodany w XX wieku, nie mający związku z historycznym jego imieniem), to w istocie tylko Zwantepolc de (terram) Danceke (Świętopełk gdański), chociaż po zabiciu polskiego władcy Leszka Białego zaczął bezpodstawnie nazywać się księciem Pomorza. Pomijając argumenty ideologiczne, którymi historycy czasami dzisiaj zaciemniają lub wręcz zniekształcają obiektywne fakty historyczne, Ziemia Gdańska, zaczęła stawać się "pomorską" w sensie politycznym i kulturowym w XVII wieku, dopiero po przejęciu Pomorza przez Brandenburgię.

Fakt, że kultura pomorska, mimo wieków germanizacji i czasów bezceremonialnie wprowadzanej polonizacji w okresie międzywojennym i w okresie PRL (przykład Słoweńców), przetrwała do dzisiaj na Pomorzu Wschodnim, jest chwalebnym.

Uzupełnienie drugie (2014):

Ostatnie lata przyniosły w naszym kraju wiele znaczących odkryć archeologicznych z okresu budowania zrębów państwa polskiego (X-XI wiek), które - o ile same w sobie nie przełomowe, są jednak na tyle czytelne i jednoznaczne w swojej wymowie, że w powiązaniu z dotychczasowym dorobkiem archeologii w kraju i za granicą, stworzyły podstawy do zasadniczo nowego spojrzenia na źródła i przyczyny nagłego (w perspektywie historycznej) uformowania się struktur państwowych w Polsce. 

Rysujące się już od wielu lat, poza oficjalną wykładnią naszych historyków, zarysy nowej interpretacji źródeł archeologicznych i historycznych znalazły swój mocno uargumentowany i spójny wyraz w zbiorze esejów Zdzisława Skroka (foto: Mirela Tomczyk, 2015) "Czy wikingowie stworzyli Polskę?" (Iskry 2013).

W tym świetle widać wyraźnie, że ewolucja kulturowa i polityczna także wśród Obotrytów w okresie VIII-X wieku, musiała być w znaczącym stopniu stymulowana przez bezpośredni, wewnątrzplemienny, a później wewnątrzpaństwowy w niej udział Wikingów.

niedziela, 23 stycznia 2011

Zaginione młyny i wiatraki


Kontynuując z poprzedniego postu wspomnieniową nutę o zanikających śladach przeszłości dziś opowiem o wiatrakach i młynach wodnych, które były częścią maszewskiego krajobrazu przez ponad siedem stuleci, a dzisiaj odeszły w zapomnienie. Są jeszcze jednak takie miejsca, gdzie młyn wodny miele mąkę, z której na miejscu wypiekany jest chleb o recepturze jak przed wiekami, bez konserwantów, spulchniaczy i innych współczesnych tricków technologicznych.


Młyn wodny jest najstarszym wynalezionym przez człowieka urządzeniem mechanicznym, które nie było napędzane siłą mięśni ludzi lub zwierząt. Wykorzystany po raz pierwszy w Mezopotamii około pięć wieków p.n.e. głównie do nawadniania pól, był następnie stosowany w Persji, Chinach, Egipcie, Turcji, aż dotarł do Grecji i starożytnego Rzymu. Niewykluczone, że napęd wiatrowy został wykorzystany do mielenia mąki po raz pierwszy już w VII wieku przez Arabów. Uczony i podróżnik arabski Al-Masudi (896-956) w swoich zapiskach wspomniał, że kalif Umar (579-644) zlecił niewolnikowi perskiemu wykonanie młyna napędzanego wiatrem, który jednak tego nie wykonał i zabił kalifa. Kronikarz ten opisał trasy handlowe między Morzem Czarnym a Bałtykiem i wspomniał o Wolinie.

Wynalazek ten, mimo wysokiego poziomu techniki w Cesarstwie Rzymskim (unowocześniony przez Rzymian przez zastosowanie w nim przekładni - koła zębatego), nie zdobył tam jednak takiej popularności, jak począwszy od IX wieku w średniowiecznej Europie. Ilustracja obok pochodzi z dzieła "Novo Teatro di Machine et Edificii" Vittorio Zonca z 1607 roku (źródło: BibliOdyssey). Do napędu żaren i młynów Rzymianie preferowali bowiem pracę niewolników. Kamień żarnowy, taki na przykład jaki jeszcze się ostał przed byłym młynem nad Jeziorem Warszewskim mógł w ciągu godziny pracy koła wodnego zmielić około 150 kg zboża, do czego w Rzymie w tym samym czasie pracy potrzebowanoby pracy 40 niewolników.

Pierwsze młyny wodne na ziemiach polskich pojawiły się w XII wieku, wraz ze sprowadzeniem z Francji, Nadrenii, Saksonii, Turyngii i Danii zakonu Cystersów (m. in. Jędrzejów 1153, Łekno 1153.  Lubiąż 1163, Kołbacz 1173, Oliwa 1186, Sulejów ok. 1190 i wiele dalszych). Najstarsze ślady młyna z XIII wieku odkryto we wsi Otalążka koło Grójca Mazowieckiego, na byłych terenach zakonu cysterskiego w Sulejowie. Interesującym jest fakt, że najstarszy zabytek pisany, zawierający pierwsze znane zdanie w języku polskim, wiąże się z wyrobem mąki. Przytoczone jest ono w spisanej po łacinie Księdze Henrykowskiej z 1270 roku i odtworzone fonetycznie brzmi: "Daj, ać ja pobruszę (pomielę), a ty poczywaj". Są to słowa chłopa do swojej żony, mielącej ziarno w ręcznych żarnach. Oto kopia tego fragmentu z Wikipedii.


Najstarszym młynem w Maszewie był ten posadowiony na rzeczce Młynówce, u jej ujścia do Stepnicy, u podnóża Góry Zamkowej. Stanowił własność rodu Massowów do 26.12.1334 roku, kiedy to Ludolf von Massow sprzedał go wraz z grodem (lub zamkiem) na tej górze i okolicznymi ziemiami (w tym wieś Radzanek) biskupowi pomorskiemu Fryderykowi von Eckstedt (1330-1343). Akt podpisany w Kołobrzegu, zaczynający się od słów "Ad perpetuam rei memoriam. Nos Ludolphus dictus de Massowe ...", wymienia ten młyn słowami :"... et molendinum situm ante antiquum castrum Massowe ...".

Był to zapewne niewielki budynek, drewniany lub już szachulcowy, być może podobny do współczesnego mu młyna wodnego, zilustrowanego w tzw. Psałterzu Luttrella, który powstał w Anglii około lat 1320-1330. Proszę zwrócić uwagę, że w rzeczce powyżej młyna zastawione są wykonane z witek wiklinowych i prętów leszczynowych pułapki na ryby (w tym przypadku na węgorze), tak zwane samołówki (wiersze, wierszki). Pułapki takie znane były conajmniej od średniowiecza w całej północnej Europie - od Anglii po Pomorze.


Wracając do młyna wodnego Massowów, został on zbudowany zapewne w latach 1230-1240, kiedy Maszewo było grodem już o cechach miejskich, z umocnieniami obronnymi i lokalną parafią. Te powstawały wówczas w pierwszym rzędzie w grodach o cechach miejskich, a jak wiadomo, pierwszym znanym plebanem w Maszewie był Bertram, wymieniony w dokumencie z 23 stycznia 1233 roku (o czym wspominam w artykule "Maszewo Anno Domini 1091").

W tym też okresie zbudowana została grobla spiętrzająca wody powyżej młyna. Usypana z ziemi zdjętej ze zbocza, którym dziś biegnie ul. K. Swierczewskiego, utworzyła ona jeden duży zbiornik wodny, który dziś stanowią dwa oddzielne stawy: Szkolny i Szatkowskiego (proszę porównać dwa komentarze na końcu artykułu "O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa"). Nasyp oddzielający te stawy powstał dopiero na początku XX wieku, którym poprowadzono tory łączące żwirownię na Urwitem ze stacją kolejową. Staw retencyjny zapewniał ciągły i równomierny dopływ wody do pracy koła młyńskiego, a także służył zapewne do hodowli ryb. Młyn wodny pod Górą Zamkową, zwany Bergmühle - czyli młyn przy wzgórzu, przetrwał od średniowiecza po czasy nowożytne. Jednym z jego właścicieli był Caspar Hasenjaeger, który zmarł w Maszewie w 1698 roku. Być może nie wyglądał on tak malowniczo jak ten z obrazu François Bouchera z połowy XVIII wieku, ale posadowiony był w podobnej scenerii.


Przez wieki przechodził przez wielu właścicieli i użytkowników, a także był sukcesywnie modernizowany; oferował przemiał zbóż na mąki i kasze oraz wyciskanie oleju roślinnego. Dotrwał do około początku XX wieku, kiedy to małe młyny wodne zaczęły tracić rację bytu z powodu konkurencji większych, stosujących coraz szerzej wydajniejsze maszyny parowe. Lokalizacja młyna oznaczona jest na poniższym zdjęciu (źródło: Apple Maps, z moją adaptacją) literą A.


Z uwagi na wspólnego dzieżawcę, nazwę Bergmühle miał przed rokiem 1784 także wiatrak stojący na  przyległym od południa wzgórzu, oznaczony literą B. Był to wiatrak typu koźlak, najbardziej rozpowszechniony na Pomorzu, w Saksonii i w Polsce. Postawiony prawdopodobnie w XIV wieku, dotrwał do połowy XIX wieku. Jego wygląd mógł przypominać ten z poniższej fotografii (źródło: Wikipedia), zachowany do dziś, wiatrak w Szczecinie-Mierzynie.


Kolejny maszewski młyn, który powstał w okresie miedzy połową XIV a połową XVI wieku i jest jedynym, który ostał się do czasów współczesnych to Warsowermühle, czyli Młyn Warszewski (lub być może Warszowski), oznaczony literą C. Wątpliwość co do czasu powstania wynika z nieustalenia dotąd, czy założyciel młyna, nieznany z wcześniejszych źródeł pisanych dotyczących Maszewa, pochodził z okolic Sławna, co wskazywałoby na wcześniejszy okres budowy, czy też z okolic Greifswaldu, skąd źródła wskazywałyby na wiek XVI.

Spolszczenie tej nazwy wydaje się być uzasadnione, bowiem przesłanki wynikające z dotychczas poznanych źródeł wskazują iż założycielami młyna była albo pomorska rodzina Warsów lub Warszów, pochodząca ze wschodniej części Pomorza, albo też wielecka (czyli takze słowiańska) rodzina, pochodząca z Greifswaldu (pierwotna nazwa Gryfia) o nazwisku Warschow (pisanym także Waschow, Warskow, Waskow). Wieleci, najbardziej na zachód zamieszkała grupa plemion słowiańskich (do której należeli także Obodryci) byli tam dużo wcześniej niż Pomorzanie na ziemi maszewskiej, bo od 936 roku poddani kolonizacji niemieckiej, to jest od kiedy Otton I Wielki (912-973) mianował Hermanna Billunga (zm. 973) szefem wojskowym (princeps militiae) podbitych terenów Związku Wieleckiego.

Wielu kolonizatorów zasiedlających Pomorze było z pochodzenia Wieletami, Obodrytami i innymi plemionami połabskimi, a nie tylko Germanami, o czym historycy na ogół nie wspominają. Przesuwali się oni na wschód w poszukiwaniu korzystniejszych warunków gospodarowania na nowych ziemiach, ale zapewne także aby być bliżej kultury swoich słowiańskich przodków. Ród Massowów jest także tego przykładem, kiedy opuścił Maszewo u początków niemieckiej kolonizacji i osiedlił się we wschodniej części Pomorza.


Wracajmy do Warszewskiego Młyna. Jedna z hipotez jest taka, że przybyłe w połowie XVI wieku z Greifswaldu dwie rodziny osiedliły się na naszych ziemiach: rodzina Streitzów w  niedalekiej Osinie (niem. Schönhagen), rodzina Warschowów w Maszewie. Ta pierwsza wymieniana jest w źródłach historycznych także jako Streytzen, Stretze, Streze, a nazwisko to wywodzi sie od słowiańskich słów "strzec, strażnik". Dokument, wystawiony w 1564 roku w Goleniowie, potwierdza nabycie ziemi przez młynarza Michel Streÿtzen z Osiny. Jego jeden z przodków, Jacob Streze widnieje w dokumencie z 1446 roku jako student zapisany na Uniwersytecie w Greifswaldzie, a w innym z 1460 roku (Jacob Stretze) jako syndyk w pewnej transakcji handlowej z ramienia księcia Warcisława X (1435-1478). Od początku powstania tego uniwersytetu aż po XX wiek studiowali na nim Pomorzanie, przyjeżdżający ze wszystkich zakątków Księstwa, a później regionu (w tym także z Maszewa) - aż po jego wschodnie krańce. Studiował na nim m.in. pisarz kaszubski Aleksander Majkowski (fotografia z portalu NaszeKaszuby.pl):


Gherardus Warsow (także jako Warschow i Warskow), wymienioniony jest jako proboszcz Gingst,  na wyspie Rugii w latach 1404-1413. Peter Warskow (także Warschow) został w 1459 roku radnym miasta Greifswaldu, a w 1463 jego burmistrzem. W swoim testamencie z 1463 roku założył fundację charytatywną, która działa do dzisiaj. Nazwisko, które może kojarzyć się najpierw z Warszawą, jest w istocie bliższe ... Krakowowi, bowiem w 1278 roku, zanim pojawiła się nazwa Warszawy, kasztelanem Krakowa był komes Warso. Warsz jest przekształconym imieniem pochodzącym od Warcisława, popularnego imienia książąt z dynastii Gryfitów

Póki co, nie znamy źródeł historycznych, aby móc sprecyzować kiedy i kto z przedstawicieli rodu Warschowów dotarł na Pomorze do Maszewa. Nie można wykluczyć (i jest to druga hipoteza), że był to ktoś z innego, jeszcze starszego rodu z podobnym nazwiskiem, który posiadał wieś Alt Warschow, czyli dzisiejsze Warszkowo koło Sławna. W roku 1330 Jasco Swenzone, czyli Jaśko Swięcony, sprzedaje tą wieś zwaną wtedy Warskow, miastu Sławno. Interesującym  jest fakt, że Jaśko Swięcony (lub Swięca, jak go pisze prof. E. Rymar w publikacji "Maszewo i okolice na przestrzeni wieków")  był rok wcześniej wspólnie z Konradem (II) von Massowem w Malborku oraz w 1340 roku w Kołobrzegu, gdzie w obydwu przypadkach Konrad świadkował przy transakcjach Jaśki.  Ich bliska znajomość, a także wspólne interesy uprawdopodobniałyby, iż za ich pośrednictwem mógł być dokonany zakup ziemi pod młyn. Z drugiej strony, z uwagi na wyraźny trend w tamtych wiekach do emigracji z zachodu na wschód, raczej niż odwrotnie, również jest prawdopodobne, że młyn nad Jez. Warszewskim zbudowali przybysze spod Greifswaldu.  Rzecz do wyjaśnienia przez zawodowych historyków. 

W XVI wieku nie było w Maszewie jeszcze żadnych innych budowli z cegły poza kościołem, częściowo kaplicą, dwiema basztami (prochową, obecnie zwaną Francuską, i nieistniejacą od około 1820 roku basztą wiezienną przy Bramie Stargardzkiej, oraz byłymi dwiema podwójnymi bramami, usuniętymi około 1830 roku. Młyn ten mógł więc wyglądać podobnie, jak na poniższej ilustracji (źródło: Wikipedia).


Rodzina Streitzów z Osiny w ciągu następnych wieków rozwijała interesy, zakładając lub kupując młyny w innych miejscowościach Pomorza i stała się jednym z najbardziej znamienitych rodów młynarskich na Pomorzu. Daniel Streitz przejął młyn w Kluczewie (Klützow), ale w 1609 roku sprzedał go i wyprowadził się do Polski. Streitzowie pomorscy nabywali kolejne młyny: w Suchaniu (Zachan), Resku (Regenwalde), Dzwonowie (Schönebeck), Odargowie (Wudarge), Jenikowie (Hohen Schönau), Chociwlu (Freienwalde). Około 1750 roku Martin Daniel Streitz stał się właścicielem Warszewskiego Młyna w Maszewie. Streitzowie byli w jego posiadaniu przez około pół wieku. Na początku XIX wieku (stan na 1817 rok) młyn ten należał do domeny państwowej przy Amtsstrasse (dzisiaj ul. Głowackiego) 5, gdzie zatrudniano 9 osób.

Od początku XIX wieku istniał w pobliżu Jeziora Warszewskiego jeszcze jeden młyn - ostatnia nazwa Müller's Mühle (wcześniejsi właściciele: Zahl, Priebe, Bauschke), wiatrak typu koźlak, przy rozstaju dawnych dróg na Nowogard i na Jarosławki, oznaczony literą D. Wiatrak ten przetrwał tylko do początków XX wieku.

Trzy kolejne młyny położone były przy wyjeździe z miasta w kierunku Stargardu. Pierwszy z nich, najbliższy miasta, to zbudowany był na rzecce Stepnicy młyn wodny. Położony był w pobliżu kaplicy św. Jerzego, zwany Zingelmühle (Zindelmühle), czyli Młyn na Podwalu. Powstał prawdopodobnie na przełomie XIII/XIV wieku, to jest po wybudowaniu murów miejskich i stworzeniu przed Bramą Stargardzką podwala, przedmieścia zwanego Urwite. Można uznać, że położony tuż za murami obronnymi, młyn ten był najstarszym młynem w Maszewie. "Cingulum" znaczy po łacinie pierścień, obwód, obręcz i w średniowieczu określano tym słowem tereny przedmieścia, znajdujące się pod wałami murów obronnych, czyli na podwalu. Stawiane tam były zwykle zabudowania gospodarcze, jak stodoły, magazyny, warsztaty, w tym także młyny. 

Średniowieczne przedbramie od strony Bramy Stargardzkiej przerzucone było ponad tą rzeczką. Spiętrzona od północnej strony przedbramia tworzyła ona szerokie rozlewisko, spełniające zarówno funkcje obronne, jak i zbiornik wodny wyrównujący dopływ wody do młyna po południowej stronie przedbramia. Ostatnimi, znanymi właścicielami był Hoffmann i Schulz. Szczeciński dziennik urzędowy z 1828 roku (Amtsblatt der Regierung in Stettin) ogłosił, że w dniach od 14 września do 14 października tamtego roku, przejazd przez most przy Bramie Stargardzkiej będzie zamknięty, z powodu jego przebudowy, zapewne w związku z usuniętym średniowiecznym przedbramiem. Informuje się podróżnych, żę objazd w kierunku Stargardu będzie ulicą Darżską (dzisiaj ul. Świerczewskiego) do Darża i dalej do Parlina.

Drugim z kolei, po tej stronie miasta zwanej Urwitem,  przedstawiony na poniższej ilustracji z 1838 roku. Był to wiatrak kozłowy, posadowiony na wzgórzu, oznaczony literą F. Obydwa te młyny na Urwitem nosiły na początku XIX wieku tą samą nazwę Zindelmühle, bowiem należały do miejskiej domeny z ulicy Amtstrasse (Urzędowej) 5.




Porównując z wysokością kogucika na kaplicy św. Jerzego wzgórze wiatraczne wyraźnie odznaczało się w krajobrazie, czego nie można powiedzieć o dzisiejszym miejscu po tym wiatraku. Zostało ono zniwelowane po rozebraniu wiatraka na początku XX wieku i przeznaczone pod zabudowę.  Młyn wodny także prawdopodobnie wówczas przestał istnieć. 

Trzecim jest, zilustrowany na rycinie z 1844 roku, zamieszczonej w artykule "Dawne drogi zatarł czas", młyn wodny, tutaj oznaczony literą G (ostatni właściciele, kolejno: Koch, Marcks, Strosin). 

Według stanu na rok 1789, zgodnie z danymi przestawionymi na poniższym fragmencie mapy Dawida Gilly'ego "Karte des Königlichen Preußischen Herzogthums Vor- und Hinter-Pommern", były wówczas czynne w Maszewie następujące młyny wodne i wiatrowe: dwa młyny na Młynówce (u ujścia z Jeziora Warszewskiego i jej ujścia do rzeczki Stepnicy),  młyn wodny na Stepnicy w pobliżu szpitala św. Jerzego, wiatrak w pobliżu Góry Zamkowej oraz widoczny na powyższej rycinie wiatrak na przedmieściu Urwite.


Trzeba tutaj wspomnieć jeszcze o wiatraku kozłowym, położonym przy nieistniejącej dzisiaj odnodze drogi, wiodącej z Maszewa (od strony Bramy Nowogardzkiej) do Darża, który był częścią tamtejszego majątku, należącego do domeny w Maszewie. Na powyższej mapie satelitarnej oznaczony jest literą H.

Ostatnim z dotychczas dziewięciu znanych młynów wodnych i wiatrowych w pobliżu Maszewa był wiatrak typu holenderskiego, posadowiony na wzgórzu obok dzisiejszego stadionu, zwany Zepper's Mühle (od nazwiska ostatniego właściciela). Oznaczony jest na powyższej mapce literą  I. Wiatrak ten stał na terenie obecnego Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Powstał on prawdopodobnie w połowie XIX wieku, którego założycielem był Louis Schewe. 

Pierwotna droga, która do niego prowadziła (zwana Weg zu Zepper's Mühle, oznaczona na planie czarną strzałką), miała swój początek z prawej strony szkoły nauczycielskiej (Präparandenanstalt), obecnie  Technikum Żywienia i Gospodarstwa Domowego, przy ul. Goleniowskiej (obecnie Jedności Narodowej) i wiodła na ukos w miejscu obecnej szkoły podstawowej i dalej do obecnego zakładu komunalnego. Po 1925 roku, kiedy wybudowano gmach szkoły podstawowej nowa droga do młyna Zeppers, zaczynała się od obecnego skrzyżowania ul. Szkolnej z ul. Jedności Narodowej. Do około 1925 roku młyn napędzany był potężnymi skrzydłami wiatraka. Później zdemontowano skrzydła, a energię wiatru zastąpiono wbudowanym motorem elektrycznym. Młyn ten funkcjonował jeszcze przez kilka lat, a jego bryła zniknęła z miejskiego krajobrazu na początku lat 1930-tych. Droga do młyna zachowała swoją historyczną nazwę do 1945 roku. Prowadziła ona obok miejsca po wiatraku dalej prosto do Radzanka (jako najkrótszy trakt pieszy do tej wsi), poprzez nieistniejący już dziś betonowy mostek na Młynówce. Przebieg drogi do młyna Zepper's  przedstawiony jest na poniższym planie miasta. 


"Holendry" w porównaniu z "koźlakami" były wiatrakami znacznie silniejszymi w konstrukcji i bardziej wydajnymi. Maszewski "Holender" okazał się jednak inwestycją spóźnioną, w  świetle rodzącego się właśnie w Europie nowego, rewolucyjnego źródła energii, jakim stawał się prąd elektryczny. Wiatrak ten próbował jeszcze przetrwać bez skrzydeł, a z zasilaniem elektrycznym, ale oddana do użytku w Maszewie w 1910 roku elektrownia nieuchronnie eliminowała z krajobrazu mniej wydajne wiatraki. Wiatrak ten uwidoczniony na poniższej widokówce z 1906 roku.


Jedynym w okolicy (poza obrębem fotografii na początku artykułu, z naniesionymi młynami, ale widocznym na wspomnianej mapie z 1789 roku), który przetrwał do czasów II wojny światowej był wiatrak w pobliżu Darża, przy drodze z Maszewa do Rożnowa.

Inspiracją do napisania artykułu była książka "Drei Müllerfamilien und ihre Mühlen" autorstwa Christiane Streitz, wydana w 2010 roku.

Post scriptum:


Budzące poczucie przemijania, odchodzenia w przeszłość starych młynów ładnie oddał najwybitniejszy szczeciński kompozytor Carl Loewe (1796-1869) w balladzie "Die verfallene Mühle" na głos męski z towarzyszeniem fortepianu. Oto jak interpretuje ten utwór Hermann Prey (1929-1998).


czwartek, 18 listopada 2010

Dawne drogi zatarł czas


Powróćmy na historyczne maszewskie drogi, na których przez wieki działo się wiele. W dzisiejszej dobie internetu i telefonów komórkowych trudno sobie wyobrazić, że przez całe tysiąclecia rodzących się i ginących cywilizacji szlaki handlowe i lokalne gościńce były głównym medium komunikacyjnym  (była nim także naturalna sieć większych rzek), zarówno w obrębie jednej kultury, jak i między odległymi kulturami. To dzięki nim pomorski bursztyn docierał do rzymskich i muzułmańskich pałaców, a kultura pomorska wzbogacana była osiągnięciami cywilizacyjnymi innych rejonów.

Ciekawym zabytkiem sztuki jest pochodząca ze starożytnego Rzymu (1-2 wiek n.e.) przedstawiająca dzika bursztynowa figurynka (11 g, 35 mm, zakupiona na aukcji TimeLine w Londynie w 2011). Trzy rzymskie legiony (z różnych lat i miejsc w pierwszych dwóch wiekach naszej ery), broniące granic cesarstwa na styku z Germanami, na północ od Dunaju i na wschód od Renu, posiadały w swoim emblemacie dzika, symbolizującego odwagę i zawziętość w walce. Niewykluczone, że poniższy zabytek wykonany został z bursztynu bałtyckiego.


Najstarszym dokumentem potwierdzającym istnienie szlaku handlowego, który wiódł przez Ziemię Maszewską jest mapa greckiego geografa Ptolemeusza z około 150 roku n.e. z naniesioną nazwą Bunitium. Do niedawna interpretowane było to miejsce jako Wolin. Jednakże ostatnio wśród badaczy pojawiła się nowa hipoteza, że pod tą nazwą kryje się obecne Lubieszewo koło Gryfic, gdzie odkryto sześć tak zwanych "grobów książęcych", pochodzących z dwóch pierwszych wieków naszej ery. Najdogodniejsza topograficznie droga z Wolina, a także z Lubieszewa i każdego miejsca na wybrzeżu Bałtyku pomiędzy Wolinem i Kołobrzegiem na południe Europy, według wszelkiego prawdopodobieństwa wiodłaby przez okolice dzisiejszego Maszewa.

Inne osady handlowe na Pomorzu, znane Ptolemeuszowi w II wieku to Rugium, będący dzisiejszym Darłowem (lub Miastkiem), oraz Scurgum, identyfikowany jako Szczecinek (lub Chojnice), a także Laciburgium, późniejsze słowiańskie Wkryujście, a obecnie Ueckermünde. Za Viritium brano wcześniej dzisiejsze Pyrzyce lub też brandenburski Wriezen (słowiański Wrzecień), ale obecnie utożsamia się je z miastem Człopa. Virunum zaś, to dzisiejsze Drawsko Pomorskie. To w okolicach wymienionych wyżej miejscowości oraz wzdłuż tras między nimi znajdowane są na Pomorzu zabytki kultury rzymskiej.


Główny szlak bursztynowy z okresu Cesarstwa Rzymskiego prowadził jednak na wschód od Pomorza, w rejon Sambii, zajmowanej wówczas przez ludy nazwane przez Ptolemeusza Aestui. Trasa ta wiodła z Moraw przez nazwane przez geografa miasta: Karrodunon - morawskie miasto Rýmařov (wcześniej mylnie identyfikowane z Krakowem), Calisia (Kalisz), Setidava (Konin lub Żnin), Ascaucalis (Osielsko pod Bydgoszczą).

Przetarte w leśnych gęstwinach i omijające liczne bagna trakty były dogodne nie tylko dla kontaktów międzyplemiennych tego regionu, a później dla kupców, urzędników książęcych i kościelnych, posłów z innych państw oraz wolnych wędrowców, ale i dla  nieproszonych gości, czyli najeźdźców z sąsiednich i dalszych krajów. O obecności i jednych i drugich na maszewskich drogach pisałem w notkach Maszewo na wielkich szlakach historii, O pochodzeniu nazwy miasta Maszewa i Maszewo Anno Domini 1091. Spójrzmy na Maszewo z traktu wiodącego od strony Stargardu, według litografii opublikowanej przez dom wydawniczy Stettin E. Sanne und Co. w 1844 roku.


Rycina wykonana została przy rozwidleniu drogi na Parlino od drogi  krajowej na Stargard (wiodącej wówczas przez obecne Mieszkowo). Na pierwszym planie z lewej strony widzimy młyn wodny, a drugi z prawej strony, ukryty za krzewami, które wiodą wzdłuż strumienia. Obydwa posadowione na niewielkich ciekach wodnych, na przedmieściu Urwite.

Oto obok (na podstawie mapy Targeo) zaznaczony punkt, z którego artysta rysował obraz, perspektywa w obrębie której przedstawiona jest powyższa rycina, oraz charakterystyczne na niej obiekty: dwa młyny wodne, domek u ujścia Stepnicy do stawu (48,7 m n.p.m. - wówczas jeszcze były łąki), Kościół Mariacki, Baszta Francuska oraz budynek dawnej szkoły miejskiej, przy obecnej ul. Kamiennej (najwyższy dom szachulcowy w mieście, 65,5 m n.p.m.). Z lewej strony domku nad Stepnicą widoczny park, w którym ukryte są dawne nieruchomości Ebersteinów, a przyszły dom dziecka. Aleja topolowa wiodła wzdłuż rzeczki Stepnica. Zwraca uwagę wysokość baszty, która - mimo niższego położenia (65,0 m n.p.m.), sięgała szczytu dachu kościoła (położonego na 68,5 m n.p.m.), a więc mogła być oryginalnie prawie dwukrotnie wyższa, niż obecnie.

Inne, z czterech młynów wodnych w mieście, większe, były u ujścia strumienia Młynówka (zwanego także Leśnicą) z Jeziora Warszewskiego oraz przy jego wpływie do rzeki Stepnicy obok Góry Zamkowej.  Na początku XIX wieku miasto posiadało również trzy wiatraki: jeden 200 metrów na południe od kaplicy św. Jerzego, drugi na wzgórzu na południe od Góry Zamkowej, a trzeci przy rozstaju drogi na Jarosławki od drogi krajowej do Nowogardu.

Od czasu powstania osady obronnej w VIII wieku (zanim w następnym stuleciu powstał gród na Górze Zamkowej), aż po lata trzydzieste XIX wieku Maszewo leżało na przecięciu najważniejszych na Pomorzu szlaków handlowych. Jeden łączył świat nordycki z cywilizacjami śródziemnomorskimi  i prowadził ze Skandynawii przez Wolin i Kołobrzeg, przez Maszewo i dalej przez Czechy na południe Europy. Tak oto mógł wyglądać w dawnych czasach transport soli z Kołobrzegu przez pomorskie moreny wgłąb Polski i Niemiec (źródło: salzhemmendorf.eu). Jak wspomnieli Teresa i Ryszard Kiersnowcy w pracy "Życie codzienne na Pomorzu wczesnośredniowiecznym" (1970), "po pomorskie śledzie jeżdżono aż z Czech i Moraw".


Drugi szlak komunikował  świat Galów i Germanów przez regiony Słowian północno-zachodnich z ludami bałtyckimi. W czasach Hanzy prowadził on z Amsterdamu i Kolonii przez Hamburg, Lubekę, Szczecin i Maszewo do Gdańska, Królewca i Rygi.

Wraz z rosnącą siłą Brandenburgii, a potem Prus oraz Rosji, szlak hanzeatycki został poszerzony o trasy z południowych Niemiec zbiegające się w Berlinie w szlak wiodący przez Pyrzyce i Stargard, który schodził się w Maszewie ze szlakiem hanzeatyckim. Poniższa mapa, zaczerpnięta z portalu gier komputerowych wikia.com, jakkolwiek ze zniekształconymi konturami lądów, a także z niedokładnym rozmieszczeniem miast (np. Lubeka), dość dobrze odzwierciedla główne hanzeatyckie szlaki i miasta handlowe średniowiecznej Europy (rok 1430).


Chociaż związek hanzeatycki został rozwiązany pod koniec XVII wieku, to wraz z przeniesieniem kilkadziesiąt lat później  stolicy Rosji z Moskwy do Sankt-Petersburga, szlak pomorski przez Maszewo pozostał nadal jednym z najważniejszych w Europie. Po zaborze Polski przez Prusy i Rosję powstała równoległa droga z Berlina do Królewca przez Kostrzyn i Bydgoszcz. Sieć drogowa wokół Maszewa na początku XIX wieku przedstawiała się jak na poniższej mapie (źródło: Hammer 1843, Deutsche Fotothek, z moją adaptacją).


Chociaż na powyższym zbliżeniu fragmentu mapy nie widać położenia Goleniowa, to  chciałbym zwrócić uwagę, że nie istniała jeszcze wówczas droga Maszewo - Goleniów po obecnej trasie (wybudowana w 1864 roku). Widoczna tutaj droga do Jarosławek szła  za Budzieszowicami lasem pomiędzy Jeziorem  Lechickim a Pogrzymiem przez Burowo,  Krzywice i łączyła się z nowo wybudowaną drogą Goleniów - Nowogard. Natomiast  stara (chociaż nie najstarsza) droga  z Maszewa do Goleniowa prowadziła przez Rożnowo, Tarnowo, Tarnówko i Podańsko. Nie istniała także wówczas droga łącząca dzisiejszą ulicę Stargardzką z ulicą Nowogardzką. W jej miejscu była tam jeszcze bagnista łąka.

W Maszewie znajdowała się stacja pocztowa, na której dokonywane były zmiany zaprzęgów tak zwanych koni rozstawnych. System koni rozstawnych zapewniał szybszą i bardziej regularną obsługę tras dalekobieżnych. Na trasach, oznaczonych na powyższej mapie kolorem czerwonym, kilka razy w tygodniu kursowały  dyliżansy pocztowe, zapewniające poza obsługą pocztową także przewóz pasażerów i ich bagaży. Były to regularne kursy między Lubeką, Szczecinem i Gdańskiem; między Lipskiem, Berlinem, Gdańskiem i Królewcem i dalej do Sankt-Petersburga; między Berlinem i Kołobrzegiem.

Na przykład dyliżans z Berlina do Kołobrzegu przybywał do Maszewa w poniedziałki i piątki o godzinie 16.15, a z Kołobrzegu do Berlina w te same dni o godzinie 03.15 rano; w każdym przypadku z półgodzinnym postojem. Oto dyliżans pocztowy z tamtej epoki (źródło: Tharandter Wald, Wikipedia), a także fragment spisu europejskich miast w sieci dyliżansów pocztowych (źródło: Post-Handbuch für Berlin, 1837).


















Jeszcze na początku XIX wieku, co także widać na maszewskiej rycinie, wszystkie drogi poza obrębem wielkich miast (i oprócz resztek dróg bitych pozostałych po Cesarstwie Rzymskim, głównie w Europie śródziemnomorskiej), w tym te najważniejsze, państwowe, były drogami polnymi.  Jedyna utwardzona droga na Pomorzu istniała między Szczecinem i Dąbiem (wówczas jeszcze samodzielnym miastem). Początek XIX stulecia można uznać za ważną cezurę w historii komunikacji i transportu z powodu rozpoczęcia w tym okresie budowy infrastruktury drogowej między miastami, czyli tak zwanych szos (od francuskiego chaussée), które w Niemczech zwano wtedy "sztucznymi drogami" (Kunststrasse).

Oto fragment drogi średniowiecznej wiodącej przez Magdeburg, jaką odkryli archeologowie w pobliżu odkrytych również resztek pierwotnego kościoła św. Sebastiana, zbudowanego w okresie kierowania archidiecezją przez arcybiskupa Gero (1012-1023). Biskup Gero był w imieniu cesarza Henryka II (973-1024) negocjatorem traktatu pokojowego, zawartego między cesarzem a Bolesławem Chrobrym w Budziszynie w 1018 roku. Zdjęcie należy do portalu Landesamt für Denkmalpflege und Archäologie (Krajowy Urząd Archeologii i Opieki nad Zabytkami) oraz do  Landesmuseum für Vorgeschichte (Krajowe Muzeum Prehistorii) z Halle.

Drogi krajowe różniły się od lokalnych oznakowaniem (wyposażone były w kamienie milowe; 1 mila pruska = 7.532 m) i pewniejszymi przeprawami przez rzeki i mokradła. Kamienie te można jeszcze spotkać na Mazurach, na starych szlakach łączących Prusy Wschodnie przez Pomorze, z zachodnimi krajami Niemiec. Ciekawą wzmiankę o nich z okolic Bartoszyc (m. in. z miejscowości Maszewy) zamieszcza portal poMazurach.pl. Oto jeden z nich, spod miejscowości Boryty, którego, jak widać na innych zdjęciach, ktoś już próbował "uprzątnąć". Dawne drogi zaciera więc nie tylko czas, ale i człowiek.


Pod koniec lat 20-tych XIX wieku rozpoczęto w Prusach szeroki program budowy dróg utwardzanych, w drugiej połowie tego stulecia zamienianych na brukowane. W odróżnieniu od dotychczasowych dróg polnych, czyli naturalnych, drogi pokryte ubitym tłuczniem (w nowej technice makadam), "kocimi łbami" lub kostką brukową nazywano, jak wspomniałem wyżej, "sztucznymi drogami".

Oto typowa do początków XIX wieku droga "naturalna", czyli polna, jednakże z uwagi na jej dobry stan utrzymania i oznaczenie kamieniami milowymi, będąca o randze państwowej, którymi tylko poruszały się dyliżanse pocztowe (źródło: delcampe.de).


Utwardzenie drogi ze Szczecina do Gdańska poprowadzono jednak już nie starą trasą przez Maszewo, ale przez Goleniów. Odcinek do Goleniowa gotowy był w 1830 roku, a do Koszalina w 1838 roku.  Droga między Szczecinem i Maszewem straciła tym samym swoje znaczenie.  Jej definitywne zamknięcie nastąpiło w 1846 roku wraz z oddaniem do użytku linii kolejowej Szczecin - Stargard, która  odcięła tą drogę od Dąbia. Od tego roku prowadziła ona z Maszewa donikąd, a do dzisiaj w dużej części zatarł ją czas.

Przy okazji omawiania przemijania pewnych epok dodajmy, że z połową XIX wieku kończy się w kulturze europejskiej tak zwany styl bidermeierowski, oderwany od wojen, rewolucji społecznych i dominacji władzy nad społeczeństwem, a uciekający się do przyjemności osobistych i radości życia rodzinnego, mieszczańskiego. Przedstawicielem tego stylu był m.in. Carl Spitzweg, który tak oto w idealizowanej formie oddał pochwałę poczcie - temu ważnemu medium ze światem, w malowidle "Przybycie dyliżansu pocztowego". Oto główny temat obrazu (źródło: Wikimedia).


Wracając do maszewskiego odcinka XVIII-wiecznej drogi międzynarodowej Berlin - Gdańsk - Sankt Petersburg, z chwilą zbudowania dróg do Nowogardu przez Redło, a zwłaszcza przez Dębice (rok 1877),  ten północny szlak prowadzący wzdłuż zachodniego brzegu Jeziora Warszewskiego ostatecznie przechodzi do historii.  Wcześniej, po wybudowaniu w 1864 roku nowej drogi do Stargardu przez Parlino ten sam los spotyka południowy fragment naturalnej, czyli polnej drogi w kierunku Berlina, między Maszewem, Mieszkowem i Łęczycą.

sobota, 5 czerwca 2010

Maszewo na wielkich szlakach historii


Dzisiaj proponuję przejażdżkę traktem maszewskim "po" XVIII stuleciu. Wiek ten wieńczył trwający bez mała tysiąc lat okres, w którym Maszewo (najpierw osada obronna, później gród i zamek z podgrodziem, a następnie miasto) położone było na najważniejszym na Pomorzu i jednym z głównych szlaków drogowych w Europie. Temat ten wydaje mi się równie interesujący, co chyba mało znany nie tylko nam Maszewianom, ale i zawodowym historykom, że będę do niego jeszcze parę razy wracał. Formuła blogu nie sprzyja, na szczęście, pisaniu rozwlekłych elaboratow, ale pozwala prezentować ciekawostki historyczne, które każdy może sobie dalej weryfikować, pogłębiać, rozwijać. Stare drogi wiodące przez Maszewo łączyły miasto z naprawdę wielkim światem i były świadkiem wielkich wydarzeń w skali europejskiej.

Niech na początek drogą przez Maszewo poprowadzi nas Daniel Chodowiecki (1726-1801), najsławniejszy w swoich czasach artysta-grafik polsko-niemiecki. Będąc członkiem (a później dyrektorem) Pruskiej Akademii Sztuki w Berlinie, odbył on podróż do rodzinnego Gdańska. Droga wiodła przez Maszewo, gdzie 5 czerwca 1773 roku zatrzymał się na noc. W wydanej po tej podróży książce "Die Reise von Berlin nach Danzig 1773", przetłumaczonej niedawno w Polsce, nie wspominał mile tej maszewskiej nocy. W zajeździe, w ktorym zjadł na kolacje jajecznicę, a koniowi dał dwie miarki owsa nie dane było mu się wyspać, bowiem dwóch gości hotelowych urządziło sobie tańce przy hucznej muzyce. Artyście nie pozostało nic innego, jak być cichym świadkiem tej sceny, tak oto uwiecznionej (źródło: Das Melton Prior Institut):


Wiek XVIII, aż do początku kolejnego stulecia, kiedy w wyniku rewolucji technicznej zaczęły powstawać koleje żelazne i pierwsze od czasów rzymskich drogi bite między wielkimi metropoliami europejskimi, był okresem wieńczącym europejskie znaczenie dróg prowadzących przez Maszewo. Od kiedy Berlin stał się w 1701 roku stolicą Prus, a Sankt-Petersburg w 1712 stolicą Rosji, główna droga łącząca je prowadziła przez Maszewo. Nie wiązało się to, jak w dzisiejszych czasach, ze szczególnie lepszym standartem technicznym tej drogi, bo prawie wszystkie inne pozamiejskie w całej Europie były jeszcze wtedy drogami polnymi, ale z tradycji tego szlaku, który od czasów powstania Ligi Hanzeatyckiej w 1356 roku był głównym traktem lądowym łączacym miasta portowe od Amsterdamu na zachodzie do Rygi na północnym wschodzie, obsługującym przede wszystkim ruch ludzi i poczty, w mniejszym stopniu towarów.

Drugim powodem wysokiej rangi tego szlaku aż do końca XVIII wieku była stabilność polityczna i ekonomiczna terenów przez które on wiódł. Od czasów sprowadzenia do Prus Zakonu Krzyżaków w 1230 roku, podboju i germanizacji przez nich tych ziem, przy włączeniu w tym samym czasie Pomorza do Cesarstwa Niemieckiego, zostały stworzone polityczne warunki do ekspansji niemieckiej wzdłuż południowego i wschodniego wybrzeża Bałtyku. Kiedy w XVIII wieku powstały dwie europejskie potegi Rosja i Prusy, Polska chyliła się ku upadkowi. Drogi wiodące przez Polskę nie były nadzorowane przez słabnące państwo, ale przez lokalnych władców, którzy nakładali tak wysokie jak chcieli opłaty za przejazd. Nie sprzyjało to handlowi i komunikacji tranzytowej przez Polskę. Układ głównych dróg na Pomorzu odzwierciedla poniższy fragment mapy (z moją adaptacją), którą wydał w 1782 roku znakomity kartograf angielski Louis Stanislas DelaRochette (1731-1802).

W Maszewie schodziły się dwa główne szlaki historyczne: jeden, post-hanzeatycki, idący od Hamburga i Lubeki, z jego południową, nadreńską odnogą, wiodącą z Kolonii przez Hannover i Magdeburg, połączone przed Szczecinem, a dalej przez Dąbie i Darż do Maszewa, gdzie łączył się on ze szlakiem saksońskim, od Lipska przez Berlin, Cedynię, Pyrzyce i Stargard. Połączone w Maszewie szlaki nadreńsko-hanzeatycki i saksoński prowadziły dalej do Petersburga, przez Gdańsk i Królewiec.

Na marginesie, droga pomiędzy Dąbiem i Maszewem w dużej części wiodła przez Puszczę Goleniowską, w pobliżu wielkich bagien, znanych ze źródeł historycznych pod nazwą "Straszne". W dokumencie wydanym w Dąbiu 16 lutego 1304 roku zapisano to miejsce jako "leśne bagno przylegające do Strazne" (silvam sive paludem adiacentem Strazne dictam).

Przebieg tych dróg w samym Maszewie różnił się znacznie od obecnego. Do XIII wieku, czyli do czasu powstania miasta, te dwa idące od południa szlaki schodziły się przed Górą Zamkową. W okresie od XIV do XVIII wieku szlak saksoński wchodził do miasta Bramą Stargardzką, jednak nie przez dzisiejszą ulicę Stargardzką, która (tak jak i Nowogardzka) powstała dopiero w drugiej połowie XIX wieku, ale przez nieistniejącą już drogę prowadzącą z Łęczycy przez Mieszkowo, która wchodziła do miasta przez teren obecnej stacji benzynowej.


W "złotym wieku" dalekosiężnej komunikacji drogowej, wiodącej przez Maszewo, czyli w XVIII stuleciu, istniały trzy najstarsze budowle przy rynku miejskim - kościół mariacki, ratusz miejski i dom ryglowy, wszystkie widoczne na powyższym, edytowanym zdjęciu (foto: Sławomir Pawlak, 2003).

Droga wychodząca z Maszewa przy Baszcie Francuskiej w kierunku Nowogardu także nie wiodła obecną ulicą Nowogardzką, której jeszcze nie było, ale ulicą Jedności Narodowej, przy młynie nad Jeziorem Warszewskim i dalej obecną drogą polną wzdłuż jeziora w kierunku Redła. To ten odcinek drogi, wzdłuż zachodniego brzegu jeziora opisał podróżnik szkocki William Rae Wilson w swojej książce "Travels in Russia" (Londyn 1828, Tom 1), w jego podróży do Petersburga: "O szóstej wieczorem przybyliśmy do Maszewa, przyjemnie położonego na wyniesieniu, nad rzeką Warszewą. Miasto otoczone jest starymi murami z cegły, z wieżami i bramami. Następnie kontynuowaliśmy podróż wzdłuż wyjątkowo malowniczych brzegów tej rzeki, pokrytych łanami pszenicy". Było to 5 czerwca 1825 roku. W trakcie jazdy podróżnik zapewne dowiedział się od woźnicy, że jest to Warsowersee (niemiecka nazwa jeziora), co zapisał w książce jako rzeka "Varshese". Nasze wijące się jezioro rynnowe przyjął więc za rzekę. Tak wyglada ta droga dzisiaj:


Przejazd przez Maszewo w dniu 2 stycznia 1750 roku wspomina w swoich pamiętnikach ("Eigene Lebensgeschichte", Halle 1789) teolog i geograf niemiecki Anton F. Büsching (1724-1793), który jechał wówczas z Kopenhagi do Petersburga z księciem Friedrich Roch de Lynar (1708-1781), obejmującym stanowisko ambasadora Danii w Rosji. Ciekawostką jest tutaj fakt, że inny książę de Lynar, starszy brat Fryderyka Rocha, był kilka lat wcześniej ambasadorem Polski w stolicy Rosji. Rodzina ta pochodziła z Saksonii, a jej dalsi przodkowie z Włoch.

Kontynuując polonica wspomnę jeszcze, że A. F. Büsching nadał kiedyś Białystokowi nazwę "Polskiego Wersalu", dzięki wybudowanemu tam przez Jana K. Branickiego zespołowi pałaców i parków. Jedna z jego licznych książek, "Geografia Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego", została przetłumaczona i wydana w języku polskim w Lipsku-Dreźnie w 1768 roku przez Ewarysta A. Kuropatnickiego (1734-1788), amatora geografa i heraldyka.

Nie można tutaj nie wspomnieć o przejazdach przez Maszewo ówczesnych wielkich głów państw. I tak  na początku listopada 1716 roku przejeżdżał ulicami miasta car Rosji, Piotr I Wielki (1672-1725) wraz małżonką (pochodzenia polsko-litewskiego) Martą Heleną Skowrońską (1684-1727), przyszłą (po śmierci męża) carycą Rosji Katarzyną I. Na marginesie dodam, że budzi wątpliwości teza stawiana przez niektórych historyków, jakoby nie umiała ona pisać i czytać, mimo że od piątego roku życia jako sierota została ona przysposobiona jako córka znanego na Łotwie pastora i pedagoga, założyciela szkoły dla dzieci łotewskich chłopów, tłumacza Biblii na język łotewski, Ernsta Glücka, któremu zleciła w 1704 roku, będąc już na dworze carskim w Moskwie, założenie pierwszej w tym mieście publicznej szkoły podstawowej.

Oto zbudowany na jej zamówienie pałac letni w Carskim Siole (obecnie Puszkin) pod Sankt-Petersburgiem, zwanym do dzisiaj od jej imienia Jekaterinskij dvoriets. Obecną okazałą fasadę w stylu rokoko nadała córka Katarzyny I, caryca Elżbieta (1709-1762).


Dla ścisłości należy wspomnieć, że Piotr Wielki, wtedy jeszcze incognito, pod przybranym nazwiskiem, przejeżdżał po raz pierwszy przez Maszewo 6 lipca 1697 roku, w drodze z Kołobrzegu do Berlina (przez Stargard, Pyrzyce i Kostrzyń), w ramach rozpoczętego 19 marca tego roku wyjazdem z Moskwy do Europy Zachodniej tak zwanego Wielkiego Poselstwa. W około dwustu-osobowym orszaku byli dyplomaci, arystokraci, kawalerzyści, lekarze, tłumacze, muzycy, służba itd.

W swojej drugiej, wspomnianej wyżej, już oficjalnej podróży na Zachód w 1716 roku, Piotr Wielki w drodze z Sankt-Petersburga przejeżdżał przez Maszewo i Szczecin, dalej przez Havelberg do Hamburga. Na zamku w Havelbergu car spotkał się z królem Prus Fryderykiem Wilhelmem I (1688-1740), gdzie władcy wymienili się podarkami: król ofiarował carowi Bursztynową Komnatę, a ten zrewanżował się 250 rosłymi rosyjskimi huzarami, którzy przeszli na służbę króla Prus. Oto panorama Havelbergu narysowana przez Meriana w 1652 roku (źródło: Wikipedia).


Bursztynową komnatę poczęli tworzyć w Berlinie w 1701 roku, na zlecenie pierwszego króla Prus, Duńczyk Gottfried Wolfram i  Berlińczyk francuskiego pochodzenia Gottfried Tusso (Toussaint). Ten ostatni znany m.in. z rzeźb wykonanych w katedrze w Kamieniu Pomorskim, a także w Elblągu, Królewcu, Lubece i w Bruggi. Miała ona zostać wbudowana w zamku miejskim (Berliner Stadtschloss), którego przebudowę pierwszy król pruski Fryderyk I (1657-1713) powierzył gdańskiemu architektowi Andreasowi Schlüterowi.

W 1706 roku kontynuowanie prac nad komnatą zlecono dwóm gdańskim rzemieślnikom, Gottfriedowi Turau i Ernestowi Schachtowi. Według nowego zamiaru komnatę miano wbudować w 1711 roku w pałacu Charlottenburg. Budowa nie została jednakże zakończona do czasu śmierci króla Fryderyka I w 1713 roku. Jego następca, Fryderyk Wilhelm I, zwany "Soldatenkönig" (król żołnierzy), zainteresowany był bardziej budową armii, aniżeli wystrojem pałaców. Jeszcze w 1713 roku kazał on przerwać prace nad komnatą, rzemieślników odesłał do Gdańska, a zdemontowane elementy komnaty zapakowano i złożono w piwnicach Arsenału (Zeughaus Berlin), którego przebudową kierował wspomniany wyżej Andreas Schlüter.

Niedokończona komnata leżała w skrzyniach przez trzy lata, aż król pruski znalazł okazję do gestu dyplomatycznego wobec Rosji, z którą sprzymierzył się wcześniej przeciwko Szwecji. Na spotkaniu cara Piotra I z królem Fryderykiem Wilhelmem I w Havelbergu, zaraz po przyjęciu podarku, car powierzył ambasadorowi Rosji w Prusach, hrabiemu Aleksandrowi Gołowkinowi (synowi Gawriła Gołowkina, ówczesnego ministra spraw zagranicznych Rosji)  niezwłoczną organizację transportu komnaty do Sankt Petersburga. Oto jedno z nielicznych przedwojennych zdjęć oryginalnej komnaty z Carskiego Sioła pod Petersburgiem.


Skarb złożono do 18 skrzyń, wyścielonych słomą i materiałem flanelowym, zabezpieczone drewnianymi blokadami przed przesuwaniem się. Obłożone nieprzemakalnym papierem woskowym i obszyte skórą skrzynie załadowano na osiem wozów, każdy w sześciokonnym zaprzęgu. Konwój z ochroną wojskową ruszył w drogę przez Maszewo do Królewca, dokąd dotarł po sześciu tygodniach (pod koniec grudnia 1716). Dalszy transport był jeszcze bardziej uciążliwy: z Królewca statkiem do Mamel (Kłajpeda), a stamtąd saniami w kierunku stolicy Rosji. Sniegi okazały się jednak zbyt głębokie i cały transport przybył ostatecznie do stolicy Rosji wozami (witany z honorami wojskowymi) w maju 1717 roku.

Zdemontowana przez Niemców i zaginiona w 1941 roku komnata została przez Rosjan całkowicie i pieczołowicie odtworzona i wbudowana ponownie w wyżej wspomnianym Pałacu Katarzyny w 2003 roku, w 300-letnią rocznicę założenia Petersburga. Oto jej fotograficzna "próbka".


To tyle o "maszewskim" akcencie Bursztynowej Komnaty. Głównym celem podróży cara Piotra I w 1716-1717 roku (kiedy komnata dotarła do Sankt Petersburga, car był jeszcze w zachodniej Europie) była jednak Holandia, którą poznał i bardzo polubił w czasach swojej młodości.

W połowie maja 1734 roku, najpierw w drodze morskiej z Królewca, przez Piławę (niem. Pillau, obecnie Bałtyjsk) do Darłowa, potem karocami drogą przez Koszalin, przejeżdża przez Maszewo polskie poselstwo, udające się w imieniu wybranego rok wcześniej, ale nie dopuszczonego do władzy, króla Stanisława Leszczyńskiego przez Poczdam i Hagę do Paryża. Delegacją udającą się, z beznadziejną a zatem i bezskuteczną interwencją, u króla Francji Ludwika XV o wsparcie polityczne i militarne dla uzyskania korony dla polskiego króla, kierował poseł na sejm Jerzy Ożarowski herbu Rawicz, marszałek małopolski, a jego sekretarzem był Stanisław Konarski.

Polski pedagog, geograf i historyk Piotr Czarkowski (1808-1898) w swojej książce z 1859 roku "Dzieje w Polsce, Litwie i na Rusi" pisał tak o Polsce z pierwszej połowy XVIII wieku: "Przy końcu panowania Augusta II i przez cały ciąg panowania syna jego Augusta III, Polska zupełnie straciła swoje znaczenie polityczne, stała się podobną do człowieka złożonego śmiertelną chorobą, który już stracił nadzieję życia, stracił zmysły nawet. Taki nie dba o to, co się dzieje wkoło niego i co się ma dziać po jego śmierci, już nie żyje, ale wegetuje tylko. Najpomyślniejszą porę do naprawy swego rządu zmarnowała na niczym. A co gorsza, królowie Sasi: August II i August III bawili się i biesiadowali a szlachta postępowała za ich przykładem. Za króla Sasa, jedz, pij i popuszczaj pasa. Polska nierządem stoi i dobrze jej z tym. Do Polski jak do karczmy, może każdy wpaść, narobić hałasu i to mu uchodzi."

Jaka wówczas panowała w najwyższych elitach Polski głupota i bezhołowie świadczy fakt, że wielkiemu reformatorowi polskiego szkolnictwa Stanisławowi Konarskiemu senat Polski odmówił w 1732 roku dostępu do Archiwum Koronnego w Krakowie, kiedy ten na zlecenie Józefa Załuskiego, referendarza wielkiego koronnego, jednego z nielicznych wielkich intelektualistów polskich tamtej epoki i założyciela słynnej Biblioteki Załuskich, przygotowywał zbiór obowiązujących w Polsce praw sejmowych, nigdy dotąd łącznie nie wydanych. W panującej wówczas anarchii Polacy nie umieli praw stanowić, ani szanować. W 1765 roku St. Konarski został wyróżniony przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego medalem Sapere auso, czyli "Temu, który odważył się być mądrym"Oto ten medal.


Pochodzący z Sandomierskiego, wykształceni przodkowie Stanisława Konarskiego herbu Gryf, z braku możliwości robienia kariery w Polsce (kiepska administracja i rozprzężona armia), często służyli w obcych wojskach i na obcych dworach: w Brandenburgii, Danii, Rosji, Anglii i Holandii.

Jak słabą ekonomicznie, a zatem i politycznie, była XVIII-wieczna Polska - największy terytorialnie kraj Europy (poza Imperium Ottomańskim), świadczy fakt że stolica Polski Warszawa liczyła w 1750 roku około 23 tysięcy mieszkańców, a Kraków 20 tysięcy, podczas gdy najbliższe europejskie stolice: Berlin 90 tysięcy, Sankt-Petersburg 150 tysięcy, Praga 59 tysięcy, a Wiedeń 175 tysięcy mieszkańców. Paryż liczył wówczas 576 tysięcy, Londyn 675 tysięcy, a Istambuł nawet 750 tysięcy. Wśród najbliższych Pomorzu miast w Gdańsku mieszkało 46 tysięcy mieszkańców, w Królewcu 60 tysięcy, a we Wrocławiu 55 tysięcy ludzi.

W 1743 roku w drodze z Zerbst koło Magdeburga do Sankt-Petersburga przejeżdża przez Maszewo 14-letnia szczecinianka, księżna Sophie Friederike Auguste zu Anhalt-Zerbst, przyszła caryca Rosji Katarzyna II (1729-1796). Oto kopia karety Katarzyny II (już jako carycy), na tle jej pomnika w mieście Marks koło Saratowa. Miasto zostało założone w czasach jej panowania przez holenderskich i niemieckich kolonistów, a na jej cześć nazwane Jekaterinensztat (Katharinenstadt), obecna nazwa od 1920 roku.


W dniu 18 lipca 1776 przejechał przez Maszewo olbrzymi orszak wielkiego księcia Rosji Pawła Petrowicza, syna carycy Katarzyny II i przyszłego cara Pawła I (1754-1801), który zmierzał do Berlina. Tam spotkał się z księżną Sophie Marie Dorothea Augusta Luisa von Württemberg (1759-1828), przybyłą z rodzinnego Szczecina, aby poznać swego przyszłego męża. Spotkanie było udane dla obu stron i już 10 sierpnia wielki orszak wracał przez Maszewo do Petersburga, gdzie księżna zmieniła wyznanie z luterańskiego na ortodoksyjne, wyszła za mąż za księcia Pawła i stała się wielką księżną Rosji Marią Fiodorowną. Jak znakomitą oprawę miała ta podróż niech świadczy poniższy obraz, przedstawiający uroczysty wjazd pary książęcej do Stargardu, w przeddzień ich przejazdu przez Maszewo (reprodukcja w Muzeum w Stargardzie).


W maju 1798 przejeżdża przez Maszewo od kilku miesiecy nowy król Prus Fryderk Wilhelm III (1770-1840) wraz z małżonką (wielce szanowaną w Niemczech postacią historyczną), księżną Luisą von Mecklenburg-Strelitz (1776-1810), którzy udawali się w podróż do Królewca (Königsberg, dziś Kaliningrad) i Kłajpedy (wówczas Memel), gdzie spotkali się z carem Rosji Aleksandrem I. Ten będzie ich rewizytował w okresie 25.10-4.11.1805 roku, przejeżdżając przez Maszewo. Historia pokaże, że para królewska zmuszona będzie ponownie przebyć tą trasę, tym razem w połowie października 1806 roku, w popłochu opuszczając Berlin i wraz z pięciorgiem dziećmi (w tym Charlotta, przyszła żona cara Rosji Mikolaja I) uciekać przed zbliżającymi się wojskami Napoleona. Król i rząd pruski na wygnaniu w Kłajpedzie powrócą przez Szczecinek i Stargard do Berlina 23 grudnia 1809 roku.

I tak, na zakończenie, przychodzi nam wspomnieć o ciemniejszych stronach wielkich wydarzeń historycznych XVIII i początku XIX wieku na Pomorzu, których świadkiem byli współcześni im mieszkańcy Maszewa, a pozostają nim dzisiaj maszewskie stare trakty i ulice. W tamtym okresie miasto i region dotknęły dwie wielkie wojny: wojna siedmioletnia, która w tej części Pomorza trwała "tylko" pięć lat (1758-1763) oraz wojny napoleońskie (1806-1813). W 1750 roku Szczecin - podupadła stolica Pomorza, liczyła zaledwie około 12 tysięcy mieszkańców. Oto ilustracja z książki autorstwa C. M. Yonge "A Pictorial History of the World's Great Nations", New York 1882, zatytułowana "Żołnierze plądrujący Pomorze".


Przetaczające się po pomorskich drogach działania wojenne powodowały nie tylko śmierć tysięcy osób ludności cywilnej, zniszczenia domostw i dóbr kultury materialnej, ale wywoływały swymi skutkami już w latach pokoju klęski głodu i epidemii, czyniące Pomorze jednym z najbardziej wyludnionych regionów Niemiec.

W tym przypadku Maszewo miało nieszczęście leżeć na najważniejszym strategicznie na Pomorzu szlaku, prowadzącym z Kołobrzegu do Berlina. W obydwu tych wojnach Kołobrzeg, z uwagi na możliwość dostawy wojska i zaopatrzenia przez jego port, stanowił główny punkt ataków wojsk nieprzyjacielskich. Maszewo było więc w tych wojnach na trasie stałych przemarszów wojsk i często toczonych bitew. Oto rycina z książki "Historischer Bildersaal" z 1766 roku, przedstawiającej oblężenie Kołobrzegu w sierpniu 1761 roku.


Wojna siedmioletnia na Pomorzu rozpoczęła się od wielkiej bitwy armii pruskiej i rosyjskiej w dniu 25.08.1758 pod Sarbinowem (Zorndorf), koło Dębna Lubuskiego. Chociaż żadna ze stron nie odniosła w niej zwycięstwa, to jednak wojska rosyjskie były na tyle wykrwawione, że po dojściu do Stargardu i okupowaniu go w okresie 25.09-16.10.1758, mimo słabego oporu równie wycieńczonej armii pruskiej, zrezygnowały z dalszego marszu w celu zdobycia Kołobrzegu i wycofały się przez Recz do Wielkopolski na przezimowanie. Oto kopia obrazu Carla Röchlinga przedstawiającego króla Fryderyka Wielkiego pod Sarbinowem (źródło: Wikipedia).


Maszewo w tym roku nie ucierpialo więc od wojny. Rosjanie ponowili atak na Kołobrzeg w 1759 roku, bezskuteczny; w 1760 roku, również bezskuteczny i dopiero trzecie oblężenie miasta w 1761 roku zakończyło się jego zniszczeniem i zdobyciem. W ciągu tych trzech lat Maszewo przechodziło wielokrotnie z rąk do rąk, kiedy to ściągane z Meklemburgii i Sląska wojska pruskie toczyły z Rosjanami potyczki i bitwy wzdłuż drogi między Stargardem i Kołobrzegiem, usiłując przerwać pierścień blokady.

I tak Maszewo zdobyte jest przez Rosjan (gen. J. Palmbach) po raz pierwszy 28.09.1759, odbite przez wojska pruskie gen. Dubislawa von Platena 24.10.1759. W lipcu 1760 przez Maszewo ponownie przechodzą wojska rosyjskie (gen. Gottlob Kurt Tottleben), a 15.09.1760 wojska pruskie gen. Paula von Wernera. W dniu 20.05.1761 pruskie wojska księcia Friedricha Eugena von Württemberga (1732-1797), nota bene ojca wyżej wspomnianej Zofii Doroty - przyszłej żony cara Pawła I,  usiłują przeprowadzić ze Szczecina do Kołobrzegu około trzysta wozów z zaopatrzeniem, ale tracą je w tym dniu w okolicach Maszewa w starciu z rosyjską huzarią i kozakami gen. Magnusa Johanna Berga (1719-1784).

Warto dodać, że pod gen. Bergiem (Łotysz, którego przedkowie przed XVI wiekiem pochodzili z Westfalii) służył wtedy początkujacy dowódca Aleksander Suworow, ranny przy zdobywaniu Goleniowa, który okaże się później najlepszym dowódcą w historii Rosji. Przybyłe z Głogowa wojska pruskie gen. Franza-Lorenza von Thaddena skutecznie przedzierają sie w dniu 23.05.1761 przez Maszewo i docierają pod Kołobrzeg.

Rosjanie pod dowództwem gen. Wilhelma von Fermora (angielskiego pochodzenia, szef sztabu armii rosyjskiej w latach 1757-1759) próbują zdobyć kontrolę nad trasą przemarszu wojsk pruskich, wypierając w dniu 18.10.1761 wojska gen. Platena spod Nowogardu aż na południe od Maszewa (zapewne w okolice miedzy Darżem i Przemoczem), te zmuszone są schronić się w Szczecinie, który w tej wojnie nie był zdobyty. Niemcy zdołają jeszcze przeprowadzić przez Maszewo w dniu 13.11.1761 idącą spod Wrocławia dywizję gen. Balthasara von Schenckendorffa oraz dywizję gen. Platena, ale mimo zgromadzenia pod Kołobrzegiem około 15 tysięcy żołnierzy, nie udaje im się przerwać blokady.


W dniu 13.12.1761 książę Friedrich E. von Württemberg decyduje się na odwrót wojsk pruskich. Trzy dni później Kołobrzeg poddaje się. Przez Maszewo przetaczają się wycieńczone z głodu i zimna wojska pruskie. Przywołajmy krótko scenerię tamtych wydarzeń: "... Mróz stał się tak przenikliwy, że w ostatnich dwóch nocach zamarzło ponad dwustu żołnierzy, nie licząc rannych, których musiano po drodze zostawiać. W ostatnich 48 godzinach z mrozu i ran wyzionęło ducha ponad 1100 ludzi." ("Geschichte des Königlich-Preussischen Ersten Infanterie-Regiments", Berlin 1855). Powyższy obraz, opublikowany na stronach Wikipedii, autorstwa niemiecko-rosyjskiego malarza scen batalistycznych Aleksandra Kotzebue (1815-1899), przedstawia zakończenie oblężenia i upadek Kołobrzegu w 1761 roku.

Miasto poddało się wojskom gen. Piotra Rumiancewa 16 grudnia 1761 roku, co upamiętnia poniższa rycina (źródło: Bibliothèque nationale de France, portal Gallica).


Punktem zwrotnym w wojnie siedmioletniej, która uznawana jest przez historyków jako pierwsza w historii wojna o wymiarze światowym, było wydarzenie z dnia 16.03.1762, mające miejsce w Stargardzie, gdzie książę Michaił N. Wołkoński (1713-1788) ze strony Rosji oraz ze strony Prus - późniejszy gubernator Szczecina, książę August Wilhelm von Braunschweig (1715-1781), podpisali rozejm, od którego rozpoczął się proces wygaszania tego wielkiego konfliktu w Europie i na innych kontynentach.

Na cześć zakończenia woj- ny i w imię pojednania z Niemcami rosyjski generał Magnus J. Berg ustanowił w 1762 roku w Stargardzie fundację (zwaną później "Bergstift") dla  miejscowych wdów po oficerach niemieckich, którzy zginęli w tej wojnie. W jego obecności została w tym mieście odśpiewana 2 maja 1762 kantata, napisana dla upamiętnienia carycy Katarzyny I (Marty Skow- rońskiej). Oto kopia stro- ny tytułowej utworu, znajdującego się w zbio- rach Książnicy Pomorskiej w Szczecinie.

Sławny potomek rodu Wołkońskich (od strony matki), wielki pisarz i humanista Lew N. Tołstoj (1828-1910) był pierwszym na świecie znanym pacyfistą.