Chociaż pochodząca od nazwiska starego słowiańskiego rodu Warsowów, zachowana w ciągu wielu wieków przez Niemców, a także przez ponad 20 lat po II wojnie światowej nazwa Jeziora Warszewskiego w Maszewie została w ostatnich latach zamieniona na Jezioro Młyńskie, albo zwyczajnie Jezioro Maszewskie, to dobrze, że nie pozbyliśmy się w mieście nazwy ulicy Obodrytów. Imieniem tego słowiańskiego plemienia znad dolnej Łaby, występującego w historii pod nazwami Obodrytów, Obodrzyców, a także Obotrytów, nazwane są ulice w Nowogardzie, Boleszkowicach i Maszewie (ul. Obodrytów), w Koszalinie i Białogardzie (ul. Obotrytów), w Szczecinie, Gorzowie Wlkp., Lesznie, Gdańsku i Warszawie (ul. Obotrycka) oraz w Poznaniu (ul. Obodrycka). Oto zdjęcie Jeziora Warszewskiego z około 1898 roku, kiedy na jego skarpie nie było jeszcze ulicy Obodrytów, ale czynny był nadal stary młyn. Ponad siedzącym na łódce rybakiem, na horyzoncie majaczy zarys holenderskiego wiatraka, o którym wspominam w poprzedzającym artykule.
W trakcie migracji Słowian w VI-VII wieku ze wschodu Europy w kierunku zachodnim i południowym, część plemion, zwanych później Obodrytami, dotarła do opuszczonych przez Germanów ziem między dzisiejszą Lubeką i Schwerinem, aż po dolną Łabę, a nawet na zachód od tej rzeki. W literaturze historycznej nazwa Obodrytów często jest rozciągana na wszystkie plemiona słowiańskie między dolna Łabą, Bałtykiem i dolną Odrą. W polskiej literaturze częściej używa się ogólnego określenia Słowian połabskich.
Z biegiem czasu organizacje plemienne Słowian połabskich zaczęły być zastępowane bardziej dojrzałymi społecznie i silniejszymi politycznie strukturami państwowymi. W VIII i IX wieku plemiona obodryckie łączą się we wspólnej obronie przeciwko najazdom ze strony Saksonii i Danii. "Witzan dux Abodritorum", czyli Wican, to nazwisko pierwszego księcia obodryckiego, jakie pojawia się w zachowanych dokumentach. Złożył on hołd królowi (później cesarzowi) frankońskiemu Karolowi Wielkiemu (747-814), kiedy ten po podporządkowaniu sobie Saksonii przekroczył Łabę i wszedł z wojskami na ziemię obodrycką. Zawiązał się wówczas sojusz między Wicanem i Karolem Wielkim przeciwko Saksonom i Duńczykom. Wican zginął w walce z Saksonami w 795 roku.
Książę ten poprzedził o dwa wieki pierwszego, historycznie udokumentowanego, polskiego księcia Mieszka I (zm. 992) oraz o ponad trzy wieki księcia pomorskiego Warcisława I (zm. 1135). Nie wiadomo, czy te znaczne różnice czasowe w pierwszych źródłach pisanych wynikaja z opóźnienia w rozwoju kulturowym i politycznym Polan i Pomorzan względem Obodrytów, czy też, co bardziej prawdopodobne, z braku wcześniejszych kronikarskich zapisów o Polanach i Pomorzanach, którzy weszli w kontakt ze "światem pisanym" dopiero z nadejściem chrześcijaństwa, poprzez kronikarzy kościelnych i świeckich z zachodu Europy. Poniższa mapa pokazuje zasieg terytorialny imperium Karola Wielkiego. Tereny oznaczone kolorem żółtym wskazują kraje związane z cesarstwem obowiązkiem lenna (źródło: Wikipedia).
Wracając do krótkiej historii Obodrytów, w 1147 roku pod przywództwem księcia Niklota (1090-1160) przeciwstawiają się oni napaści prowadzonej przez książąt niemieckich, duńskich, polskich i morawskich, z upoważnienia papieża, błogosławionego Eugeniusza III, w ramach II wyprawy krzyżowej, antypogańskiej krucjaty wymierzonej w Słowian połabskich, a także pomorskich. W 1160 roku, we wspólnej wyprawie księcia Saksonii Henryka Lwa i króla Danii Waldemara I przeciwko Obodrytom, ginie książę Niklot, co oznacza początek utraty niepodległości Słowian zachodnich i przejmowanie kontroli ich ziem przez Niemców. Tak przedstawiony jest Henryk Lew z żoną Matyldą w ufundowanej przez siebie ewangelii, wydanej w 1180 roku (fragment ilustracji).
Następca i syn Niklota, książę Przybysław (zm. 1178), przyjął chrześcijaństwo i oddał kraj w lenno Saksonii. W 1172 roku towarzyszył Henrykowi Lwu w pielgrzymce do Jerozolimy, a także (w tej samej podróży) do Konstantynopola, gdzie Henryk Lew spotkał się z cesarzem Manuelem I. Komnenem (1118-1180). Cesarz bizantyjski, który podobnie jak Henryk Lew był przeciwnikiem cesarza Niemiec Fryderyka I Barbarossy, podarował księciu saksońskiemu żywego lwa, z którym ten powrócił na zamek w Brunszwiku. Jak pisze W. Bogusławski w IV tomie "Dziejów Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej" (Poznań 1900), "... po powrocie (z pielgrzymki) do domu (Przybysław) starał się o rozszerzenie między poddanymi swymi oświaty chrześcijańskiej. Z pomocą Przybysława, Henryk Lew władał Słowianami jakby jaki król". Chociaż Niklot jest biologicznym twórcą dynastii, już nie obodryckich ale meklemburskich książąt, to faktycznym, politycznym jej założycielem jest książę Przybysław, którego następcą był jego syn Henryk Borwin (Borzywój) I (zm. 1227) Ta słowiańsko-germańska linia panowała w Meklemburgii aż do 1918 roku, a do dzisiaj żyje jej potomek, książę Borwin.
Ale gdzie są ci Obodryci z Maszewa? Już śpieszę odpowiedzieć. Opowiem o dziejach obotryckiej rodziny Streitzów, którzy w XVIII wieku byli posiadaczami Młyna Warszewskiego, o czym wspominałem w artykule "Zaginione młyny i wiatraki".




Obodryci to ciepłe kluchy przy Wieletach i Związku Luciców :) Nie mniej należy o nich wspominać.
OdpowiedzUsuń na zawszeJeżeli czasy współczesne należą do ludzi w gorącej wodzie kąpanych, to warto pisać o tych, którzy potrafili postępować racjonalnie: skoro wojny nie mogli wygrać, to zamiast wycięcia się w pień przyjęli warunki najlepsze, jakie wtedy mogli uzyskać. Dzięki temu nie ma chyba w historii wszystkich Słowian drugiego takiego rodu, jak Obodryci, który panował (co prawda dobrze wymieszany, jak wszystkie rody królewsko-książęce w Europie) przez siedem i pół wieku, a prestiż założyciela rodu Niklota potwierdza jego rzeźba w Schwerinie, być może jedyny pomnik słowiańskiego przywódcy na ziemi niemieckiej. Dziekuję, że uważasz także, że nalezy o nich wspominac :)
OdpowiedzUsuń na zawsze