Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!

sobota, 20 lutego 2010

Pomeranos - spadkobiercy kultury pomorskiej


Wielu współczesnym mieszkańcom Pomorza mogłoby wydawać się że kultura pomorska, czyli historyczny język, folklor i tradycje tego regionu, przestała dawno istnieć. Jedni powiedzieliby, że od początku XV wieku, kiedy zanikła tutaj mowa słowiańska, inni że kultura pomorska odeszła w przeszłość wraz z wysiedleniem w 1945 roku i rozproszeniem jego dawnych mieszkańców. Większość zapewne przypuszcza, że żywej kultury pomorskiej już nie ma. Otóż nie! Zyje ona wśród największego na świecie skupiska potomków Pomorzan w odległej Brazylii. Niech wstępem do tego postu będzie krakowiak zatańczony przez brazylijskich Pomeranos:



Pomeranos to obecnie około trzystutysięczna społeczność Pomorzan, która osiedliła się w XIX wieku w trzech południowych stanach Brazylii: Espirito Santo, Rio Grande do Sul i Santa Catarina.

Były to czasy wielkich emigracji z najbiedniejszych regionów Europy, głównie z Irlandii, Pomorza i z Galicji, do "ziemi obiecanej" w innych częściach świata. Pomorzanie zostali zmuszeni do emigracji nie tylko z powodu biedy, ale w wyniku drastycznej społecznie polityki, najpierw króla Prus Fryderyka Wilhelma III, a później Bismarcka. Ten pierwszy zakazał modlitw publicznych, (czyli w kościołach), a później nawet w domach prywatnych, w religii luterańskiej, dominujacej na Pomorzu. Ten drugi, "żelazny kanclerz", mający za żonę Joannę z Puttkamerów, z pomorskiego rodu o słowiańskich korzeniach, którą bardzo cenił, z jednej strony doprowadził do politycznego zjednoczenia Niemiec i wielkiego postępu gospodarczego kraju, z drugiej strony niszczył wszelkie ślady mniejszości narodowych i obcych kultur. Przy okazji wzmianki o pomorskich Puttkamerach warto dodać, że Adam Mickiewicz obdarzył niespełnioną miłością Marylę Wereszczak, małżonkę Wawrzyńca Puttmakera, przedstawiciela powstałej w XVII wieku litewskiej odnogi tego rodu.

Przywiązanie pomorskich, a ogólnie północno-niemieckich imigrantów w Ameryce do starej wiary luterańskiej potwierdza poniższa litografia, zatytułowana "Życie Martina Lutra i bohaterów reformacji" i wydana w Nowym Jorku w 1874 roku (źródło: Library of Congress).
 

Przedstawia ona Lutra palącego bullę papieską, mocą której został on ekskomunikowany, a także postacie prekursorów Reformacji: Czech Jan Hus, Włoch Girolamo Savonarola oraz jej głównych zwolenników: Anglik John Wycliffe, Niemiec czeskiego pochodzenia Kaspar Cruciger, Niemiec Philipp Melanchton, Pomorzanin Johannes Bugenhagen, król Szwecji Gustaw II Adolf oraz Bernhard, książę Saksonii-Weimaru.

Do USA i Australii najczęściej wyjeżdżali z Pomorza rzemieślnicy i robotnicy miejscy, nieco lepiej sytuowani od beznadziejnie biednych mieszkańcow pomorskich wsi i majatkow ziemskich. Z Maszewa i z najbliższych okolic wyemigrowalo wówczas do USA kilkaset osob. Wiekszość z nich osiedliła się w stanie Wisconsin, gdzie w ciagu półtora wieku całkowicie zasymilowała się w społeczeństwie amerykańskim, a także w zasadzie utraciła poczucie odrębnosci kultury pomorskiej od niemieckiej.

Najbiedniejsi Pomorzanie, nie posiadający ani ziemi, ani domu, mieszkający "kątem" w junkerskich majątkach w zamian za świadczoną tam pracę, między innymi ci z byłego powiatu Nowogard, emigrowali do Brazylii, której rzad oferował im darmowy przejazd statkiem, darmową ziemię (lasy do wykarczowania) i pożyczkę w formie zwierząt gospodarskich i ziarna.

Przybyli praktycznie bez żadnego dobytku i pieniędzy, osiedleni w głębi brazylijskiej puszczy, z dala od innych społeczności i dróg, Pomorzanie zaczeli budować swoją małą ojczyznę. Izolacja od świata wzmocniła ich wzajemne więzi i wolę przetrwania. Powstawały pierwsze chaty w stylu pomorskim. Zbudowali pierwszy kościół ryglowy, bez żadnej cegły. W internecie jest wiele blogów redagowanych przez brazylijskich Pomeranos, którzy piszą o własnej historii i kulturze. Oto jedno ze zdjęć, archiwum : Ursula Topper Dettmann:

Współczesny język pomorski, tak zwany Pommersche Platt, jest dialektem języka dolno-niemieckiego (Plattdüütsch), który ukształtował się pod pewnym wpływem języka holenderskiego (na przykład pory roku po pomorsku: Blaumatijd - czas kwiatów, Warmtijd - ciepły czas, Fruchttijd - czas owoców, Kaltijd - zimny czas).

Nie wiem, czy zachowały się w języku mówionym przez Pomeranos jakiekolwiek ślady języka słowiańskiego, czyli dawnego pomorskiego. Zdaniem historyków i językoznawców język pomorskich Słowian mogł być zbliżony do języka słowian połabskich. W książce "The Biblical Repository" (Tom 4, 1834) Edward Robinson pisze, że ostatnia msza odprawiona w języku słowian połabskich miała miejsce w Wustrow, zwanym też Wendland (40 km na zachód od Wittenberge nad Łabą), w 1751 roku.

Do dziś zachowało się w Niemczech około tysiąca nazw geograficznych (miejscowości, rzek, terenów) pochodzenia słowiańskiego, jak pisze Oswald Jannermann w pracy "Slawische Orts- und Gewässernamen in Deutschland" (2009). Są to zwykle nazwy zakończone na -itz, -enz, -ik, -in oraz -ow, na przykład Berlin, Lipsk (Leipzig, kiedyś Leipzik). Interesującym jest, że w pewnych grupach języków słowiańskich występują samogłoski nosowe (w polskim, w dawnym połabskim i pomorskim), a w innych w ogóle nie (w rosyjskim, łużyckim). Na przykład polska łąka, połabska lonka albo lanka, ale rosyjska łuka i łużycka luk albo luckau.

W 2005 roku w pięciu miastach stanu Espirito Santo, do szkół podstawowych, do których uczęszczają dzieci Pomeranos, wprowadzono naukę języka pomorskiego. Rok później prof. Ismael Tressmann, etnograf, językoznawca i autorytet intelektualny brazylijskich Pomorzan, wydał słownik pomorsko - portugalski (zdjęcie wyżej), zawierajacy około 15 tysięcy terminów. Język ten zachował się także w mniejszych społecznościach pomorskich w USA i w Australii.

Znakomity badacz kultury pomorskiej, nie żyjący już dziennikarz Klaus Granzow (na zdjęciu) Pomorzanin z urodzenia i wyboru, w trakcie swojej wizyty u Pomeranos w 1975 roku zauważył, że nie znali oni w swoim języku słowa ciastko. Używali współ- czesnego niemieckiego słowa Kuchen. Doszedł wtedy do wniosku, że wyraz ten wypadł z użycia i został zapomniany, bo nie jedli ciastek z powodu wielkiej biedy, w jakiej trwali przez ponad cztery pokolenia od czasu przybycia do Brazylii. Jest jednak zupełnie możliwe, że nie znali tego słowa już pierwsi pomorscy imigranci, którzy jeszcze na Pomorzu od wielu pokoleń stanowili najuboższą warstwe społeczną. Wiele wskazuje na to, że to właśnie oni są potomkami Słowian pomorskich, a więc mają najstarsze pomorskie korzenie.

Na swoje słowiańskie, ale także germańskie pochodzenie brazylijscy Pomeranos powołali się w uzasadnieniu do projektu ustawy parlamentu stanowego Rio Grande do Sul, który w 2007 roku uchwalił dzień 18 stycznia, w 150 rocznicę ich przybycia do Brazylii, jako Swięto Pomorzan. W audycji w języku portugalskim w dniu 6 września 2004, poświęconej niemieckim śladom w stanie Espirito Santo Radio Deutsche Welle podało, że "Pruska prowincja Pomorze zachowała swoją szczególną tożsamość kulturalną, mimo wielu prób jej zdominowania ze strony Duńczyków, Szwedów i Niemców." Oto zdjęcie z tytułem filmu dokumentalnego Hermanna Roelke z 2009 roku "Pomeranos: A trajetória de um povo" (Pomorzanie - droga pewnego narodu).


W okresie średniowiecznej kolonizacji Księstwa Pomorskiego przez Niemców, autochtoniczni Słowianie którzy nie asymilowali się z przybyłą nową kulturą, religią i organizacją społeczną, a dotyczyło to zwykle ludzi biedniejszych, zablokowany mieli często dostęp do edukacji, wykonywania rzemiosła i handlu, a także zmuszani byli do opuszczania miast. To ci najbiedniejsi Słowianie stworzyli trzon warstwy chłopskiej, która z wiekami ubożała, na rzecz rozrastających się latyfundiów, należących do germanizującej się szlachty pomorskiej oraz do kolonizatorów niemieckich i do Kościoła. Na tym oto starym zdjęciu z przełomu XIX/XX wieku uwieczniono chwilę opuszczania rodzinnych stron przez pomorską rodzinę i początek jej podróży "za chlebem" (źródło: Fotos Antigas de Pomerode).


Pomijam tutaj fakt, że proces wzrastajacego rozwarstwienia społecznego i wzrost siły politycznej szlachty w okresie feudalnym był typowym we wszystkich krajach europejskich. A także fakt, że z perspektywy historycznej Księstwo Pomorskie, w świetle zmieniających się zagrożeń utraty niepodległości ze strony Danii, Szwecji, Polski i Niemiec zmuszone było do szukania aliansów z jednym z tych państw, aby uchronić się przed innymi.

Słowiańskość Polski i Pomorza okazała się zwornikiem zbyt słabym, wobec chrystianizacji wprowadzanej przez Niemców, która przyniosła ze sobą nie tylko nowy język, ale i wzmocnienie gospodarcze Księstwa. Należy pamiętać, że kiedy Polska piastowska włączyła Pomorze w swoje granice, to nie było to wynikiem porozumienia się z Pomorzanami, ale ich podboju. To właśnie za czasów króla polskiego Władysława Hermana, jego wojska pod dowództwem Sieciecha zniszczyły w 1092 roku zamek w Maszewie (także grody w Pyrzycach, Stargardzie, Białogardzie i Kamieniu). Prawdopodobnie zamek maszewski nie został już nigdy potem odbudowany. Oto złota moneta z 1981 roku z Władysławem Hermanem na awersie (lata panowania 1079-1102) i z godłem Polski na rewersie (źródło: Warszawskie Centrum Numizmatyczne, wcn.pl).


Zauważmy, że wraz z powstaniem w XVIII wieku systemów władzy absolutnej proces osłabiania państwa przez nadmierne przywileje szlachty został zahamowany w Niemczech i w innych krajach, ale nie w Polsce. Szlachta pomorska, biorąc przykład ze szlachty polskiej, kontestowała próby ograniczenia swoich przywilejów przez kolejnych królów pruskich, dążących do reform, które miały wzmocnić gospodarkę państwa.

Na sejmie w Stargardzie w 1653 roku posłowie słupscy Jakub von Puttkamer i Jan Adolf von Zitzewitz mocno zaprotestowali wobec niejasnego stanowiska elektora Brandenburgii, Fryderyka Wilhelma, prawnego sukcesora po księciu Bogusławie XIV, który unikał potwierdzenia dotychczasowych przywilejów szlachty pomorskiej. Zmuszenie w 1724 roku przez krola Fryderyka Wilhelma I do przyjęcia przez szlachtę pomorską reform z jednej strony oznaczało utratę resztek autonomii politycznej Pomorza wobec Prus, z drugiej rozpoczęło proces rozwoju gospodarczego Pomorza i wzmocnienie siły ekonomicznej i tym samym politycznej Prus. W Polsce w tym czasie postępowała dezorganizacja struktur państwowych i zapaść gospodarcza, zakończone upadkiem państwa i rozbiorami.

Kultura pomorska wyrosła zarówno z korzeni słowiańskich, jak i germańskich. Tak jak sam człowiek rozwija się w ciągu swego życia, tak i społecznosci lokalne ewoluują w swej wielowiekowej historii. W kulturze pomorskiej zmieniał się język, zwyczaje, a nawet religia. Co pozostało niezmienne, jak w każdej społeczności regionalnej, to poczucie tożsamości z ziemią rodzinną, zamieszkałą "z dziada, pradziada", z jej przyrodą i klimatem oraz z wizerunkiem i rytmem pracy, codziennego życia i sposobem świętowania. Pomorski "klimat" oddaje dobrze ekspresjonistyczna grafika Martel Schwichtenberg, zatytułowana "Z Pomorza" (Aus Pommern), opublikowana w wydawnictwie Eckart von Sydow, Hannover 1923 (źródło: Christie's).


Współcześni Pomeranos, mimo olbrzymich przeciwieństw losu, jakie stawały im na drodze przez ostatnie 150 lat, uratowali od zapomnienia kulturę swoich przodków. I za to można mieć dla nich wielki podziw. O tych przeciwnościach trwąjacych do dziś i o samej kulturze napiszę przy innej okazji. Z pewnością warto!
.

1 komentarz:

  1. Warto bo to nasza, szerzej pojmowana niż polska tożsamość.

    OdpowiedzUsuń