Drogi Czytelniku, oferuję Ci zbiór podróży w czasie po pomorskiej ziemi. W wojażach tych próbuję odtworzyć zmieniające się w czasie panoramy lub zgoła małe zakątki regionu, nie stroniąc od ukazywania szerszego kontekstu opisywanej historii. Czas i przestrzeń to tylko wymiary naszych peregrynacji, zaś ich celem są ludzie, którzy przed nami żyli w swoich lokalnych pomorskich ojczyznach.

Przez ich ziemie, przyrodę i pozostawioną kulturę materialną wiodą drogi naszych wędrówek tutaj oraz na blogu: "Pradzieje Pomorza
". Bon voyage!

środa, 18 maja 2022

Maszewska św. Teresa z Lisieux


Przez niezwykły przypadek, zrządzenie losu - jak się zwykle mówi, albo przez znak lub łaskę Bożą - jak taki przypadek ocenić mogą krzewiący chrześcijańską wiarę Maszewianie, w jednym z domów Maszewa przetrwał przedwojenny obraz św. Teresy z Lisieux, znanej w Polsce bardziej jako św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Jeszcze większą niespodzianką było, że skryta za nim przechowała się ponad stuletnia fotografia, o której istnieniu nie wiedzieli nawet niemieccy mieszkańcy byłego Massow, kiedy w 1945 roku, zabierając pośpiesznie pamiątki rodzinne, opuszczali miasto. 

Oto ten tajemniczy, wyjęta z ramy, wyblakła bo około stuletnia ilustracja, udostępniona dzięki staraniom pana Piotra Teofilewskiego (foto: P. Teofilewski). Nie wiemy, jak wygląda rama i jakie są wymiary obrazu.


Jest to w istocie, wykonana na papierze, reprodukcja obrazu olejnego, tak zwany oleodruk - popularna technika masowego kopiowania obrazów z pierwszych dekad XX wieku. Nieznany jest artysta, czas i miejsce wykonania oryginalnego obrazu, ale zaprezentujmy poniżej, pochodzący z 1938 roku oleodruk, identyczny z maszewskim, ten o wymiarach 35 x 45 cm, jeszcze o zachowanej, świeżej kolorystyce, przechowywany w Galerie Munk w Dreźnie.

W odróżnieniu od większości innych, chociaż zbliżonych przedstawień św. Teresy z Lisieux z krucyfiksem w lewej dłoni i naręczem róż, w poniższym wzorze palce lewej dłoni świętej nie są położone na ciele Chrystusa, jak przedstawiają typowo wyobrażenia graficzne św. Teresy,  ale - jakby bardziej ostrożnie, powściągliwie, obejmują tylko sam krzyż. 


Zanim powiemy więcej o ukrytej za obrazem św. Teresy fotografii, uznajmy jeszcze jeden fakt za zupełnie wyjątkowy, nadzwyczajny. Jakimś bowiem szczęśliwym trafem, zawieszony w niemieckim domu około 1920 roku obraz świętej, dotrwał u tej samej rodziny, w tym samym mieszkaniu, na tej samej ścianie, nie tylko końca II wojny światowej, ale został zaakceptowany przez polską rodzinę, z którą "mieszkał" przez kolejne pokolenia i dalsze 75 lat, aż po ostatnie dni. 

Stało się to zapewne dzięki temu, że w domu tym, przy ulicy Saarstraße, a dzisiaj ul. 8 Marca, mieszkała niemiecka rodzina Wolff, prawdopodobnie o wyznaniu katolickim. Wskazywałby na to nie tylko portret katolickiej świętej w ich mieszkaniu, ale ocena aktualnie żyjących niemieckich mieszkańców dawnego Massow, że po 1945 roku rodzina ta nie brała udziału w zjazdach Stowarzyszenia Ojczyźnianego Maszewa i Okolic (Heimatbund Massow und Umgebung) i trzymała się na uboczu.

Tradycje katolickie na Pomorzu od czasów Reformacji w XVI wieku były dość skromne. Dopiero w roku 1737 król pruski Fryderyk Wilhelm I wyraził zgodę na zaangażowanie w Szczecinie na stałe duchownego katolickiego, który pełnił równocześnie funkcje kapelana wojskowego w Maszewie (Massow), Trzebiatowie (Treptow), Gardźcu (Gartz), Pozdawilku (Pasewalk), Wkryujściu (Uckermünde), Starogrodzie (Stargard), Kołobrzegu (Kolberg), Nakle (Anklam) i Słupie (Stolpe), dla przypomnienia starych, słowiańskich (wendyjskich) nazw tych miast. Na początku XIX zaczęli przybywać w okolice Nowogardu i Maszewa katoliccy koloniści z Nadrenii-Palatynatu.

Przytoczmy tutaj dane przedstawione przez Diecezję Szczecińsko-Kamieńską w opracowaniu z 2006 roku, "Wybrane zagadnienia z dziejów Kościoła katolickiego na Pomorzu Zachodnim do 1945 roku": "W XIX wieku katolicyzm na Pomorzu czynił dalsze postępy. O ile w roku 1837 liczba katolików na Pomorzu wynosiła około 7625 osób, co stanowiło 0,79 % ogólnej liczby ludności, to do roku 1910 ich udział w globalnej liczbie ludności wzrósł do 3,27 % (katolików było 56 289). W roku 1915 posiadali tu oni 32 kościoły i kaplice oraz 45 duchownych". 

Nie licząc wybudowanej dla katolików w 1717 roku małej kaplicy w Zamku Książąt Pomorskich, pierwszy od czasów Reformacji kościół katolicki w Szczecinie, a chyba i na Pomorzu, został wybudowany w 1890 roku. Jest to bazylika św. Jana Chrzciciela, usytuowana u zbiegu ul. Kaszubskiej i ul. Bogurodzicy. Archiwalna pocztówka pochodzi z Pommersches Landesmuseum, Greifswald. 

Konfesja katolicka w Maszewie była nieliczna, jak wskazuje na to poniższa statystyka - liczba mieszkańców Maszewa i liczba katolików w następujących latach: 1812: 1287 - 9 katolików, 1816: 1329 - 12 katolików, 1831: 1838 - 8 katolików, 1843: 2226 - 6 katolików, 1852: 2496 - 5 katolików, 1861: 2703 - 13 katolików, 1925: 3371 - 35 katolików. Tytułem przykładu dodajmy, że na początku roku szkolnego 1876/1877 w gimnazjum w Stargardzie uczęszczało 421 uczniów, w tym 390 wyznania ewangelickiego, 2 katolickiego i 29 mojżeszowego. 

Oto "maszewski" obraz św. Teresy w dwóch wersjach bardziej przyozdobionych, z portalu Catholic Tradition.



Zanim podążymy śladami samej św. Teresy od Dzieciątka Jezus, podkreślmy wyjątkowość sytuacji, w której jej maszewski obraz, (a może ona sama?) uratował zdjęcie szkolne od pożogi wojennej i powojennego, silnego, zrozumiałego wśród Polaków sentymentu antyniemieckiego, który skazałby fotografię, którą zamieszczam poniżej, na niechybne unicestwienie lub zagubienie.

Jest to, wykonane w 1919 roku zdjęcie klasowe uczniów, przed najstarszą znaną w Maszewie szkołą, która znajdowała się przy dawnej ulicy Książęcej (Fürstenstraße) 21, a po 1945 roku ul. św. Wojciecha, zmienioną na ul. Mariana Buczka, a obecnie ul. Kamiennej. Poniższa fotografia udostępniona dzięki staraniom pana Piotra Teofilewskiego (foto: P. Teofilewski).

Zabytek jest to więc wyjątkowy, nie tylko z uwagi na utrwalenie na zdjęciu zbiorowym tak wielu (42) osób, urodzonych w Maszewie na początku XX wieku i na zachowany wizerunek fragmentu przedniej fasady nieistniejącego dzisiaj budynku, ale także z powodu oryginalnej grafiki kartonowej obwódki (tzw. antyrama). Gmach szkolny przy ul. Książęcej liczył zapewne wtedy całe dwa wieki, będąc od 1717 roku, kiedy król Fryderyk Wilhelm I wprowadził w Prusach powszechne, obowiązkowe nauczanie, pierwszą publiczną szkołą w Maszewie. 


Przed grupą uczniów i nauczycielem ustawiona jest mała tabliczka z napisem "Massow 1919, Klasse I." Cyfra rzymska I. na tablicy mogła wskazywać, że była to jedna lub jedna z kilku klas gimnazjum, dotycząca klas od 5 do 10. Kartonowa ramka zawiera podpis "Wspomnienia moich czasów szkolnych" (Erinnerung an meine Schulzeit) i ozdobiona została atrybutami szkolnymi: u góry - globus, kałamarze, pióro ze stalówką, linijka, ekierka, cyrkiel, książki, arkusz papieru. Z lewej strony zdjęcia widnieje stojąca tablica, a z prawej stojące (na podłodze) liczydło - niezbędne urządzenie w klasie matematyki, jeszcze w maszewskiej szkole do końca lat 1950-tych.  

Udało nam się, po konsultacjach, ustalić kim jest nauczyciel na zdjęciu klasowym. Jest to Hermann Marquardt, ur. w 1872, późniejszy dyrektor maszewskiej szkoły (Rektor), zmarły w Burgdorf koło Hanoweru w 1960 roku.

Zamieszczam jeszcze raz to samo zdjęcie, bez ozdobnej obwódki, w powiększeniu i z usuniętymi niektórymi uszkodzeniami w nadziei, że być może chociaż jedna osoba zostanie rozpoznana przez najstarsze, żyjące pokolenie ich potomków. 


Trzeba tutaj dodać, że tutejsza wyższa, niż powszechna szkoła, czyli seminarium nauczycielskie w Maszewie, powołane do życia w 1875 roku, cieszyło się przed I wojną światową dużym uznaniem wśród pomorskich szkół tego szczebla. Jeden z pedagogów, który uczył w tej szkole dekadę wcześniej, niż czasy z powyższego zdjęcia - bo w 1910 roku, to Otto Dibbelt (1881-1956), uznany w Niemczech biolog i twórca Muzeum Biologii Morza (Deutsches Meeresmuseumw Stralsundzie, również entuzjasta historii.

Oto cenna fotografia maszewskich nauczycieli i słuchaczy Królewskiego Seminarium Nauczycielskiego  (Königliche Präparanden-Anstalt) z 1910 roku (źródło: "Otto Dibbelt und die Entstehung des Naturmuseums in Stralsund", Meer und Museum, 2006, Band 19; Schriftenreihe des Deutschen Meeresmuseums). Otto Dibbelt, przyszły doktor nauk (1921 rok, nauki botaniczne), siedzący z prawej strony przy lewym stoliku. Zdjęcie zostało wykonane przed pawilonem Domu Strzeleckiego (Schützenhaus). Zwraca uwagę szyk i elegancja ubiorów nauczycieli i uczniów seminarium. Nieprzypadkowo, bowiem w tamtej epoce, jak stwierdza przytoczona publikacja, szkoła w Maszewie uchodziła w regionie za "ekskluzywną" („gehobene Schule“).


Prestiż maszewskiego szkolnictwa nie był chyba w owym czasie przesadzony, skoro - jak wspominam w artykule "Elektrownia okręgowa w Maszewie", rodowity Maszewianin Georg Meyerheim, w 1907 roku zdobył tytuł doktora nauk chemicznych na uniwersytecie w Berlinie.

Znany i zasłużony badacz historii Pomorza, dr Oskar Eggert (1896-1974) rozpoczął swoją karierę dydaktyczna, a później naukową, właśnie w Maszewie, kończąc tutejszy Präparanden-Anstalt. Tytuł naukowy doktora zdobył na Uniwersytecie w Greifswaldzie, przedstawiając pracę na temat średniowiecznej historii Meklemburgii i Pomorza w XII wieku. Był współzałożycielem w 1948 roku Pommersche Landsmannschaft (Ziomkostwo Pomorskie).

Wśród absolwentów maszewskiego seminarium nauczycielskiego był również niemiecki dyrygent i kompozytor Erich Böhlke (1895-1979). Po ukończeniu wyższej szkoły muzycznej w Berlinie piastował funkcję kapelmistrza w teatrach w Berlinie, Koblencji, Wiesbaden i Magdeburgu, a następnie był dyrektorem muzycznym teatru w Oldenburgu. Pod koniec kariery był dyrygentem w wyższej szkole muzycznej w Tokio (Tōkyō Geijutsu Daigaku).

Maszewską szkołę ukończył także Ludwig Kortlepel, późniejszy dyrektor szkoły miejskiej w Świdwinie oraz znany na Pomorzu regionalista, autor  kilku publikacji o historii Świdwina, m.in. w "Unser Pommerland", Jahrgang 1912/1913, Heft 1 oraz "Schivelbeiner Geschichte und Geschichten", 1925. Innym badaczem Pomorza, z dyplomem maszewskiej szkoły, był urodzony w pobliskim Redle (Pflugrade) Willi Griebenow (1897-1991) .

Wracając do zdjęcia klasowego z byłej Saarstrasse w Maszewie, zostało ono umieszczone w ramkach, za obrazem św. Teresy i za zapisaną kartką papieru w kratkę i przykryte zewnętrznym kartonem. Jego tylna strona wygląda następująco (foto: P. Teofilewski).


Napisy na odwrocie zdjęcia są trudne do odczytania, nawet dla znających ten rodzaj pisma (tzw. Sütterling). Niektórzy zaproszeni do współpracy konsultanci nie widzieli poza słowem "Massow", żadnego sensu w pozostałych słowach. Mimo to podaję możliwą wersję: "Dehn Massow - Mittelbraune Bucht mit Goldstreifen", dosłownie: Dehn Massow - średni brąz ze złotymi pasmami. Interpretuję to w ten sposób, że może chodzić tutaj o kolorystykę ramy, w jakiej ta fotografia szkolna była pierwotnie umieszczona - jak wskazuje jaśniejsza obwódka na antyramie. Dehn - to ewentualnie nazwisko szklarza. Napisy na kratkowanej kartce nie wydają się mieć związku ani z fotografią, ani z obrazem św. Teresy. Kartka posłużyła do zabezpieczenia obrazu i oddzielenia go od fotografii.

Nie dowiemy się, dlaczego zdjęcie szkolne wyjęto z ramki i dołączono, a właściwie ukryto, za obrazem św. Teresy. Połączenie takie wskazuje, że dla właściciela obie ilustracje były zarówno cenne, jak i osobiste. Jeżeli poznamy trochę życie św. Teresy z Lisieux, to wyda nam się bardzo prawdopodobne, że stała się ona bohaterką, wzorem osobowościowym dla młodej dziewczyny - hipotetycznej właścicielki obrazu i fotografii, zapewne utrwalonej również na tym zdjęciu szkolnym. Być może, dziewczyna ta, tak jak święta Teresa, od młodych lat cierpiała na nieuleczalną chorobę (w przypadku Teresy była to gruźlica), a być może zmarła także w młodym wieku, nie pozostawiając nikomu informacji o schowanej za obrazem św. Teresy fotografii. 

Możemy snuć przypuszczenia, że ta domniemana dziewczyna była wielbicielką kultu św. Teresy od Dzieciątka Jezus (fr. Thérèse de l'Enfant-Jésus). Takie siostra Teresa przyjęła imię, wstępując w wieku 15 lat do klasztoru Karmelitanek w Lisieux. Kult tej zmarłej zaledwie w wieku 24 lat świętej, zaczął się rodzić niemal zaraz po jej śmierci w 1897 roku. Już po roku została opublikowana jej autobiografia, zatytułowana "Dzieje duszy". W kolejnych latach wydawano przekłady jej pism, a także wydawano książki o niej samej. 

Oto powyżej jedna z nich, wydana w 1909 roku, "Schwester Therese vom Kinde Jesu aus dem Karmeliterorden", przetłumaczona z francuskiego przez Józefa Drammera, głównego proboszcza parafii św. Piotra w Monachium.

Poniższa fotografia upamiętnia św. Teresę w dniu 8 maja 1884 roku, kiedy jako 10-letnia dziewczynka przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej (źródło: Sermo Veritas).


Dowodem rosnącej w Europie adoracji siostry Teresy z Lisieux były liczne o niej publikacje oraz jej przedstawienia ikonograficzne. Poniższa ilustracja w formie kartki pocztowej poochodzi z początku lat 1920-tych, jeszcze przed beatyfikacją i kanonizacją, bowiem artystyczne jej wyobrażenie spotkania w klasztorze ze Świętą Rodziną  nie przedstawia jej w aureoli świętej (źródło: bartko-reher, picclickk.de).


Pamięć o niej stała sie przedmiotem czci i pielgrzymek do Lisieux już zanim została beatyfikowana w 1923 roku i kanonizowana dwa lata później. Francuska piosenkarka Edith Piaf (1915-1963) uważała, że jej trwająca cztery lata ślepota w wieku dziecięcym, z powodu zapalenia rogówki ustąpiła, kiedy jako siedmioletnie dziecko zabrana została na pielgrzymkę do grobu Teresy do Lisieux.


Oto powyżej modlitwa do św. Teresy z Lisieux "Ześlij (zerwij) mi różę", pochodząca z angielskiej strefy językowej. W tym artykule będę przytaczał ilustracje św. Teresy, które są wiernymi lub zmodyfikowanymi kopiami oryginału, z którego pochodzi także maszewski obraz św. Teresy. Róża - to kwiat związany z tą świętą. Powiedziała ona: "Po mojej śmierci, zobaczycie, będzie to jak deszcz róż. Tak, będę rzucać deszcz róż...". Zastanówmy się, jeżeli nie jako osoby wierzące, to chociaż jako osoby inteligentne, rozważne, co ta metafora miała, i tym bardziej w dzisiejszych czasach, może znaczyć.

Przywołajmy tutaj jeszcze jeden przykład "cudownego uzdrowienia" dzięki wstawiennictwu św. Teresy, zapewne bliższy tej Maszewiance, bo pochodzący z Niemiec. Therese Neumann (1898-1962), córka krawca, wychowana w biedzie, w wieku szesnastu lat została służącą u rolnika, a po wypadku w 1918 roku została sparaliżowana i niewidoma. Mówiło się, że w dniu beatyfikacji św. Teresy od Dzieciątka Jezus Teresa Neumann została uzdrowiona ze ślepoty, a później także z paraliżu.


Oto powyżej widokówka z lat 1920-tych z Konnersreuth, wsi rodzinnej Teresy Neumann w katolickiej Bawarii (źródło: Ansichtskartenversand.de). Na górnym zdjęciu widoczne są długie korowody pielgrzymujących tam ludzi. Poniżej zdjęcie jej domu rodzinnego i wiejskiego kościoła. 

W 1922 roku, a zatem jeszcze przed beatyfikacją przyszłej świętej, ukazało się w Niemczech już czwarte wydanie "Dziejów duszy", pod pełnym tytułem "Czcigodna Teresa od Dzieciątka Jezus - Historia duszy napisana przez nią samą" (Die ehrwürdige Theresia vom Kinde Jesu Geschichte einer Seele von ihre selbst geschrieben).


Także w Polsce, długo przedtem, zanim w 1918 roku odzyskaliśmy niepodległość, adoracja przyszłej świętej Teresy stała się powszechna. Autobiografia Teresy z Lisieux została przetłumaczona i po raz pierwszy wydana w języku polskim już w 1902 roku, przez Wydawnictwo św. Wojciecha w Poznaniu. Wiadomo też, że w 1912 roku ks. dr Wojciech Galant (1853-1930) był redaktorem jednego z kolejnych wydań tej książki, zatytułowanej "Dzieje duszy czyli żywot Siostry Teresy od dzieciatka Jezus i od najsw. Oblicza, Karmelitanki Bosej, 1873-1897, przez nią samą skreślony". W 1926 roku wydawnictwo to opublikowało już szóste wydanie "Dziejów duszy".


Pierwszy w Polsce kościół pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus, po jej kanonizacji w 1925 roku, został erygowany w Rabce w 1928 roku. Oto obraz świętej z tamtejszego kościoła (foto: Joanna Adamik, 2018).


Kult św. Teresy z Lisieux dotarł w latach 1920-tych do najdalszych zakątków Pomorza. We wspaniałej architektonicznie i z bogatym w zabytki kultury i kultu wnętrzem, pocysterskiej bazylice kolegiackiej pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Koronowie, istnieje od tamtych czasów kaplica i ołtarz św. Teresy od Dzieciątka Jezus, który - znowu przypadkowo, odkryłem zaledwie kilka dni temu (zdjęcia moje).


Tak, jak przypadkowe jest to moje odkrycie przed paroma dniami, zaskakujący jest przypadek, że spośród dziesiątek, a może setek wyobrażeń św. Teresy z Lisieux, jakie istnieją na świecie, przedstawienie na obrazie z Kolegiaty Koronowskiej jest takie same, jak na obrazie "maszewskiej" św. Teresy. Niemal takie same, bowiem malowany, a nie drukowany (oleodruk), jak większość tutaj prezentowanych kopii, obraz koronowski, w porównaniu do pozostałych kopii, przedstawia św. Teresę ze wzrokiem uniesionym lekko do góry.


Kolejne w tym miesiącu, nieoczekiwane "spotkanie" ze św. Teresą z Lisieux przytrafiło mi się, 70 km bliżej Maszewa niż Koronowo, w Krajence. W przedsionku kościoła św. Józefa ujrzałem ekspozycję ku pamięci relikwii św. Teresy (i jej rodziców, Ludwika i Marii Zelii Martin - również świętych), która odwiedziła to miasteczko kilka lat temu.


Św. Teresa od Dzieciątka Jezus jest patronką wielu kościołów w Polsce i na Pomorzu, a także zakonów Karmelitanek, Karmelitanek Dzieciątka Jezus i Terezjanek. Te ostatnie tak deklarują swoją misję: "Nie żyjemy same dla siebie, ale dla Chrystusa, aby kontynuować Jego apostolską misję, wzniecając w ludzkich sercach miłość Bożą. Naszą misję wypełniamy kierując się duchowością św. Teresy z Lisieux ... Szczególną uwagę i troskę poświęcamy dzieciom i młodzieży, bo w nich jest nadzieja i przyszłość świata".

Jeszcze bliżej Maszewa, bo w Szczecinku, w kościele pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, znajduje się obraz świętych Marii Zelii i Ludwika Martin i ich relikwia. Autorem pięknego obrazu jest pani Emilia Machnik (zdjęcie własne). 


Szczecinecki obraz został odwzorowany, jak wiele innych, tak jak i poniższy (autorka: Tracy L. Christianson), na podstawie archiwalnej fotografii rodziców św. Teresy, w zbiorach Sanctuarie de Lisieux.


Wezwanie św. Teresy z Lisieux nosi także Archidiecezja Łódzka, a w jej atrakcyjnym, otwartym dla wszystkich turystów, ośrodku rekolekcyjno-konferencyjnym w Porszewicach miałem okazję, zapewniam - równie przypadkowo, ostatnio się znaleźć. Ołtarz św. Teresy z Lisieux zdobi również kościół ss. Karmelitanek Bosych w Łodzi (foto: ks. Paweł Kłys, 2020).


Zaprezentujmy teraz kilka starych, pochodzących z pierwszej połowy XX wieku, oleodruków z identycznym przedstawieniem św. Teresy, jak na obrazie z Maszewa. Poniższy obraz z Torunia oferowany był na Allegro w 2014 roku.


Następny oleodruk z Gdyni oferowany był na Olx. Inny, oferowany z Gdyni na tym portalu (oferta nieaktualna) miał wymiary 60x80 cm.


Inny, oferowany również z Gdyni na tym portalu (oferta nieaktualna) miał wymiary 60x80 cm.


Kolejny obraz "maszewskiej" św. Teresy pochodzi z oferty Józefa-52 z portalu Allegro. Wymiary ramy 55 x 69 cm.


W szerokich, drewnianych ramach został umieszczony obraz św. Teresy w zabytku z małopolskiego Osieka, oferowanym na portalu Olx. Tylna strona oleodruku została zabezpieczona papierem gazetowym. W tym przypadku jesteśmy w stanie bliżej określić miejsce i datę włożenia obrazu w ramę, bowiem była to gazeta "Kattowitzer Zeitung" z 14 stycznia 1936.


Jeszcze jeden z Osieka, zabytkowy obrazek św. Teresy, oferowany na Allegro (oferta nieaktualna), o wymiarach 27x21 cm.


Interesujący jest stary obraz św. Teresy, czarno-biały, podkolorowany, w pięknej, owalnej ramce, oferowany na Allegro przez orton2010. Wysokość ramki 35 cm.


Ten czarno-biały obraz jest też dyskretnie podkolorowany żółcią, Wymiary ramki 23x27 cm. Oferta sprzedaży z Warszawy, z archiwum Allegro.


Poniższy obraz św. Teresy, oleodruk na drewnie, umieszczony został w podwójnej ramie - zewnętrznej, chroniącej obraz za szkłem, którą można uchylić, na przykład w czasie modlitwy do św. Teresy. Oferta sprzedaży z Krakowa na portalu Olx.


Podobny obraz, w podwójnej ramie, oleodruk na drewnie, oferowany jest na portalu Olx z miejscowości Korsze, koło Kętrzyna.


Następny obraz oferuje antykwariat Athanor z Krakowa.


I jeszcze jeden obraz św. Teresy, z  "maszewskim" układem postaci, tym razem z angielskiej strefy kulturowej, opisany jako pochodzący z lat 1920-tych, w ofercie na portalu Etsy.


Poniższy obraz św. Teresy pochodzi z kościoła parafialnego Saint-Blaise w Les Pujols, we francuskiej Oksytanii i datowany jest na drugą ćwierć XX wieku, czyli lata 1925-1950 (źródło: Ministère de la Culture, France).


Kolejny obraz, z pięknymi ramami, pochodzi z Dąbrowy Górniczej, w ofercie sprzedaży na Allegro. Wymiary z ramą 51x63.5 cm, wymiary samej reprodukcji 38x50 cm. 


"Maszewska" kompozycja obrazu św. Teresy wzbogacana była czasami dodaną alegoryczną przyrodą w tle. Obraz oferowany na Allegro z Krosna, z jego przybliżoną datą około 1940 roku. Wymiary 54x44 cm.


Wśród starych oleodruków ze św. Teresą w "maszewskiej" aranżacji jej postaci, ale z szeroką panoramą w tle, pochodzi kilka obrazów z Polski, w tym poniższy z Człuchowa, oferowany na Olx.


I jeszcze jedna ta sama panorama ze św. Teresą, w oryginalnej ramie, oferowana na portalu Etsy, ze stanu Illinois, USA. Wymiary ramy: 83x41 cm.


Kolejny portret św. Teresy w "maszewskiej" kompozycji, jednakże z obrazem odwróconym w lewo, pochodzi z oferty sprzedaży (oryginał jest w ramie) z Buffalo, USA na portalu Ebay, w cenie USD 240.


"Maszewski" motyw św. Teresy został wykorzystany w interesującej pracy plastycznej, na wykrojonej płycie drewnianej, z umieszczonym tekstem modlitwy do świętej. Dzieło pochodzi z miejscowości Taos w stanie Nowy Meksyk, USA (źródło: RomaArellano).


Współczesna publikacja, książka ks. Pawła Pająka z 2014 roku, "Koronka św. Teresy", ozdobiona jest okładką z "maszewskim" motywem świętej.


Już nie jako obraz w ramie, ale identyczne z maszewskim, poniższe przedstawienie św. Teresy pochodzi z arabskiej strefy kulturowej, opublikowane na portalu katolickiej parafii w Salmiya pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus, w Kuwejcie.


Kontynuując wątek obecności w przestrzeni internetowej "maszewskiej" wersji obrazu św. Teresy, jednakże z ukwieconym tłem, dodajmy tu jej wizerunek z portalu Traditional Catholic Feminity.


Nie można w tym zestawieniu pominąć "maszewskiego" wizerunku św. Teresy w całkiem współczesnej formie zawieszki. Oferta firmy Realig na portalu Etsy.


Dodajmy do tej "maszewskiej" serii dwie grafiki zupełnie nowoczesne. Pierwsza to obraz oferowany przez Canvas Art Ame Fon na portalu Etsy.


Druga grafika jeszcze bardziej stylizowana, z obrazem odwróconym w lewo, ale z identycznym "maszewskim" motywem, pochodzi z firmy Words of Divinity, na portalu Etsy.


Na zakończenie prezentacji serii kopii obrazów św. Teresy, jakie powstawały w ciągu ostatnich stu lat z oryginału nieznanego artysty, w układzie kompozycyjnym, jak ten z Maszewa, dodajmy jeszcze jeden, od 2010 roku w zbiorach domu aukcyjnego Sotheby's w Londynie. Jest to obraz o wymiarach 44x35 cm, w ramie w formie medalionu, który należał do zgromadzonej w Centrum Pompidou w Paryżu, kolekcji dzieł sztuki prezydenta Francji, Georgesa Pompidou i jego małżonki Claude Pompidou. 

Wystawiany jest na aukcjach (m.in. na portalu Artnet) nie jako kopia, czym naprawdę jest (czego się nie robi dla pieniędzy), ale jako oryginalne dzieło sztuki, z fałszywą informacją, jakoby jego autorem był francuski artysta Robert Malaval (1937-1980). Malarz ten w istocie wykonał kopię obrazu św. Teresy w "maszewskiej" wersji, jak podano - "w technice mieszanej", w sierpniu 1962 roku. Na rynku sztuki nie brakuje sprzedających - kupujących, bogatych snobów, a wśród nich tych, co oszukują i tych, co dają się oszukiwać. Nie miejmy jednak złudzeń - wszyscy jesteśmy na codzień zwodzeni fałszywymi świadectwami, jakimi nas karmią wielkie media państwowe i korporacyjne. 


Jako Maszewianin mam również osobisty powód, aby chociaż trochę, na miarę tego artykułu, przybliżyć postać św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Jej miasto Lisieux było, jak dotychczas, celem jedynej w życiu, mojej i małżonki, pielgrzymki. I to kolejny, dotyczący św. Teresy i Maszewa, przypadek, jeden z wielu tutaj wymienionych. Dodajmy, że miejsce to odwiedzał już wcześniej były proboszcz Maszewa, ks. Kazimierz Świetliński (1886-1975), patron jednej z maszewskich ulic.

Oto widok na wzniesioną ku czci św. Teresy i konsekrowaną w 1954 roku bazylikę w Lisieux (zdjęcie moje, edytowane, 4 kwietnia 2010). Jest ona drugim największym we Francji, po Lourdes, miejscem pielgrzymek.


Oto jej wnętrze podczas uroczystości Wielkiej Nocy w 2010 roku (zdjęcie własne).


Przy pomniku św. Teresy w Lisieux (zdjęcie własne, edytowane).


Nieprzypadkowo natomiast, tą zmarłą pod koniec XIX stulecia (1897), zaledwie w wieku 24 lat, kanonizowaną w 1925 roku, papież Jan Paweł II, w liście apostolskim Divini Amoris Scientia (Nauka o Bożej Miłości) z 1997 roku, ogłosił trzydziestym trzecim Doktorem Kościoła, najmłodszą osobą i jedną z zaledwie czterech tak nazwanych kobiet. Dlaczego, mimo jej niewielkiego dowiadczenia życiowego i ograniczonej wiedzy teologicznej papież tak wysoko ocenił płynące z jej życia i dzieła przesłanie religijne i moralne i tak ważne właśnie na dzisiejsze czasy?


Wydawałoby się to paradoksalne, że św. Teresa z Lisieux, popularnie zwana "małym kwiatkiem", obrała sobie jako swój ideał moralny średniowieczną bohaterkę Francji, decyzją sądu kościelnego spaloną na stosie w wieku 19 lat i przyszłą świętą, Joannę d-Arc. W swojej autobiografii przyznała: "W moim podziwie dla patriotycznych czynów bohaterek Francji, zwłaszcza czcigodnej Joanny d'Arc, pragnęłam zrobić to, co one zrobiły". 

Zainspirowana życiem Joanny d'Arc siostra Teresa napisała w klasztorze dwie sztuki na jej cześć: „Misja Joanny d'Arc” i „Joanna d'Arc realizująca swoją misję”. Napisała też kilka wierszy skierowanych do Joanny d'Arc. Oto dwa zdjęcia Teresy z 1895 roku, grającą w klasztornym przedstawieniu uwięzioną Joannę d-Arc (źródło: Archives du Carmel de Lisieux). 

Dokonany wybór św. Teresy z Lisieux na Doktora Kościoła wskazuje wiernym, jakie wartości, których trzeba bronić, są szczególnie ważne w dzisiejszych czasach zagrożenia globalizacją - suwerenność krajów, wolność ludzi, ochrona dzieci i rodziny. Świat i każdy z nas stoi dzisiaj przed rozstrzygającym o przyszłości ludzi wyborem między sprzedaniem się za gwarantowaną przez globalistów "miskę ryżu" - w zamian za zniewolenie własnego ciała, rozumu i duszy, albo obronę osobistej wolności, obronę rodziny jako podstawowej jednostki społecznej i obronę suwerenności własnego narodu.

Św. Teresa z Lisieux wiedziałaby, gdzie szukać sił, aby przeciwstawić się nadchodzącej biedzie i tyranii: "Jakaż to prawda, że Pan obrał maluczkich, aby zawstydzić wielkich tego świata. Nie opieram się na własnych siłach, ale na mocy Tego, który na krzyżu zwyciężył potęgę piekła".

Ideały obrony dzieci, rodziny i narodu, jakie podzielała św. Teresa z Lisieux, oczekują dzisiaj podjęcia przez wiele bohaterek i bohaterów. Bo siłom boskim trzeba dać przynajmniej szansę - zatroszczyć się o własny byt i zagrożoną przyszłość naszych dzieci i wnuków.
.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Maszewskie Zmartwychwstanie


"Nie trzeba podpisywać się pod metafizycznymi twierdzeniami Chrześcijaństwa, aby docenić ideę Zmartwychwstania - jako odrodzenia, będącego wiodącą zasadą naszej cywilizacji. Myśl, że coś co jest "martwe", coś co leży już za nami, coś co minęło "na zawsze", a w istocie powraca i odżywa na nowo, znaczyła i nadal znaczy dla nas wiele. U schyłku średniowiecza idea ta zainspirowała Europejczyków do ponownego włączenia w naszą kulturę osiągnięć cywilizacji antycznej i nazwania tego okresu renesansem, czyli odrodzeniem" (Thierry Baudet, holenderski antyglobalista, promotor tradycji i tożsamości europejskiej).

W tradycji chrześcijańskiej, dzięki męce i zmartwychwstaniu Chrystusa człowiekowi i całym społeczeństwom otworzyła się droga do "nowego życia", w którym należy stale i wytrwale pozbywać się „starego” i przeobrażać w „nowego", lepszego człowieka. Idea kulturowego odnowienia, lepszego poznania natury ludzkiej i otaczającego świata, a jednocześnie pełniejszego zbliżenia się do kanonów wiary chrześcijańskiej, pod nazwą renesansu, zrodziła się w XV-wiecznej Italii. Potrzeba powrotu do przestrzegania w Kościele nadwerężanych w ostatnich wiekach średniowiecza chrześcijańskich nakazów moralnych otworzyła w społeczeństwach bramy do swobodniejszej wymiany myśli, czego wyrazem było odrodzenie się na bazie tradycji antycznej nauki i sztuki. Wielką rolę w sztuce renesansu odgrywała popularyzacja kanonów wiary poprzez artystyczne wyobrażenia tradycji biblijnej, w tym zwłaszcza życia i nauk Chrystusa.

Alegoria Zmartwychwstania Pańskiego, symbolizującego Wielkanoc - najstarsze święto chrześcijańskie, ma w epoce renesansu, szczególnie  bogatą ikonografię. Ołtarz główny kościoła Najświętszej Marii Panny w Maszewie zawiera dwa, zamknięte w pięknych, neogotyckich ramach, przesuwane, zachodzące za siebie obrazy. Jednym jest obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Drugim jest dużo starszy, neorenesansowy obraz, przedstawiający kulminację misterium paschalnego, jakim jest Zmartwychwstanie Chrystusa. Jego szczegóły przybliżymy w tym artykule dzięki znakomitym fotografiom pana Jacka Panka (foto: Jacek Panek, 2018).


Jego autorem jest Georg Friedrich Bolte, jeden z nadwornych malarzy króla Niemiec Fryderyka Wilhelma IV. Urodził się w 1814 roku w Verden pod Hanowerem, zmarł w 1877 roku w Berlinie. Jego rodzicami byli Johann Christian Nicolaus Bolte i Anna Eva Klingenberg.

O wykonaniu tego dzieła dla kościoła w Maszewie poinformował miesięcznik "Christliches Kunstblatt für Kirche, Schule und Haus" z 1 czerwca 1862: "Malarz historyczny Bolte z Berlina zakończył malowanie wielkiego obrazu ołtarzowego 'Zmartwychwstanie Chrystusa', o wysokości siedmiu stóp dla kościoła w Maszewie na Pomorzu, ze środków tamtejszej parafii, zasadniczo według kompozycji zmarłego [malarza] Wacha". Wzmianka pojawiła się na stronie 95 tego magazynu, ale dla celów ilustracyjnych umieściłem ją na stronie tytułowej. 


Wspomniany w notatce Karl Wilhelm Wach (1787-1845) był profesorem w Berlińskiej Akademii Sztuki, gdzie pod jego kierunkiem Georg Friedrich Bolte w latach 1831-1834 studiował malarstwo.

Jego mistrz Karl W. Wach jest między innymi autorem poniższego, namalowanego w 1827 roku w stylu neorenesansowym, portretu Anny Elżbiety Raczyńskiej. Była ona małżonką dyplomaty i mecenasa sztuki i wielbiciela malarstwa neorenesansowego, Atanazego Raczyńskiego. Obraz ten, zapewne zgodnie z życzeniem zleceniodawcy, został odwzorowany na portrecie Dony Isabeli de Requesens, wicekrólowej Neapolu, wykonany w warsztacie Rafaela w 1518 roku na zlecenie papieża Leona X.


W okresie 1844-1851 Georg F. Bolte przebywał i tworzył we Włoszech, gdzie zafascynowany został włoską sztuką renesansową, a zwłaszcza malarstwem Rafaela. Jego synem z małżeństwa z Karoliną Krahmann był Johannes Bolte, znany niemiecki filolog i etnograf.

Spójrzmy bliżej na maszewskie dzieło tego artysty. Jest to klasyczna, nawiązująca do dzieł włoskich mistrzów kompozycja, która przedstawia jaśniejącą w ciemnościach nocy sylwetkę Chrystusa, który unosi się ponad  strzeżonym przez anioły kamiennym sarkofagiem. Obok grobu widnieją sylwetki śpiących rzymskich żołnierzy (foto: J. Panek 2018).

Obraz Bolta jest jednakże bardziej oszczędny w formie i w wyrazie od klasycznych wyobrażeń Zmartwychwstania, przedstawianych przez włoskich mistrzów renesansu, takich jak Mantegna (1459), Francesca (1465), Oggiono (1491), Botticelli (1490), Perugino (1501), czy Rafael (1499), uczeń Perugina. Być może w ten powściągliwy sposób bardziej oddaje on tajemnicę paschalną - przejścia od śmierci do życia. 

Oto poniżej, charakterystyczne dla epoki renesansu, wyobrażenie Zmartwychwstania, obraz znany jako "Resurrezione di San Francesco al Prato", wykonane ręką Pietro Perugino. Jest to drugi jego obraz z tym samym tematem, zamówiony dla kościoła św. Franciszka al Prato w Perugii i zrealizowany w 1501 roku (źródło: Wikipedia).


Wojska napoleońskie zrabowały ten obraz z kościoła w Perugii w 1797 roku i przewiozły do Paryża, ale po klęsce Napoleona dzieło to powróciło do Włoch w 1815 roku i wzbogaciło zbiory Muzeów Watykańskich (Pinakoteka). Pierwsze "Zmartwychwstanie" Perugiego (drugi jego obraz "Zmartwychwstania" z 1504 roku znajduje się w nowojorskim Metropolitan Museum of Art) zdobi salę osobistej biblioteki papieskiej (w odróżnieniu od słynnej Biblioteki Watykańskiej), prawdopodobnie od początku pontyfikatu papieża Pawła VI w 1963 roku.

Watykańskie "Zmartwychwstanie", obraz olejny malowany na płycie drewnianej, o wymiarach 233 x 165 cm, towarzyszy wszystkim prywatnym audiencjom, na których kolejni papieże przyjmują głowy państwa oraz inne osobistości. Oto jej wnętrze (foto: Grzegorz Gałązka, 2007). 


Być może, najbliższą geograficznie inspiracją dla autora maszewskiego Zmartwychwstania był obraz "Die Auferstehung Jesu Christi" z kołobrzeskiej katedry Matki Boskiej (historycznie: St. Marien-Domkirche), wstawiony w pochodzące z 1587 roku ołtarzowe epitafium Faustyna Knigge. Był to, zmarły w owym roku, kanclerz diecezji kamieńskiej i kanonik kołobrzeskiej kapituły. Niewykluczone, że ten pośmiertny pomnik został początkowo umieszczony w ołtarzu głównym katedry dzięki wielkiemu poparciu, jakim cieszył się za życia F. Knigge u ówczesnego prepozyta kamieńskiej kapituły katedralnej, Ludwiga von Eversteina (1517-1590). Hrabia ten nosił tytuł "Pan na Nowogardzie i Maszewie" (Herr von Naugard und Massow).

Oto fragment epitafium z obrazem głównym, ujętym w dwie pary korynckich kolumn (foto: Anna Gut-Czerwonka, 2018 - "Wpływ reformacji i kontrreformacji na rozwój treści epitafiów Pomorza Środkowego"). Zabytek ten po II wojnie światowej został przeniesiony ze zrujnowanej w czasie wojny katedry w Kołobrzegu (St.-Marien-Domkirche) do kościoła Narodzenia NMP (pod pierwotnym wezwaniem Matki Boskiej - St.-Marienkirche) w Białogardzie.


Popatrzmy jeszcze raz na zbliżony fragment tego obrazu, z unoszącą się nad otwartym grobie, przy śpiących strażnikach, sylwetką Chrystusa, z proporcem w lewej dłoni. Chorągiew ta nie przedstawia jednak ściśle krzyża św. Jerzego, jaki zwykle występuje na obrazach Zmartwychwstania, ale biały krzyż na czerwonym tle, który przypomina historyczną flagę Danii (tzw. Dannebrog).


Powróćmy do maszewskiego Zmartwychwstania. Rozwiane czerwone szaty odsłaniają piękną anatomię ludzkiego ciała, charakterystyczną dla dawnych greckich posągów, którą artyści z upodobaniem odtwarzali w dobie renesansu. Chrystus trzyma w prawej dłoni krzyż z zawieszonym na nim, symbolizującym zwycięstwo proporcem.

Proporzec z Maszewskiego Zmartwychwstania niknie w ciemnościach, ale da się dostrzec na nim krzyż św. Jerzego - czerwony krzyż na białym tle. Lewa dłoń, wzniesiona i otwarta, jakby jednocześnie w geście błogosławienia i tryumfu (foto: J. Panek 2018). Symbolika krzyża św. Jerzego zrodziła się w XIII wieku, po III wyprawie krzyżowej.


Spójrzmy na sylwetki dwóch aniołów przy otwartym grobie Chrystusa. Anioł z lewej strony, z wyrazem zawodu i smutku na twarzy, trzyma w dłoni wstęgę z łacińskim napisem "NON EST HIC", co znaczy "Nie ma Go tutaj".

Anioł po prawej stronie grobu, z wzniesioną prawą  ręką w geście przypomnienia, trzyma w lewej dłoni wstęgę z napisem: "SVRREXIT ENIM SICVT DIXIT", czyli "Zmartwychwstał, jak powiedział". 

Jest to nawiązanie do następującego fragmentu ewangelii według św. Mateusza (Mt 28,5-6): "Anioł zaś przemówił do niewiast: Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tutaj, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał" [Respondens autem Angelus dixit mulieribus: Nolite timere vos, scio enim, quod Jesum, qui crucifixus est, quaeritis: non est hic, surrexit enim, sicut dixit: venite, et videte locum, ubi positus erat Dominum]. Foto: J. Panek 2018.


Maszewski obraz Zmartwychwstania Pańskiego, zapewne od półtora wieku niekonserwowany, ulega postępującemu niszczeniu. Wymaga on pilnego badania konserwatorskiego, które potwierdziłoby wartość  tego zabytku i jego ważne funkcje kulturowo-religijne, jego stan zachowania, ustaliło technikę jego oryginalnego wykonania oraz opracowało diagnozę, na podstawie której wykonany zostałby projekt i program prac konserwatorskich, a być może także prac restauratorskich.
 
Oto zbliżenie na szczegóły obrazu, wskazujące na pionowe sfalowania płótna, ze spękaną i złuszczoną farbą (foto: J. Panek 2018). Bliższy kontakt z zabytkiem wskazuje na ubytki w warstwie malarskiej, znaczne zabrudzenia oraz mechaniczne uszkodzenia (rozdarcia, wytarcia i pęknięcia). Musimy pamiętać, że wartość dzieła sztuki jest tym niższa im większe są jego zniszczenia, przez które traci ono część swojej wartości artystycznej.

Wypada tutaj szerzej przedstawić twórczość artysty, który wykonał maszewski obraz. Być może największym jego osiągnięciem artystycznym jest wykonana w 1840 roku w litografii i w akwaforcie "Panorama Neapolu od strony San Martino". Wymiary tego dzieła: 253 cm na 67 cm. Oryginał znajduje się w Muzeum Pałacu Królewskiego w Casercie, pod Neapolem. Dedykowany przez artystę królowi Fryderykowi Wilhelmowi IV, podczas jego wizyty w Neapolu. Oto jego czarno-biała kopia, najlepsza do jakiej udało mi się dotrzeć (źródło: Catalogo Libreria Antiquaria Grimaldi, 2016).


Jako "rekompensatę" za powyższą czarno-białą ilustrację proponuję współczesne zdjęcie z perspektywą Neapolu, o mniej rozległej panoramie, z podobnym widokiem na Wezuwiusz, ale już nie dymiący, w nieco przekontrastowanych, ale przez to bardziej "malarskich", południowych barwach (źródło: easyvoyage).


W trakcie pobytu we Włoszech, on oraz jego przyjaciel Carl Gottfied Pfannenschmidt uczestniczyli w 1845 roku w nieodpłatnej konserwacji fresków w katedrze w Orvieto, wykonanych w latach 1499-1504 przez Lukę Signorelli'ego. Dodajmy, że inny kolega szkolny Bolta z Berlińskiej Akademii Sztuki, pochodzący z pomorskiego Kołbacza Karl Ritter, w czasie pobytu w Neapolu namalował w 1845 roku kopię obrazu Rafaela "Tronująca Madonna z Dzieciątkiem i świętymi".

Innym, wielkim projektem, jaki zlecił Boltowi król Fryderyk Wilhelm IV, było wykonanie w 1854 roku na płótnie malarskiej kopii renesansowego gobelinu Croya z 1544 roku - chyba największego dzieła artystycznego, jakie kiedykolwiek powstało na Pomorzu. Jego wykonawcą był, mieszkający w podszczecińskiej Jasienicy, holenderski tkacz Peter Heymans, prawdopodobnie według projektu Lucasa Cranacha Młodszego. Oto jego ilustracja (wymiary oryginału: 6.80 x 4.32 m. O gobelinie tym wspominam w artykule "Królewscy potomkowie w dawnym Maszewie". Malarska kopia sceny z gobelinu znajdowała się w oficjalnej rezydencji królewskiej czasu śmierci króla w 1861 roku.


Interesujący jest poniższy, namalowany w 1853 roku obraz Bolta "Święta Rodzina w otoczeniu świętych", znany także jako "Tronująca Madonna z Dzieciątkiem i świętymi". Temat Świętej Rodziny podejmowany był przez wielkich malarzy czasów nowożytnych (m.in. Battista 1459, Michał Anioł 1507, Luciani 1507, Luini 1520, Bachiacca 1530, Veronese 1530, Rubens 1615, 1630; Bourdon 1653). 

Na obrazie Rafaela i poniższej kopii Bolta przedstawiona jest tronująca Madonna z Dzieciątkiem, z jej prawej strony św. Jan Chrzciciel, z lewej św. Józef oraz dwie święte i dziecko. Oryginał (71 x 59 cm) znajduje się w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku.


Georg Friedrich Bolte namalował obrazy do ołtarzy jeszcze kilku innych kościołów: w Pasewalku, Greifswaldzie, Berlinie i w ówczesnym Tilsit (pol. Tylża, stąd nota bene ser tylżycki) w Prusach Wschodnich (obecnie Sowieck, Rosja). Obraz w kościele St. Marien w Pasewalku to kopia z 1863 roku obrazu Rafaela "Lo Spasimo di Sicilia" (Droga krzyżowa). 

Kopię tego samego obrazu Rafaela wykonała dla kościoła miejskiego w Neustrelitz w 1856 roku utalentowana malarka, księżna Maria z Hesji-Kassel . Oto ten obraz w trakcie restauracji w 2017 roku (foto: Robin Peters, Nordkurier).


Ołtarz kościoła (foto poniżej, Wikipedia) St. Jacobi w Greifswaldzie to wykonany przez Bolta tryptyk. Z powodu zniszczeń wojennych ołtarze z obrazami G. F. Bolta w kościele św. Bartłomieja (St.-Bartholomäus-Kirche) w Berlinie i w kościele farnym w Tilsit już nie istnieją.


Oto jeszcze jeden obraz Bolta z 1842 roku, portret Johanny Matyldy von Lepel, z domu Rodbertus (1804–1886), siostry pomorskiego ekonomisty Karla Rodbertusa. W tle widoczna jest sylwetka kościoła w pomorskim mieście Gützkow (w zbiorach Pommersches Landesmuseum, Greifswald).


Warto jeszcze wspomnieć, że w zbudowanym w 1864 roku przez króla Fryderyka Wilhelma IV pałacu Nowa Oranżeria w podberlińskich ogrodach Sanssouci, twórczości ulubionego dla monarchy, ale także dla Bolta mistrza włoskiego została poświęcona jedna sala, tak zwana Rafael-Saal. Wśród specjalnie sporządzonych na zamówienie króla kopii 50 dzieł Rafaela, trzy namalował Georg Friedrich Bolte: "Maria z błogosławionym Dzieciątkiem, św. Hieronimem i św. Franciszkiem", "Święta Rodzina w otoczeniu świętych" i "Madonna Terranuova". Jest tam również kopia obrazu "Tronująca Madonna z Dzieciątkiem i świętymi", wykonana przez Karla Rittera z Kołbacza.


Oto powyżej zestawiony jest z prawej strony oryginał obrazu Rafaela z 1505 roku "Madonna Terranuova", znajdujący się w Berliner Gemäldegalerie, z lewej kopia Bolta z Rafael-Saal w Poczdamie. Georg F. Bolte wykonał ten obraz w czasie pobytu we Florencji w 1851 roku.

Porównanie nie może być tutaj  jednakże do końca miarodajne, z uwagi na różną wielkość, publikowanych tutaj, elektronicznych zdjęć tych dzieł, a przede wszystkim na różne światło i różną gamę kolorów w określonych aparatach i fotografiach numerycznych. 

Przed ołtarzem ze zmartwychwstającym Chrystusem, od poświęcenia maszewskiego kościoła w dniu 19 sierpnia 1950 roku, śluby małżenskie składało setki, jeżeli nie tysiące par. Oto fragment jednej z takich uroczystości z 1980 roku.


Na zakończenie jeszcze kilka pięknych zdjęć z czarującego wnętrza maszewskiego kościoła. Pierwsze, to jeszcze jeden widok ołtarza głównego, wspaniale uchwycony moment w południowych promieniach słońca, w 2010 roku, przez panią Beatę Zbonikowską, autorkę blogu Western Pomerania, współautorkę zdjęć do "Leksykonu zabytków architektury Pomorza Zachodniego i Ziemi Lubuskiej" (Arkady, 2012), zasłużoną foto-dokumentalistkę zabytków architektury i przyrody Pomorza Zachodniego.

Po obu stronach ołtarza widzimy rzeźby czterech Ewangelistów, z lewej strony fotografii postacie św. Mateusza i św. Marka, po prawej - św. Łukasza i św. Jana.


Drugi obraz to fotografia wykonana w 2011 roku przez pana Ryszarda Pęteckiego, fotografa - artystę z Maszewa (foto: rysior 123 flog). Zauważmy, że ambona nie posiada już dawnego baldachimu i pulpitu, na którym spoczywało pismo święte. Ambona - jako symboliczne podwyższenie, nie spełnia już dzisiaj jej historycznej, przez wieki nadanej roli głoszenia kazania, które dzisiaj wypowiadane jest mównicy (zwanej dalej amboną) z głębi prezbiterium. 

Po obu stronach prezbiterium stoją stalle (widoczna na zdjęciu ta z prawej) - miejsca dla dostojników kościelnych, biorących udział w większych uroczystościach.


Następne dwie fotografie, wykonane w 1983 roku, przedstawiają kolejno fragment nawy głównej i południowej oraz widok ołtarza z nawy głównej. Pochodzą z albumu, wydanego w 1995 roku przez Instytut Sztuki PAN w Warszawie "Architektura gotycka w Polsce", pod redakcją Teresy Mroczko i Mariana Arszyńskiego. 


Zwróćmy uwagę na neogotyckie dekoracje, zwane maswerkiem (z niemieckiego Maßwerk), widoczne w formie geometrycznych wzorów na nastawie ołtarzowej, ambonie, balustradzie ołtarzowej, a przed 1950 rokiem także  na kolumnach nawy głównej (archiwalne fotografie poniżej). Można sądzić, że ich formy zostały odtworzone w 1862 roku, kiedy umieszczono w ołtarzu obraz  Georga Bolte, na podstawie poprzednich, zniszczonych czasem, oryginalnych gotyckich maswerków z okresu średniowiecza. 


Kolejne zdjęcie jest już historycznym - i to bardzo cennym, przedstawiającym widok na ołtarz z empory. Zostało wykonane w 1949 roku przez nieznanego fotografa (foto: Fotomemoria), z nieistniejącą już dziś neogotycką polichromią na łukach i kolumnach. Byłoby wspaniale, gdyby kiedyś został przywrócony historyczny wygląd wnętrza świątyni.


Widoczna jest na zdjęciu, raczej nie oryginalna, a postawiona chyba już po wojnie, balustrada, oddzielająca ołtarz od pozostałej części prezbiterium i nawy głównej. Spełniała ona chyba, poza oryginalną balustradą widoczną na poniższej ilustracji, dodatkową, symboliczną ochronę sfery sacrum - świętego miejsca, jakim jest całe prezbiterium, od profanum - części kościoła przeznaczonej dla wiernych.  

Jeszcze jedno zbliżenie na ołtarz, z tej samej fotografii z 1949 roku. Tak wyglądało historyczne wnętrze kościoła, ze starą polichromią i zabytkowymi żyrandolami.


Współczesny wygląd wnętrza kościoła, z widokiem z nawy głównej na prezbiterium, ołtarz i nawę północną, przedstawia poniższe zdjęcie (źródło: Polska Telewizja Internetowa, 2001). Chociaż szerokokątny obiektyw kamery zniekształca gotyckie, w rzeczywistosci bardziej smukłe proporcje sklepienia, to ujęcie z empory jest interesujące i warte zamieszczenia tutaj.


Oto jeszcze archiwalne zdjęcie wnętrza kościoła, wykonane podczas nabożeństwa żałobnego, celebrowanego przez ks. Karola Kopacza (1913-2012), w intencji zmarłej 24 lutego 1962 roku młodej Maszewianki. Jeszcze wówczas wykorzystywana była ambona do odprawianych kazań kapłańskich. Zwracają uwagę stare, zabytkowe żyrandole.


Zabytkowa balustrada (tak zwane balaski ołtarzowe) w Kościele Mariackim w Maszewie, umieszczona na stopniach prezbiterium, gdzie wierni klękają, przystępując do komunii świętej, jest już rzadkością w kościołach, zwłaszcza po Soborze Watykańskim II z lat 1962-1965, na którym postanowiono zrezygnować z dotychczas wyraźnej w kościele katolickim granicy między przestrzenią sacrum i profanum. Rezygnacja z tradycji na rzecz "postępowego" progresywizmu ma, niestety, swoją cenę.


Nie ma już w maszewskim kościele kilku zabytkowych obrazów z epoki późnego renesansu (w tym dwa przedstawiające scenę biblijną "Modlitwa w Ogrójcu"), a także okazałych, XVIII-wiecznych żyrandoli (a więc pierwotnie oświetlające wnętrze kościoła świecami) w prezbiterium i w nawie głównej, widocznych jeszcze na jednej z powyższych fotografii z 1949 roku. 

Nie ma już też zabytkowej, XVII-wiecznej chrzcielnicy, przykrytej cynową misą z szerokim kołnierzem. Na jej zewnętrznej krawędzi widniał napis: "Johannes Bravn PKGR Catharina Vansslowen Anno 1676". Na misie znajdowały się również trzy znaki – punce, wytwórców w formie tarcz herbowych.  Oto ta chrzcielnica, do 1945 roku umieszczona w prezbiterium. Widoczne również, opuszczone nisko żyrandole (foto: Werner Zuther).


Obecność misy w kościele odnotowano po raz ostatni 12 września 1985 roku. Jej brak stwierdzono podczas kontroli Wojewódzkiego Konserwatota Zabytków w październiku 1993 roku. W związku z tym zaginięciem Komenda Wojewódzka w Szczecinie prowadzi od 2015 roku dochodzenie, sprawa Nr L.dz. WP-1115/15. Czy ktoś z parafian mógłby w tej sprawie pomóc?

Zniknęły również, nie tylko w tym kościele, ale niemal całkowicie w Polsce, a tym samym stały się zabytkami, tak zwane gasidła (gaśniki) - metalowe kapturki na długim wysięgniku (ilustracja wklejona powyżej, w lewym dolnym rogu), pozwalające na rozpoczęcie i zakończenie liturgii zapalać i gasić wielkie gromnice, ustawione wysoko na ołtarzu. 


Żegnamy się z maszewskim kościołem widokiem na ołtarz główny z drugim, już współczesnym obrazem, będącym kopią ikony Matki Boskiej Częstochowskiej, patronki kościoła (foto: cracusiac, Fotopolska 2017). Przysłania on oryginalny, XIX-wieczny obraz Zmartwychwstania Chrystusa.
.